strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #63 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Utinni! (chodźcie tutaj - przyp. tłumacza) Opowiem wam historię... Fakt, to będzie znowu powtórka z rozrywki odświeżona, przenicowana, "nowa", a wszystko przez Grega Keyesa, który popełnił... Ale o tym na końcu. Insider 63 to numer o potworach... A potwory są zawsze głodne. Po tym je poznacie i odróżnicie od istot inteligentnych. A co to ma wspólnego ze SW? No przecież wszystko.



Rebel Rumblings. Skąd się wziął Ganner Rhysode? Jego "podróż" ku wiecznej chwale to: "Mroczny przypływ I: Szturm", "Mroczny przypływ II: Inwazja", "Agenci chaosu II: Zmierzch Jedi", "Gwiazda po gwieździe", "Mroczna podróż", "Linie wroga I: Powrót Rebelii" i oczywiście "Zdrajca".



Prequel Update. Rick McCallum nadal rozkręca produkcję Epizodu III. A cóż miałby innego robić u schyłku 2002 roku? Mimo, że scenariusz ma być gotowy dopiero na wiosnę, to materiał już powstały pozwala na: ciąg dalszy problemów logistycznych, wyszukiwanie lokacji, planowanie treningu walk, projektowanie scenografii itd. itp. Jednym słowem wszystko to, co nie niesie za sobą zbytniej szczegółowości i interakcji z fabułą, której nie ma i bohaterami. Jedyne co jest pewne to, to, że Epizod III będzie ostatnim, końcem Republiki i najmroczniejszym filmem sagi, ale nie z powodu przemocy, lecz za sprawą zdrady... Najzwyklejszej zdrady, której tak się obawiamy przez całe swe krótkie życie.



Star News. Idzie nowe... Czy lepsze? EII do IMAXa, EI zbiera cztery DVD Awards, a Yoda jest najlepszą postacią CG... Lepszą od Shreka i Golluma. Ładny kolorowy papierek... A cukierek?



Inside Attack of the Clones. Elstree Studio widziało niejedno. Widziało rzeczy małego i wielkiego kalibru. Docking Bay 94 była z pewnością z tych większych. Doki powracają do nas za sprawą ATOC i lądowania statku Padme w Mos Espa. A czy zauważyliście, że te doki bardzo przypominają ową sławną "94"? I tak miało być. Na pustynnej planecie, pełnej piachu tylko takie rozwiązanie ratowało okoliczne budynki, stragany i przechodniów przed tumanami pyłu przechodzącymi w kataklizm, w trakcie lądowań i startów statków. Teoretycznie też miały chronić przed promieniowaniem, ale kto by na Tatooine włączał ekrany tak energożerne. Zresztą i systemy naprowadzania przeważnie działały źle, o ile w ogóle funkcjonowały i od pilota wymagało się znacznie więcej, niż w bardziej cywilizowanych zakątkach galaktyki.



Episode II on DVD. Znowu uroki cyfrowego "życia"... A przecież egzystencja jest analogowa... A może nie na pewno? Warto w okresie pomiędzy cyfrowymi impulsami zastanowić się chwilę nad... Chociażby urodą wydania DVD oczywiście "Ataku klonów", które trafiło na rynek 12 listopada 2002 roku. Technika cyfrowa ułatwia przenoszenie filmu z kina (czy to jest jeszcze kino?) na nośnik DVD. Ta sama ekipa, która "robiła" EI DVD miała znacznie mniej pracy, dzięki nakręceniu Epizodu II metodami cyfrowymi. Ale czy coś na tym zyskaliśmy? Fakt, wersja DVD różni się nieco od "analogowej" wersji kinowej, co jest zrozumiałe, ale różni się także od cyfrowej wersji, która notabene była poprawiana prawie do premiery filmu w kinach. EII w trzech wersjach? Ano. Czy masz jej już wszystkie? Za to druga płyta z zestawu zawiera to co fani uwielbiają: osiem wyciętych scen. Aż ciarki chodzą po plecach, jeśli ma się plecy.



