strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #65 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Spotkała mnie niesamowita radość. Przeczytałem "moje" pierwsze opowiadanie z Wojen Klonów. I to od razu opowiadanie nie byle kogo, a samego Aarona Allstona "The Pengalan Tradeoff".

Wojna jest okrutna. Giną w niej wszyscy. Nie zawsze "słuszna" strona wygrywa. Tak i jest w Wojnach Klonów. Niby standardowe zadanie, uderz i w nogi, ale coś poszło nie tak... Cała historia rozpoczyna się ewakuacją sił desantowych wojsk Republiki. Nie wszystkim się udaje powrócić na macierzystą jednostkę. Wśród tych, którym się nie udało jest nasz "obserwator" z ramienia władz i siedem szeregowych klonów. Nudne? Też tak myślałem do pierwszego dialogu. No to co pokazuje Aaron to poezja. Niełatwo jest wczuć się w "obcy" umysł i jeszcze to opisać. Aaron potrafi i robi to doskonale. Klony są "obce" mimo, że klonowano je z ludzkich komórek. Ale to wychowanie kształtuje świadomość, a oni zostali stworzeni tylko do jednego celu: walczyć i zabijać z perfekcyjną koordynacją, bo wszyscy myślą tak samo.

"Smooth and by numbers"! Wszystko zgodnie z procedurą. Wszystko. Przykład? Zginął dowódca, trzeba wybrać nowego. Jak? Moment, sprawdzę procedurę. Najwyższy stopniem. Zostali sami szeregowi żołnierze. Najstarszy! Nie, wszyscy z jednego "rocznika". No to ten z najwyższym poziomem wykształcenia! Nie, wszyscy mają ten sam. Hmmm? No to pociągnęli słomki. Tak mówi procedura. I w sumie mogli dalej postępować zgodnie z procedurą, gdyby nie jeden fakt. Nasz cywil okazał się porucznikiem wywiadu i on objął dowodzenie, zgodnie z procedurą.

Co dalej? Procedura mówi, że albo się poddać, albo uciekać. Dobra, przypomina to program, ale tak "myślą" klony. I wszystko działa perfekcyjnie do momentu, gdy klony znajdą się w nietypowej sytuacji, bo wtedy niestety procedury nie do końca się sprawdzają. SPOJLER! I tu mamy przedsmak "nowych" klonów zapowiedzianych przez Luca$iów w EIII. Tych bardziej "myślących" i niezależnych, komandosów. Ale to tylko taka mała uwaga. KONIEC SPOJLERA!

Jakie jest opowiadanie? Świetne. Czytałem z zapartym tchem, co nie zdarzało mi się ostatnio przy SW. Oczywiście porucznik decyduje się na ucieczkę, bo mimo strachu (nie był on komandosem mimo stopnia) wolał wolność, rzecz wśród klonów nieznaną. Czy wiecie, że klony nie mają imion? Mają tylko kody cyfrowo literowe, jak droidy. I jak ma z nimi komunikować się człowiek, który i tak by tych kodów nie spamiętał, a w dodatku klony są takie same? Ha! Aaron znalazł rozwiązanie, znalazł niejedną różnicę pomiędzy ludźmi i klonami. I w dodatku znajduje rozwiązanie takich trudnych sytuacji. A że nie zawsze są to rzeczy poważne...

- We dwóch idziemy na zwiad - powiedział porucznik.
- A jak ktoś z miasteczka tu przyjdzie?
- To go złapiecie, zabijecie, ugotujecie i zjecie.
Wszystkie klony wzdrygnęły się. To było to samo wzdrygnięcie.
- Sir, kanibalizm jest zdecydowanie sprzeczny z procedurami.
- To był żart - wyjaśnił porucznik.
- To nie był żart. Nikt się nie wywrócił - powiedział pierwszy klon.
- Nikt nie powiedział: "Jaka jest różnica pomiędzy... " - powiedział drugi klon.
- Nikt nie powiedział: "Wchodzi trzech Separatystów do baru... " - powiedział trzeci klon.
- Chłopaki, jest więcej rodzajów dowcipów niż wy znacie.
Pierwszy klon spojrzał podejrzliwie - Skoro pan tak twierdzi, sir.
Ale są i poważniejsze momenty w opowieści. Jeśli jakoś uda się wam ją dopaść to polecam.

A czym jeszcze może nas obdarować Insider? Napiszę tylko o rzeczach "grubszych", bo to co robił ostatnio np. Peter Serafinowicz was pewnie nie zainteresuje. Kilka artykułów o grach. Po pierwsze o historii gier SW na różne kompy i konsole. Nie czytałem, nie zainteresowało mnie, chociaż gier doliczono się circa 44 (A imię jego... GALAXIES). O Galaxies są dwa artykuły. Jeden o głównych postaciach z zapowiadanej gry i o ich planetach bazowych. Nie, zabić się ich wam nie uda. Ale tych najważniejszych, jak się mocno postaracie być może spotkacie. Wiecie ile trzeba przejść, aby otrzymać audiencję u Palpiego? Niemało... Szturmowcy, armia, Gwardia, szambelan... Oj, zabójczo piękna kobieta Kaja.... Dosłownie. No i jeszcze Vader... A trzeba ich jakoś przekonać, że masz coś ważnego do Imperatora, no chyba, że trafisz tam jako przyszły mieszkaniec worka na zwłoki.

Drugi artykuł traktuje o mechanizmie pojawiania się potworów, nieźle się zapowiada i jest dość "inteligentny". Szmaciarzy, którzy czekają pod bramką, aż im się poda piłkę, aby mogli zaliczyć, ta gra nie akceptuje. Potwory nie mają stałych lokacji pojawiania się. No i młody "bohater" niech nie liczy, że od razu wdepnie na Krayta, bo po pierwsze, nie da mu rady, a po drugie jest za "cienki w uszach". Drugi opisany mechanizm to misje. Jest tu trochę pomocy, żeby młody adept nie błądził po pustyni w poszukiwaniu tego co leży obok, czyli np. radar, radiolatarnia. Chodzi o to, aby grajek nie tracił stu godzin na znalezienie gniazda szczurów.

