strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider # 81 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
I wszystko wróciło do "normy"... Znaczy tej ichniej, IDG Entertainment. Fakt jest to ostatni numer sprzed premiery EIII, a ja już jestem z różnych powodów po, bo mamy przełom czerwca i lipca. Nie zmienia to jednak faktu, że po ostatnich dokonaniach, a właściwie tylko jednym, spodziewałem się w końcu jedynie słusznego kierunku dalszych działań. A tu... Już na pierwszy rzut oka poraziły mnie reklamy, i reklamy, i więcej reklam... Poprzednio już tego nie było. Policzyłem więc. Na 96 stron czasopisma 27 i pół poświęcono na reklamy, nie licząc działki dla Hasbro, ale za to ze SW Szopą. Okładki też nie policzyłem, bo na cztery strony, tylko ta pierwsza dotyczy czasopisma. Reszta to oczywiście reklamy. Daje to niezłą średnią...

Ale dla złapania oddechu spróbujmy jednak co nieco wygrzebać z tego łez padołu. We wstępniaku, jak i na okładce, króluje Obi-Wan Kenobi. Tak, to jego numer i przewija się praktycznie co kilka stron. Niestety, przeważnie jest to jedno lub dwa zdania i szkoda tej okładki, trzeba było dać więcej reklam. Obi-Wan, jeden z czterech "muszkieterów" sagi. On, R2-D2, C-3PO i Anakin w kilku postaciach. To jedyne postacie występujące we wszystkich filmach. Na szczęście redaktor Brett Rector na tyle ma przyzwoitości, że z ust jego płynie Alec, Alec i Alec. No fakt, Ewan też tam był i swoje pochwały zebrał, ale ten Alec, Alec i Alec. I tak to jest proszę wycieczki po supermarkecie, ikona, wystarczy raz się dobrze pokazać i nie trzeba tygodniami ćwiczyć łomotania kijaszkiem, które i tak zostanie pocięte, i wyjdzie z tego kolejny Jedi...

Comlink. Mandalorianie! This is it! Chcemy więcej tego typu artykułów! Chcemy teraz! Pan Abel Pena "niechcąco" swoją wyśmienitą pracą podłożył świnię IDG, zawyżył poziom. A tak po cichu wam powiem, że w końcu trafiło się coś na starym, dobrym poziomie poprzedniego wydawcy. Chcemy więcej Abela, chcemy więcej opowiadań! Tak oto czytelnicy domagają się swego, tego za co wykładają ciężko zarobione, czy też wyżebrane kredyty. Im się to po prostu należy. A co na to redakcja? Będzie Abel, kiedyś... Opowiadania macie... W nieparzystych numerach. Będzie duży artykuł o klonach i ich "kolorach". I co? To wszystko? Guzik, to nie jest w porządku...

E III. Fakt, już jest po premierze, ale za wiele nie straciliście. Do powszechnych zachwytów Ricka McCalluma też już przywykliśmy, ale nie znaczy to, że mnie to nie denerwuje. Zdjęcia, tak jak w poprzednim odcinku, ratują artykuł. Z bliska można się uślinić istotą SW w wykonaniu EIII, zwłaszcza, że się nie ruszają, nie migają, nie gnają niewiadomo dokąd, nie zalewają nas intensywnością... Tu na spokojnie można się napawać... I jeszcze na koniec pewna informacja. John Williams BARDZO SIĘ SPIESZYŁ przy tworzeniu muzyki do ROTS, gdyż... Gdyż "Wojna światów" na niego oczekiwała. To tłumaczy wiele...

Skywalking. Tym razem nie walking, a o kolejkach na ROTS traktują głównie "interesujące", gdyż są to "interesujące", wiadomości o cenie cukru na przełomie wieków, rzutowane na przybór wód w porze deszczowej w dolinie Mekongu... "Impressive".

Celebretion III. To jeszcze nie sprawozdanie z imprezy na miarę naszego szturmowca, ale ostatnia aktualizacja tego, co będzie, a już się odbyło, lecz mnie tam nie było. Gospodarze, goście, sponsor C2 Ventures, który sprowadza właśnie gości, kostiumy, zabawki, kramiki, ale i modelarze, znaczy się rzemieślnicy, czy też artyści, dla których R2-D2 nie stanowi specjalnego wyzwania. Dzwońcie do szturmowca...

