strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #72 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
- Film! Film! Będziemy robić film o Gwiezdnych Wojnach! Jupi!

To fakt. Od dwóch lat nic już nie stoi na przeszkodzie, aby nakręcić własny SW fanfilm i oficjalnie pokazać go publicznie. Koniec ze strachem, że przyjdą nocą, kolbami w drzwi załomocą i stanie u drzwi załoga AT-AT. Jak się okazało nasz Jedyny Nieomylny Maker George Lucas od zawsze był miłośnikiem takich filmów, choć wiele ich nie było. Jego ulubionym przez prawie dwadzieścia lat był "Hardware Wars" Erniego Fosseliusa z 1977 roku (!). A potem były takie super produkcje jak: "Troops" Kevina Rubio z 1997 roku, czy "George Lucas in Love" Joe Nussbauma z 1999 roku.

Niestety ciągłe obawy przed nalotem grup szturmowych, konfiskatą majątku i długim wyrokiem, chociażby w ilości zer w książeczce czekowej, nie zachęcały do kręcenia filmów. No chyba, że w podziemiu, ale dzisiaj pewnie uznano by to w USA za terroryzm. O tempora, o mores. A On to wiedział... I dwa lata temu Lucasfilm porozumiał się z Atom Films. Tak oto narodziły się: STAR WARS FAN FILM AWARDS! Od tej pory zawodowcy i amatorzy, znaczy się wszyscy chętni, mogą co roku (no dobrze, dopiero było to dwa razy) ubiegać się o złotą statuetkę oczywiście (od lewej) R2-D2 i C-3PO, niech się Oscar schowa. Jupi!

Swoją produkcją można ubiegać się, aż o sześć nagród:
George Lucas Selects Award (GLSA) - to jak zrozumiałem, za film jak najbliższy duchem temu co nakręcił Maker.
Skywalker Sound Award (SSA) - to zapewne za dźwięk, bądź muzykę.
Audience Choice Award (ACA) - to za prestiż, od takich samych jak my. (czytaj: nagroda publiczności - przyp. Pafawag)
Spirit of Fandom Award (SoFA) - (?) tego nie wykukałem. (nagroda za oddanie ducha (nastroju) fandomu(?) - przyp. Pafawag)
Best Commercial Parody (BCP) - parodia króluje na tym festiwalu, ale żeby parodiować reklamy? Ci amerykanie...
Best Animation Award (BAA) - najlepiej obstawiona kategoria i najtrudniejsza do wygrania, ale to co wygrywało zasługuje na osobną notkę.
A... Jest jeszcze siódma pozycja...
Pioneer Award (PA) - to chyba dla jaszczurów, albo to specjalna nagroda. W 2003 roku dostał ją "Hardware Wars" Erniego Fosseliusa.

O nagrodę mogą ubiegać się wszyscy. Zawodowcy, którzy chcą zostać zauważeni, w końcu to złota statuetka. Amatorzy, którzy chcą podzielić się swoimi wizjami. Ale tak naprawdę to wszyscy są fanami gwiezdnej sagi. Keith Thomson wystawiający film "Who Wants to Mary Darth Maul?", już przed konkursem prowadził negocjacje w sprawie animowanego serialu dla MTV. W tym roku do konkursu wystawiono 75 filmów, fakt krótkometrażowych (do 15 minut, tak mówi regulamin), ale filmów. Do finału dotarło aż 19, co chyba świadczy dobrze o konkurencji i poziomie produkcji.

W tym Insiderze mamy dwa artykułu dotyczące festiwalu. Jeden to relacja, drugi to krótki przewodnik Marka Rusciano, jednego z tegorocznych laureatów, o tym jak zrobić taki film. Ale przejdźmy do tegorocznych finalistów...

