strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Nomi - Fate of the Jedi: Backlash nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


okładka
Czwarty tom serii "Fate of the Jedi" zjawił się u mnie w towarzystwie ogromnego stosu innych książek. Zakupy robię hurtowo, przy sprzyjających okazjach, potem książki leżakują w wysokiej piramidzie tomów oznaczonych jako przeznaczone do przeczytania. Niektóre mają więcej szczęścia, inne mniej i dojrzewają w coraz wyższym stosie miesiąc, rok i jeszcze trochę. Jeden z tomów miał szczęście dwukrotnie odbyć podróż do Polski centralnej i z powrotem, nie doświadczając zaszczytu bycia przeczytanym... Na szczęście losy Jedi znalazły się na szczycie stosu i oto moja opowieść o opowieści Aarona Allstona zatytułowanej "Backlash".

Cykl "Fate of the Jedi" opiera się na dwóch głównych wątkach: podróży Luke'a i Bena Skywalkerów śladami Jacena Solo, i politycznej walki pomiędzy rządem Sojuszu Galaktycznego a zakonem Jedi. Pozostałe elementy historii są mniej lub bardziej umiejętnie pomiędzy nie wplatane. Wyjątkowo udanym pomysłem był powrót na galaktyczną scenę zaginionego plemienia Sithów, potomków załogi jednego z okrętów floty Nagi Sadowa, żyjących przez tysiące lat w izolacji od reszty galaktyki. Pierwszy kontakt pomiędzy nimi a Jedi został opisany przez Troya Denninga w poprzedniej książce cyklu "Abyss". W "Backlash" możemy obserwować bezpośrednią kontynuację tamtych zdarzeń.

Uczennica Sithów Vestara Khai jest ścigana przez obu panów Skywalkerów. Ścigana w sposób, który na początku doprowadził mnie do niezbyt radosnego chichotu, bo od kiedy to Wielki Mistrz Jedi nabrał umiejętności charakterystycznych dla psów myśliwskich z rodzaju posokowców? Na szczęście ta rewelacja pojawiła się na początku książki, gdy już wciągnęłam się w lekturę jakoś to przełknęłam. W końcu nie takie historie przyjął dotychczas papier zadrukowany historiami opatrzonymi znakiem Star Wars. Ale do rzeczy. Skywalkerowie spotykają Vestarę na powierzchni planety Darthomira. Nie mogą jednak po prostu powiedzieć dziewczynie, aby poszła z nimi i odpowiedziała na kilka prostych pytań, gdyż znalazła ona tymczasową opiekę ze strony klanu tubylców. Należy wymyślić jakiś sposób, fortel, aby rzeczoną od tej czułej opieki uwolnić. A jako że Sithowie są specjalistami od sposobów i forteli, wzajemna gra podchodów, półprawd, domysłów i niedomówień nieco potrwa. Rozgrywka na wolę, cierpliwość, zaufanie i emocje otoczenia pomiędzy Jedi i Sithem to zdecydowanie jasny punkt tej książki.

Planeta Dathomira, wygrana ongiś w karty przez Hana Solo, będąca sceną dramatycznych i zapierających dech w piersiach wydarzeń książki "Ślub księżniczki Leii" napisanej prawie szesnaście lat temu, nieco się zmieniła. W świecie "Gwiezdnych wojen" minęło ponad trzydzieści lat, co wystarczyło, aby przewodzące zamieszkującym Dathomirę plemionom władające Mocą Wiedźmy doszły do wniosku, iż, o zgrozo, mężczyźni również są ludźmi, mogą nosić spodnie, zabierać głos w dyskusji, sami o sobie decydować... Taka radykalna zmiana poglądów nie podoba się siłom konserwatywnym, które robią co mogą, aby zburzyć i zniszczyć rodzący się nowy porządek świata i owego nowego porządku wyznawców. Zjawiający się na Dathomirze ojciec i syn Skywalkerowie trafiają więc w środek ideologicznej wojny plemiennej, co niewątpliwie komplikuje ich plany schwytania uczennicy Sithów.