Jedi Library. O jejku, jej. Jest, znalazłem. Zgadnijcie dlaczego w tym numerze te istotne działy ograniczone zostały do jednej strony "na twarz"? Ja nie wiem i nie rozumiem, moje oprogramowanie tego nie potrafi zinterpretować. Może nie jestem debilem, bo mnie to nie bawi, zresztą jak i cały ten, oraz wszystkie poprzednie, za wyjątkiem jednego, numery nowego, ponoć lepszego SW Insidera. Na szczęście kilka słów Matthew Stovera potrafi uspokoić me procesory oraz pozwala ujrzeć w "nowym" świetle książkę "Zemsta Sithów". Nie powiem nowelizację, czy też adaptację, jak kto woli, z pełną premedytacją. A dlaczego? A dlatego, że na swój prosty binarny sposób przewidziałem, że niesztampowy twórca jednych z najciekawszych i najmroczniejszych pozycji książkowych w naszym uniwersum ("Zdrajca", "Punkt przełomu") założył, że nie będzie opisywał filmu, lecz spróbuje napisać taką książkę, aby wszystkim się zdało, że to Wojski gra jeszcze, a nie echo filmu się posmarkało. Tak, film został nakręcony na podstawie książki Stovera, po raz pierwszy i ostatni w sadze SW! I to jest słuszna koncepcja. A kto jeszcze nie czytał to marsz mi tu zaraz do biblioteki, kolegi, lub na żebry i do księgarni. To lektura obowiązkowa! No chyba, że nie jesteś fanem? To co tu robisz?

Ale to jeszcze nie wszystko. Pomijając fakt, że stworzenie takiej pozycji nie było łatwe, bo Matthew obowiązkowo "ścierał się" z Georgem i nie jedno musiał zmienić od podstaw, zresztą co sam przyznaje nie raz wyszło na dobre, to oczywiście Obi-Wan Kenobi powrócił. To ulubiona postać autora i chyba jedna z najlepiej pokazana w NT, o starej nawet nie śmiem wspominać. Obi-Wan, this is it! A co dalej? Pisarz ma pomysły, czy też marzenia, ale czy Del Rey je podchwyci? Ostatnia wyprawa Luka, Lei i Hana... A gdzie Mara i dzieciaki? Epizody VII do IX... A jednak. Też bym chciał... No i Nick Rostu, aby nie było pompatycznie do końca. Ale dla mnie to ciągle za mało. Jedna stronniczka nie czyni czasopisma. Co z tego, że z niej płynie tyle "gęstego", że na pół reszty wystarczy? A czemu nie jak zwykle dwie strony? To by załatwiło całą gazetę. Ale nie... Szopa domaga się swego haraczu. Tylko czemu ja mam za to płacić?

Drawn by the HORSE. Musicie mi wybaczyć, ale tak jak ze zGrywusem, tak i tu, ta Moc nie przechodzi mi przez wokabulator. Od dziś zawsze będzie HORSE i już, bo droid tak chce, a komu się nie podoba to... To tam jest kasa. Pod kopytkiem Mrocznego konika dziś adaptacja... Filmu... "Zemsta Sithów"... W wykonaniu graficznym... Jestem perfidny, co? Narysowali to Miles Lane i Doug Wheatley... Mroczny jest Vader... Dobry Obi-Wan... I już. No, na drugiej stronie dwie plansze komiksu... Chyba jako reklama?

Droidy Epizodu III. Tytuł przetłumaczyłem bo jestem wrednym droidem, aby porównać (jakby było co?) "zasadniczy" artykuł czasopisma do sławnych już Mandalorian z poprzedniego numeru. Tu nie ma co porównywać... Tamto było zasadnicze i mądrzejsze od Jocasty Nu, a to jest prospektem reklamowym dealera...

