strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider # 80 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Nie patrzcie na okładkę. Albo... Tak, spójrzcie na najniższy tytuł artykułu. Słabo widać? Nic to, dojdziemy i do tego. This is it! To pierwszy Insider IDG, który "You must have". Bez żartów. I wcale nie chodzi o to, że reklamy przestały być dla mnie nachalne, czy też to, że "H" już mnie nie napada, albo to, że SW shopa już mnie zasiedziała. Nawet brak opowiadania, czy wspaniałych rysunkowych dowcipów nie zmienia mojego zdania. Niebywałe? No to zajrzyjmy do środka.

Początek niczego ciekawego nie zapowiadał. Fakt, nie przeczytałem okładki, bo animowanych CW czytać nie chciałem. Dzięki temu spotkała mnie niespodzianka. Wstępniak nudny. Oczywiście jak zwykle w Comlinku samozachwyty i zero treści. Podobnie w Skywalking wiało nudą. Poza tym tych kilka reklam "Republic Commando", czy Celebration III też mnie nie podbudowało. Dopiero wieści o EIII zaczęły zmieniać moje nastawienie. "Najpierw powoli, jak żółw ociężale", bo wieści z połowy grudnia 2004 roku nie są dla nikogo tajemnicą i zdążyły już zwietrzeć. Kolejną porcję zachwytów przełknąłem, bo twardy jestem, nie miękki. Za to zdjęcia... Znałem je wszystkie, ale wreszcie mogłem je "polizać". To nie zdjęcia sławnego już śmietnika, to EIII. Yoda i Gwardia... Prawie jak... Ze sto obiegów to pewnie było temu, gdy Luke wyruszał w swą daleką drogę... Lub kilka dni od ostatniego uruchomienia DVDelca. Zrobiło się nostalgicznie...

A już zza półki Jedi Library wychynął James Luceno z "Labirynth of Evil", czyli preludium do najdłużej oczekiwanego filmu. Wygląda na to, że nam niestety nie będzie ono dane przed majem. Chyba, że poczekamy z obejrzeniem filmu do premiery polskiego wydania książki... Nie? Dobra, żartowałem. A co w książce? Obiego i Anakina wojna popchnęła w Zewnętrzne Rubieże, zresztą jak i większość Jedi. Ci co pozostali na Coruscant poszukują drugiego Sitha. Zaś zGrievous przygotowuje się do ataku na stolicę. A wszystko koordynowane jest z seriami Dark Horsa oraz Wojnami Klonów sezonem drugim tak, że ostatni rozdział książki otwiera film "Zemsta Sithów". Lecz to nie koniec planów Jamesa. Trwają już prace na serią dziewięciu książek po NEJ, przy której będą współpracować: Aaron Allston, Troy Denning i Karen Traviss. Ale to jeszcze nie wszystko. Luceno ma marzenie, a imię jego "Dark Lord". Na razie jest to tylko pomysł, projekt o stawaniu się Dartha Vadera Lordem Sith, od czasu tuż po ROTS do znanego nam czarnego bohatera klasycznej trylogii. Cóż, może się doczekamy? Choć wolałbym innego autora, mniej wodę lejącego...

Jak z pewnością zauważyliście większość publikacji sprzed EIII ma za zadanie pogłębienie nie tylko samej historii SW, ale przede wszystkim charakterów postaci, których w NT namnożyło się jak mrówek i niestety z braku miejsca nie zmieszczą się w sposób znaczący w ostatnim filmie. Dotyczy to także generała zGrywusa, który swą niemałą rolę w ROTS ma, lecz wskazanym okazało się, aby zajął się nim Dark Horse w Drawn by The Force. Nadal uważam, że przynajmniej przyjemniej by było dla ucha Drawn by The Horse, sądząc po co niektórych publikacjach. Ale co tam... Powstała zatem seria poświęcona tylko generałowi. A jak generał to i wojna, Ugnaughci, padawani, Jedi i... No i generał, który ma w sobie coś z Terminatora i Upiora w operze w jednym. Hmmm... Zobaczymy.

