strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #73 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Tym razem bez motywu przewodniego, za to dużo różności, dla każdego coś miłego, nawet o Indianie Jonesie.

E3, czy też EIII... Nie liczcie na Insidera. To, co tu się serwuje po "cenzurze" jest... No, ocenzurowane. Nie liczcie, że zobaczycie film wcześniej, nie da rady. Wszystko jest zaplanowane, aż do 2005 roku. Na dodatkowe zdjęcia przewidziano listopad 2004 roku oraz luty w roku następnym. Natomiast niejaki John Williams zacznie tworzyć podkład muzyczny we wrześniu tego roku, a zakończy na przełomie stycznia i lutego w roku premiery. No i Jabby nie będzie... Nie, to nie z tego artykułu, a z zupełnie innego miejsca gazety. Na osłodę tak skąpych danych dostaliśmy trochę zdjęć bardzo niskiej jakości informacyjnej. Ani... Nie to już młodzieniec Anakin zziajany po walce, ale jakże radosny, pewnie kogoś ubił. Te jego nowe włoski... Drżyjcie niewiasty. Ja tam wolę samo gęste, jak na przykład strzelec Neimodian, gustowne wdzianko, gustowny... Chyba muszkiet? Muszkiet, ale na blasterowe błyskawice, a co! Poza tym Anakin w swoim myśliwcu, zatopione pomieszczenie generatora na krążowniku Federacji... Czyżby sceny jak z ostatniego Obcego? No i kilka widoczków... Kwatery generalskie na statku Federacji... Tylko tego gościa w fotelu tam daleko na końcu rozpoznać się nie udaje.

I to tyle o E3... No jest jeszcze reklama Hyperspace, gdzie można zobaczyć postawnego Wookiego (Chewie przy nim to chudzina). A może to dziewczyna? No i trochę informacji, że Padme znowu jest w ciąży, że Ani i Obi sobie polatają i powalczą, co nieco. Tak, teraz temat E3 uznaję za wyczerpany. Zawiedzionych zapraszam do następnego odcinka za... Za miesiąc albo dwa.

Wróćmy do istotnych spraw Gwiezdnych Wojen. Z założenia artykuł o Indianie Jonesie i jego paniach z poszczególnych produkcji wrzucam do kosza. Dlaczego? Przecież to sam Harrison Ford? Tak, ale artykuł nie jest o osiągnięciach gwiazdy SW, a o zupełnie obcym filmie, w którym nasz ukochany aktor wystąpił. A poza tym nie po to wydaję kasę na STAR WARS Insidera, aby czytać o jakimś tam Indianie...

Co innego Mark Hamill... Zapewne zauważyliście Luka na okładce. To zupełnie inne podejście. To aktor SW, który... Który znowu przeżywa bardzo pracowity i owocny etap swojej aktorskiej i nie tylko kariery. No fakt, jego powrót na Broadway (poprzednio 1988r.) nie trwał zbyt długo, ale dlatego, że jego partnerka od "Dance Lessons in Six Weeks" popsuła się, co nieco. Szkoda, bo spektakl ponoć był cudowny. Mark, grający instruktora tańca, dla... No już niemłodych pań przeobraża się kilkukrotnie w trakcie spektaklu i tańczy... Tak, tańczy jak nigdy dotąd i to w różnym stylu, jak to bywa na letnich wczasach. Pamiętacie "Dirty dancing"? Być może zobaczymy go w filmie, gdyż sprzedano już prawa do ekranizacji. Aktor to raz! Reżyser to dwa! Można już kupić DVD z debiutem reżyserskim Marka. Jest to paradokument, czy dokument fabularyzowany o społeczności kolekcjonerów... Znajome? "Comic Book The Movie", nawet w Cargo Bay mi mignął... Film był realizowany na Comic Con International, a powstał, dlatego, że Mark szukał kasy na zrealizowanie własnego projektu, sfilmowania "Black Pearl", znający się na rzeczy wiedzą, o co chodzi. Teraz to będzie się nazywało "Dark Diamond", choć kasy na razie i tak nie widać. Głos to trzy! Po dwunastu latach Hamill rozstał się z Batmanem i swoim podopiecznym Jokerem. Koniec starego, animowanego Batmana... Za to Mark został współtwórcą, reżyserem i aktorem oczywiście animowanej serii "The wrong Coast". Niech Moc będzie z tobą Luke... To znaczy Mark.

