strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #94 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
"First steps to a larger world... What's it all about?"

Jubileuszowy... Świąteczny mówili... Miałem nadzieję, całkiem nową, bo Titana to numer dopiero drugi (ale tylko na rynku USA), lecz nie mam jej już. Trzydzieści lat, a dostałem... Nawet nie wiem jak to określić... Najprościej? Dostałem zwykłego Insidera, tak jak ten numer poprzedni, ale lekko "wzmocnionego" podłej jakości "alkoholem dla mas". Ale przecież my, fani SW, nie jesteśmy jakąś tam masą... Świetlistymi istotami jesteśmy, a nie... masą. A może przesadzam? Sami ocenicie, gdy dobrniemy do końca.

Insider 94 jest numerem przełomu lipca i sierpnia, a więc nic ekstra. To nie jest numer nadprogramowy, jak niestety ja głupi [droid] sądziłem, a być może i wielu z was. Fakt, ma 100 stron, czyli dodatkowych 16 w stosunku do numeru 93 (wtedy nie wspomniałem, że nowy format strony Insidera jest nieco większy niż przywykliśmy). Pamiętajmy jednakże, że oni tam okładkę też liczą, a to już daje cztery strony na dobry początek. Ale co tam... Część świąteczna zajmuje strony od 24 do 63, czyli mogłoby się wydawać, że jest to... 40 stron (na 100 dla przypomnienia). Powiecie, że czterdzieści to i tak więcej niż szesnaście. Tak, ale część świąteczna zajęła także miejsce głównych artykułów gazety. A reszta to "rutyna", czyli stałe działy, plus ekstra kilka więcej reklam niż zwykle. Może znowu się czepiam? Może, ale nie zapominajcie, że na 40 stronach są też całostronnicowe fotografie i strony tytułowe, więc na tekst pozostało nieco mniej... I żeby chociaż ten tekst trzymał jakiś poziom, żeby był tu jakiś konkretny pomysł... No, pomysł i był, ale czy dobry?



Com-Scan. Znaczki pocztowe. Poczta w USA (taka sama państwowa jak nasza i tak samo dobra, i tania) z okazji jubileuszu wydała serię piętnastu znaczków z obrazami z całej sagi. Głównie są tu bohaterowie, ale zaplątał się i jeden droid, drugi w towarzystwie bohaterki oraz dwa statki kosmiczne... Nie, nie Tie. Znaczki można kupić na jednym arkuszu, a ciekawostką jest opis po tej stronie, którą się... liże. Ja zawsze liżę znaczki, bo mam czym. Jeden znaczek, który okaże się ulubionym (było głosowanie), zostanie wydany samodzielnie. I jak zapewne dobrze pamiętacie, skrzynki pocztowe w kształcie R2-D2 były akcją reklamową dla tej serii. Znaczki mają nominał 41 centów, a więc wszystkie, póki co, są warte... 6 dolków i 15 centów. Ciekawe jak cena będzie się zmieniać w ciągu najbliższych obiegów?

Pozostałe ciekawsze wieści (no przecież nie będę tu opisywał wszystkiego, jak chociażby Indiany, bo to nie nasze i według mnie mało ciekawe) to kolejne figurki według rysunków Ralpha McQuarrie dostępne na Celebration IV, czyli droidy i Luke samojeden, oraz zapowiedź ekskluzywnej okładki następnego Insidera, która złożona z bieżącą okładką, tą błękitną, da pełny obraz... sagi. A YeDDi nie chce, bo nie lubi prequeli...



In Focus. To taki nowy dział, zwracający uwagę, na co można wydać kasę (lub też zacząć gromadzić) w najbliższej przyszłości. Figurki, figurki, figurki,... i statki kosmiczne w skali 3 3/4". Hasbro, Gentle Giant... Co tylko chcesz. Jabba, Jawa, kapela z pałacu, Yoda, Han i Luke w pancerzach, Leia, Obi, Dengar... X-wing, Tie, Eta-2, V-wing, Sith Infiltrator... Takie tam kurzołapy - powiedział [droid] patrząc na swą półkę z durnostojami spod znaku SW.