Utini! Czyli chodźcie tutaj. A jak już jesteście to usiądźcie, zaczyna się opowieść najważniejsza w Isiderze. The History of The Mandalorians. To jest to! Z powodu już tylko tego jednego artykułu uważam, że jest to numer obowiązkowy dla każdego fana SW, nie tylko miłośników Mandalorian, i uznaję go za dobry. Zdradzę wam, że nie jeden raz spotkała mnie w nim niespodzianka. Nigdy specjalnie nie zgłębiałem historii największych wojowników galaktyki, ale co nieco wydawało mi się, że kojarzę. A tu? Do połowy materiału nie wiem nawet gdzie szukać źródeł. Dopiero po zapoznaniu się z treścią powinienem wypisać sobie listę zagadnień i chociażby przejrzeć znaną nam wszystkim encyklopedię na TFN, skąd z listą publikacji udać się do "biblioteki" w celu dalszych badań. To nie żart. Nie wiem, czy sam Boba Fett, sprawca całego tego zamieszania, poprzez swe pierwsze objawienie w 1978 roku w "SW Holiday Special", zna całą historię od Shadow Warriors z legendy Taungów "Dha Werda Verda", szaroskórych wojowników podejrzewanych o to, że od nich wywodzą się wojownicy w hełmach z wizjerem w kształcie litery "T", a to poprzez fakt, że język mandaloriański jest zbliżony do Taung, po zakończenie wojny z Yuuzhanami, gdy Boba Fett przejął dziedzictwo Mandalorian. Czego tu nie ma? Jest tak dużo materiału, że właściwie powinienem przepisać artykuł. Z ciekawostek powiem wam, że tradycyjny, mandaloriański herb, często mylony z czaszką banthy (wiecie już o czym mówię), bardzo przypomina czaszkę samca mythosaura, mieszkańca planety podbitej przez oddziały Mandalora I i nazwanej później jego imieniem. Od tej pory Mandalore jest stolicą wojowników i nikt już dziś nie pamięta skąd tak naprawdę się wywodzą. Ale mowa była o herbie. W rzeczywistości jednak symbol ten został ustanowiony ku pamięci jednego z mistrzów, nauczyciela mandaloriańskiego stylu walki.

Znana historia sięga wielu tysięcy lat wstecz. Od Mandalorian Crusaders 5000 lat przed ANH, poprzez Wojny Mandaloriańskie i Stare Wojny Sithów 4000 lat temu, kiedy to wyginęła rasa założycielska, ale kult przetrwał. Fakt, przez następne lata był to okres najemników. Tak było też w Nowych Wojnach Sithów od 2000 do 1000 lat przed Yavinem, aż po narodziny Jestera Mereela kilkadziesiąt lat przed Wojnami Klonów, który "odkurzył" Kodeks i postanowił przywrócić świetność Mandalorianom. Jak zwykle znalazł się ktoś niezadowolony, tym razem w postaci odszczepieńca Vizsli i jego Death Watch, co doprowadziło do Mandaloriańskiej Wojny Domowej, a przez to prawie do wyginięcia wojowników obu stron. Po Galidran z właściwych Mandalorian pozostał tylko Jango, a niedobitki Death Watch ukryły się w Odległych Rubieżach. Oczywiście to nie koniec. Z jednej strony historia obejmuje życie Boby Fetta, ale istotniejszy wątek związany jest z planetą Mandalore i osobami Alphy-02 "Spar", znanego później jako Mandalore the Resurrector, ARC z pierwszego wylęgu zafascynowanego historią Mandalorian, w czym pomogły mu nie do końca usunięte wspomnienia Janga. A dalej życie i dokonania Tobbi Dala i Fenn Shysy. Ale to już czasy sięgające Imperium i kolejnego odrodzenia wojowników. I tak znana nam, czy aby na pewno, historia zmierza do ostatniego polowania Boby, zleconego przez Taum We w zamian za rekonstrukcję nogi, a mającego na celu zlikwidowanie Fenn Shysy za najazd na Kamino. Życie płata "figle". To właśnie Fenn ratuje życie Boby na planecie Shogun oddając w zamian własne. W ten oto sposób krąg się zamknął i na czele Mandalorian Protectors stanął ostatni z Fettów, który doprowadził ich do końca wojny z Yuuzhanmi. Lecz co stało się z Ailyn Vel? Czyż Boba rzeczywiście jest ostatnim Fettem? Tego póki co nikt nie wie... A właśnie, znacie Ailyn? Wiecie kto był, czy też jest jej ojcem?

