strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider # 76 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Po trzykrotnym przekroczeniu oceanu dotarł do mnie bezpłciowy, czyli o wszystkim i o niczym, kolejny numer Insidera. Sporo różności bez określonego celu daje to czym jest koszyk przy wyjściu z supermarketu, masz dużo, ale nic konkretnego.

Im bliżej premiery tym mniej konkretów dotyczących EIII. Rick zarzuca nas informacjami z terminarza co, gdzie, kiedy i w jakiej ilości ludzi i sprzętu zaangażuje w tym roku jeszcze do realizacji dzieła Makera. Tylko kilka zdjęć daje jako taką wizję przyszłości. Jakoś szczupła w ciąży Padme (przybyła jej, ale tylko poduszka), Neimoidianie, Mon Calamari, Aqualish, Ewok? (to chyba żart)... Chcecie mieć Wookiech w większej ilości? Zaangażujecie koszykarzy. Ale i tak widać ów "most łączący". Jedyną ciekawą informacją dotyczącą Wojen jest to, że postęp techniczny zawsze jest największy w okresie "niepokojów". Hologramy w końcu nabiorą lepszej rozdzielczości i kolorów.

Jakby przedłużeniem poprzednich informacji są materiały o artystach realizujących wizję Makera, a może raczej wyręczających go w tak trudnym dziele. Masa ludzi, do EIII jeszcze więcej niż dotychczas, masa projektów (ponad 5000 w rok, żaden film tylu nie miał), praca od ołówka po komputery, więcej roboczogodzin poświęconych jeszcze większej ilości wszystkiego w najnowszym "filmie". Czy przy takiej masie formy treść ma jakąkolwiek szansę? A może ma to odwrócić naszą uwagę od braku treści? Na odpowiedź trzeba poczekać do maja.

Dla znudzonych kilka lekcji origami. A gdy już zostaniecie padawanami tej starożytnej sztuki, możecie zrobić sobie hełm Boby Fetta, Banthę, Tie Vadera bądź Sokoła Milenium. Co kto woli.

Przy okazji EIII przypomniano sobie o starym Mistrzu, od którego wszystko się zaczęło. Ralph McQuarrie... Ten artysta od Boeinga, od architektury, nie znający science fiction tylko przez przypadek narysował znajomym kilka plansz promujących film "Galaxy", a tych znajomych znał George. A potem już poszło... Mimo, że Ralph nie zaprojektował żadnych elementów z filmu, za to stał się podstawową inspiracją jedynie obowiązującą. To z jego planszami George poleciał do Anglii, powiesił na ścianie i kazał rzemieślnikom zrobić coś takiego. Tak powstali C-3PO, R2-D2, Chewbacca, Tuskeni, szturmowcy, czy Vader... Ale tylko i aż z inspiracji Ralpha. Do dziś są miejsca, gdzie obaj z Georgem żałują iż nie udało się zrealizować wizji z obrazka do końca... Stary Mistrz... Gdy nikt w ekipie nie miał nawet trzydziestu lat, McQuarrie już liczył czterdzieści pięć wiosen... Ale to nie jest najważniejsze. Star Wars odrzuciły studia United Artists i Universal... A dlaczego? A dlatego, że wówczas Lucas nie miał atutu, jakimi były prace Ralpha obecne już na prezentacji u Foxa. I to jest najważniejsze! Gdyby nie prace Starego Mistrza być może byście tego nie czytali, o filmie nie wspomnę.

I już zaczyna się raj dla zbieraczy... Odeślę was tu do gazety, ja tego nie "jadam". Artykuł może i ciekawy bo o dekoracji wnętrz w stylu Star Wars. Ponoć to proste, dużo różności jest na rynku (na pewno nie w EU) i jeśli tylko mamy chęci, miejsce i pieniądze, to możemy zrobić sobie swoje Star Wars w sypialni, w pokoju do pracy, w salonie, w pokoju dla dzieci, albo i w całym domu łącznie ze strychem i piwnicą. A ja bym chociaż chciał mieć swój schowek... No oczywiście jest jeszcze wiele stron z kurzołapami czyli figurkami, ale to nie dla mnie.