1. GLSA - "Pink Five" Trey Stokes - fabularny, nakręcony w jedno popołudnie, w roli głównej śliczna pilotka Rebelii. W tej roli Amy Earhart, która nawet nie widziała żadnego filmu Star Wars (Jak się to mówi? Tat-TOO-een?), ale zawsze uczestniczy w różnych przedsięwzięciach przyjaciela Treya. Nagrodę dostali za udane użycie blue-screenu. Fakt post-produkcja trochę zajęła, ale żebyście zobaczyli co osiągnęli. W zeszłym roku nagrodę dostał "Christmas Tauntauns" Matta Bagshawa, był to film animowany.
2. SSA - "Carbonite" Marka Rusciano - ponoć klimatem wyróżniał się spośród tego całego natłoku parodii, a muzyką na pewno.
3. ACA - "The Jedi Hunter" Johna E. Hudgensa - fabularny. Za to w zeszłym roku otrzymał ją "Star Wars Gangsta Rap" Chrisa Crawforda. Był to film animowany i do tej pory największy sukces wydawniczy Atom Films. Zajrzyjcie na www.starwars.atomfilms.com. Ja tam nie byłem, ale ponoć można co nieco obejrzeć, a ponoć i kupić. Tak kupić. Rozpowszechnianiem filmów zajmuje się Atom Films (coś za coś).
4. SoFA - "Silent But Deadly 2" Jeffa Cioletti i Lou Tambona.
5. BCP - "Dark Side Switch Campaign" Daniela Johnsona.
6. BAA - "Trooper Clerks" Jeffa Alena - oczywiście animowany.

W zeszłym roku "Jar Jar Walking Papers". A to chyba najciekawsze nagrody podkreślające amerykańską swobodę wypowiedzi. A może rzeczywiście były dobre? "Jar Jar..." nie dosyć, że wystąpił przeciw największemu Idolowi SW fanów, to jeszcze zawierał postać samego Makera. I co? I został przyjęty do konkursu i wygrał. Natomiast autorzy "Trooper Clerks" pofolgowali sobie z językiem i jakże byli zdziwieni, gdy film przyjęto, o wygranej nie wspomnę. To najbardziej obstawiona kategoria. Wniosek płynie z tego taki, że każdy może spróbować.

A teraz coś od twórców. Bez dobrego pomysłu, a później scenariusza ani rusz. Czego nie ma na papierze, tego nie ma na ekranie, bo inaczej otrzymuje się "dzieło" niespójne. Zresztą EIII lepiej się kręciło wszystkim, bo Maker po raz pierwszy napisał scenariusz przed zdjęciami. I mimo, że większość zdjęć odbywała się przed ...-screenami i tylko GLuś oraz szef od efektów specjalnych wiedzieli co kręcą, to dla profesjonalistów takich jak Christopher Lee, którzy potrafią używać wyobraźni, praca na planie była bardzo łatwa. Scenariusz!

Dalej to już z górki. Trzeba wybrać formę wypowiedzi na miarę własnych umiejętności, możliwości i kasy. Trzeba znaleźć dobrych aktorów, albo ich narysować, lub zrobić. Napisać plan co, gdzie, kiedy i się go trzymać. Najważniejszy jest tu czas, aby zdążyć ze wszystkim. A gdy już wszystko co chcieliśmy nakręciliśmy, zrobiliśmy, sfilmowaliśmy pozostaje edycja. Na szczęście nie jest to już technologia kosmiczna. Jeden z uczestników festiwalu stwierdził, że pełny zestaw do edycji kosztuje circa 5000$, gdy za taki sprzęt dziesięć lat temu trzeba było zapłacić od 50 do 60 tysięcy dolarów. Ale i bez tego można zrobić coś dobrego i wystawić na festiwalu. I gdy już mamy film zrobiony pozostaje wypełnienie papierów legislacyjnych. Nie jest to takie trudne, wszystkie są tu wymienione, ale dura lex sed lex, a festiwal jest poważny. I to już koniec opowieści o fanfilmach.