Z grubsza przybliżyłem wam losy wojowników, najemników. Pozostały jeszcze krótkie noty biograficzne najważniejszych Mandalorian i wiadomości encyklopedyczne dotyczące sprzętu i pojazdów. Spróbujmy ich chociaż wymienić, a po szczegóły odsyłam do artykułu bądź "biblioteki". Mandalore the Indomitable, Canderous Ordo, Jaster Mereel, Vizsla, Montross, Jango i Boba Fettowie, tajemnicza Ailyn Vell, Mandalore the Resurrector vel Alpha-02 "Spar", Tobbi Dala i Fenn Shysa, Alfred Goot i Feskitt Bobb i na koniec Jodo Kast. Znacie choć połowę z nich, chociażby ze słyszenia? I jeszcze tylko kilka opisów pancerzy, broni, sprzętu, a nawet droidów wykorzystywanych przez Mandalorian oraz trochę sprzętu latającego zamykających artykuł. Sporo, a ja tylko postarałem się streścić.

Na stanowisku archeologicznym pod dźwięcznym tytułem Set Piece także nie rozstajemy się z rodziną Fettów, a to poprzez ich apartament na Kamino. Fakt, rdzenni mieszkańcy są trochę wyżsi, więc i meble dostosowane są do nieco większych istot niż ludzie, ale nasi dzielni wojownicy jakoś sobie radzili. Czy wiecie, że w zapiskach istnieją pogłoski o tym, że zbroja Janga miała być biała?

Oho, dopadła nas okładka. The Art of Combat to wywiad z Genndym Tartakovskym i Paulem Rudishem o Wojnach Klonów. Większość to wspomnienia z pierwszego sezonu, czyli dwóch pierwszych serii... Czy i wam mieszają się te dziwne numeracje? Sezony chyba dwa, serie zaś trzy? Najciekawsze są uwagi na temat tworzenia zGrywusa, o którym wtedy niewiele było wiadomo. Dzisiaj to co innego. Zaś trzecia seria rozpocznie się od ratowania Ki-Adi-Mundi przez ARC, a potem to już tylko Mace Windu i Yoda act II, przygody przyjaciół Obiego i Anakina, ale i nie zabraknie "podejrzanych" relacji Anakina z Padme.

Czas na Pytania do Mistrza. Wiek Obi-Wana to 25 lat w EI, 35 w EII, 38 w EIII i 57 w EIV. Fakt Alec miał wtedy 62 lata, ale pamiętać należy o tym, że życie na pustyni do najłatwiejszych nie należy. "Republic credits are no good..." Jak nie kredyty, to co było walutą Tatooine? Waluta Huttów. Jeden peggat równy czterem trugutom lub sześćdziesięciu czterem wupiupi. Czterem? A to spójrzcie ile palców mają Huttowie i wszystko jasne. Natomiast w kantorze nieoficjalny kurs wymiany z czasów TPM wynosił: jeden peggat równy czterdziestu kredytom Republiki. Jeśli ktoś nie wiem, to R4-P17 przeżył Geonosis i zobaczymy go w nowym "ciele" nadal służącego Obi-Wanowi na pokładzie myśliwca.

Insider #80 jest także gazetą wywiadów. Pora na Maca Windu i Dooku. Niewiele nowych rzeczy usłyszycie. To Samuel zasugerował Makerowi iż mógłby, jako bardzo znaczący i potężny Jedi, mieć inny kolor miecza. "Jaki?" "Purple." "Hmmm..." I dostał. Nie tylko kolor, ale i sam miecz po "wojnie". Spokojnie, jest w bardzo przyzwoitym sejfie w banku. Co ciekawe jednak EIII kojarzy mu się ze "Śpiącą królewną"...? Straszna historia dla dzieci, o potrzebie równowagi...? Natomiast Christopher przybliża nam różnice pomiędzy przejściem Dooku, a Anakina na tę drugą stronę. Dooku zrobił to świadomie, to był jego decyzja. Anakina, mówiąc delikatnie, wrobiono... Być może dlatego w ROTJ stało się to, co musiało się wydarzyć.