Best of Strawars.com. Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał, czy też wypomniał, że najciekawszy materiał na Oficjalnej (o ile jest on ciekawy, bo przeważnie odgrzewany) jest dostępny tylko za kasę, bo na kasie cały ten świat stoi (mój przyjaciel Dziadek twierdzi, że na czym innym, ale to też w jakiś tam sposób do kasy zbliżone, choć organiczne). A dla biedaków, czyli i mnie (choć Dziadek twierdzi, że jestem trzęsiłapą, czytaj skąpcem, ale ja zawsze zwalam na te węże w kieszeniach) pozostaje... SW Kids, gdzie między innymi można uczyć się rysowania postaci z naszej ukochanej sagi. A jak rysowanie to... Oficjalna przypomina, po raz kolejny, że za kasę możesz kupić sobie książkę o rysowaniu "You Can Draw Star Wars". A w niej od najprostszych po skomplikowane, krok po kroku, recepty na rysowanie postaci, pojazdów, droidów, statków i sprzętu. A nie mówiłem, że chodzi o kasę?



powiększ
"You said it, Chewie!"

Pora na część świąteczną. Tym razem pominę kolejność gazety. Przez te następnych kilkanaście stron mamy albo jakieś fragmenty wywiadów z aktorami o tamtych czasach, albo artykuł w dwóch częściach o wpływie SW na kinematografię. Jednym słowem taki kogel mogel, który satysfakcji nie daje. Fakt, zdjęcia z planu filmowego ratują co nieco, ale [droid] woli słowo pisane.



The Star Wars Effect. Zacznijmy od strony "technicznej". Po pierwsze, czy "Gwiezdne wojny" wpłynęły na kręcenie innych filmów...? Założę się, że każdy z was wymieni kilka filmów z pamięci, które wzorowały się na SW. Że niektóre filmy powstały na fali popularności "Nowej nadziei". Też tak myślałem, ale... Bardzo ciekawy artykuł i już nie jestem przekonany, czy rzeczywiście SW tak bardzo natchnęły twórców... Co innego aspekt technologiczny kręcenia, czy też tworzenia "ruchomych obrazów". Pod wodzą Lucasa, przez te wszystkie lata stworzono narzędzia dla kinematografii, bez których pewnych filmów dziś by nie było. Nie byłoby też prequeli naszej sagi. Są tu pewnie i tacy, którzy temu przyklasną, ale co tam. Faktem jest, że gdy Maker zabierał się za stworzenie filmu dziś kultowego, to nie było technologii, która byłaby w stanie odtworzyć to, co mu pod kopułką grało. Trzeba ją było wynaleźć. Tu trzeba wspomnieć Johna Dykstrę, który współpracował przy filmie "Silent Running" (od niedawna wiemy, że to był jeden z czterech filmów "bazowych" dla ekipy Lucasa). To pod jego kierownictwem powstała Dykstraflex, czyli kamera potrafiąca wielokrotnie odtwarzać własny ruch w czasie filmowania. Jak wiemy efekty tamtych czasów to przeważnie stop-motion, czyli "Miś Uszatek" albo "Colargol" z łódzkiego Semafora. Pomysł, aby ruch modelu zastąpić ruchem kamery jest genialny w swojej prostocie, lecz czas i pieniądze potrzebne na ten przełomowy wynalazek były zbyt wielkie na ówczesne możliwości Lucasa i John musiał odejść. Ludzie odchodzą, wynalazki pozostają dla ludzkości. Tak oto powstał obraz "Gwiezdnych wojen", ale jak sam Maker twierdzi, to dopiero 50% sukcesu. A druga połówka to... dźwięk, a nie trunek. A jak dźwięk, to nie mogło Makera spotkać nic lepszego niż Ben Burtt. Ale to nie koniec... Co ma wspólnego Dolby z Lucasem? No kto zainicjował wprowadzenie Dolby do kin w 1977 roku? Tak, Maker... I to właściwie koniec opowieści. Wniosek? Technologia tak, ale film to już nie do końca. I kto by się czegoś takiego spodziewał?



Wywiady, a może wspomnienia. Jak widać to mój tytuł, bo uznałem, że nie warto dla każdego aktora tworzyć osobnego akapitu. Nie, to nie jest tak, że każdemu aktorowi poświęcono tylko chwilkę. Główni bohaterowie to czasem dwie, czy trzy strony zdjęć i tekstu, ale... Mało tu ciekawych materiałów. Za czasów Paizo wywiad był gęsty, soczysty, każda wypowiedź wnosiła coś ciekawego i nowego. Tu tego nie znajdziecie, takie zwykłe bla, bla, bla... o niczym.