Masz problem? Zbuduj droida. Chyba z kitu? Bezu, bezu, bezu, bez, bez, bez.... To nie termit, to nadchodzą buzzy, bzyki, czy też insektoidy, jak kto woli. Wystrzeliwane w pociskach rakietowych (czyt: nosiciel) z myśliwców typu Tri (czyt: nosiciel nosiciela) i "obgryzające" wrogie myśliwce. A czemu nie wyposażyć je w "termo detonatory"? Można i tak, można i tak. Hamerykańska maść na szczury! Cóż, tłumaczy się to wolą obezwładnienia wroga, a nie jego zniszczenia. Proste jak Hameryka...

A dalej to chyba tylko wymienię (po raz chyba już trzeci, patrz Czytelnia) pozostałe. Eye Spy, czyli Arakyd Prowler 1000, czyli prototyp "probówki" z Hoth. Gdzie Sith nie może tam droida pośle. Czołgi... Czołg "gąsienica" Korporacji... Czołg "krab" Separacji... Chirurdzy: Ubrikkian DD-13 od protez oraz FX-6, asystent, starszy kuzyn FX-7. Obstawa zGrywusa, seria IG-100, MagnaGuard. Cóż, generał zwykł był w swej bardziej białkowej postaci posiadać kilku siepaczy do ochrony. Gdy był już nieco bardziej metalowy, to i metalowych goryli mu przysposobiono. Wyposażono ich w elektro pałki z metalu o wdzięcznej nazwie Phrik (czyt: prrrrrrrrrrryk), który podobnie jak mandaloriańskie żelazo vel stal, jest odporny na działanie lightsabera. A pojawił się ten wynalazek w 1995 roku w grze Dark Forces w pancerzach Dark Troopers.

A na koniec zostawiłem droidy logistyczne (po starszemu zaopatrzeniowe, zapytajcie rodziców), w końcu koledzy po fachu i jak zwykle w cieniu tych co rozrabiają w bardzo, bardzo odległej galaktyce, ale za to robią wszystko inne. Mniejszy IW-37 pincer droid i większy ordnance droid służą do załadunku okrętów floty. Cybot Galactica maczała tu chwytaki, dlatego tak są mi bliskie. Cywilną wersją większego z nich jest sławny już dziś binary load lifter. C-3PO ponoć pracował z nimi...

Technical Readout lub Set Piece. Wolę ten "piece"... I znowu Obi-Wan. Tym razem archeolodzy badają scenę pamiętnego, ostatniego pojedynku Vader vs Obi-Wan. Wnioski są jak najbardziej ciekawe, choć zapewne tylko dla naukowców. Wszystko jest względne. Czy to Sokół leciał na DS, czy też DS przyleciała po Sokoła? Czy lightsaber Obi-Wana nie miał przypadkiem zasilania zewnętrznego jak w czasach Rycerzy Starej Republiki poprzez przewody w rękawach płaszcza Jedi? To by uzasadniało krój odzieży Jedi i łączyło ich bezpośredni ze swymi protoplastami sprzed tysiącleci... A może było odwrotnie? A kto wie, że w przekroju poprzecznym ostrze miecza to kwadrat? A że klinga była jeszcze dwukolorowa? Galaktyka ukrywa jeszcze nie jedną tajemnicę...

