strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Rebel Force: Renegade nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

okładka
"Whoever's running the galaxy, the suns will keep rising."

I już wszystko jasne. Kolejna zapchajdziura. Tak, takie mam wrażenia po lekturze trzeciego tomu serii, ciągle mało znanej autorki, "Rebel Force". To co wydawało się chwilową odskocznią, chwilową słabością, stało się normą i... już nie mam ochoty na kolejne odsłony. Czemu?

Zacznijmy jednak od pozytywów. Osadzenie. Osadzenie, tak jak w poprzednich tomach, jest jak najbardziej prawidłowe. Tylko, że niewiele z tego wynika. Fakt, mamy do czynienia z "Gwiezdnymi wojnami" tuż po zniszczeniu pierwszej "Gwiazdy śmierci". Przekonują nas o tym: Yavin IV, "speeder bike", "bacta", 2-1B, Biggs (wspomnienie o nim, które prowadzi do... końca), Windy, Fixer, Camie, Deak, no i Wormie, Merl Tosche, a więc i Tosche Station, Anchorhead, Mos Eisley, pałac Jabby i sam Jabba osobiście, Bossk, Boba Fett, generałowie Dodonna i Airen Cracken, komandor Willard, kanion Żebraczy, Igła, T-16, Tuskeni, smok krayt i... I można by tak wymieniać bez końca, ale po co? Bo tak jak wspomniałem, niewiele z tego wynika. Znaczy, gadżety nie gwarantują interesującej fabuły.

Czas. O ile z początku bardzo się ucieszyłem, że w końcu ktoś weźmie na tapetę tak mało znany okres, to teraz czuję... brak czasu. Z założenia akcja serii (póki co), to okres pomiędzy bitwą o Yavin, a ustaleniem przez Vadera, kto zniszczył "the ultimate power in the galaxy". Czyli... niewiele. Nie byłoby w tym nic złego, ale jakby nie było, w uniwersum funkcjonują opowieści Marvela z tego okresu (i nie tylko), które stają się z każdym rokiem coraz bardziej kanoniczne. Jednym słowem, kiedy oni mieli na to wszystko czas...? A może niepotrzebnie się czepiam?

"Leave Tatooine alone! Don't go there!" - Randy Stradley, senior editor Dark Horse.

Nie zdradzę zbytnio fabuły, gdy... I tak już wszyscy się zorientowali. Znowu wracamy na Tatooine. Bo... chociażby przyjaciele Luke'a, czy miejscowości. Czy to dobrze? Z punktu widzenia osadzenia opowieści tak, bo aby coś przyjąć za swoje, musi zawierać elementy już znane. Z innych... nie, bo Tatooine jest już większym centrum galaktyki niż samo Coruscant. Za często! Ale... No właśnie, jest to ale... I Tatooine będzie nas odwiedzać przynajmniej raz na kwartał, czy nawet miesiąc, za sprawą chociażby serii komiksowej "Legacy".

"Tatooine will always be Tatooine."

Są jeszcze nasi bohaterowie. Statystów, czyli Chewiego i droidy, znowu pominę milczeniem, bo są, ale w tle, jak narzędzia. Co zaś się tyczy pozostałych... Wiecznie żywy agent XX...X-7. Wiecznie niezaradny. Wiecznie bojący się szefa. Ciągle mu Moc w oczy... On już wie, od dłuższego czasu, i ciągle mu nie wychodzi zabicie najbardziej ukrywanej chluby Rebelii. A czy może? I gdy już wydawało się, że w końcu coś się "przegryzie" i wyjdziemy na prostą, to... To chyba jednak X-7 nadal będzie osią serii. A wystarczyłoby przesunąć ją do naszego niewykorzystanego mocodawcy i... Zaraz mogłoby być ciekawiej, mniej monotonnie na jedną, głuchą nutę. Ale to nie ode mnie zależy.

"Always shoot first."

I już wiemy, że będzie o Hanie. Fakt, w końcu małe co nieco agentowi wyszło i rzucił podejrzenia na Solo (fakt, szyte dratwą, czy liną okrętową chyba). Stąd i tytuł, i... Han ucieka. Dobrze, bo ile można razem? Poza tym, dzięki takiemu obrotowi spraw, powoli autorka rozwija trudne relacje pomiędzy przemytnikiem a księżniczką Rebelii. Może także wykorzystać "dawno" nie widziane kolejne "kotwice" uniwersum, zarówno te żywe, jak i uduchowione, które cały czas trzymają rękę na pulsie. I w ten oto cudowny sposób Han dowiaduje się, że... I nic z tego nie wynikło, choć mogło.

Leia. Najsłabsza część opowieści. Bo czemu szef wywiadu nie interesuje się zamachem na największego bohatera Rebelii i musi się tym zająć Leia? No ale gdyby nie to, to po co nam Leia? Że heroina? Bo czuje, że Luke...?

A Luke dla odmiany powoli zmienia się. A może i szybko? Co znaczy te 170 stron? No i te dwa tomy poprzednie. Zmienia się i nawet sam zaczyna to dostrzegać. Pracuje, ćwiczy, stara się i... To już nie jest znany wszystkim "wieśniak" z Tatooine, a "latarka" wreszcie zaczyna być bronią, a nie gadżetem u paska. This is it! Szkoda, że tego tak mało...

Choć właściwie z drugiej strony... Autorka obok dobrze wszystkim znanych elementów uniwersum, całkiem zgrabnie wplata wydarzenia, sceny, aluzje, które już były, które uwielbiamy, które czynią "Gwiezdne wojny" naszymi. Fakt, autorka się przygotowała i tło jest bardzo dobre... Gdyby jeszcze tylko miała dobre pomysły w planie pierwszym i umiała to opisać. Ale z drugiej strony, przecież to pozycja dla młodszego czytelnika, więc...

Więc nie wymagajmy za wiele. Choć... Dla uważnego czytelnika znowu pojawia się temat do przemyśleń, do dyskusji w gronie rodzinnym, z osobami o większym doświadczeniu życiowym. Poprzednio było o postrzeganiu Lei przez uchodźców z Alderaanu. Tym razem mamy kogoś, kto na Rebelię, Imperium, Biggsa, Luke, patrzy z zupełnie innego punktu widzenia niż ten, do którego nas się przyzwyczaja, przymusza, zapisuje w oprogramowaniu stałym, indoktrynuje... I to jest bardzo dobre. Tylko, że trzeba by to rozwinąć. A na to w dzisiejszym świecie jedynie słusznej wizji nie będzie przyzwolenia. Wygląda na to, że autorka chciałaby, ale boi się, albo jej nie wolno. Szkoda...

Będą kolejne tomy z tymi samymi kartami sabacca. Trudno, wczytamy. Znowu będziemy mieli wątpliwości, czy na przykład Bossk nie mógł rozpoznać lightsabera, znowu poczujemy niedosyt, znowu się zawiedziemy. Bo to tak ma być. Nie wymagajmy za dużo od... No właśnie fanie, od czego?
[droid]
[12.04.2009]


Star Wars: Rebel Force: Renegade - Alex Wheeler - Scholastic
- po ANH,

- wydanie I,
- maj 2009 r.,
- ISBN: 978-0-545-11211-6,
- miękka okładka,
- format circa A5,
- 170 stron,
- cena 6,99 USD.

Artykuł: 1.

Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016