strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Newsnasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Deprecated: Function eregi() is deprecated in /home/starwars/domains/starwars.pl/public_html/ico/pokaz.php on line 80
Czemu upadł miesięcznik GW - Komiks?
piątek · 20 pazdziernika 2000 · 23:13 · Franki

Niewątpliwie jednym z bardziej gorących tematów w naszym starwarsowym ogródku jest sprawa polskich wydań komiksów. Egmontowi zarzuca się kiepski dobór tytułów, tłumaczenia na poziomie "Kali kochać jeść" (no dobra, to akurat naciągany przykład), czy chociażby papier rodem z Klavo Girl. Tym razem nie zamierzamy ani opluwać, ani też bronić Egmontu. Prezentujemy bez słowa komentarza wypowiedź Jacka Drewnowskiego (redaktora naczelnego ś.p. miesięcznika komiksowego), która dotyczy kilku istotnych spraw. Gwoli ścisłości - poniższy list został zamieszczony w czerwcu tego roku na grupie dyskusyjnej, więc nie są to jakieś poufne informacje. Po wyjaśnieniach czas na konkrety:

Na liście jest chyba Jacek Drewnowski, niech więc odpowie, kto i jakie kryteria stosował przy wyborze materiału do druku.

Odpowiadam. Kto - między innymi ja. O kryteriach pisałem we wstępniaku do numeru 1/99. Chcieliśmy pokazać różnorodność komiksu SW, a zarazem to, co w nim najlepsze (Cam Kennedy, Crimson Empire). Ale nie tylko to zaważyło. Żeby wydawać komiks w Polsce, nie można oprzeć się tylko na fanach GW. Jest nas zwyczajnie ZA MAŁO. Taka jest prawda i pora, żeby wszyscy zdali sobie z tego sprawę. Dlatego na fali popularności filmu chcieliśmy zdobyć czytelników, także najmłodszych. Oni mieli kupować pismo i dawać mu zarobic, a dzieki temu fani dostawaliby komiks GW.

Nie wyszło. Pismo nie było kupowane. Sami jesteśmy sobie winni? Być może. Ale dziwię się, że FAN, który narzeka, że nie może kupić w Polsce nic ze świata GW, olewa miesięcznik np. ze względu na czcionki (były takie głosy). Naprawdę nie potrafię tego zrozumieć. Papier był dobry, tłumaczenia chyba przyzwoite. Pokazaliśmy parę najlepszych rzeczy, jakie wyszły w Stanach. "X-Wing niezły, ale to też nie to" - ktoś napisał. Przykro mi, że nie narysowano komiksu, który by go zadowolił. Czytałem większość komiksów SW, które wydano. Zapewniam Was, że nie wybierałem najgorszych. Wręcz przeciwnie. Trochę inne kryteria decydowaly o wyborze komiksów z E1. Wzięliśmy to, co było - a było niewiele.

Powtarzam: nas, polskich fanów SW, jest mało. Garstka. I tylko wydaje nam się, że jest inaczej. Stwierdzenie, że działalność obliczona na fanów SW jako na grupę docelowo jest ekonomicznie nieopłacalna, to nie wymysł facetów, którzy się na niczym nie znają. To fakt. Nie wierzcie, że we wszystkich firmach, które zajmują się GW, pracują dyletanci.

Jacek Drewnowski

A teraz czas na przysłane do nas na komentarze:

Zasmucony

Egmontowski miesięcznik komiksowy poświęcony opowieściom ze świata Gwiezdnych Wojen przeszedł do historii. Nie można się nie zgodzić z Jackiem Drewnowskim i podanymi przez niego przyczynami upadku pisma.

Już najwyższa pora uświadomić sobie, jakie realia panują w Polsce. Do tego co napisał Jacek (słowa o fanach mocne, ale bardzo trafne) warto nadmienić, że komiksom w Polsce ogólnie jest ciężko utrzymać się na rynku. Nawet nie wiadomo jak chwytne tytuły (X-Men, Spider-man, Batman) z czasem umierały śmiercią naturalną. Ubolewam, że losy ich musiała podzielić tak dobra pozycja, jaką niewątpliwie był miesięcznik Egmontu. Fani GW w Polsce do miana odbiorców dojrzałych nigdy chyba nie będą się zaliczać. Jest nas mało, a do tego potrafimy tylko narzekać. To już taka nasza cecha narodowa. Dzięki niej i dzięki temu, że sami zaczęliśmy odrzucać skierowane głównie do nas wydawnictwo, koniec musiał być tylko jeden. Ludzie, zastanówcie się nad pojęciem fana. Czy chcecie by Polska na zawsze pozostała pustynia wydawniczą? Bo niestety dopóki nie zmieni się nasza mentalność, dopóty nic ciekawego w Polsce się nie wydarzy. Tłumaczenie, że komiks był drogi jest bzdurne. Jeden zeszyt (czyli 1/3 świętej pamięci miesięcznika) kosztuje w USA 2,95$. A miesięcznie ukazują się tam średnio cztery zeszyty. Innych tłumaczeń nie warto w ogóle komentować.