Czy słyszeliście o firmie Nelvana? Być może tak, a być może nie zdajecie sobie sprawy, że z jej produkcjami spotykacie się na co dzień... A może i nie? Nic to! W 1978 roku Lucasie poszukiwali firmy, która zapewniłaby im realizację dziesięciominutowego filmu do "SW Holiday Special". Jak widzicie artykuł na czasie, zwłaszcza, że i teraz wspomina się o podobnych kierunkach na przyszłość. Lucasfilm szukało niezależnej wytwórni filmów animowanych (niezależnej od Hollywood) i padło na Nelvanę, nową firmę z Kanady, która zabłysnęła już na rynku produkcją "A Cosmic Christmas". Tak oto powstał "The Story of Faithful Wookie", najlepiej oceniony materiał z całego programu, a poza tym debiut aktorski mało wtedy znanego Boby Fetta. Nic dziwnego, że gdy po ROTJ zastanawiano się co dalej, znowu padło na Nelvanę. Tak oto w 1985 roku powstał "Droid & Ewok Aventure Hour", program składający się z dwóch półgodzinnych części, a tak naprawdę są to dwie serie po trzynaście odcinków plus odcinek specjalny. Seria "Droids" ma miejsce piętnaście lat przed ANH, a jej bohaterami są oczywiście C-3PO i R2-D2, czyli fundament SW, bez których wszystko by się zawaliło. Droidy przeżywają przygody u różnych właścicieli (Precz z niewolnictwem!), a na swojej drodze spotykają: Bobę Fetta, Sy Snootles i Max Rebo Band, IG-88. W produkcję zamieszani byli między innymi Ben Burt i Joe Johnston. No właśnie, ta produkcja stała się przyczyną upadku serii. Zbyt wiele (planety, środowiska etc.), zupełnie Lucasiowe podejście, zbyt drogo, a to tylko film animowany. Na 13+1 odcinkach seria się zakończyła. Natomiast druga o Ewokach miała więcej szczęścia. Pierwszych trzynaście odcinków ma miejsce na krótko przed ROTJ. Przeżywamy przygody Wicketa, Teebo, wodza Cherpy, Lograya oraz innych futrzaków. Proste i niedrogo. Dzięki czemu w następnym roku powstała druga seria 22 odcinków. Dla kolekcjonerów te filmy i gadżety z nimi związane to rarytas. A Nelvana? A została wykupiona, ale działa dalej. Znamy ją dzięki Inspektorowi Gadżetowi, Beetlejuice czy Aparatce, a to nie koniec ich możliwości.

Teraz dla odmiany coś o najciekawszym pojedynku z EI. Rozmach i przestrzenie, dynamika i tragedia... Poezja. A tak naprawdę? A tak naprawdę to wszystko jest sztuczne (potęga kina). No może nie wszystko, ale to co widzicie to z 90% sztuki magicznej. A 10%? A dziesięć to aktorzy, którzy nie zawsze grali razem jak to widać w filmie. Za owo cudo magii dopowiadają Scott Squires, Dennis Muren i John Knol oraz ich wizje... Tak, na planie prawie nic nie było, było za to niebiesko i zielono. Aktorzy się nie pobili, nie spadali, nie wisieli, nie skakali nad przepaścią, nie... A od czego są narzędzia edytorski, tu się wszystko poprawi. Ręka? Noga? Głowa? Cały aktor? Nie ma sprawy. Oświetlenie? Barwy? Proszę bardzo. A efekt? A efekt zapiera dech w piersiach i to jest właśnie kino, lepsze od rzeczywistości.

