strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Legacy of the Force #3: Tempest nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Nie, nie i jeszcze raz nie... Nie podobało się? Nie, podobało. Źle napisane? Nie, dobrze. To nie Star Wars? Nie, to ta galaktyka. Więc co?

Po pierwsze, "Tempest" to kolejny dowód na to, że nie należy tworzyć serii z wieloma autorami, nawet jeśli ograniczy się ich do trójki. Poczynając od układu graficznego, bohaterów (drugoplanowych), miejsc,... a na stylu chociażby kończąc, każda książka jest inna, a więc seria jest niespójna.

Po drugie Troy to nie Karen, a Karen to nie Aaron. Fakt, "Betrayal" jeszcze nie czytałem, ale Aarona znam. Wszyscy są bardzo dobrymi pisarzami, co udowodnili nie raz (jakby nie było tylko oni oprócz Zahna zostali w Lucasiowie). Każdego z nich czyta się wyśmienicie. Ale... Zmieniając co tom autora, ma się wrażenie, że wpada się nie do tej bajki, zanim nie oswoi się książki na nowo. Troy podołał zadaniu. Napisał zgrabnie to co musiał. Ale czy osiągnął sukces? Czy stworzył arcydzieło? Raczej nie... Fakt, język Denninga jest lekki i barwny, przenosi nas do bardzo dobrze znanej galaktyki i czerpie z jej zasobów pełnymi garściami (czasem w sposób zaskakujący), ale... Czuć pewien "płot", ogranicznik, który nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł. Dopiero, gdy opowieść zmierza ku finałowi wreszcie to jest ten Troy, którego kochamy. A wcześniej? Męczy się biedaczek... I męczymy się razem z nim. Dlaczego? A to trzeba już spojrzeć do środka.

Hapes. Pomysł był taki, aby... (to rozdział pierwszy). I w końcu do tego doszło, choć inaczej niż by się wydawało (rozdziały od 20 do 24, czyli do końca, ale bez epilogu). A co w środku? To co zwykle, wypełniacz. Fakt, to dobry wypełniacz, ale męczący. Podobnie by było w "Bloodlines", gdyby nie pomysł Karen na Bobę. Ale to trzeba mieć pomysł. Karen w pewnym momencie pisała jakby dwie powieści, obie ciekawe i soczyste, aż w końcu je połączyła w całość. I to zagrało. A Troy dostał kawałeczek układanki, zbyt mały jak na jedną powieść i... nie miał pomysłu na resztę...

Fakt, "zmartwychwstał" dwie postacie, jedną świeżutką, ale drugą sprzed wieków..., no właściwie to z okresu prequeli. I to było dość ciekawe..., w tym drugim przypadku. Fakt, pościg za złymi Sithami nabiera rumieńców, aż do... Ale nie myślcie sobie, że mądrzy Jedi od tego zmądrzeją. Fakt, na Coruscant represje się zaostrzają, poprzez super dekrety i restrykcje (wiwat USA, świat wolności i możliwości), ale to było do przewidzenia. Fakt, dla Korelian czasy są coraz trudniejsze i nie ma zmiłuj się, nawet dla najbliższych... Fakt! Zapomniałbym o najciekawszym, z tych mniej ciekawych. Jagged Fel powróci, choć... Przykro mi było, gdy dowiedziałem się o... I dlaczego tak się stało. Ale nic to, to Fel.

No tak, zapomniałbym także o Jacenie. Bo po co o nim pamiętać? Hapes? Tenel Ka? Allana? Przecież wszystko już wiemy, tylko finału nie znamy... i nowego imienia "af korz maj horz". Jacen robi co w jego mocy, aby dojść tam dokąd zmierza i nic go nie powstrzyma (bo czyż może?). Tenel Ka dobrze wypada tylko na okładce. Allana jest lepsza od mamusi, ze swą małą "zabaweczką". Hapes z intrygami dworu służy li tylko... zapychaniu powieści kolejnymi kartkami perypetii, wciągającymi do opowieści pozostałych aktorów "dramatu". Tak, nie wspomniałem o Wielkim Mistrzu, o jego żonie, o Benie, o Jainie, Zekku, Antillesie, Isolderze..., czy nawet Hanie i Lei. I zrobiłem to specjalnie, bo... grali oni te pozostałe skrzypce. Choć akurat Han i Leia to może te drugie...

Zawsze twierdziłem, że trzeba robić mniej ale lepiej. Tak modne ostatnio przepędzanie z kąta w kąt tabunów "bohaterów" wcale mi się nie podoba. Co gorsze następny autor w serii będzie gonił inne stado postaci na innym wybiegu. A następny znowu weźmie Mandalorian... Hmmm... Czy to jest dobre? Na pewno nie najgorsze... Niestety opowieść na tym traci... Wiadomo tłok.

Czas kończyć, wstydu oszczędzić. Nie będę więcej lał wody, bo sporo już się z "Tempesta" wylało i naprawdę nie ma o czym napisać (patrz "Bloodlines" dla porównania). Mimo wszystko uważam, że książka jest napisana na przyzwoitym poziomie (autor), ciągnie kolejne wątki jakże ciekawej, po niekończącej się serii super wrogów, wojny domowej (historia) i zapowiada jeszcze ciekawą przyszłość (kolejny autor i dalszy ciąg historii). Jeżeli już zacząłeś czytać, to pociągniesz do końca. A więc...

No fakt. Na końcu jest jeszcze fragment czwartego tomu "Exile" Aarona Allstona. Bardzo zgrabnie wpasowuje się w zakończenie tomu trzeciego i wyprowadza nas do... Zobaczymy. A scena z Jacenem i Leią... Aż ciarki mi chodziły po plecach, że... W końcu to Aaron. Już niebawem i ten tom poznamy.

Artykuły na oficjalnej 1 oraz 2


Lorienjo
[15.02.2007] SW LotF: Tempest - Troy Denning - Del Rey Books - sierpień 2006 r.
- 40 lat po ANH,
- trzeci tom serii "Legacy of the Force"

Wydanie I:
- 416 strony,
- miękka okładka, kolorowa, tłoczona,
- trochę większy niż A6 (taki amerykański 7'x4,3'),
- cena 7,99 USD,
- ISBN 0345477529,
- zawiera fragment "SW LotF: Exile" Aarona Allstona (13 stron).


Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016