Kolejny "zasadniczy" artykuł. The Unseen Planets of Episode II. Dla porównania proponuję zajrzeć do Insidera #36 (planety CT) oraz #56 (TPM). Ansion - "Obi-Wan już wrócił z misji..." Przypominam sobie tę książkę, "Nadchodząca Burza" A.D. Fostera, czyli przewodnik po ogrodzie zoologicznym, a oprowadzającymi są Jedi. Przechodząc od klatki do klatki (czytaj: rozdziału) w stylu National Geographic poznajemy równinną planetę, zamieszkałą przez Alwarich w dwóch "enklawach": miasta i równiny nomadów. Są jeszcze Gwurranie, ale to mniej inteligentne istoty, żeby nie powiedzieć stworzenia. Po opisy skieruję was do książki, natomiast w Insiderze prezentuje się wspaniała panorama na obóz Alwarich oraz przybywających Jedi na suubatarach.

Shadda-Di-Boran. Nie znajdziecie o niej nawet słowa w EII. Dopiero gdy zwiedzicie dom Padme za sprawą DVD to ujrzycie na ścianach "fotografie". Padme brała udział w ewakuacji planety, której zagrażało eksplodujące słońce. Miło było tam, lecz świata tego już nie ma, a imię jego Shadda-Di-Borran.

Bogden. To częściej odwiedzany świata, a zwłaszcza jego księżyce. Podobnie jak Coruscant przyszło od Zahna, tak Bogden wyrosła z filmów animowanych, z serii Droids z 1985 roku, "the boog moons of Bogden." Potem pan Slavitsek z II edycji "Przewodnika po Uniwersum SW" zmienił ją Bodgen i dopiero Jango przywrócił jej prawdziwą nazwę. Bagno z wieloma dziwnymi księżycami. Kto czytał "Boba Fett: The Fight to Survive" ten wie. Kto grał w "Bounty Hunters" z kolei poznał historię zwerbowania Janga przez Dooku.

Subterrel. "It ain't no trick to get rich quick, if you dig, dig, dig with shovel and pick." Nie, to nie cytat ze SW. To "Królewna Śnieżka", ta Disneya. Gdy Obi-Wan poszukiwał wiadomości na temat strzałki Janga, Dexter powiedział mu, że nie widział takiej od czasu, gdy kręcił się na Subterrel. Ale po więcej informacji powinniście sięgnąć do "ATOC Scrapbook", gdzie wyjaśniono istotę tej górniczej planety. Planeta trochę podobna do Sullusta (patrz Insider #36), zamieszkała głównie przez górników, zmutowane klony z Kamino wyprodukowane do operacji górniczych pod ziemią. Stąd strzałka z Kamino mogła trafić na Subterrel razem z nadzorcą. Podobny motyw, tylko że zmian chirurgicznych, pojawia się w opowiadaniu "Slave Ship".

Rishi. Rishi zrodziła się w powieści "Dark Force Rising" Zahna, gdzie ukrywali się Tallon i Mara. A Kamino leży "około 12 parseków za Labiryntem Rishi", czy jak wskazuje Obi "na południe od Labiryntu Rishi". Jak wyjaśniono w "Inside the Worlds of ATOC" "labirynt" to rodzaj karłowatej galaktyki będącej satelitą tej bardzo, bardzo odległej. I wcale nie jest to jakieś cudo. Nawet nasza Droga Mleczna ma takich kilka, a najbliższa Sagittarius Dwarf Elliptical Galaxy, w skrócie SagDEG zbliża się do niej na niecałe 88000 lat świetlnych, czyli kilka dni drogi dla "Sokoła Millenium". Nic nowego pod słońcami Tatooine.