Jak donosi Republic Holonet News znaleziono winnych upadku Duro. Są nimi senatorowie Ronet Coor z Iseno i Onaconda Farr z Rodii. Senackie Biuro Wywiadu określa, że nieobecność trzech niszczycieli klasy Venator (przypominam, że nie tak dawno określano je mianem Victory, ale "historia" prostuje swe ścieżki) w systemie Duro, a przesunięcie ich w rejon Rodia - Ando, oraz brak pomocy z systemu Iseno to wina owych senatorów, którzy za łapówki i obietnice przyszłych kontraktów na Ando sprzeniewierzyli się sprawie. Podnoszą się głosy, że kierowanie wojną należy z rąk komisji przekazać w ręce Kanclerza Palpatina i ludzi. Głos opozycji senator Amidali z Naboo tonie w powszechnym krzyku, żądającym sprawiedliwości i zdecydowanego działania.

Jak donosi CIS Shadowfeed generał zGrievous ogłosił zakończenie sukcesem operacji "Lanca Durge" i opanowanie Trasy Koreliańskiej. Givińscy technicy umieścili na Trasie asteroidy i tylko znajomość skomplikowanych technik obliczeniowych Givińskich nawigatorów umożliwia tamtędy podróż. Trasa jest patrolowana przez Geonosiańskie pancerniki i Givińskie fregaty klasy "Wavecrest". Nadajniki Holonetu zostały zdemontowane, a łączność jest utrzymywana poprzez okręty Klanu Bankowego. Podejrzewa się, że następnym etapem walk będzie Yag'Dhul, która stanie się początkiem do zdobycia Rimiańskiej Trasy Handlowej i wsparcia oddziałów w sektorach Seswenna i Sluissi. Prawdopodobnie neutralne planety Aleen i Atzeri zostaną wyzwolone, a Malastare w Republice stanie się głównym teatrem zmagań. Siły konfederacji poprzez swoje przekazy wyciągają rękę w stronę obywateli Republiki. "Wojna się skończy, gdy tylko Palpatine uzna prawo do secesji światów galaktyki." Póki co brak odpowiedzi z Coruscant...

Na planetę Moorja położoną pomiędzy trasami Koreliańską a Rimiańską, zostały przerzucone siły "biologicznych" żołnierzy Konfederacji. Wyładowania atmosferyczne uniemożliwiają użycie droidów, a zastosowanie układów izolujących wydaje się nieopłacalne. Poza tym Moorja ma być tylko zabezpieczona przed ewentualnym działaniem okrążającym sił Republiki tak więc bataliony Neimoidiańskich artylerzystów, Gossamskich komandosów i Koorivarskich Strzelców są całkiem bezpieczne na swej nowej palcówce.

Dział archeologiczny znowu rozkopał pobojowisko na Hoth kontynuując badania. Na płaskowyżu, ponad 1300 metrów nad poziomem morza z górującym nad nim lodowcem odważni żołnierze nie zważając na warunki atmosferyczne zbudowali swą ostatnią linię obrony. I choć Imperium stało się ich zgubą to przyroda, czy raczej jej brak, dała się im we znaki już wcześniej. Ryjąc okopy w wiecznej zmarzlinie, w śniegu i lodzie grubością sięgającymi do trzydziestu metrów nad skałą, w temperaturze od -10 do -30 stopni, przy wiatrach o prędkości ponad 60km/h jedyną ich ochroną były igloo lub jamy grzebane w śniegu na 2 metry w głąb. Jakie trudne to były warunki niech świadczy fakt, że kable łączące ładunki wybuchowe zwyczajnie popękały na mrozie. Jeśli jesteście spostrzegawczy to dojrzycie na zdjęciach przypięte do plecaków żołnierzy termosy. Dwie dziewczyny dostarczały cały czas zmarzniętym żołnierzom gorące posiłki. Cóż, czterech z pięciu żołnierzy nigdy stamtąd nie wróciło... Jako ciekawostkę dodam fakt, że w okopach Hoth stosowano cztery rodzaje broni ręcznej, od pistoletów, poprzez blastery BlasTech DH-17, karabiny BlasTech A280 (podobne do "naszych" MP-44, zwanego później po modyfikacjach AK-47), aż po cięższe działka montowane na trójnożnych podstawach.

W bibliotece poznajemy fakty tworzenia postaci młodocianego przestępcy... Znaczy łowcy Boby Fetta przez panią Elizabeth Hand w serii Scholastica (pierwsze dwa tomy napisał Terry Bisson). Mroczny Konik przynosi nam wieści o "Clone Wars Adventures" i przewidywanych bohaterskich wyczynach rycerzy Jedi w kresce znanej z filmów animowanych. Yoda też ma być mimo, że seria należy do Obi-Wana i Anakina. Ale to nie pierwszy film animowany SW przeniesiony do komiksu. Już Marvel wydał kiedyś serie Ewoks i Droids oparte na serialach animowanych.