Przygodowy wątek opowieści wygląda tak, jak powinny wyglądać porządne opowieści przygodowe. Jest szybko, wesoło, kolorowo. Kolejne strony i zdarzenia połyka się chętnie i bez znużenia. Odległe miejsca, dzika przyroda, egzotyczne plemiona, obce obyczaje, plemienne walki, spiski i zwroty akcji, mądry przybysz z cywilizowanego świata, który pomaga dobrym tubylcom i zaprzyjaźnia się z ich księżniczką... No cóż, zagalopowałam się. Tubylczej księżniczki oczywiście nie było, jej rolę zagrała uczennica Sithów. W rolę mądrego przybysza wcielił się młodszy ze Skywalkerów, odsuwając nieco w cień swojego ojca, który chętnie oddaje sprawy w ręce młodych. Dwoje młodych ludzi płci odmiennej wplątanych w jedną przygodę... Może to początek prawdziwej przyjaźni? A może czegoś więcej?

okładka
A cóż tam panie w polityce? Walka pomiędzy rządem i zakonem Jedi trwa w najlepsze. Jednak społeczeństwo przestaje entuzjastycznie przyklaskiwać kolejnym represjom skierowanym w rycerzy. Spektakl się znudził? Co za dużo to niezdrowo? Rząd zaczyna tracić popularność, wyniki badania opinii publicznej lecą na łeb. Czy to naturalne zjawisko? A może kolejny spisek? Należy to dogłębnie zbadać, a w międzyczasie postarać się ułagodzić społeczeństwo, podjąć próby negocjacji z Jedi. A czy próby porozumienia są szczere, czy są tylko grą na zwłokę? Zobaczymy w następnych tomach. Poza tym, czy kiedykolwiek wcześniej w świecie "Gwiezdnych wojen" pokazano, jak głos społeczeństwa wpływa na decyzje polityków? Nie przypominam sobie. Media i wyborcy wchodzą na scenę, dość decyzji zapadających w ekskluzywnych wnętrzach zaludnionych przez elity! Ale politycy z odległej galaktyki widać lubują się w dworskich środkach perswazji i jednym z ich ulubionych metod przekonywania są bomby i zamachy...

Allston nie byłby sobą, gdyby nie okrasił swojej powieści dawką świetnego humoru. Zabawne sytuacje często dotyczą Bena i jego, niecierpliwych i bardzo nastoletnich, komentarzy do dojrzałych, stonowanych i niesłychanie oklepanych wypowiedzi ojca. Swoje wielkie chwile wywołujące szczery wybuch śmiechu ma Han Solo, na szczęście tym razem nie nudny i irytujący. Ale najlepsza, najbardziej smakowita jest chwila, w której kilku, powiedzmy, imperialnych dostojników ogląda na ogromnych ekranach film, który w naszej galaktyce znany jest jako "Nowa nadzieja". Cudna ironiczna scena pozwalająca spojrzeć na całą powieść z dystansem i bez śmiertelnej powagi.

Książka zasłużyłaby na bardzo, bardzo dobrą ocenę w kategorii radosnych, wartkich powieści przygodowych służących wyłącznie beztroskiej rozrywce, gdyby nie Allana i jej przypadki. Czyżby autor nie mógł się zdecydować, czy pisze książkę "dla dorosłych" (w znaczeniu powieści ze świata "Gwiezdnych wojen" oczywiście) czy opowieść młodzieżową? Miał tę nieszczęsną Allanę w kontrakcie? Dziecko podróżuje sobie poprzez kosmos z przybranymi rodzicami. Niechby i pojawiało się tu i tam, ale po co, na litość boską, poświęcać kilkanaście stron jej przygodom? Do tego kilkanaście stron w twardej okładce? Wyczyny samotnej ośmiolatki (Czym byli zajęci jej opiekunowie? Mam bujną wyobraźnię...) i jej kotka w obcym porcie kosmicznym boleśnie przypominają twórczość sprzed wielu lat, gdy po kartach książek pałętały się kilkuletnie dzieci Leii i Hana. Niechże szanowni autorzy dadzą dziecku w spokoju dorosnąć. Jeśli nie chcą pisać o szanownych wiekowych postaciach, niech zajmą się Benem i Vestarą, lub stworzą sobie nowych młodych bohaterów. Allanie mówię stanowcze nie i deklaruję opuszczanie stron, na których będzie główną bohaterką.

Podsumowując - było dobrze. "Backlash" jako czwarta z dziewięciu części cyklu nie mogła przynieść żadnych odpowiedzi i rozwiązań. Jest poprawnym, lekkim, komediowym i niezobowiązującym wprowadzeniem do kolejnej części, w której nastąpi coś, czego "Gwiezdne wojny" jeszcze nie widziały. Zamieszczony w książce fragment powieści "Allies" autorstwa Christie Golden rzuca nieco światła na te rewelacje. A na razie można się rozerwać i pośmiać kibicując (lub nie) Luke'owi i jego wesołej kompanii.

Nomi
20.04.2010 r.

Artykuły: 1, 2, 3, 4. Star Wars: Fate of the Jedi: Backlash - Aaron Allston - Del Rey Books - marzec 2010 r.

- twarda okładka z obwolutą,
- 352 strony,
- ISBN 0345509080,
- cena 27 USD.


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016