strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Nomi - The Clone Wars nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


okładka
"Based on the movie from Lucasarts Animation."

Zacytowana powyżej informacja pojawia się już na pięknej, lakierowanej obwolucie książki autorstwa Karen Traviss. Nowelizacja. Nowelizacja kreskówki. Żeby czytelnik wiedział, czego się spodziewać i winą za wszelkie niedociągnięcia mógł obarczyć nieszczęsnych scenarzystów filmu, a nie autora książki, który tylko... Nowelizacje bywają bardzo często, niestety, przepisanym scenariuszem. Autorzy beznamiętnie kopiują to, co widz mógł lub powinien był na ekranie kinowym zobaczyć. I robią to w dość kiepskim stylu. Można też, o ile autor ma odrobinę iskry Bożej i trochę więcej chęci, wyjść poza opowiadanie akcji i widoczków z ekranu, i pokazać coś więcej. Emocje, motywacje, historie z życia. Dlaczego bohater na ekranie robi to co robi, co go do tego skłoniło, co czuje w trakcie i po zrobieniu czegoś... Kozetka u psychoanalityka. Bywają nowelizacje świetnie zrobione, gdzie smakuje się każde słowo i żal kończyć lekturę. Tak było ze Stoverem. A jak jest tutaj?

Fabuła jest znana. Otóż, gdy prowadzi się wojnę, ważną sprawą jest zadbanie o odpowiednie szlaki transportu armii i wyposażenia. Galaktyka jest dość rozległym terenem, walki toczą się na wielu frontach, linie zaopatrzeniowe się wydłużają, co czyni je wrażliwymi na ataki. Kilka interesujących szlaków jest w rękach Huttów, jak wiadomo notorycznych gangsterów. Jak poprosić kogoś takiego o współpracę? Można na przykład porwać mu dziecko, wrobić w ten jakże niecny czyn drugą stronę konfliktu, po czym odbić słodkie dzieciątko i zwrócić tatusiowi, zyskując jego dozgonną wdzięczność i dostęp do szlaków transportowych. Oczywiście, jak to z planami bywa, nie wszystko przebiega gładko, sprawy się komplikują. Ale gdyby wydarzenia toczyły się zgodnie z instrukcją, gdzie byłoby miejsce na przygody, niespodzianki, zaskoczenia?

Autor nowelizacji może dyskretnym milczeniem pominąć pewne sceny, uwypuklić inne. Przez kilkanaście stron opowiadać o czymś, co na ekranie trwa kilkanaście sekund. Przedstawiać wydarzenia z innego punktu widzenia. Przez to zdarza się, że nowelizacja wydaje się tworem zupełnie od filmu różnym. Nie potrafię porównać książki z tym konkretnym filmem, którego nie widziałam. W książce wydarzenia toczą się szybko, niby mało jest chwil zatrzymania, ale pomiędzy piękne, epickie bitwy i pojedynki, bohaterstwo, niecne intrygi i knowania udało się autorce wprowadzić mnóstwo treści. A jakich? Posłuchajcie.

Każdy wie, jacy są Huttowie. Oślizgli, śmierdzący gangsterzy. Handlarze niewolników. A czy człowiek może pojąć i zrozumieć tak całkowicie obcą i odrębną rasę? Jej sposób myślenia, moralność? Huttowie żyją setki lat. Przez steki lat gromadzą swoje doświadczenia życiowe. Nie mają płci. W ciągu życia mogą przybierać męską lub żeńską osobowość. Do rozmnażania nie potrzebują partnera (tak na marginesie - co z różnorodnością genetyczną, skoro jest to klonowanie; ziemskie organizmy hermafrodytyczne wymieniają się materiałem genetycznym). Ich pojęcie przestępstwa, czynu niedozwolonego jest zupełnie inne niż u ludzi. Czy człowiek, niezwykle krótko żyjąca, dwupłciowa istota może przeniknąć umysł tak diametralnie obcej rasy? Czy ma prawo narzucać obcym własne pojęcie dobra i zła? Czy jedna kultura ma prawo wymagać, aby ta inna się do niej upodobniła?