Cofnijmy się znowu w przeszłość. Czy kojarzycie takie pojęcie jak słuchowisko radiowe? Ja tak, ale jam wiekowy droid. A wy? Czy słyszeliście o Orsonie Wellsie i jego osiągnięciu? Jeśli nie to nieważne. To były inne czasy, ale w 1980 roku słuchowisko było jeszcze modne. I ktoś wpadł na genialny pomysł, aby SW przybliżyć tym, którzy nie mogą pójść do kina. Wtedy SW to było już coś. Prawie akcja charytatywna? No i GLu$ był wtedy inny, na tyle, że prawa do realizacji sprzedał za 1$ (chyba najlepiej zainwestowany dolar w historii). Na wykonawcę pomysłu wybrano Briana Daleya, tego samego, który w latach 1979-1980 napisał pierwszą trylogię Hana Solo. Efekt? Z dwugodzinnego filmu stworzył 13 półgodzinnych odcinków (ponad 6 godzin) przygody z naszymi ulubionymi bohaterami. "Star Wars: The Original Radio Drama". Sukces! Mimo, że nie wszyscy oryginalni aktorzy brali udział w przedsięwzięciu, jak np. Harrison Ford czy Carrie Fisher. Ale "nowi" nie byli wcale gorsi, a może i lepsi? Sześć godzin uczty dla amatora SW. A czemu aż tyle? Co nieco już wiemy, wycięte sceny, brakujące wątki sprzed ANH, Prestor Organa znany dzisiaj jako Bail Organa itd. Jak Maker da, to już niedługo wam o tym napiszę. Nic więc dziwnego, że naturalnym krokiem stało się słuchowisko "The Empire Strikes Back: The Original Radio Drama" 14 lutego 1983 roku. Tym razem Brian napisał dziesięć odcinków i znowu sukces. Niestety na ROTJ czekano do 1996 roku i prawie by się nie udało. Brian zachorował na raka i pracę dokończyć musiał John Whitman (ja go znam, a wy?). Brian nie doczekał premiery, ale mimo to sześć odcinków "Return of the Jedi: The Original Radio Drama" znowu skazane było na sukces. Czy można się temu dziwić, gdy Lucas stworzył "film dla dzieciaków w dowolnym wieku"?

Czas na Republic Holonet News i CIS Shadowfeed, ale... Ale wieści zazębiają się z tym, co zapowiada Mroczny Konik w najnowszych odcinkach Republic. Jakby to zgrabnie ująć, aby nie zdradzić za dużo...?

Jak donosi Republic Holonet News na Mon Calamari powstała nowa Rada zarządzająca. Obie inteligentne rasy podpisały porozumienie i zabrały się do zaprowadzenia ładu i porządku po rocznej batalii. Nad porozumieniem pieczę sprawował mistrz Jedi Kit Fisto, który walczył u boku sił popierających Republikę. Rząd Mon Calamari został oczyszczony ze skorumpowanych polityków sprzyjających interesom gildii pozaplanetarnych. A wszystko przez bogate rudy występujące na planecie. Jak dowiedzieliśmy się od anonimowego Quarena, to wszystko to świeca dymna. Senator Dowmeia jest tylko narzędziem Republiki i Calów, wcześniej czy później sprzeda nasze kopalnie i otworzy nasze morza dla wiecie kogo... Już niedługo Mon Calamari znowu spłynie krwią...

A już w Republic #60 przybliżona zostanie nam postać Asajj Ventress. Kim jest, skąd pochodzi, dlaczego uważa się za jedyną spadkobierczynię prawdziwych jedi...

powiększ
CIS Shadowfeed donosi. Te republikańskie psy dokonują drenażu najlepszych nawigatorów w galaktyce, Po cichu przekupują najlepszych Givińskich astrogatorów na Yag'Dhul. Los bitew nie zależy od ilości okrętów, potęgi ich pancerza, czy siły dział, ale od tego, kiedy te okręty i gdzie są w stanie się pojawić. Republika rozpoczęła nowy program określenia nowych szlaków nadprzestrzennych. Na szczęście rząd Yag'Dhul udostępnił swoich najbardziej utalentowanych nawigatorów sprawie Separatystów.