Galerię otwiera Mark Hamill (Luke Skywalker). Młody aktor starał się naśladować to co George pokazywał i próbował przekazać, jak to ma mniej więcej wyglądać. Efekt znamy i wiemy też, że Mark przez długi okres raczej nie udzielał się publicznie w wywiadach gdyż, tak jak i ja, uważał, iż magię należy zachować, a nie wałkować wszystko do momentu, gdy wszyscy już wszystko wiedzą na temat. A potem przyszła wersja poprawiona trylogii i szok. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat Mark zobaczył film w kinie... i swojego syna. Przynajmniej takie miał wrażenie. Zaś syn skwitował dzieło ojca, że takich filmów już się nie robi. Z pewnego punktu widzenia to przykre stwierdzenie.

Mało pewnie kto wie, że rolę Lei miała dostać Koo Stark (Camie). Stety, albo i nie, w odpowiednim momencie agent Carrie spuścił nieco z tonu i otrzymaliśmy Leię jaką znamy, zaś Koo... Pewnie znajdą się i tacy, którzy nie wiedzą, kto to ta Camie... Takie życie, czasem daje w twarz, ale czasem... i R2-D2 zagrał w "Jezusie z Nazaretu", gdyż... urwał się z anteny aparatury sterującej i wparował na plan sąsiedniego filmu. Oto co najlepiej wspomina Koo... C'est la vie. A jak już wspominamy zapomnianych, to może warto wymienić i Garricka Hagona (Biggs Darklighter). Może i z tym zapomnieniem przesadziłem, ale ten wywiad jest do zapomnienia.

Anthony Daniels (C-3PO) to szesnaście kawałków aluminium, plastiku, włókna szklanego, gumy i kartonu, o których już nigdy nie zapomnimy. I pomyśleć, że głos tego angielskiego między innymi mima miał być podmieniony... Jednakże doskonałe wyszkolenie aktorskie pozwoliło na taką ekspresję spoza lodowatego kostiumu, w którym spocić się można było nie raz (to tylko pozorna sprzeczność), że Antoś już na zawsze pozostanie [droida] guru... No, ale jest jeszcze sir Alec, wielki droida wspomożyciel w ciężkim zawodzie aktora na planie SW. O nim będzie tu pewnie jeszcze nie raz, gdyż wszyscy mają wiele ciepła i szacunku dla mistrza.

Kenny Baker (R2-D2)... Nie chodząc, nie mówiąc, grając z wnętrza czterdziesto kilowego pancerza do... wieczności.

Phil Brown (Uncle Owen) i Shelagh Fraser (Aunt Beru) wspominają swój epizod w SW, głównie przy pomocy... sir Aleca. Skoro on tu grał, to musiał to być dobry film. Chociaż... i on sam nie miał zielonego pojęcia, o co tu chodzi.

Peter Myhew (Chewbacca) to tylko dwadzieścia minut rozmowy z Lucasem i jedna prezentacja... na wysokość, a rola należała do niego. Zaś Harrison Ford (Han Solo) złapał Makera za nogi i dostał wspaniałą szkołę gry aktorskiej od doskonale wykształconych artystów angielskich, co określiło całe pozostałe jego życie... Na naukę nigdy nie jest za późno, "zawsze można jeszcze zostać stolarzem".

Z wywiadów z kolejnym zapomnianym Declanem Mullhollandem (Jabba the Hutt) i o dziwo (czyt: piękna pani) Carrie Fisher (Princess Leia Organa) niczego nowego i ciekawego się nie dowiedziałem, więc przejdźmy do kolejnej ikony...

Peter Diamond (zwykły, niezwykły kaskader). A to ci niespodzianka, co? Ale to osoba, którą najwięcej razy postrzelono i zabito w całej "Nowej nadziei". To on stworzył unikalny w owych czasach styl walki mieczami laserowymi. I to on przekonał Marka, że krótki lot nad szybem "Gwiazdy Śmierci", wbrew rzeczywistości, nie grozi żadnym wypadkiem. Bez Petera nie byłoby naszego ulubionego filmu.

I kolejna ikona, w dodatku ta "zła". Peter Cushing (Grand Moff Tarkin). A myślał, że zagra Obi-Wana... I chciał grać Obi-Wana... I uważał, że nadaje się do roli Obi-Wana... A zagrał (choć czy przy tej perfekcji i wiarygodności, można jeszcze mówić o grze?) tego złego... I dla niektórych pierwszego przed Vaderem.