I znowu nie było opowiadania. Nie lubię ich. Za to dali trochę...
Dwie sylwetki aktorów. Evan McGregor i jego kariera. Nie jest to prawdą, że nie lubi fanów SW. Jak go dzieci pytają jak się włącza lighsaber, to bardzo chętnie odpowiada. Sam był dzieciakiem i jeszcze to pamięta. Natomiast nie toleruje głupoty graniczącej z debilizmem (czy on jest z USA?). Jeżeli podchodzi do niego młodzieniec i bardzo grzecznie pyta, gdzie można się zapisać do świątyni, bo bardzo chciałby zostać Jedi, to... No to sami powiedzcie. A potem mówią, że nie lubi fanów bo to fanatycy. A kto lubi idiotów? No chyba ci, co stworzyli Jar Jara.

Christopher Lee. A to już instytucja nie aktor. Ze starej dobrej szkoły. Co wam będę opowiadał. Wystarczy to, że gdy grał Dooku (jap. trucizna) bardzo polubił się z Makerem, bardzo dobrze mu się współpracowało, bardzo szybko (nie to co metoda Jacksona, po kilkadziesiąt takich samych ujęć), o dziwo ..-screeny mu nie przeszkadzały, choć nie grał z nimi zbyt wiele. A i George go polubił, co w tym światku nie jest często obserwowane. Holywood... Nie, to nie Holywood. Holywood najchętniej by uśmiercił Lucasa, za... Ale to już inna opowieść.

Dooku. Geniusz militarny i polityczny. I takim go zagrał Lee, a Maker odpowiedział mu na wszystkie pytania dotyczące tła historycznego tej postaci, dzięki czemu wyobraźnia aktora stworzyła niezapomnianą kreację, mimo, że efekt Christopher zobaczył dopiero w kinie. A najtrudniejsze sceny z ATOC (o EIII nic tu nie ma)? Rozmowa z "wirującym" Obi-Wanem (tekst, ruch, czas, nierówna podłoga) oraz walka finałowa z dokrętkami.

O EIII jak zwykle trochę nieaktualnych popłuczyn po zmywaniu podłogi ze studia. Trochę zdjęć, kilka nieciekawych spojlerów. Artykuł o kostiumach, który można było napisać do ATOC. Idziemy w kierunku ANH, tak jak EI został stworzony z cofnięcia historii od ANH, a teraz to już z górki. Idziemy na uproszczenie i w kierunku. Nuda...

Za to, o najlepszym filmie z efektami ery przedcyfrowej, czyli ROTJ, mamy artykuł o kręceniu sceny pościgu na speeder bikach, na Endorze. Bez tych wszystkich cudeniek dnia dzisiejszego, w rok (bo autorzy byli zajęci przy "Riders of the Lost Ark", "ET" i "Poltergeist"), bez komputerów zrobili ponad 900 efektów, niezapomnianych efektów. Wszystko opierało się na pomyśle. A to kamera poklatkowa, którą nakręcono tło. A to go-motion Tippeta i modele w skali 1/6 z poruszanymi główkami za pomoca wędki. No i to co trzeba z aktorami, na biku, potrząsanym przez ludzi. A efekt... No, ale teraz mamy CG i ponoć lepsze filmy.

Galaxies. Nie jestem na bieżąco z grą, ale miast wybudowanych przez graczy chyba tam jeszcze nie ma. Jeśli tak to będą. Gracz musi mieć gdzie mieszkać. Musi wybudować dom, zasadzić drzewo i... No to może kiedyś. Teraz jeśli tylko ktoś zechce może zostać politykiem i pokusić się o stanowisku burmistrza. Tak, ale do tego potrzeba zespołu, potem ratusza, potem praw miejskich, a potem to z górki. Wybory i już, na tygodniową kadencję. A co może burmistrz? A wiele, ma kasę miasta. Powołuje milicję, ustala podatki, koszty biletów na przylot i odlot z miasta. Za kasę może rozbudować miasto o parki, pomniki... Jednym słowem może pogospodarzyć. A jeśli przegnie? To po tygodniu ktoś inny zostanie burmistrzem, wyborców oszukać się nie da. A może? Czy powstaną miasta praworządne, piękne? Czy może gniazda występku? Zobaczą ci, co grają.