Ask the Master. "My joints are almost frozen." To był C-3PO na Tatooine. Fakt, jedni tłumaczą to, iż złącza lub panewki mu się zacierały, lecz bardziej dociekliwi, ci co dotarli do raportów meteo z tego dnia uważają, że tam było pioruńsko zimno. I mają rację, ale historia rzadko kiedy bywa prawdziwa. Cóż, to jej urok, da się na niej zarobić.
Dlaczego blokowano Naboo? Jak zwykle medal ma dwie strony. Republika (czyt: ...) żądała coraz większej "działki" za "wolne" handlowanie, więc główni kupcy z lekka się wkurzyli. Z drugiej strony Naboo była powszechnie znana (czyt: reklama), choć niewielka (czyt: małe siły wojskowe). Poza tym senator Palpatine miał jakieś "udziały" w komisjach dotyczących handlu. Poza tym cichy wspólnik Sidious dostarczył wszelkich danych wywiadowczych o obronie planety. Wybór mógł więc być tylko jeden.
Motti był admirałem, a nie generałem, niezależnie od tego, czy zobaczycie go z takim podpisem w talii sabaka.
Centralka Vadera. Miałem tylko napisać, że opis wszystkich tych guziczków został tu zamieszczony, ale... Ale zmiękłem, w końcu Vader wspiera mnie w robocie... Zacznijmy od tego jaki centralny komputer ma Vader na piersi. To system podtrzymania życia. Te srebrne "laseczki" po bokach to czujniki funkcji życiowych, non stop kontrolujące, czy on jeszcze funkcjonuje, czy też dycha, zależy kto patrzy. Te "szczeliny wrzutowe" od automatu kolorami wskazują stan płuc, oddechu i układu nerwowego (domyślnie tyczącego się układu oddechowego). Te przełączniki obok służą do kontroli sterowania: automatyczne-ręczne sterowanie i reset (af korz maj horz, nie będzie Micry pluł nam w twarz). A te na dole służą do programowania. Ale żaden z nich nie działał bez uprzedniego wprowadzenia powiedzmy "kodu dostępu", aby byle naciśnięcie nie wyłączyło herosa. A teraz schodzimy na pasek. Dwie "skrzyneczki" i klamerka od paska. Skrzyneczki są od regulacji temperatury (czyt: klima) i kontroli oddychania (czyt: wentylacja). Termo-Klima, to była reklama pewnej firmy. W klamrze od pasa wstawiono układ wzmacniania dźwięku, aby Vader mówił tak "bardziej przy jajach". O ile jeszcze je miał...?

I, Jedi. Nie, to nie jest reklama książki. To znowu Obi-Wan, ten młodszy, znaczy Evan McGregor, czyli wywiad z nim. Od razu powiem, że chętnie bym z nim poszedł na piwo. Zrobił dla Aleca to, czego sam mistrz dokonać już nie mógł. To najlepsza postać NT i najlepszy aktor... Ale dosyć prywaty. "Powiedz gdzie, powiedz gdzie, jest punkt G." Tam gdzie profesjonalizm da radę. Darmo nie ma nic, przygotowanym i wyszkolonym być musisz, choćbyś musiał na trening "stracić" tygodnie... Trzy tygodnie oglądania na okrągło zmontowanej pętli ze scen Aleca z CT. Wiele tygodni nauki walki (szybciej uczył się od Haydena, bo nie miał tyle czasu). Analiza dialogów, które są "quite difficult". I mamy pierwszą bitwę, która zajęła 35 minut czasu ekranowego, ale po montażu i wycięciu "postojów" otrzymaliśmy najszybszą kolej świata, a nie Teleexpress. A wszystko przez wujka Wedga... I gdy przyszło zmierzyć się z "historią" na pokładzie "Tantive IV" w obecności C-3PO i R2-D2 to tylko profesjonalista mógł temu podołać... "A kiedy przyjdzie także po mnie, zegarmistrz..."

Material World. Kącik dla pań, czyli jak ubrać się do EIII (świnia jestem i męska szowinista, co?). Madame Trisha Biggar z odmętów swych archiwów krawieckich zdradza nam "tajemnice" swej "biblioteki". Fakt, NT widziana poprzez rękaw oficjalnego stroju senackiego to jej dzieło! ... Nie bijecie brawa? Hmmm... Cóż, EIII dla niej zaczął się w sierpniu 2002 roku od rozmów z mistrzem Lucasem, potem długie wyprawy po całym świecie w poszukiwaniu odpowiednich materii (uczcie się krawcy bardzo odległej galaktyki) i po roku lub półtora już można było zacząć projektować i szyć. Jak ktoś występował epizodycznie lub w ramach "jednego dnia" to nie mógł liczyć na szlafrok. Tylko ci co musieli się z nami męczyć przez cały film lub mieli obowiązki wymagające zmiany toalety dostali więcej niż jeden ciuch. No, moglibyście mieć szansę, gdybyście korzystali z kaskaderki, taki sam ciuch lecz z czego innego. Dochodziła do tego jeszcze impregnacja przed ogniem takim sprytnym sprayem (bo reżyser nie potrafił określić, która postać i kiedy będzie w jego zasięgu), ciąża "ukryta" Padme, ciemniejsze kolory i nowy Vader. Cóż, tym razem Amidala miała tylko tuzin strojów. Cóż, błogosławiony stan... Ale to przez Vadera?!

