strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Nomi - Fate of the Jedi: Ascension nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Osiem zaliczonych, jedna do końca.
okładka
Ósma odsłona długaśnej serii "Przeznaczenie Jedi", zatytułowana "Ascension", wyszła spod pióra pani Christie Golden. Ogólne wrażenie? Otóż, czegoś w tej książce brakuje. Podczas czytania książki, błyskawicznie przenoszona od sceny do sceny, od rozdziału do rozdziału, miałam nieustanne poczucie, że opuściłam coś, czegoś nie zauważyłam. Czasami nawet powracałam do odwróconej już strony w poszukiwaniu utraconego fragmentu, którego oczywiście tam nie było. Kolejne wydarzenia nie chciały płynnie pasować do poprzednich, jakby zaprezentowano nam tylko ocalałe klatki filmu, strony wydarte ze starej księgi. Dziwne wrażenie.

Czy sensowne jest wspominanie o fabule powieści, gdy we wszystkich książkach serii wygląda ona niemalże identycznie? Po pierwsze, wątek polityczny, czyli wydarzenia w galaktycznej stolicy. Po drugie, wątek Jedi ścigających kolejnego arcywroga, który tym razem przybrał postać znaną jako Abeloth. Po trzecie, wątek Zaginionego Plemienia Sithów. Losy bohaterów, niemiłosiernie rozwlekane w poprzednich tomach, tutaj zdążają do ostatecznej konfrontacji. To już przecież tom ósmy z dziewięciu, trzeba ustawić postaci na upatrzonych pozycjach, przygotować pole bitwy przed wielkim finałem. A pozycje pionków przed ostatnią partią wielce mi się podobają. Kształt Galaktyki, jaki w końcowych rozdziałach książki kreśli pani Golden, żadną miarą przetrwać nie może, o czym zapewne wie każdy czytelnik, choć odrobinę obeznany z realiami świata "Gwiezdnych wojen" i sposobem konstrukcji fabuły w seriach książkowych. Wszak w ostatecznym rozrachunku, niezależnie jak potężna zawierucha przetoczy się przez świat, muszą triumfować ci "dobrzy"... Może przerwać czytanie "Przeznaczenia..." na Ascension i udawać, że tak się ta opowieść skończyła...?

Jakiekolwiek by nie było zakończenie, autorka dąży do niego w wyjątkowo irytujący sposób. Podczas lektury nie potrafiłam poczuć tego, co bohaterowie, zrozumieć ich wyborów, znaleźć się w ich skórze. Decyzje podejmowane przez postaci są nagłe, gwałtowne, bez żadnego podłoża emocjonalnego. Ktoś robi to i to..., bo tak. Wydarzenia, które powinny być ważne, wstrząsające, przełomowe, bolesne, odbywają się prawie niezauważalne, cichutko i bez wyraźnie widocznych konsekwencji. W naszej galaktyce, na naszej planecie, ludzie latami odnajdują swoje miejsce po przeżytej tragedii, śmierci kochanej osoby. Bohaterowie, odmalowani w "Ascension", niemalże błyskawicznie otrząsają się i idą dalej, po kilku chwilach zapominając o tym, co cenili i kochali przez większość życia. Oczywiście nie chcę czytać o rozdrapywaniu ran przez następne 300 stron, ale błyskawiczne oswojenie traumy wydaje mi się przesadą. Gdzie jest złoty środek szanowni autorzy?

okładka
Wszechświat "Gwiezdnych wojen" to wszechświat Jedi. Każdy autor, każda epoka odległej galaktyki, ma inny pomysł, jak sobie z nimi poradzić. Czy lepszy jest Jedi powiązany z jednym, konkretnym rządem, ślepo realizujący jego politykę, czyli poddany kontroli zewnętrznej? Czy też Jedi winien być niezależny, wolny, wędrować po świecie, i działać zgodnie z własnym rozumem i sumieniem, stojąc poza i ponad wszelkimi prawami? A może pojedynczy Rycerz winien swoje sumienie oddać we władanie Wielkiego Mistrza, bez kontroli którego Jedi gubią się jak dzieci. Do tej pory każda doktryna funkcjonowania Zakonu ujawniała błędy. Albo bezduszni , aroganccy biurokraci, albo szalejące bezkarnie aroganckie dzieciaki. Tylko arogancja pozostawała wieczna. Czy ktoś znajdzie rozwiązanie idealne? Ciekawe, w jakim kierunku powędruje Zakon, gdy cykl "Przeznaczenie..." się zakończy.

Gdzie są Jedi, tam znajdziesz i Sitha. W tej odsłonie cyklu, Wielki Mistrz widzi ich absolutnie jednoznacznie i jednowymiarowo. Sith jest Sithem i jedyny sposób poradzenia sobie z nim polega na całkowitej eliminacji. Jest to sprzeczne z poprzednimi tomami, gdzie Zaginione Plemię wydawało się ciekawą, wielobarwną i wielowymiarową społecznością, i zawierane były najdziwniejsze sojusze. Teraz wszystkie barwy idą do kosza, relacje wracają na mocno wytarte już tory. Szkoda.

Z trzech wątków powieści najwięcej czasu spędzamy z politykami. Przepychanki w drodze na najwyższe stanowiska, spiski i kontr spiski, tajne spotkania (na cmentarzu: przypis [droida]), nagłe zmiany stron i zdrady sojuszników. I, znów powtórzę, byłoby cudnie i miodnie, gdyby nie wyrywkowy, fragmentaryczny i nieco naiwny sposób przedstawienia wydarzeń. Brakuje ciągłości, płynności, konsekwencji opisywanych wydarzeń. Brakowało tego czegoś, co uczyniłoby z tej historii thriller polityczny. Czego?

Niekonsekwencję widzę również i w innych miejscach. Otóż obserwujemy bardzo mocną, dramatyczną scenę, klimat nabiera powagi i ciemnych barw. A za chwilę znajdujemy tajne drzwi ukryte w miejscu wygodnym dla bohaterów, ale całkiem niewytłumaczalnym z punktu widzenia logiki i jakiegokolwiek zdrowego rozsądku. Widzimy trzy osoby zdjęte jednym strzałem z blastera. Czytamy, po raz nie wiem który, o radosnych przebierankach w wykonaniu najbardziej znanych celebrytów Galaktyki i strażnikach znów dających się nabrać na ten stary kawał. Od prawdziwego dramatu przechodzimy do scen, których nie powstydziłyby się "Kosmiczne jaja", a co gorsza mamy traktować je poważnie... Wiem, wiem, "Gwiezdne wojny" to wesoła opowieść przygodowa, inaczej fani zaczną narzekać na "brak klimatu". Ale, na litość boską, szanujcie naszą inteligencję, drodzy autorzy!

Poprzednie książki Christie Golden, pisane dla projektu "Przeznaczenie Jedi", były jasnymi punktami wyjątkowo nudnego i niemrawego cyklu. Byli Sithowie, jako główni bohaterowie, były niespodziewane sojusze i przezabawne wymiany poglądów. W tomie ósmym o swoje prawa upomniały się konwencja i schemat. Czekam na zakończenie. Ale na zaskoczenie już nie.

Nomi
15.12.2011 r.

Artykuł: 1. Star Wars: Fate of the Jedi: Ascension - Christie Golden - Del Rey Books - sierpień 2011 r.

- twarda okładka z obwolutą,
- 432 strony,
- ISBN 0345509161,
- cena 27 USD,
- zawiera fragment powieści Troya Denninga "Star Wars: Fate of the Jedi: Apocalypse".


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016