strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider # 79 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Coraz bardziej jestem przekonany, że zmiana wydawcy na dobre Insiderowi nie wychodzi. Po gromkich zapowiedziach, jakimi to redaktorzy są wspaniałymi fanami (w USA wszystko jest wspaniałe), dziś otrzymujemy coraz większą tandetę. Już wstępniak ze swymi zapędami ku temu co i gdzie można będzie kupić w najbliższym czasie, daje obraz katalogu reklamowego, a nie czasopisma poświęconego SW. Myślicie, że przesadzam? Jeśli co druga strona w 94 stronicowym periodyku jest reklamą to sami powiedzcie. W "starej" gazecie tego nie było. Może tylko ilość nachalnych "H" ikonek jakby się zmniejszyła. Zresztą, nadal możecie się na temat Insidera wypowiedzieć na stronie IDG. Ale nie znajdziecie tam odnośnika, adres znaleziony w gazecie musicie wpisać ręcznie. A oto on: http://www.idgentertainment.com/starwars/ Można wygrać 500$... Na zakupy w StarWars szopie. I nawet "święte" imię emerytowanego (o tym przeczytacie dalej) Ralpha McQuarrie jest "szargane" "wspaniałymi" bożonarodzeniowymi Jawami przerobionymi z jego grafiki przez Hasbro. "Idź i kupuj więcej..."

Wszystko się degraduje, a właściwie kiczowacieje. W "Comlinku" mamy taką masę zachwytów nad produktami jedynie słusznej firmy, nad miłością do postaci, które można kupić w postaci przynajmniej figurki, nad... A na zadane pytania brak odpowiedzi. "Może nie zauważą... Jesteście najlepsi!"

Po przerzuceniu kolejnej porcji reklam KOTORa dochodzimy do strefy "śmierci"... Tak, to strefa EIII, w której nic ciekawego się nie dzieje już od kilku miesięcy. Ile razy można słuchać tego samego, że EIII będzie "huge" i wszystkiego będzie "a lot"? Toż to chyba serial powstaje na miarę kilku sezonowego Star Treka, a nie jeden film długości dwóch godzin i piętnastu minut. Lecz gdy spojrzysz na całą masę lukrowanego zachwytu to możesz zwątpić, o ile cię nie... Zdjęcia już znacie. Kolejne reklamy...

"Skywalking". Walking, walking i nigdzie nie dowalking. Ale jeżeli najciekawszą informacją jest, że swego bossa największa ilość "niewolników" kojarzy z Vaderem to, czy chcecie iść tam ze mną? Zapowiedź (czytaj: reklama) Celebration III. Nie będzie mnie tam... Vader - Anakin! Ten plakat z hełmem jak z Mela Brooksa już znacie...

"Jedi Library". A co ciekawe tu się chwilę zatrzymamy. Nie, dzisiaj nie będzie o kolejnej powieści ze znakiem SW. I pomyślicie pewnie, że zgłupiałem, ale opowiem wam trochę o "The Cinema of George Lucas" Marcusa Hearna.
powiększ
Jest to historia twórczości naszego Makera kochanego (to mówiłem ja, droid klasy III) od lat sześćdziesiątych do dnia dzisiejszego. Powiecie nuda albo popadniecie w zachwyt nad "ciężką pracą" jaką wykonał autor ("living in America"), ale nie to jest najważniejsze. Gdy tak przemierzałem kolejne etapy książki, czyli kolejne filmy made by Lucas jedno mnie zastanowiło... Autor twierdzi, po przekopaniu archiwów Lucasiowa, że tak naprawdę wszystkie filmy Georga oparte są tylko na kilku wątkach i uważny obserwator wychwyci je bezbłędnie, chociażby jak "wyrwanie się bohatera z krępującego jego rozwój więzienia". Ani? Luke? Nie wiem, czy taki był zamiar, ale... Pamiętacie, że Lucas uważa "THX 1138" za największe swe dzieło? Pamiętacie, że THX jest właściwie wstępem do SW? Pamiętacie, że na początku to była tylko etiuda studenta? Nie? Zajrzyjcie do poprzedniego Insidera. A może pamiętacie historię powstania Sokoła Milenium? Dziś, gdy znów mogę oglądać "Space 1999" w telewizji, film, który Lucas znał (patrz: Sokół), to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że chociażby sławna scena z przelatującym ISD nad głową została "pożyczona"... Powiem więcej, ISD został pożyczony... Powiem jeszcze więcej... Lucas tak naprawdę wiele pożycza od innych, od tych, którzy pracują dla niego bądź nie. Nie zapominajmy, że jest "tylko" edytorem, a nie reżyserem. Sprawnym rzemieślnikiem (patrz efekciarstwo nad fabułą), który miał trochę szczęścia w przeciwieństwie do jego kolegów po fachu, który odcina kupony od jednego zysku. Stąd powielanie raz sprawdzonych schematów i tłuczenie ich w coraz lepszym opakowaniu, aby jeszcze kilka dolców wydoić z naiwnych odbiorców mimo, że on też jest "born in the USA". Mocne słowa powiecie? Tak, mocne. Ale w związku z coraz większą moją wiedzą na temat jak się robi SW od podszewki, zbieraniem różnych malutkich drobiazgów zasłyszanych tu i tam, taki tworzy mi się obraz pod kopułką. Zazdroszczę? Tak, zazdroszczę Lucasowi. On miał swoją chwilę... Ale taki jest świat, na jednego szczęściarza, który potrafił pomóc szczęściu, ilu przypada przegranych? Tak, George to mój Maker, ale niezły z niego numer... Sto lat! I pamiętajcie, to nie Edison wynalazł żarówkę, ale jego "laboratorium".