Scouting the Galaxy. If robes make the Jedi, who makes the robes? Jedynym ciekawym aspektem "archiwaliów" zbieractwa jest Vader z Celebration III. I "prawdziwie" daje głos... I wygrał z C-3PO... To od razu załatwię Jabba's Collection. Gdyby nie 50 figurek do EIII z tylnej okładki, to bym nie miał czego napisać. Nie, nie przekonacie droida. O działach durnostojów powinni wam pisać inni, bo ja nawet okruszka złota nie jestem z tego w stanie wypłukać.

Anchorage Arcade. Oczywiście ROTS. TPP. Obi vs Anakin. 16 misji, jedna ekstra z alternatywnym zakończeniem, 10 misji chyba single zupełnie innymi postaciami i multi. To wszystko, poszukajcie sobie grajka.

Best of "H". Tematem dzisiejszych "wycieków" będzie rozkaz 66. Jak łatwo z desek na podobieństwo kozy zbudować zielonego speeder bika dla Stass Alie... Podziwiam... Oczywiście dziewczynę. Dlaczego gnając z taką prędkością nie dławi się, lub chociaż nie pluje owadami? Pole siłowe? Ponoć... I jak zwykle kilka nostalgicznych fotek z planu CT poprawia nastrój przed końcem. Camie, urocza... Paploo, najgorszy kierowca galaktyki. Fixer... Luke i Leia uderzają w ślinę? Łeeeee......

Laugh it up, fuzzball. To rzadko prezentowany dział w Insiderze. Z reguły jest to jeden dobry dowcip rysunkowy. Dziś prezentacja ekwipunku niezbędnego każdemu fanowi w kolejce na SW. Fakt, to już historia... No to może na wakacje? Salucious Crumbcakes, wyglądu to one nie mają, ale smak ponoć boski. Obi-Wand lightsaber flashlight, gdy ciemno wokół nas, to jedyna pocieszycielka. Trash compactor bags, znajdziecie je w domu koło kosza, jedyna osłona od deszczu i zawieruchy. Jawa breakers i Gungan gummies na poprawę oddechu, gdy szczoteczkę do zębów wcięło... A C-3POD z sześcioma milionami utworów muzycznych umili wam długie godziny samotności... Co jo godom, WOLNOŚCI! A to jeszcze jak zwykle nie wszystko.

Bantha Tracks #12. Dzisiejszy odcinek poświęcony powinien być w całości SUPER TROOPEROWI Leonowi Clarence z UK. Element szturmowy 501 Legionu zasłużył sobie na chwałę za życia. Jak już nie raz wam wspominałem Legion to także organizacja charytatywna. Jak można zebrać fundusze na szczytny cel? Biegasz? Na długich dystansach? Przebiegłeś kiedyś 26,2 mili? Dla ułatwienia dodam, że to dystans maratonu. Leon biegał, w najsławniejszym, tym w Nowym Yorku. Ok, pobiec to coś, dobiec jeszcze więcej, ale skąd kasa? A gdyby Mike pobiegł w zbroi szturmowca? Czujecie klimat? Ponad 40 kilometrów w zbroi i z blasterem w rękach. I' lovin' it! Jak w matuszce armii. To są klimaty, mięczaki nie zrozumieją. Leon pobiegł, już dwa razy w 2003 i 2004 roku. Drugi raz był męką bo był chory i nie mógł się dobrze przygotować, ale dał radę. Nie mógł zawieść oczekujących na wsparcie. Albo jest się szturmowcem, albo nie. Może w tym roku też pobiegnie. Założę się, że tak. I znajdą się ludzie wspierający "samotnego" szturmowca, bo bez nich nie byłoby reklamy, zbiórki i pomocy w czasie biegu. A może pobiegnie ich dwóch? Daj Makerze, aby tym razem nie nosili na ramieniu wspomnień po żołnierzach 501 Legionu, którzy odeszli na wieczną wachtę. A Leon już dwóch "niósł" na ramieniu... Raz nawet zebrał trochę kredytów dla osamotnionej córeczki... Cóż, takie jest życie. Dziś żyjesz, jutro już nie. Najważniejsze, aby w zbroi dało się biegać. No Mike, jak tam twój mundur? Może trzeba go usprawnić? Zresztą Leon także zasłynął z absolutnego rekordu nie opuszczania pancerza, a wynoszący dziś 36 godzin. Szturmowcy to twardziele... Ale i wspaniali ludzie... Makerze! Dlaczegoś im to uczynił?!