A skoro o nim mowa, to pora na... David Prowse i James Earl Jones, czyli Lord Darth Vader osobiście, czyli samowtór. Dla Davida to w sumie rola, która stała się epizodem. Dla Jamesa zaś epizod, który dał mu wiele ról głosowych. Taki to świat...

A na końcu, choć nie ostatni sir Alec Guinness (Obi-Wan Kenobi). I to jest ikona SW, potężna, a zarazem delikatna, jak wspomina Maker. "To wielki honor móc go zagrać" powie po latach Ewan McGregor (Obi-Wan Kenobi).



The Empire Strikes Fact. Właściwie część świąteczna się skończyła, ale wydawca obdarował nas jeszcze dwudziestoma ośmioma faktami z historii gwiezdnej sagi, które... są raczej natury dość osobliwej, ale za to doskonale nadają się do quizów. Jak miała nazywać się Tatooine i skąd ta nazwa? Kto był jedynym amerykańskim aktorem odgrywającym rolę Anakina Skywalkera? Gdzie jest ulica Obi-Wana Kenobiego...? No gdzie? I to nawet napisali po polsku, z tłumaczeniem na angielski. No gdzie? Jasne, w Grabowcu. Kto był pierwowzorem Gunganina i dlaczego właśnie opisał go Rudyard Kipling? Kto strzelał najprecyzyjniej w całej sadze? I dlaczego to właśnie była... Leia? Gdzie pierwszą swą piosenkę nagrał Jon Bon Jovi? Tak, to była bardzo, bardzo odległa galaktyka. A precyzyjniej to gdzie? Kto odkrył prawdziwą Tatooine w naszej galaktyce w odległości 149 lat świetlnych? Taki sam układ, pewnie podobna planeta, ale z pewnością ma już taką samą nazwę. Zresztą... to jedyna planeta, którą widzimy lub jest wspomniana we wszystkich sześciu filmach... Oczywiście to nie koniec kuriozów tej bardzo, bardzo i tej naszej. Po resztę zapraszam do artykułu. I teraz to już naprawdę koniec święta.


powiększ
Jawa's Corner

Books - Jason Fry. Po raz kolejny przypomina się nam, że należy kupić książkę J.W.Rinzlera "The Making of Star Wars". Ale nie to stanowi o sile tego artykułu. Tu wspomina się większość wydawnictw z okresu 1977-80 r., czyli sprzed trzydziestu lat, gdy istniał tylko jeden film... Podróż w przeszłość, trochę trąci myszką, ale to także przewodnik dla kolekcjonerów fan(atyk)ów. Książek nie wymienię, bo artykuł jest z tych "gęstych", nie da się, trzeba by przepisać.



Comics - Daniel Wallace. Punkt zwrotny w historii Cade'a Skywalkera, czyli "Legacy #11 i 12", czyli "The Gosts of Ossus". Zainteresowanych odsyłam do naszego działu Komiksy lub na Holonet. Pamiętacie może jeszcze animowane "Clone Wars"? Pewnie tak. W okresie przed nowymi animacjami Lucasiowo nie pozwala nam zapomnieć o... tym przy pomocy serii komiksowej "Clone Wars Adventures", tu w postaci numeru ósmego. W nim to niebawem (jak dotrze zza oceanu) ujrzymy: Aurę Sing, Luminarę Unduli, Obi-Wana i... samodzielnego droida bojowego, który utracił kontakt z jednostką... tu centralną. Jestem ciekaw...



Toys - Frank Parisi. Może i nie lubię przydasiów kurz zbierających, ale diorama kosmicznego robala, w limitowanej serii 2000 sztuk, za jedyne 80 zielonych warta jest grzechu... A co [droid] ma w miejsce grzechu?



Star Wars Q&A - Pablo Hidalgo. Jedno wyjaśnienie odnośnie "utraconej dwudziestki" Jedi, przy okazji sceny w bibliotece, gdy Obi spogląda na popiersie Dooku... Ta dwudziestka dobrowolnie opuściła Zakon. To nie były istoty relegowane, czy też takie, które przeszły na CSM. Dooku uczynił to dopiero później... choć, czy aby na pewno? Nawet Sidious wątpił... A dalej Pablo wyjaśnia w bardzo ciekawy sposób kim są Wiorkettle, the Snivvian i Treva Horme, the Lutrillian oraz co nieco o tym, co znajdowało się poniżej Miasta w Chmurach... wraca więc King Ozz... Ale to są rozważania głównie dla fan(atyk)ów. Z prostszych spraw, to jak to było z plecakami odrzutowymi Janga i co odziedziczył Boba.



