strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Journal: The Fight for Justice nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

I doczekaliście się ostatniego dziennika, czy też pamiętnika bohaterów SW. A czemu Luke na końcu? Nazwijcie to intuicją, najsłabsza część ostatnia. Najsłabsza dla droida? Może to sam pomysł, że Luke miał pamiętnik i zapisywał swoje spostrzeżenia? Może to, że w sumie mamy tylko ANH opowiedziane z punktu widzenia Luka (chyba tak będę pisał odmiany jego imienia, bo na optykę wyglądają lepiej) i właściwie nic poza tym? A może i to, że od Yavina sporo szczegółów jest różne od tego, co już znamy. Fakt, jedne są lepsze niż w filmie, inne za to chybione, a poza tym film to film, cokolwiek to dla was znaczy? Chociażby motyw czasu kiedy Luke spotyka Biggsa... Skąd się Biggs urwał, że spotkali się dopiero przed walką, a nie na przykład na odprawie? Tutaj jest to zmienione i pomysł całkiem zgrabny, ale to nie znany nam film.

Tatooine. Wszyscy o niej słyszeliśmy, ale w czasach Luka był to najdalszy kąt galaktyki, zabity dechami i nic tam się nie działo. Nawet Imperium i Rebelia znane były tylko z plotek i pogłosek. Może Imperium rzeczywiście było złe, a może to Rebelia? Zresztą farmerów to nie interesowało, ważniejsze były zbiory, bo od tego zależało życie. A Biggs, czy Luke to były tylko wyjątki marzące o innej przyszłości, wędrujący z głową w obłokach, o których nawet nie słyszeli. I nie należy się dziwić naszemu farmerowi od Larsów, że chciał wstąpić do Marynarki i zostać Imperialnym Oficerem. Na Tatooine to było coś, nobilitacja.

Lecz los bywa okrutny i zsyła nam nie to czego się spodziewamy. Raz mu się powiedzie i jesteśmy szczęśliwi, ale czasem wszystko wali się nam w gruzy. Chociaż, skąd pewność, że to co nas spotyka nie prowadzi do zupełnie odmiennej przyszłości? Los Luka miał być inny. Inny niż chciał on sam, inny niż chciał wujek Owen i ciocia Beru. Być może najbliższą wizją było to, czego chciał dla niego Ben.

Dziwak Ben, pustelnik, wiecznie nieobecny, a zjawiający się tam, gdzie być powinien, mimo, że nie posiadał speedera ani żadnego innego środka transportu, a poza tym mieszkał w bardzo odległym miejscu zamieszkanej strefy Tatooine. Tak było pięć sezonów wcześniej, podczas nieudanej eskapady Luka i Windiego do Żebraczego Kanionu. Gdyby nie Ben... A wujek Owen tylko go za ratunek opieprzył, wyzwał, kazał mu się wynosić i nigdy nie wracać. Wujek Owen nienawidził Bena, tak sądził mały Luke. Ale dlaczego? Mija pięć sezonów i historia się powtarza, niemal prawie identycznie jak wtedy. Znowu Ben wiedział gdzie ma być i co robić. Intuicja? Szczęście?

Co było dalej wiecie. Efektem tego była pierwsza wizyta Luka w Mos Eisley, chociaż wszystko wskazywało na to, że Ben bywał tam częściej. Han, Chewie i wyprawa na Alderaan. Podróż Sokołem Millenium okazała się najważniejszą dla przyszłej nadziei galaktyki. Tych kilka lekcji jakie odebrał Luke od Bena zaważyły na jego przyszłości. Dobrze, że miał pamiętnik i wszystko sobie zapisał... Jednego nie udało mu się wydobyć od starego Jedi. Jak zginął ojciec? Kim był? Gdzie są groby rodziców? Nie dowiedział się tego, tak jak i nie rozumiał postawy Bena wobec Vadera w jego ostatnim pojedynku. Przecież z łatwością mógł go zabić, a poddał się. Był lepszy, a nie wygrał. Nie chciał zabić Vadera? Nie, to niemożliwe...

Yavin IV. Jak piękną planetą, czy też księżycem wydała się Lukowi, a zagrażało jej Imperium. Zwiad Rebelii określił czas przybycia Gwiazdy śmierci. Na ewakuację bazy nie starczyłoby czasu, pozostała walka. Luke też się zgłosił na ochotnika i to testy w symulatorze, które wypadły nad podziw dobrze, a także... Nie, to by do filmu nie pasowało, a więc zapomnijcie. To testy posadziły Luka za sterami X-winga i określiły jego pozycję wśród starych wyjadaczy Czerwonej Eskadry. Nie dziwi już zatem fakt, że farmer, który urwał się od skraplacza, nagle prowadzi atak na najważniejszy cel z doświadczonymi oficerami, jako skrzydłowymi i osłoną. Tylko Luke i Biggs byli optymistami, gdy rozważano możliwość trafienia w tak mały cel. Tylko oni mogli tego dokonać, bo dla maszyn było to zbyt trudne. Cóż, Biggs swojej szansy nie dostał, ale oddał ją i życie Lukowi, jedynemu przyjacielowi z domu...

I to wszystko. Jestem trochę zawiedziony, ale z drugiej strony i tak kilka spraw mi się wyjaśniło. Może przesadziłem z tym pesymizmem na początku, może to nie taka słaba pozycja. No ale genialna to ona nie jest.


[droid] SW Journal - The Fight for Justice - John Peel - Scholastic Inc.
Wydanie I:
- lipiec 1998 r.
- ISBN: 0590189026
- miękka okładka
- 116 stron


Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016