Dla miłośników durnostojów dziś niezbyt wiele. Scouting The Galaxy wysyła was na Celebration III, gdzie będziecie się mogli obkupić. Ale z tego co się orientuje pojedzie tylko szturmowiec. Natomiast Jabba's Collection skupia się na Attacktix, czyli nowej "grze"... "Bo w pokerku chodzi o to, aby mieć większą rękę niż przeciwnik"... Kto leży ten przegrywa, kto ostatni stoi ten zwycięzcą. I nie ważne czy powalisz wroga wielką łapą, super giwerą, czy innymi "mocami" dostępnymi Jedi. "Easy to play but difficult to master." Aż strach się bać. Oczywiście czeka nas też druga część wykładu o produkcji kurzołapów na skalę Hasbro, a miłośników przydasiów odsyła się do następnego Insidera, gdzie więcej powie się o przyszłych produktach.

W jamie grajków, czyli Anchorhead Arcade walczą komandosi Republiki. Koniec z wypasionymi super-Jedi, którzy swoimi latarkami i hokus-pokus opanowują świat. Czas na "ludzi" z krwi i kości, z grzmiącym blasterem w dłoni. Gdy masz X-boxa lub PC, możesz poprowadzić drużynę trzech klonów do boju. I nie myśl, że klony nie dadzą rady. Są przygotowani do walki, jak i do udzielenia pomocy medycznej. Ty masz "tylko" o nich dbać, wykorzystać ich umiejętności i dowodzić, co ułatwia ponoć dobry interfejs. Ponoć? No niestety, ja nie grajek... Dla mnie najciekawszym jest spajanie uniwersum pomiędzy EII i EIII.

W Best of "H" czas na postprodukcję, ulubiony czas Makera edytora. To nie żart. Wszelkie dokrętki, montowanie, cięcie, składanie to jest to co George lubi najbardziej... A jest co robić. Materiału dobrego jest nadmiar, a mimo to, gdy przychodzi co do czego, to okazuje się, że brakuje ujęć, a te które są, są nie takie. Tu ubranie, tam poza, gdzie indziej miecz nie w tej dłoni. Czy oni mieli jakiś scenariusz, gdy kręcili film? Ale nic to. Maker wie lepiej. Robimy, robimy i zobaczymy co z tego wyjdzie, ale i tak będzie najlepsze na świecie. Stąd kilka dni aktorzy spędzili na niebieskim, bądź zielonym tle, chodząc, skacząc, patrząc, siedząc, znowu chodząc... Tak... Gdyby nie cudowne zdjęcie Lei ze "świnką" na pokładzie barki Jabby oraz uwaga Lucasa, że droidy bojowe Federacji są napędzane czymś w rodzaju Commodora C-64 i są jak indyki, którym jak ręką szybko pomachasz przed oczami to czują się zagubione... To usnąłbym. Nie ma to jak stara, poczciwa "Comoda".

W Bantha Tracks #11 dziś galeria dzieł sztuki fanów i artystów. Wspominałem już, że swoją pracę można do nich wysłać i być może zostanie opublikowana. Ale sądząc po zamieszczonych pracach musi to być coś ekstra. Chociażby widok Hana prowadzącego taksówkę Obi-Wan Way w Nowym Yorku, gdzie plakaty zachęcają do obejrzenia "The Phantom Menance of the Opera", ktoś z R2-D2 zrobił kubeł na śmieci, a Jar-Jar wyłazi z kanału, o zakochanym Greedo w Vaderze obok sklepu XXX Boba Fetish z plakatem bielizny Calvina Clona nie wspomnę, napawa entuzjazmem mierzonym w supernowych. Z drugiej strony wycięta scena konfrontacji snowtrooperów z Wampą, czy replika R3-B2... Tak, trzeba być dobrym, aby tu publikować. O 501 Legion pytajcie szturmowca. Ja wam tylko podpowiem, że tam, za oceanem, formacja czyni wiele dobrego, nie tylko dla chwały Imperium, ale i dla dobra wszystkich gentelistot.

Opowiadania nie było, jak zresztą wspominałem. Numer jak zwykle zamyka Star Wars Shopa ze wskazówkami co koniecznie mieć musisz, za "niewielkie" dolary. Mimo to, podkreślę jeszcze raz, że jest to pierwszy numer z IDG, którym nie byłem zawiedziony. Znowu czekam z nową nadzieją na kolejny magazyn. Niech Moc... itd.

Artykuł na oficjalnej

Lorienjo
[11.03.2005]
SW Insider #80 - IDG Entertainment - marzec/kwiecień 2005 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016