Republic #61 zaprowadzi nas na chyba najważniejszy front batalii w Wojnach Klonów, na Coruscant. Tu w zaciszu korytarzy senatu, w komisjach, w prywatnych gabinetach decydując się losy wojny. Co wpłynęło na przyszłe losy Baila Organy? Kim jest Mon Mothma? Jaką rolę sprawuje były Kanclerz Finis Valorum? Dokąd to wszystko zmierza... Holenet News podaje, że na Jrade Plaza, po raz pierwszy od zamachu odbyła się publiczna uroczystość. Fakt, wzmożone środki bezpieczeństwa spowodowały to, że tylko mniej niż dwustu obywateli uczestniczyło w odsłonięciu pomnika ku czci Wielkiego Kanclerza Finisa Valoruma. Szkoda, że świadkiem tak doniosłej chwili byli przeważnie żołnierze i policjanci.

CIS Shadowfeed osiągnął kolejny sukces. Dzięki umiejętnościom naszego dowódcy Asajj Ventress, udało się, poprzez łącza holonetu, rozesłać listy gończe za największymi zbrodniarzami Republiki. Faktem jest, że Gildia Łowców uznaje owe listy za nielegalne, ale z drugiej strony, co wiemy z własnych źródeł, łowcy mają okazję do zarobku nie opodatkowanego. Fakt ryzyko jest duże, zwłaszcza przeciwko Jedi. Ale są i nagrody dla mniej utytułowanych łowców, znajdzie się coś dla każdego chętnego zwłaszcza, że wszystkie listy opatrzone są klauzulą "żywy lub martwy". Teraz ta oferta staje się jeszcze bardziej atrakcyjna. A pieniądze są ciekawe... Za Yodę lub Maca Windu można zarobić 1250000 kredytów konfederacji, za Obi-Wana Kenobiego (przecież zginął na Jabiim?) i Ki-Adi-Mundi po 350 tys., za Shaak-Ti 300 tys., no i za senatorów po kilkanaście tysięcy kredytów. Nagrodę specjalną ufundował Wicekról Nute Gunray z Federacji Handlowej za senator Padme Amidalę w wysokości 22 MILIONÓW kredytów! A więc łowcy na start! Republic #62 uchyli rąbka tajemnicy, dotyczącej owych akcji. Zwłaszcza tego co uczyni Anakin Skywalker (225 tys. kredytów), gdy pozna szczegóły owej listy.

Czym dla Kessel Run jest Sokół Millenium, czym dla blastera Han Solo, czym dla kobiet Lando Carlisian tym dla świata pisarzy jest Veronica Whitney-Robinson. Straż pożarna, najszybsza pisarka Wizards of the Coast i to ponoć dobra pisarka. Gdy potrzeba zrobić coś poza planem, coś na wczoraj to poproś Veronicę. Tak i było ze SW Galaxies. Gdy Luciasie i Del Ray doszli do wniosku, że wskazanym by było oprócz nowej jakościowo gry, przewodników i map, dodać jeszcze powieść to... To kto miałby to zrobić? Tego nie było w planie? Oczywiście Veronica. Tak oto w styczniu 2004 roku ujrzała światło dzienne powieść "Star Wars Galaxies: The Ruins of Tatooine". W połowie sierpnia 2003 roku został zatwierdzony scenariusz, pisarka zaczęła pisać następnego dnia, a już na początku września miała połowę pierwszej wersji. Gdzie tego się nauczyła? A w Afryce przy lampie naftowej, w Kamerunie na misjach pokojowych... Wystarczy tylko chcieć. Prawie trzysta stron motywów, miejsc i postaci znanych graczom SW Galaxies z dokładnością do poszczególnych budynków. Bohaterkom jest pani bioinżynier z Naboo(!), krótko po ANH zaplątaną przypadkiem w sprawę Rebelii. Oczywiście spotkamy naszych bohaterów z CT. Jak wypadło? A to znowu musicie uzbroić się w cierpliwość i złożyć ofiary z oleju Makerowi (może być w postaci lampy oliwnej, ciekawe wyzwanie intelektualno-manualne), aby pozwolił swojemu słudze podzielić się z wami wrażeniami z lektury tej powieści w najbliższym czasie. W każdym razie to co wydarzyło się w powieści zaważy na świecie SW Galaxies także.

