strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - The Last of the Jedi #5: A Tangled Web nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
"Wszystkie drogi prowadzą na Samarię."

Kiedy czytam opowieść, która zawiera się w objętości trzech rozdziałów książki, którą czytałem przed nią, to zastanawiam się, co ja robię...? Zgłupiałem, czy co? Ale z drugiej strony, czy zawsze należy na przykład oglądać klasykę typu "Casablanca"? A może czasem dla zdrowia psychicznego należy spojrzeć na coś lżejszego? Ale czemu zaraz na telenowelę, których nie cierpię chronicznie? Zresztą, telenowela to jeszcze nic, gorsze są dyskusje po tym kto z kim i dlaczego... Do czego zmierzam. Czytadła pani Watson o ostatnich Jedi to taka telenowela. Kiedyś zdarzało się jej pisać ciekawiej, ale lata płyną. Dziś za kilka dolców odgrzewa stare trupy (tu Xanatos) i odziewa w nowe szaty. Gdyby to nie była oficjalna historia uniwersum Star Wars, to w życiu bym nie sięgnął po następną szmirę. Być może starzeję się i nie potrafię dojrzeć kilku plusów twórczości Jude? Być może... Fakt, książeczki są dla młodego czytelnika, który tylko potrafi trącać joystick i ma problemy z odczytaniem adresu (ale co komu to przeszkadza, że idiota chce być debilem?), i drugi, że pani Jude czasem czymś błyśnie w tle. I właśnie największą frajdę sprawia mi poszukiwanie tych kilku błyskotek w górze nawozu nowej, lepszej historii SW.

Ostatni rozdział historii Ferusa Olina (sezon 22, odcinek numer 7386), kończył się wezwaniem przed oblicze samego Imperatora. Trochę to niepokojące, ale Ferus głową naprzód podąża na Coruscant, gdzie z "żelaznym listem" w dłoni staje oko w oko z Sithem. Wow! To był okrzyk dla tych, czy też tych, którzy oderwali się od swego joystika. I dobrze, w końcu mogli go urwać i rozpacz. A tak może jeszcze się przyda? Lepiej, żeby nie. Wróćmy do meritum. Palpatine potrzebuje Ferusa! A właściwie jego umiejętności (zdobywajcie nowe sprawności, kto wie komu się przydadzą?) w posługiwaniu się różnego rodzaju zabezpieczeniami sieci komputerowych, gdyż... Na strategicznej dla Imperium, pustynnej (znowu), przemysłowej planecie Samarii (po raz pierwszy... albo bardzo rzadki z Core Worlds, systemu Leemurtoo), ktoś wpuścił bardzo, bardzo niedobrego wirusika do sieci i buuu... Miasto (tu zamiennie z planeta, choć to nie Coruscant, ale wiecie, pustynia i mamy planetę z głowy) nie działa. Ani dudtków, ani papu, ani transportu "do Mos Eisley"... Chaos, ale o dziwo (czyt: piękna pani) bez anarchii... Coś tu trąci faszyzmem...? I prawidłowo.

Zmuszony do współpracy (jakże mogłoby być inaczej) Ferus zostaje agentem samego Imperatora. Na szczęście od czego ma przyjaciół? Ci co śledzą ową serię (jest jeszcze jakiś inny dziwak oprócz mnie?) wiedzą, że ekipa Ferusa już się rozrosłą prawie do rozmiarów Rebelii z Yavina... No może do samego ataku na "Gwiazdę Śmierci", ale to zawsze coś. I gdyby nie oni, to... No kto by zapewnił wsparcie? Kto rozpracował tajne dane, dostarczając materiału wywiadowczego? Kto w końcu zneutralizowałby szantaż Palpiego? Sam Ferus, w dodatku inwigilowany przez Prowlery 1000, nie dałby rady, ale autorka już wzbogaciła menażerię...

No właśnie, postacie drugoplanowe. Oprócz Dextera Jettstera i powracającej z dalekiego tournee po kontynencie WA-7 (to jedne z tych diamentów w górze łajna..., a kiedyś były to popioły, ech...), reszta jest dla mnie płaska jak strony "powieści"... Fakt, część postaci powraca z poprzednich serii Jude, ale ja ich jeszcze nie czytałem i Clive, czy Keets, to jeden pies... Tylko Trever jakoś się wybija, ale to z czasów, gdy postaci było mało i autorka z musu go rozbudowała, a poza tym musiała skorzystać z jego przeszłości i tutaj, gdyż część akcji wraca na Belasa. Reszta to cienie na ścianach... Nic więcej. A to przykre, gdyż nie pozwala zżyć się ze znaczną częścią opowieści.

A dalej to już to co znamy. Podróże, kombinacje alpejskie, walki, zakradanie się, choć częściej zabija się wszystko co na drodze się rusza, i na końcu rozwiązanie problemu. Jednym słowem nieważne jak, ale ważne co. Kto czytał poprzednie cztery tomy to przemknie przez ten w jeden wieczór bez specjalnego wysiłku, a historia galaktyki potoczy się naprzód i będzie można zająć się czymś ciekawszym...

A teraz trochę o moich ulubionych diamentach, które oprócz historii trzymają mnie przy Scholasticu. Pojawia się tu moff Tarkin i Lord Vader. Vader zresztą odgrywa tu ponoć znaczącą rolę... Ale o to musicie dopytać się Palpatina, ja tego nie zauważyłem. Na planetach, które jeszcze nie spełniają standardów unijnych... znaczy Imperium, przebywają doradcy, pilnujący interesu (nie chodzi tu o dotacje). "Nowy" Senat Imperium jest jakby mniej zajęty, spokojniejszy, bogatszy... System jurysdykcji imperialnej ciągle jest w fazie raczkującej, stąd między innymi pomysł na okręty więzienne... Ale za to możemy przekonać się jak wyglądał proces więźniów politycznych. Kto zna historię powszechną, sam się domyśli. Stolicą Samarii Sath zarządzał superkomputer Platform-7 z serii BRT (droid klasy pierwszej), aż go wirus nie urządził. Dobrze jest mieć doskonałą pamięć do szczegółów, zwłaszcza jak odbiorą wam całą technikę. Pojawił się pomysł, aby wykorzystać dzieci czułe na Moc i wyszkolić je na pilotów. Możecie się domyślić, co pomyślał sobie o tym Vader... Szturmowcy, tu oczywiście nadal klony, korzystają z dobrodziejstw droidów Separatystów, tu Dwarf Spiderów i droideków. Strzeżcie się byłych żon... I to kobieta napisała? Hmmm...

I znowu kończy się szczęśliwie dla coraz większej rodzinki pani Jude Watson, spiskującej w najlepsze przeciw Imperium w celu uratowania jak największej ilości Jedi. Czy Jedi potrzebują pomocy? Ale nasz Ferus pozostaje agentem Imperium... Nie, nie tym złym, w końcu to Scholastic. W grudniu kolejny tom, a więc do...
Artykuł na oficjalnej

Lorienjo
[26.08.2006] The Last of the Jedi #5: A Tangled Web - Jude Watson - Scholastic Inc. - sierpień 2006. - około roku po EIII, 18 lat przed ANH.

Wydanie I:
- sierpień 2006 r.,
- ISBN: 0439681383,
- miękka okładka,
- 138 stron,
- cena 5,99 USD.


Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016