I trochę wiadomości encyklopedycznych przed końcem. Nie tak dawno podawałem, że Sabacc nie został nigdy wydany. Cóż, może nie w formie z elektronicznymi chipami i specjalnym stolikiem, ale w wersji kartonowej wraz zasadami został zawarty w dodatku do RPG West End Games "Crisis on Cloud City" (WEG 40022). To u nas, a w bardzo odległej galaktyce...

Szturmowcy są różni w EIV, to nie ulega wątpliwości. ródła najbliższe Makerowi jak i on sam coraz mocniej lawirują w jedynie słusznej "politycznej" gmatwaninie dotyczącej najsławniejszych żołnierzy Imperium. Podsumowanie różnych wieści na dziś jest takie: Szturmowcy są różni to fakt, a wynika to z tego, że są różne źródła ich pochodzenia. Po pierwsze klony, ale nie tylko od Janga, ale i z późniejszych "poborów" tkanek. Po drugie ludzie, poborowi, jak i absolwenci Akademii. O dalszych badaniach będziemy informować.

Ostatnie słowa Zam Wessel to w huttese: "Murashani sleemo.", co za przewodnikiem Bena Burta można przetłumaczyć: "Bunty hunter slimeball." i wszystko jasne.

Mamy także zebrane wiadomości dotyczące lekku. Poza powszechnie znanymi faktami warte odnotowania jest to, że "tchin" to prawe, a "tchun" to lewe lekku, jednym słowem "tchin-tchun". Lekku jako takie są przedłużeniem tkanki mózgowej i zawierają "dawne" wspomnienia. Dzięki nim udało się przywrócić pamięć Aayli Securze.

To nieprawda jakoby szczątki DSII spadły na Endor i zniszczyły dom Ewoków powodując wieczną zimę. Mówią to tylko ci "naukowcy", którzy swe teorie wysnuwają w zaciszu własnego fotela. Za "Glove of Darth Vader" podajemy, że w wyniku eksplozji reaktora powstała na chwilę mała czarna dziura, która odessała szczątki stacji bojowej.

Po raz kolejny powtarzamy, że Luke nie miał tytułu Darth przynależnemu Sithom. Podobnie jak Asajj Ventress Luke Sithem nie został, gdyż wymagało to wieloletniego szkolenia, ćwiczeń, testów i oddania sprawie. Co innego Darth Maul, czy Darth Tyranus. Luke, Asajj, Sedriss byli tylko użytkownikami Ciemnej Strony Mocy, Mrocznymi Jedi, adeptami Ciemnej Strony, czy jej zwolennikami.

W dziale literackim pierwsza część opowiadania Timothiego Zahna "Changing Seasons I: Guardian of the People", czyli nic specjalnego pod niebem Republiki. Po raz kolejny okazuje się, że Zahn przeważnie pisze mierne formy krótkie. Tym razem z rolniczej planety Dagro dochodzą pogłoski o obecności Separatystów. Znudzony Obi-Wan, generał dowodzący, nie mogąc się doczekać opóźnionych sił Anakina, samo jeden w statku zwiadowczym wyrusza na rozpoznanie. Toż to samobójca nie żołnierz, dowódca i Jedi. Zdegradować i zesłać na Kessel! Ale dla Zahna jest to prawdopodobne. I rzeczywiście są tam droidy, a więc Obi-Wan nie wrócił. No nie zginął, bo nie mógł oczywiście, ale za to poznał pewną rodzinę farmerów z dwojgiem dzieci, oraz innych dobrych ludzi, którzy mają wojnę gdzieś, bo Coruscant nigdy się nimi nie interesowało. Ale to tacy dobrzy ludzie, więc generał, aby spłacić dług pomaga w żniwach... Ale frajda... Cóż, okazuje się, że atak na Obi-Wana nie był standardowy, że droidy nie są standardowo "głupie" co świadczy o... I w ostatniej chwili przybywa... Konkluzja w następnym odcinku.


Artykuł na oficjalnej z obrazkami: link

[droid]
[04.09.2004] SW Insider #76 - Paizo Publishing - czerwiec/lipiec 2004 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016