"Drawn by... Dark Horse". Ledwo znalazłem między reklamą "Brian Toys", a "Jump to Lightspeed". Uważnym musisz być, gdy obecnego Insidera czytasz, gdyż wielu informacji możesz nie dojrzeć przepychając się pomiędzy półkami do kasy. "Obsession". Tak, to już znamy. Przynajmniej dwa odcinki. Kolejny wstęp do EIII, tym razem rysowany przez Hadena Blackmana i Briana Chinga. Zmiana epok. To dość charakterystyczny obrazek w amerykańskiej twórczości superbohaterów. Czas wybrać! Kto umrze (najlepiej aby wszyscy), kto przeżyje. Czas jedne wątki zakończyć, inne wyprowadzić ku nowemu jutru. Dziwna to opowieść... Durge, Assajj, Aplha i "pozamieniani" Obi-Wan z Anakinem... Dla niektórych to już koniec, fizyczny albo... Dla innych... Odroczenie... Już sama "zamiana" Obiego z Anim budzi mój wewnętrzny opór... Ale cóż, po złotej erze, czas na erę srebrną... A już na horyzoncie era brązu...

Czy zauważyliście coś ciekawego na okładkach Insidera? Wookiees... Widać fundamentem EIII będą "znowu" futrzaki... Który to już raz? Dwa artykuły, lecz treści brak. Na pierwszy ogień wywiad z Peterem Mayhew i Axelem Denchem o byciu Wookiem. Teraz to jest wspaniale. Robisz coś na niebieskim albo zielonym tle i zaraz wiesz co zrobiłeś. Zresztą sam kostium czyni się Wookiem. Coś jeszcze? A po co? Za to Ryan Church wprowadza nas w arkana tworzenia Kashyyyk... I już. Reklama! Tym razem elektroniki. Zdziwieni? Nie tylko reklamy SW są w Insiderze. To już kompendium zakupów internetowych na każdą okazję...

"Technical Readout". Nowe pokolenie "archeologów" grzebało w Reggia Palace w Casercie... Ponoć miał przypominać Theed Palace... I nic ciekawego nie wygrzebali.

powiększ
Ralph MaQuarrie! To już ostatnie spotkanie z TWÓRCĄ SW, tych jedynych. Cóż, lata płyną, emerytura... ROTJ. Niewiele jest już do opowiedzenia. Film to był "powtórkowy", kasę miał zarobić na przyszłe lata i nie było tu miejsca zbyt wiele na eksperymenty. To i Ralph za wiele zrobić nie mógł, tylko tła mu pozostały... Po jakże "wspaniałym", gdyż jest to "wspaniały" wykład na temat malowania tła udało się przemycić kilka pomysłów, które zaistniały... Jabba i jego pałac oraz barka, speederbikes, Ewoki... Dzisiaj Ewoki miałyby pysk psi, ale wtedy nie wszystko można było wykonać komputerowym hokus-pokus... I dobrze. Dziś, gdy Ralph rysować już nie może, cóż lata i ręce odmawiają posłuszeństwa, pozostała emerytura oraz wspomnienia... "Ja tam byłem, ja brałem w tym udział..."