Każdy zna Anakina Skywalkera. Został przedstawiony przez panią Traviss jako osoba, która niezwykle potrafiła skomplikować sobie życie. Jest nieustannie dręczony wspomnieniami związanymi ze śmiercią matki i jej konsekwencjami. Wspomnieniami życia na Tatooine. Dręczy go każda strata w miarę bliskiej istoty, każdego żołnierza, którymi dowodzi. W dodatku czuje się nieustannie niedoceniany, ignorowany przez mistrzów Jedi, pomimo wszystkich czynów dokonanych w czasie wojny. Co jeszcze musi zrobić, żeby Jedi w końcu zaufali swojemu Wybrańcowi? Jedyną emocjonalną kotwicą jest dla niego istnienie ukochanej kobiety, ale to kolejny powód do wewnętrznego konfliktu. Bo Jedi odrzucają przywiązanie, miłość. Z czego on sam nie ma zamiaru rezygnować. W dodatku celem walki jest uratowanie jednego z Huttów. Co do których kieruje dość jasne odczucia. Jakie środki można temu poświęcić? Czy żołnierze mają ginąć w imieniu gangsterskich przepychanek i politycznych gier w odbijanego? Jak takiemu niestabilnemu emocjonalnie człowiekowi, zmieniającemu się z użalającego się nad sobą chłopca w walczącego bezlitośnie bersekera, można było podrzucić ucznia? Jako środek do odzyskania równowagi? Jako że uczeń uczy nauczyciela?

Ahsokę Tano wszyscy poznali niedawno. Kilkunastoletni dzieciak z rozpaczliwą potrzebą akceptacji. Nikt inny nie chciał się nią zająć? Straciła poprzedniego nauczyciela? Aby stać się, poczuć się kimś ważnym, docenionym, dziecko, nastolatek, dorosły jest skłonny do najbardziej nieprzemyślanych czynów i słów. Pomimo śmieszności na jaką się naraża i zirytowanych spojrzeń otoczenia. Ahsoka nie zna realiów wojny, jest nowicjuszem, któremu trzeba wszystko pokazać i nauczyć. Jeszcze wszystko przed nią. Jest pyskata, nad wyraz pewna siebie, głupio odważna. I przez to sympatyczna. A jej niechętny mistrz wszystko to rozumie, bo przecież jego też nikt nie chciał, nie zaakceptował. Może to początek prawdziwej relacji mistrza i ucznia?

Nie ma opowieści o Wojnach Klonów bez klonów. Jak zwykle dają z siebie wszystko. Zdziesiątkowani prowadzą swoje walki pomimo wątpliwości i pytań o cel całej tej zadymy. I tworzą swoją własną Masadę. Tylko pieśni i opowieści raczej nie będzie, bo jutro trzeba zrobić to samo raz jeszcze. A może znajdzie się ktoś, kto posłucha opowieści i poprzez to nada znaczenie poświęceniu i śmierci w walce.

okładka
Po drugiej stronie barykady hrabia Dooku ma swoje własne duchy przeszłości. Krew na śniegu, moment, w którym przestał odczuwać, a zaczął myśleć. I ma do towarzystwa Asajj Ventress, która straciła wszystko, co było do stracenia i też chce być zaakceptowana.

Żadnych wątpliwości i dręczących go duchów i tajemnic wydaje się nie mieć kanclerz Palpatine, który świetnie się bawi rozstawiając pionki po szachownicy. W partii, którą rozgrywa sam ze sobą.

Naprzeciw niego bezrefleksyjny Yoda, który wypada tu wyjątkowo blado, nieciekawie i niesympatycznie. Myśli, że rozstawia pionki sam nim będąc. W rękach tego uśmiechniętego sympatycznie pana, siedzącego z drugiej strony biurka. Kierownictwo Zakon Jedi ma u Karen Traviss wyjątkowo złą prasę.

To wszystko jest świetnie wkomponowane w akcję. Wspomnienie tu, myśl tam. Świetny kawałek czytania, tworzący jednak obraz odległy od wesołej kreskówki w założeniu pełnej przygód i zabawy. Czy wojna jest zabawna? Postaci w książce są prawdziwe, odczuwają i cierpią. Cierpię więc jestem? Momentami użalanie się nad sobą w wykonaniu Anakina było trochę przesadzone, zbyt często powtarzane. Dla tych, którzy znają podejście Traviss, pewne myśli i punkty widzenia nie będą nowością. Ale opowieść wciąga. Wiele barw, spojrzeń, punktów widzenia. Pytania, na które nie ma odpowiedzi. To, co ja lubię najbardziej. Charakterystyczne dla stylu pani Traviss, co mnie szalenie się podoba, są motta na początku każdego rozdziału. Podsumowania, myśli, komunikaty, przysłowia. Można powiedzieć mnóstwo w kilku słowach.

Całkiem dużo treści jak na nowelizację kreskówki, nieprawdaż? Ale "there is always more than one side to any story.

Nomi
24.08.2008 r.

Artykuł: 1
Star Wars: The Clone Wars - Karen Traviss - Del Rey Books - lipiec 2008 r.
- okładka twarda z obwolutą,
- 272 strony,
- ISBN 034550898X,
- cena 20 $.


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016