Pojazdy to już chyba są? Speedery, speeder biki, swoopy? Jeśli nie ma to będą, ale najzabawniejsze chyba będą wierzchowce. Na początek dewbacki, banthy i kaadu, ale do tego trzeba mieć zwierzaka, uprząż, siodło i co tam jeszcze potrzeba. Podróże staną się bardzo ciekawe, a na pewno szybsze. O Jedi słyszałem, że już Moc odkryli. Tutaj artykuł jest już przestarzały.

Dark Horse. Niedługo wyjdą "SW Tales #18" poświęcone Bobie Fettowi. I znowu zobaczymy go razem z Hanem Solo i chyba w okresie NJO. No tak, ale to Infinities... Poza tym "To the last Man". Historia otoczonego imperialnego posterunku pojawi się w "Empire #16-18". Tym razem śledzimy losy dowodzącego redutą porucznika Janeka (może Janka?) Sunbera krótko po Yavinie przeciw całej armii Amaninów. A co to Amanin? Ponoć jeden był u Jabby. Wielki, 2 do 2,5 m wysokości, łapy do ziemi albo i dalej, żółto-zielony, paskudny po pysku... Ja go nie pamiętam, ale widzę w "Ultimate Alien Antology" WoTC. (A był taki jeden w Pałacu i się nazywał Ama... Anama... Alamabanana? Bułka z bananem? Wiem! Amanaman. A tutaj macie zdjęcie. - przyp. Pafawag) Historię napisał Welles Hartley, a narysował Davide Fabri, ten od Yinchorri z "Jedi Council: Act of War" i "The Stark Hyperspace War". Zapowiada się nieźle...

Pozostały "ciekawostki". KOTOR wyjdzie na PC? Dobre. James Luceno napisał "The Unifying Force"? Jeszcze lepsze, choć dla Polaka jest to wiadomość na czasie. A dział archeologiczny rozgrzebał ponownie salę tronową Imperatora na DSII, mimo, że nic nowego tam nie znalazł. A teraz uwaga, wyjaśniono dlaczego lightsabery rzucają cienie. To proste. Otóż ostrze jest nieprzezroczyste dla światła. Fakt klinga rzuca własne światło, ale porównano to do jarzeniówki. Dlatego cień musi być, gdy oświetlimy postać z mieczem na tle np. ściany.

A! Zapomniałbym o wieściach z frontu. Jak donosi Holonet, Anakin Skywalker otrzymał na Virujansi tytuł "Warrior of the Infinite" za wyzwolenie spod okupacji Separatystów. Ten tytuł przyznawano tylko 29 razy przez 6000 lat. To wielki honor, ale... Z drugiej strony szerzą się głosy, ze za dużo się mówi o Jedi w Holonecie. Wygląda na to, że wykorzystując media Jedi urabiają opinie publiczna na swoją modłę. Pewnie im chodzi o wpływy i władzę.

Na Mon Calamari hakerzy Separatystów uderzyli w Coral City i wykradli plany okrętów wojennych, systemów napędowych i uzbrojenia. Podejrzewa się Unię Techniczną, która przez wiele lat starała się o to, aby Mon Calamari połączyli z nimi swoje siły.

CIS Shadowfeed odniósł sukces. Poprzez oficjalne łącza, udało się wyemitować noworoczne przemówienie hrabiego Dooku. Zapewnił wszystkich, że dominacja i wpływy Jedi w Senacie oraz ich zbrodnie już niedługo się zakończą, a Separatyści doprowadzą do zwycięstwa i osądzenia zbrodniarzy.

Całkiem sporo jak na jedną gazetę, nieprawdaż? Mimo to nie podobała mi się ona. Ja chcę opowiadania. Ponoć w następnym numerze znowu zobaczę Aarona Allstona. Jupi!

[droid]
[03.01.2004] SW Insider #72 - Paizo Publishing - grudzień 2003 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016