"Ask the Master". To nieprawda, że Yoda jest rasy Whill, albo, że jest Whillem... A Yuzzum z Endoru to nie Yuzzem. Sithowie zaś swe kryształy tworzyli sztucznie, nie jak Jedi, którzy odwiedzali Ilum. Natomiast Luke i Leia byli ostatnią nadzieją Jedi, lecz... Obi nie pokładał jej w Lei... Cóż, pokrętne są ścieżki Mocy, a i z wiadra wody, można wyłowić choć jedną rybkę.

W świecie gier rozwodzimy się nad "Jump to Lightspeed", zresztą i płytę z wersją próbną dołączono do gazety. Za to przydasie...

Już nawet w dziale historycznym zastanawiają się jakie nowe chrupki i płatki będą w promocji EIII, co wydaje się ważniejsze niż kwestia wydanych hologramów związanych ze SW, a było ich kilka... Sokół, Vader, Yoda... Za to przyszłość jest jasna. Już 1 lutego na półki trafią nowe gadżety! Myśliwiec ETA-2 Anakina! I blaster Wookiech... Na wodę. Oraz kilka figurek. R4-G9 Obi-Wana, którego barwy wybrali fani, Generał zGrywus w wersji filmowej, Tion Medon i jeden wojownik Wookie. A w ramach "edukacji" pierwszy artykuł o konstruowaniu figurek, ale w fabryce.

"Hyperspace" nie unikniemy, nawet jeśli nie zapłacimy, bo nie chcemy lub nie jesteśmy ciekawi... Ale czego tu być ciekawym? Na przełomie sierpnia i września 2004 roku wykonano pierwsze dokrętki. Przeważnie na niebieskim lub zielonym tle. Anakin idzie... Potem Anakin idzie.... A dalej Anakin idzie... O! Obi-Wan siedzi... I tak dalej... Tu nie ten kąt, tam nie to ubranie... Trzeba poprawić to, czego cyfrowo nie opłaca się robić. Nawet przyszedł czas, aby zająć się tą piętnastominutową "przerwą" pomiędzy pierwszą godziną walki, a drugą godziną jakie Lucas nam zaserwuje w maju. Za to reportaż z jednej z niewielu scen z pełną dekoracją jest wspaniały. Tantive IV! Jedynymi którzy go pamiętali byli GL i C-3PO... Ale cóż było to za wspomnienia. Tak jak w latach siedemdziesiątych błyskające lampkami panele, ubrania załogi i te same, stare chwyty... C-3PO za szybko idzie? To niech ciągnie odkurzacz. Tak, to jest magia! I nawet "Boba Fett" tam był... Zgadniecie gdzie?

Na koniec pozostały na retrospekcyjne (czytaj: nudne) Bantha Tracks vol. 10 o tym co, gdzie i jak w USA, w 2004 roku. I po krótkiej wizycie w kantynie Mos Eisley, gdzie Chewie postanowił wziąć udział w wieczorze karaoke już zmierzamy do wyjścia poprzez StaWars Szopę, gdzie możemy nabyć drogą kupna... Chociażby blaster szturmowca za jedyne 499,99 kredytów.

I właściwie moglibyśmy się rozstać, gdyby nie opowiadanie Mika W. Barra "Death in the Catacombs". Znacie tego pana? Ja nie i niepotrzebnie go poznałem. Geonosis, kilka dni po bitwie. Geonosianie wycofali się do swych podziemnych schronień, nie tylko przed meteorytami i promieniotwórczymi burzami, ale i przed siłami najeźdźców, przed Republiką. Oddział poszukiwawczy klonów pod wodzą Jedi Jyl Somtay i dr Frayne poszukuje technologii, które pozostały po bitwie i mogłyby być wykorzystane przez Separatystów. I koniec ciekawostek... Dalej to mamy "zapis z gry wideo", typu "zabili go i uciekł" oraz "deus ex machina", spotykamy potwory typu nexu, naiwną Jedi oraz miłość typu przemytnik i nic nie jest takim jakim się wydaje. Nuda.

Do zobaczenia za kilka miesięcy. Jeśli nie zauważyliście ten numer miał być listopadowo-grudniowym. Nie dosyć, że nowy wydawca, to jeszcze nie potrafi dotrzymać terminów. Wygląda na to, że w tym roku być może zobaczymy tylko cztery lub sześć numerów, jak za dawnych, dawnych czasów w bardzo odległej galaktyce. Ale i tak nie wiem, czy jest się z czego cieszyć?



Artykuł na oficjalnej

Lorienjo
[30.01.2005]
SW Insider #79 - IDG Entertainment - styczeń/luty 2005 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016