Wraca temat tatuaży, a to przy okazji Celebration II, gdzie każdy będzie mógł zaprezentować swe przywiązanie do SW. Nawet symbol Imperium wypalony stalową igłą. Tak, jest i taki "zawodowiec"... Patrz www.tattoosandtoys.com za przykładami. I po raz kolejny przypominamy (ja i artyści z gazety). Tatuaż jest na CAŁE ŻYCIE. Jeśli już musisz, to nie żałuj kredytów i znajdź dobrego fachowca w odpowiednim studio. To podstawa. Spieprzyć sobie życie to nie problem...

Commitment. To apel edytora Bantha Tracks. Zaangażowanie... Ile możesz z siebie dać dla SW. BT Needs You! Zapisz się, zgłoś i powiedz ile możesz dla nas zrobić. Cóż, chyba to pierwszy objaw braku pomysłów lub upadku...

Omega Squad: Targets - Karen Travis. Jest opowiadanie (bo to nieparzysty numer 81)! Kontynuacja "Republic Commando"! Tylko co z tego...? Omega Squad po Quillurze został przesunięty na Coruscant, gdzie doświadczenia w walce z EMP i Verpin shaterrami zaowocowały ulepszeniem zbroi. Żaden impuls, nawet elektromagnetyczny nie wyłączy wspomagania elektrycznego, żaden postrzał z verpina nie zatrzyma klona. This is it! Tu nadal czułem klimat... Pododdział (takie jest w Polsce nazewnictwo) odpoczywa po bardzo trudnym zadaniu, wszystko jest ten four. I nagle... Terroryści wzięli zakładników na lotnisku i grożą ich zabiciem. Aż spojrzałem na telewizor... Nie, wyłączony. Hmmm... Terroryści z Haruun Kal wzięli senatora i pięciu zakładników. Policja nie jest gotowa do takich zadań. Czy tylko my mamy oddziały antyterrorystyczne? Omega Squad załatwi sprawę. To był najlepszy moment. Zastrzelili kamerę dziennikarzy i spytali się dowódcy Senackiej Gwardii o zdjęcia, aby wiedzieć kogo zastrzelić. I'm lovin' it! This is it! Ale potem się posmarkało. Nie, nie z powodu Jedi, który zagrał krótką rolę zwiadowczą, nie, nie z powodu starego dowódcy komandosów, który zrobił to co do niego należało, nie zważając na konsekwencje, nie, nie z powodu klonów, nawet tego jednego ARC, nie... Ale z powodu wydźwięku, klimatu, takiego kurna naszego ziemniackiego, USAkowego... To było takie pod prezydenta Busha, że aż się porzygałem. Jeśli książka Karen na wiosnę ma być taka to opluję ją i spalę przed ambasadą USA w Warszawie. No fakt, było kilka jeszcze smaczków. DC-17 i jego wielozadaniowość, "acceptable looses", 20 sekund akcji, i "kama", ręcznie prana "spódniczka" ARC. Tak, Karen umie pisać o żołnierzach, tylko po kiego grzyba sięga do polityki?

To koniec piątej wody po kisielu. Fakt, napisałem sporo, ale nie mogłem was zostawić z pustą kartką papieru. Wycisnąłem z Insidera #81 wszystko co się dało. Nie wspomniałem nawet Shopy na końcu. Kolejny numer IDG Insidera, piąty chyba i czwarty do niczego, aby nie powiedzieć do...


Artykuł na oficjalnej

Lorienjo

[30.06.2005]
SW Insider #81 - IDG Entertainment - maj/czerwiec 2005 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016