Nie wierzę by Egmont nie zrobił wszystkiego co możliwe, by utrzymać Komiks na rynku. Wydawnictwo spełniło swe obietnice - otrzymaliśmy komiksy różnorodne, ciekawie rysowane i o dobrej fabule. Z komiksów Star Wars ciężko by wybrać pozycję lepsze gatunkowo niż te, które mogliśmy poznać przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie było możliwości każdorazowo zaspakajać gustów wszystkich czytelników, dlatego też publikowano po 2-3 opowieści w zeszycie. Nie ma chyba komiksu na świecie, który podobałby się wszystkim. Mój odbiór jako fana komiksów i Gwiezdnych Wojen nie różnił się od przeciętnego. Jedne historie podobały mi się bardziej, inne mniej. Nie jestem fanem Cama Kennedy, a poziom Crimson Empire po części trzeciej spadł na psy, ale i tak odczuwałem ogromną radość z dość prozaicznego, mogłoby się zdawać powodu: mogłem w ogóle zapoznać się z tymi historiami. Nie stać mnie by wydawać pieniądze na oryginalne pozycje. Dzięki Egmontowi mogłem poszerzyć wiedzę o fascynującym mnie świecie, a nie tylko ekscytować się okładkami ściągniętymi z Internetu. Nikt chyba nie może zarzucić wydawcy, że się nie starał. Papier był dobry, tłumaczenia więcej niż przyzwoite, publicystyka i listy sprawiały sympatyczne wrażenie (FANI i tak pewnie uznali podane tu rubryki za zbyteczne - przecież wiedzą już wszystko). Egmontowi mimo dobrych chęci nie udało się. Można tylko napisać "szkoda". Nie mam złudzeń, że w Polsce komiksy Gwiezdnych Wojen mają rację bytu i to niestety za sprawą samych potencjalnych odbiorców.

Na koniec chciałbym podziękować wydawnictwu Egmont. Wykonaliście kawał świetnej roboty, bawiłem się przy Komiksie świetnie, a Twin Engine of Destruction zawsze będzie dla mnie rekordem świata. Mam nadzieję, że nie poddacie się i w ramach Klubu Świata Komiksu uniwersum Gwiezdnych Wojen zagości jeszcze nieraz. Proszę przy tym o jedno - nie dzielcie albumów na dwie części, jak to miało ostatnio miejsce, bo będziecie mieli ciężko...

Rafał "Rif" Frąckiewicz

PS 1 Strony w pierwszym zeszycie serii X-Wing były ewidentnie przestawione, a tłumaczenie ze strony redakcji było poniżej krytyki. Może i rzeczywiście wydawnictwo otrzymało komiks w takiej formie, ale KAŻDY widział, że strony są przemieszane. Nie trzeba było dorabiać jakiś-tam wersji wypadków, a zwyczajnie przeprosić. Numer z planszami powtórzył się ponownie w czwartym zeszycie X-Winga...

PS 2 Muszę i ja po marudzić. Vader Quest było maksymalną pomyłką.

Pytający

Dość ciekawa wypowiedź Pana Jacka Drewnowskiego, lecz prawdę mówiąc nie do końca przekonywująca.

Żeby wydawać komiks w Polsce, nie można oprzeć się tylko na fanach GW. Jest nas zwyczajnie ZA MAŁO.

Czy to do końca jest prawdą? Może by tak wyjaśnić dlaczego wydawnictwo Amber na swojej stronie WWW utrzymuje zupełnie oddzielny dział dla SW i dokonuje wznowień niektórych pozycji (np. Cienie Imperium)? Może jest w tym wydawnictwie jakiś szalony fan, który z zysków uzyskanych na innych pozycjach utrzymuje tak niedochodową działkę jak Star Wars? :)

[...] na fali popularności filmu chcieliśmy zdobyć czytelników, także najmłodszych.

Może zadziałała tu stara zasada: nie łap kilku srok za ogon?

Ale dziwię się, że FAN, który narzeka, że nie może kupić w Polsce nic ze świata GW, olewa miesięcznik np. ze względu na czcionki (były takie głosy).

Tak, zgadzam się, słowo FAN nie jest tu na miejscu, lecz SYMPATYK SW już tak. Może to był klucz do sukcesu: zdobyć tych którzy są luźno związani ze światem SW, którzy kupują tylko pozycje naprawdę interesujące i dobrze wydane?

Z poważaniem
pogrążony w rozmyślaniach, zanurzony w Mocy
SoMsIaD (SMID)

PS Może dla wydawnictwa Egmont wytłumaczeniem byłaby ogólna, specyficzna (nie najlepsza) sytuacja komiksu jako takiego w Polsce? Ale to już zupełnie inna historia.

Zdegustowany

Jestem oburzony. Co za baran. Fan, który "olewa" komiks ze względu na czcionki, czyli ja, w rzeczywistości czasem kupował po dwa numery. A sprawa czcionek, to była sugestia, że nikłym nakładem pracy mogą zrobić okładkę jak najbardziej nawiązującą do oryginału i, akurat w tym wypadku, stokroć bardziej atrakcyjną. A ten śmie pisać takie rzeczy...

Zdegustowany
Grzechu

No i tak mniej więcej wygląda sytuacja. Jeśli macie jakieś warte uwagi komentarze wnoszące coś świeżego, z chęcią je tutaj zamieścimy. Tylko nie liczcie, że "wydrukujemy" tu teksty w stylu Zgadzam się z panem X. I to właściwie wszystko, co chciałem napisać. ;)




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016