strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - SW A Pop-up Guide to the Galaxy nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

okładka
Wiecie co to ten pup-up? To taka książka, gdzie umiejętnie poskładane konstrukcje z papieru rozkładają się w trakcie otwierania stron książki, tworząc trójwymiarowe postaci, bryły, budynki i cokolwiek artysta sobie wymyśli. Nie jest to proste, ale efekt bywa czasem niesamowity.

Pomysł, aby w ten sposób wykonać przewodnik po bardzo, bardzo odległej galaktyce "Gwiezdnych wojen" wydawał się bardzo obiecujący. Fakt, wydanie się dziwnie jakoś tak opóźniało... Ale przyszedł ten dzień i mam to... coś. Dawno nie miałem w rękach takiej książki. Me wspomnienia z dzieciństwa to "Jaś i Małgosia", gdzie w finale można było osobiście Babę Jagę wsadzić do pieca, "Kopciuszek" i jej pantofelek, "Czerwony kapturek" i zły wilk. Potem już takich książek nie miałem, a w USA to dość popularne wydawnictwa. W USA? A fakt, był jeszcze komiks. Komiks "Dark Horse'a" z naszego ukochanego uniwersum "SW Battle of the Bounty Hunters Pop-up Book" z 1996 roku... Tak, to była ma ostatnia książka tego typu, o której możecie przeczytać na stronach ICO poświęconych komiksom. I to z nią porównam to nowe wydawnictwo, gdyż mimo różnego materiału, są bardzo do siebie podobne. Przynajmniej w założeniach...

biedny wielki, mały autor
Pierwsze wrażenie to: Jakie to duże. Fakt, grubachna to kniga. Myślicie, że to od ilości materiału? Nie. To tylko 12 stron, tak jak wspomniany komiks. Ale przewodnik jest z pięć razy grubszy. Dlaczego? Dlatego, że autor postanowił skonstruować bardzo złożone modele, pewnie dla większego efektu. Ponadto strony zawierają zakładki z kolejnymi, prostszymi modelami, a te kolejne zakładki z nowymi modelami, a te... Nie kolejnego etapu zakładek już nie znajdziecie. Więc co, ekstra? Nie. Nie wiem jak wyglądał prototyp, ale to co widzimy na fotografiach z Oficjalnej nijak się ma do oryginału poprodukcyjnego. A wina leży po stronie materiału. To już nie sztywna kreda lecz zwykły brystol, a tu aż się prosi o tekturę dla usztywnienia konstrukcji. No i jest jeszcze problem produkcji w Chinach... Komiks był drukowany w USA i to widać, słychać i czuć. Przewodnik to jakaś farsa. Bardzo słabo i mało dokładnie poskładane modele, mało sztywne, źle się otwierają, brzydko wyglądają, postacie nie przypominają oryginałów. Na szczęście te najprostsze modele z zakładek wypadają dość przyzwoicie i to one co nieco ratują. Może trzeba było na tym poprzestać? Współczuję autorowi, gdy widzi jak jego dziecko przemienia się w jakiegoś potworka. Pozostaje jeszcze sprawa treści...

Wydawcą są połączone siły Orchard Books i Scholastic Inc. Scholastic? I mamy odpowiedź. To przewodnik dla bardzo młodego czytelnika, który o SW nie wie nic. Może widział film? Może dwa. Jeżeli widział tylko prequele, to nawet nie zrozumie o co w książce chodzi, bo o dziwo materiał przewodnika dotyczy li tylko klasycznej, czyli starszej trylogii. Pewnie z okazji trzydziestej rocznicy. Ktoś uzna to za plus. Być może, ale to taki malutki, maciupeńki plusik. Fan nie znajdzie tu nic ciekawego. Lepiej zaoszczędzić i kupić ów wspomniany komiks, a jest to jeszcze możliwe i łatwe, a będzie miał z niego więcej frajdy. I mógłbym skończyć, lecz nie wybaczycie mi, jeśli nie opowiem co jest w środku...



A Long Time Ago... Tu się wszystko zaczyna. Po otwarciu znajdujemy się po stronie broniących się rebeliantów na Hoth, a atakuje nas olbrzymi AT-AT... z podwieszonym pod brzuchem Lukiem. Oczywiście to nie wszystko, jak i na pozostałych stronach. Jest mapa galaktyki (maciupeńka taka) z zaznaczonymi regionami, a w opisie wymieniono planety, które w owych regionach się znajdują. Planet nie zobaczycie, bo mapa za mała. Co jest jeszcze? Oczywiście Luke na Tatooine z landspeederem na farmie. To te mniejsze modele w zakładce, które są do przyjęcia. Czasem mniej znaczy lepiej. A dalej Coruscant, Alderaan i "Gwiazda Śmierci" rozpylająca na atomy pokojową planetę, i kończąca służbę nad Yavinem 4. Potem Kessel i Ord Mantell, jako przykład EU łączący się z trylogią. Całość wieńczy Bespin i Miasto w Chmurach oraz pościg na "motorkach" na Endorze.



rancor wcina sałatę
Citizens of the Galaxy. Oczywiście na pierwszym miejscu jest... rancor, olbrzymi rancor. Ciekawy obywatel, czyż nie? Nawet na początku myślałem, że pożera sałatę, ale po dokładnym obejrzeniu okazało się, że jest to zielony jak sałata prosiak w zbroi... Ok, jak zaczęliśmy od tych inteligentniejszych mieszkańców bardzo, bardzo odległej, to trzeba wymienić i dianogę, tauntauna, wampę, mynocka, kosmicznego ślimaka, banthę i sarlacca. A za nimi już tylko reszta, czyli najliczniejsza w galaktyce rasa inteligenta (sic!), to znaczy ludzie i prawie ludzie. Obok nich popychają naprzód kierat rozwoju: Gran, Aqualish, Ugnaught, Quarren, Dresselianin (moje ulubione pytanie, w którym filmie wystąpili, gdzie i co robili?), Ithorianin, czyli młotkogłowy, Jawa, Wookiee, czyli potężny Chewbacca (ładnie wypadł, bo to kolejna prosta składanka), Ewok Wicket W.Warrick, Twilek Bib Fortuna i galerię zamyka Greedo, zielony jak sałata "przyjaciel" Hana Solo z Rodii.