Scouting the Galaxy - Steve Sansweet. Po pierwsze uwaga techniczna, całkiem na miejscu, gdy mowa o Stevie. Jak nie zapomnę (a RAM mam dziurawy jak sito), to obok tytułów stałych działów i artykułów będę zamieszczał nazwiska autorów. Sądzę, że juz najwyższy czas, aby całą tę plejadę twórców i archiwistów EU "udomowić". Wróćmy jednakże na poletko Steva, a więc do "staroci" i ich zbieraczy. Kim oni są...? Między innymi przyjaciółmi Steva... Ale i fascynatami cudów typu nocna lampka w kształcie głowy Vadera o mocy... kilku watów. Ale i nowych pojazdów ze stoczni Hasbro, czyli V-winga, czy Sith Infiltratora... Cóż, dla każdego coś miłego. A jak coś jeszcze nie jest produkcji fabrycznej, a wykonane przez fana osobiście, to... Piszcie do Steva, a kto wie...



International - Gus Lopez. Dzisiaj wycieczka na antypody, czyli do krainy skaczących kangurów, ale i unikalnych figurek, chociażby w postaci landspeedera Luka z kalkomaniami zamiast farby, kolekcją opakowań po... żarciu dla psów (samych jumbo, piesek miałby co jeść do końca świata), papierkami po lodach, jednej z dwóch kolekcji kubków SW McDonalda (druga pochodzi z Japonii), a nawet ciuchami ekipy kręcącej SW właśnie tam... Czego to ludzie nie zbierają?



Set Piece - Chris Trevas. Tym razem dział archeologii przyjrzał się Królewskiemu Statkowi z Naboo... Statkowi, bo choć można dojrzeć wieżyczki strzeleckie, to jednak nigdy nie zostały one wyposażone w działka. Za to na usługi załogi była cała plejada astrodroidów... Od R2-B1, poprzez R2-D1, R2-R9, R5-A7, R2-C4, do oczywiście R2-D2. I choć statek ów mierzył całe... 10 stóp, to wyglądał fantastycznie, gdyż filmowany był w naturalnym słońcu. Ot, magia kina.



Padawan's Corner - Cynthia Cummens. Dziś rysujemy największego bohatera sagi (oczywiście oprócz R2-D2), czyli C-3PO. Jestem dumny, że mam takich "przodków".



Bantha Tracks. O skrzynkach na listy była już dziś mowa. Czas na część fotograficzną. Fani i R2-D2 z poczty amerykańskiej. Jest i sam R2-D2, ze swym kolegą... Urocze. Niektórzy fani przejechali wiele mil, dla tej jednej fotografii... Zaś Mary Franklin (pani redaktor tego działu) zastanawia się, jak by wyglądało jej życie, ostatnie trzydzieści lat, bez SW... Może i byłoby więcej kasy na koncie (skąd ja to znam?), z pewnością wspomnienia byłyby inne, ale najbardziej byłoby żal przyjaciół, których nigdy by nie poznała.



Comlink. Wygląda na to, że ten dział będzie teraz zamykał Insidera, bo "shopy" nie liczę. Kolejny odcinek wspomnieniowy... Tym razem o osobistych spotkaniach ze SW. Kiedyś (lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku,... ale to brzmi) film w kinach nie każdy mógł zobaczyć, ale mógł spotkać postacie z filmu, na różnego rodzaju imprezach. Richard Woloski spotkał Vadera w roku 1977. Po wielu latach, dziś sam jest Vaderem zapraszanym na... różnego rodzaju imprezy. A to nie wszystko... To pierwsze spotkanie, chociażby z Chewiem, pozostało w pamięci do dziś. A macie może fotografie z kimś z sagi? Insider ogłosił konkurs dla łowców na najlepsze tego typu zdjęcie... Oczywiście za nagrodą.

I jeszcze SW Shopa, i koniec... Sami widzicie. Święta raczej nie było. Przynajmniej w takiej postaci w jakiej sobie to wyobrażałem. Na plus można zaliczyć to, że drugi numer z Titana okrzepł nieco w stałej części magazynu. Chyba już wszystkie działy powróciły, a i coś nowego też jest. A więc do zobaczenia niebawem w kolejnej odsłonie Insidera... Więcej już nic nie wicisnę.

[droid]
[31.07.2007]
SW Insider #94 - Titan Magazines - lipiec/sierpień 2007 r.

Artykuł na Oficjalnej: 1.
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016