I zbliżamy się do końca przeglądu ostatniego Insidera. Pozostały jeszcze wieści archeologiczne z Yavina 4 i bazy Rebelii. Ustalono masę X-winga na circa 5 ton, do poruszania go w bazie potrzebny był zewnętrzny dźwig sterowany przez dwie osoby, jedną na zewnątrz bazy, a drugą w środku. Rebelia borykała się z problemami materiałowymi. Y-wing widoczny w pierwszym planie jest niekompletny, brakuje mu prawego silnika i skrzydeł łączących. Natomiast to co jest poza bazą nie nadawało się do sfilmowania, tak więc trzej kronikarze Rebelii udali się z misją w dżunglę Gwatemali, aby nacieszyć wasze oczy cudownymi plenerami znanymi z ANH. Ów wartownik na wierzy to jeden z nich. Z "najnowszych" badań astronomicznych wynika, że Leśny Księżyc Endor naprawdę jest satelitą srebrzystego, gazowego giganta zwanego Endor. I póki co, taka jest oficjalna wersja budowy owego systemu.

O kurzołapach i durnostojach tym razem w Insiderze jest sporo. Jest, ale z pełną premedytacją pominąłem te fragmenty i nic ode mnie się nie dowiecie, co było, co jest i co będzie na polu Action Figures. Przeczytajcie sobie sami, mnie o to nie proście (o Indiego tym bardziej).

Ho, ho, ho, ho! Bym zapomniał... Czas na remont. Jest, jest, jest, jest! Jest opowiadanie! Jest i to Aarona Allstona "League of Spies". Nie dosyć, że opowiadanie, to jeszcze kontynuacja "The Pengalan Tradeoff" z Insidera #65. Jupi! Kilka tygodni po Pengalan znany nam wywiadowca (dawniej księgowy) Joram Kithe razem ze swoim druhem Mapperem Gannem (dawniej ARC klonem z Pengalan, który na skutek odniesionych ran po rekonwalescencji nie dołączył już do swojego oddziału) wyrusza na Tarhassam, aby odbić aresztowanego agenta Republiki. Standard? Nie, jeśli chodzi o Aarona... I po co było się starać i ratować własną skórę? Ktoś w "jaskiniach" Senatu, w jakiejś komisji doszedł do wniosku, że skoro księgowy bez przygotowania okazał się lepszy od oddziału klonów, to należy pójść dalej tą drogą. I oto na Tarhassam powołano nową komórkę wywiadu złożoną z samych biurokratów. Czy każdy człowiek może być agentem? Chyba nie, ale każdy może mieć szansę (good morning USA). Ale czy chce? I już na dobry początek nasi bohaterowie uczestniczą w zebraniu na temat: Akcja odbicia aresztowanego. Wszystko zgodnie z planem zebrania. Punkt 1. Spotkanie agentów. Sprawdzenie listy obecności. Wybranie.... Co? Ano. I tak dalej i tym podobne. I już po kilku godzinach, gdy zebranie powoli dobiega końca:

"Joram spojrzał cierpiącym wzrokiem na Maperra i wyszeptał:
- Zastrzel mnie.
- Nie, ty zastrzel mnie pierwszy.
- Jestem starszy stopniem, ty mnie zastrzel.
- Cherek jest dowódcą operacji. Zastrzelmy go razem.
- Popieram. Kto za?
Dwa głosy za."

A to dopiero początek. Jest to bardzo ciekawa i dowcipnie opisana analiza psychologiczna zachowań osobników rzuconych na głęboką wodę, gdy pływać nie umieją. Ilu z nich da radę?

I tym optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszą bajkę ze świata świnek w Kosmosie... Co jo godom? Ze świata Star Wars oczywiście. Do następnej razy. O ile będzie następna raza.

[droid]
[03.01.2004] SW Insider #73 - Paizo Publishing - luty 2004 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016