Across the Stars. Wiemy już gdzie i kto mieszka, czas na wizyty. A to nie obejdzie się bez środków transportu, o czym przekonuje nas wielka kupa pogiętego papieru, która w zamyśle miał być chyba "Sokołem Millenium". Za nim podążają: X-wing, myśliwiec Tie, Y-wing, A-wing, Imperial Star Destroyer, rebeliancki średni transportowiec Gallofree, łamacz blokad "Tantive IV", T-16 Incom Skyhooper, ale i AT-ST, snowspeeder, pustynny skiff, a plejadę pojazdów zamykają "Slave I" i prom klasy Lambda.



ho, ho, ho, ho
Rogues & Scoundrels. Galaktykę zamieszkiwali także osobnicy, którzy żyli z obowiązującym prawem na bakier, albo w ogóle się nim nie przejmowali. A gdzie takich można było spotkać? Oczywiście w kantynie w Mos Eisley. To jeden z dwóch dużych w miarę udanych, bo prostszych, modeli (na sześć). Jak dobrze rozpłaszczymy strony oczom naszym ukazuje się bardzo dobrze znany obrazek. W drzwiach kantyny stoją Luke i Obi-Wan, którzy wiadomo po co przyszli. Dalej obok baru Wuhera rozpoznajemy Ponda Babę i Dr Evazana, Chewiego dyskutującego o czymś z Boshek'iem, Greedo oczekującego na okazję, aby przyłożyć blaster do brzucha Hana Solo, który akurat w tym momencie zajęty jest rozmową z piękną przedstawicielką płci przeciwnej. Całości dopełnia Figrin D'an i jego zespół Modal Nodes, przygrywający ku uciesze gości kantyny. Potraficie rozpoznać jeszcze kogoś? Tu także jest miejsce, aby wspomnieć Bobę Fetta, Lando Carlissiana, IG-88, Bosska i oczywiście najpotężniejszego z potężnych Jabbę Hutta.



The Rebel Alliance Against the Empire. Fakt, to galaktyka wojen... A czas to upadku Imperium i odrodzenia się Republiki. W założeniu na stronę Rebelii mieli nas przeciągnąć C-3PO i R2-D2... Ale to jedna, wielka porażka. Trzeba mieć wiele wyobraźni, aby domyślić się, że to oni. Fakt, jest podpis i kolory są ok, ale... Nie, to nie oni, a jakieś mało udane sobowtóry. Towarzyszy im Carlist Riekan, Nien Nunb, całkiem udana księżniczka Leia Organa w lewej "oficynie" i także udany Wedge Antilles w lewej "oficynie" lewej "oficyny" oraz też na lewo admirał Ackbar i mało podobna Mon Mothma. Zresztą po prawicy też nie jest najlepiej. Ten jakiś zabiedzony gość w zielonym jak sałata mundurze to ponoć Wielki Moff Tarkin, którego ochraniają Royal Guard, szturmowiec i probe droid. Mało udana strona, choć strony zachowane poprawnie.



wziut, wziut, a gdzie sałata?
The Power of the Force. Na koniec najważniejsze chyba. W dodatku to ten drugi dobry model, tu maska Lorda Sithów Vadera, pod którą można dojrzeć twarz Sebastiana Shawa. Ale to nie koniec fajerwerków. Najlepsze zostało na finał, o czym świadczy dołączona instrukcja, że z tyłu w okładce jest pojemnik na... baterię. Gdy otworzymy zakładki poświęcone Lordowi Vaderowi i Lukowi Skywalkerowi w czasie ostatecznego pojedynku, to zapalają się ich miecze świetlne, oczywiście w odpowiednich kolorach. Bardzo udana kompozycja. W dodatku projektant pomyślał o niefrasobliwym czytelniku i po jakimś czasie nie używania oba miecze gasną, nie zużywając niepotrzebnie baterii. This it! Efekt, zwłaszcza nocą, jest niesamowity. Szkoda, że to tylko jeden przebłysk... Wszystkiemu winni Chińczycy. Oczywiście to nie wszystko. Są tu jeszcze zbroja Vadera, jego miecz, Imperator Palpatine, czarnoksiężnicy Ciemnej Strony (sic!), zakon Jedi, miecz Luka, Obi-Wan też z mieczem. A całość, w tym książki i mojej wypowiedzi, zamyka oczywiście zieloniutki jak sałata Yoda. "Głupi ci Chińczycy."

[droid]
[18.11.2007]

Artykuły: 1, 2, 3.

SW A Pop-up Guide to the Galaxy - Matthew Reinhart - Orchard Books/Scholastic Inc - październik 2007 r.

- format prawie A4,
- twarda okładka,
- 12 stron,
- marny papier,
- ISBN: 978-0439882828,
- cena - 32,99 USD (kupa sałaty za taką kiszkę).

Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016