Jest jeszcze artykuł o twórcach gier od Luca$Arts i o tym jak powstają owe giercoły, ale też nie przeczytałem. Nie miałem ochoty.

Za to przeczytałem artykuł o mapach Bardzo Odległej Galatyki. O tym jak powstawały, jak się zmieniały i najnowszą mapkę, dołączoną do gazety kombinuję gdzie tu sobie zawiesić. Powiem wam, że niełatwo było zrobić taką mapkę. Kiedy w 1998 roku zapadła decyzja samego GLu$ia, że wolno, sprawa nie okazała się łatwa. Opublikowane dotąd materiały wzajemnie sobie przeczyły. Okazywało się, że przelot z A do B i dalej do C zabierał mniej czasu, niż przelot bezpośredni z A do C. I co z tym zrobić? A poza tym 3D czy 2D? A jeżeli 2D to jak? Itp. itd. Masa pracy, masa wysiłku... Ale przełomem okazał się... HANDEL! Handel i główne trasy handlowe. A oto one: Corellian Trade Spin, Rima Trade Route, Hydian Way, Corellian Run i Perlemian Trade Route. Gdy nałożono owe trasy na mapę galaktyki wszystko okazało się "proste". Jako ciekawostkę podam fakt, że umieszczając Kamino posiłkowano się opisem planety Rishi zawartym w "Dark Force Rising" T.Zahna. Rishi Maze? Czyżby GLu$ czytał Zahna?

Potem artykuł o związkach Jedi Knights z Vampire Slayers. Nie czytałem, bo hit amerykańskiej TV "Buffy the Vampire Slayer" mnie nie rusza, a niewiele materiałów z artykułu na pierwszy rzut oka przynajmniej dla mnie wiązało Buffy ze SW.

Potem jest artykuł o Poggleu the Lesser i o grafice z Geonosis. Niestety, rola Pogglea została pocięta i mimo olbrzymiego nakładu pracy, całkiem nowatorskiego, GLu$ zmienił zdanie i "cudowny" robalek gra ogona. Takie życie, co jednak potwierdza moje zdanie o marnotrawstwie pieniędzy i czasu w super produkcjach, mimo, że bilans wypada korzystnie dla twórców. Ale na szczęście tylko finansowy. A czy wiecie, że męczyli się kilka tygodni bo bransoletki króla wszystkich robali kolidowały ze sobą i z jego rękami. A błąd tkwił w oprogramowaniu, głupi błąd, który dotąd nie wylazł. I bransoletki nie chciały działać.

Poza tym spotkałem pierwszy raz gazetę, która podaje PROPAGANDĘ z obu stron konfliktu. Mamy Republic Holonet News, gdzie nasz Ani u boku Obiego znowu dokonują bohaterskiego czynu, mamy Armanda Isarda, tak tatusia zabitego potem przez córeczkę, Szefa Wywiadu Republiki ogłaszającego powstanie wydziału zwalczającego hackerskie praktyki Separatystów i na koniec wiadomość o kolejnym "wyzwolonym" świecie. A na sąsiedniej strony wiadomości z Confederacy Of Independent Systems. I dowiadujemy się, że Republika okupuje bezprawnie jeden system oraz zapewnienia Dooku, że CIS trzyma się, że Coruscant kłamie i że niedługo Republika padnie.

No i zostało niewiele. Artykuł reklamujący "SW NJO - Force Heretic I Remnant". Zobaczymy. Mimo zapewnień autorów, Seana Williamsa i Shanea Dixa, jak to tworzyli dzieło, poczekam na polskie wydanie.

Z Dark Horsea zapowiedź komiksu Empire #7, gdzie znowu wystąpi SAM BOBA FETT, tworzony przez tych samych artystów od "Dark Empire" i "Twin Engines of Destruction" i "Death, Lies and Treachery". Tym razem John Wagner i Cam Kennedy stworzyli historię, gdzie nasz kochany łowca wypowiada 0 (zero) słów. W CT Boba wypowiada 27 słów, no 28 jak doliczyć "Aaaaaagh"!. Dla tych autorów, mimo NT, Boba pozostał ten sam. Brawo.

I jeszcze na koniec dwa artykuliki o tworzeniu scen a ATOC. The Outlander Club i Hangar Sithów w starej opuszczonej fabryce Dacho na Coruscant. O ile pierwsze jest ciekawe jako przedsięwzięcie, bo wystąpiło 150 statystów i to, że modele knajpy miał Glu$, gdy pisał scenariusz, o tyle ta druga scena jest ciekawa z punktu widzenia EU. Dowiadujemy się, że "żaglówka" Dooku miała urządzenia pozwalające swobodnie lądować na Coruscant, bez wzbudzania zainteresowania jakichkolwiek kontroli. Po prostu nie mogli go wykryć i już. Poza tym Sithowie siedzą w zakazanym, martwym sektorze Coruscant, gdzie przed siedmioma wiekami wydarzyła się największa katastrofa w fabryce. Na skutek eksplozji chemicznej i skażenia zginęło 300 000 pracowników, i nie wszystkie ciała udało się wydobyć. Na skutek zatrutego obszaru, wstęp na teren ten jest zabroniony. No to gdzie mogliby Sithowie stworzyć swoją bazę?

I to już koniec.

Lorienjo
[01.03.2004] wer. 1.1 SW Insider #65 - Paizo Publishing - luty 2003 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016