strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars: Last of The Jedi #9: Master of Deception nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
"You see? You use the anger. It does not confuse. It sharpens."

Plotki na temat zmiany autorki serii, plus lekkie opóźnienie tomu dziewiątego, sprawiły cuda. A może to nie plotki? A może reprymenda? Faktem jest, że pani Jude wzięła się w końcu do roboty i pisze jak trzeba, nawet dla młodszego czytelnika. Już tom poprzedni dał tego przedsmak, ale dopiero teraz widać, jak to się robi na Alderaan. Fakt, może być i tak, że to zbliżające się zakończenie serii zagęściło materiał i pozwoliło na rozwinięcie skrzydeł autorki, jak i jej bohaterów. W końcu większość słowniczka "ulubionych" postaci ma co robić, robi to i wcale nie jest to gra tą samą piłką. This is it! To taka miła książka do pociągu, trochę tylko "zmiękczona", aby młodzież nie wymiękła. Faktem także jest to, że te 150 stron luźnym drukiem, to tak naprawdę zaledwie kilka rozdziałów "poważnej" powieści, więc... Przeczytać. Przeczytać, jeśli tylko będzie okazja, a to z powodów kilku.

Po pierwsze Alderaan. Nie było chyba jeszcze książki, której akcja od początku do końca miała miejsce na tej właśnie planecie. Poza materiałami RPG i kilku wzmianek w innych powieściach, nie było chyba jeszcze okazji do poznania tej jakże uroczej planety. Fakt, tu także z uwagi na objętość za dużo planety nie jest, ale jest wystarczająco, zwłaszcza domostwa Organów, samej stolicy Aldery, jej parku, targu i oczywiście portu kosmicznego. Nie wiem dlaczego, ale skojarzenia miałem z Dallas z okresu zamachu na JFK... Może to fabuła? A nieważne.

Dom Organy to właściwe miejsce do zaprezentowania mentalności Alderaańczyków. Bail z żoną Brehą i jej siostrą Dearą, Raymus Antilles i piastunka, a zarazem kucharka, która także jest krewną, oto cały pałac rodziny panującej. Pałac? Właściwie dom. Bez murów, fos, ochrony, zamków... Po co? I tak nikt im nic złego nie zrobi. No chyba, że przyjezdny... W takim właśnie domu dorasta maleńka, prawie roczna Leia. To nad wyraz rozwinięte dziecko jak na roczek. Biega, mówi, ma koleżankę Winter i wykazuje pewne umiejętności, które... przykuły uwagę imperialnych szpiegów.

Powodem czego stała się wizyta pary inkwizytorów na planecie. Jest to Hydra, którą nie jest Sly Moore, jak podejrzewałem wcześniej, gdyż bladolica Umbaranka także pojawia się na kartach powieści, ale w zupełnie innym miejscu, czyli tam gdzie być powinna, przy drzwiach Imperatora. Drugim inkwizytorem jest oczywiście nasz bohater, a może antybohater, Ferus Olin. I to jest właśnie tematem tej książki...

Z jednej strony sługa Imperatora, wyposażony na drogę w holokron Sithów, mający służyć mu poradą, gdyby chciał z niego skorzystać, a z pewnością szepczący mu do ucha różne pożyteczne rzeczy, wtedy gdy ich najbardziej potrzebuje. Z drugiej jeden z ostatnich Jedi w misji od samego Obi-Wana Kenobiego, który jak zwykle nie wszystko mu wyznał, a właściwie to być może zapomniał mu powiedzieć z pewnego punktu widzenia etc. etc. I jak tu nie zwariować? Na dokładkę kręcą się po okolicy Vader, Palpatine i właśnie jacyś tajemniczy szpiedzy, o których Ferusa także nie poinformowano, choć on doskonale zdaje sobie sprawę z ich istnienia (bo był raport), ale Hydra mimo, że jest podwładną, to pewnie wie... Doskonały materiał do opracowania. Szkoda, że to znowu Scholastic.

I dochodzimy do najsłabszej części opowieści. Wszystkie od lat skrywane i odkrywane tajemnice sagi, tu nagle jak Filip z konopi sypią się jedna po drugiej... Nie wymienię ich, choć mnie korci, bo dotyczą wszystkiego i wszystkich. Kto, gdzie, jak, z kim i o czym... Nikogo nie pominięto, od najjaśniejszych po najmroczniejszych. Kulminacją ma być tom dziesiąty. Szkoda, że to tak się wypsnęło, a nie było efektem długotrwałych studiów i dociekań. Przykład? Pewne materiały medyczne powiązano z planetami konkretnego typu, a te błyskawicznie wyeliminowano, a zostawiono jedną, bo o niej coś było słychać, a właściwie słyszał pewien reporter i już, mamy rozwiązanie, a jego cel zadrżał na samo wspomnienie, choć nie powinien. Cóż, Ferus Olin wie już absolutnie wszystko. Dobrze, że nie dostał od tego zawału. Ale to Scholastic właśnie...

Konkluzja niebawem? To widać, słychać i czuć. A tyczy się reszty bohaterów, którzy, jak już wspomniałem, wreszcie mają coś do roboty. Jedni ratują naukowców, którzy w zamian zdradzają kolejne najskrytsze tajemnice Imperium. Inni śledzą tajemnicze powiązania osób, którym z jakiś powodów nie ufają. Ci, którym się noga powinęła, muszą natomiast uciekać, niemal tracąc życie, a z pewnością wszelkie zgromadzone dobra. Kolejni próbują związać koniec z końcem rodzącej się w bólach rebelii. Do której, ci co powinni nie chcą przystąpić, a pewni znajomi jeszcze ich w tym utwierdzają, zaś wola "opozycji" jest zupełnie inna. Zaś na Alderaan ma przybyć gubernator, którego przyjazd przygotowują szpiedzy...

I to jest finał tomu dziewiątego. Nie powiem, dość atrakcyjny z wielu powodów, a głównie z tego, że już wiemy, jak Imperator znienawidził owych pacyfistycznych Alderaańczyów i ich planetę. Cóż...

Gdyby tylko cała seria była taka... Wreszcie otrzymaliśmy solidną opowieść awanturniczo - przygodowo - detektywistyczną, osadzoną w realiach Star Wars. Główny bohater robi to co do niego należy, przejmuje inicjatywę, rozwija się, pokonuje trudności. Wreszcie to człowiek czynu, a nie unoszący się na fali rozbitek losu. Postacie drugiego planu dostały szansę i one także biorą los w swe ręce. Fakt, nie zawsze im wychodzi, ale przecież takie jest życie człowieka, a nie superbohatera. Fakt, z życiem tym razem nikt się nie rozstał, ale to... powieść dla młodszego czytelnika made in Scholastic USA. A w tomie ostatnim... Można się tego domyślić znając dotychczasową historię. Tylko jak to rozwiąże autorka?

"It is time for you to take second-in-command, Lord Vader. And I think Ferus Olin is prefect for the job."

[droid]
[17.02.2008]

Artykuł: 1

Star Wars: Last of The Jedi #9: Master of Deception - Jude Watson - Scholastic Inc - luty 2008 r.
- około roku po EIII,

- wydanie I,
- miękka okładka,
- 154 strony,
- prawie A5,
- cena 5,99 USD,
- ISBN 978-0439681421,

Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016