Creatures of Episode II. Ha, czas na potwory! Są tacy na tym świecie, którzy uważają EII za klasyczny film o potworach. I jakby spojrzeć na "problem" z odpowiedniego punktu widzenia to... to mają rację. Ewolucja filmów spod znaku SW to także ewolucja potworów zasiedlających znane nam uniwersum. Od dianogi, poprzez mynocki i "ślimaka", wampę, rancora (tu może ktoś się i obrazi), potwory morskie, aż... I jesteśmy w "Ataku klonów", a tu... "cały pokój w potworach". "There's always a bigger fish." Artykuł to taki krótki słownik po zoo ery późno republikańskiej. Trochę historii, pochodzenia, akcji, jakiś quiz ze znajomości tematu i w końcu zakłady, który potwór jest lepszy. Niestety, jedynie słuszny to hazard, każdy wygrywa, nikt nie przegrywa definitywnie. Ale czas na zwiedzanie... Acklay (Starship Troopers - musiałem) to ciekawy przykład dla zbieraczy. Figurce Hasbro można wypruć flaki, jak kiedyś pewnemu mieszkańcowi Hoth. A miał to zrobić pewien kotek, lecz Maker zmienił linie czasoprzestrzenne... Wyjaśnia się w końcu skąd pochodzi reek. Z Ylesii, czy Codian Moon...? Z obu!? I w ten sposób kolejne linie czasoprzestrzenne nie uległy zmianie, za sprawą zbyt dociekliwych fanów i omylnych producentów. Za żywego nexu płaci się 500 tysięcy kredytów. Kto pierwszy na safari? Dla miłośników psów i przeciwników obcinania ogonów Maker sprowadził orraye i massify. Co niektóre nawet z innej planety. Ale teraz stado głodnych massifów może zagryźć dorosłego smoka krayt, czego w założeniach zrobić nie mógł. Choć będąc na Geonosis należałoby wykazać się dużą ilością "piesków", aby podnieść swój status. Znowu ta czasoprzestrzeń i nią manipulacje... Na szczęście pewni Jedi są w stanie dopilnować choć części samodzielnie w starciu chociażby z kouhunami. Jakby dobrze poszukać to pewnie i inne potwory dałoby się znaleźć chociażby na niższych poziomach Coruscant, ale od czego są fani? Wskaż im tylko kierunek.



A Short History of Elstree Studios. O Elstree już dziś wspomniałem. Ale wspominać to mało. To studio to historia filmu angielskiego (tu Alfred Hitchcock nakręcił w 1929 roku pierwszy dźwiękowy film angielski "Blackmail") pełna wzlotów i upadków, aż po dzisiejsze dni. Dla nas najważniejsze jest to, że być może nie byłoby najwspanialszej sagi na świecie bez Elstree Studios.



Imperial Block Aid. LEGO... From bricks to Bothans (patrz www.fbtb.net). A przecież chodzi o "zwykłe" klocki. Od 1999 roku LEGO stało się nową planetą bardzo, bardzo odległej galaktyki. Na 25-lecie naszego "starego"... uniwersum duńska firma wyprodukowała, a może złożyła, najmniejsze modele SW "ever" (8 modeli z których można złożyć bombowca Tie), ale i największy. 3100 klocków, skala 1:1600, metr długości, ponad pół szerokości i mamy... Okręt Jego Imperatorskiej Mości w skrócie ISD Devastator i małego Tantive IV na dokładkę.



Behind the Magic. Jadłodajnia Dextera to moje ulubione miejsce w ATOC. I wcale nie z powodu WA-7 (choć to też), czy "American Graffiti", ale głównie przez sielską, życiową atmosferę domu. Fakt, Dex i jego lecące portki przypominają mego przyjaciela Dziadka, lecz nie zapominajmy, że to czysto amerykańska knajpa z wyżerką... I na dokładkę jedyna prawdziwa scenografia w całym filmie. Co więcej część statystów też jest prawdziwa... prawie jak w starodawnym filmie. Może stąd ten klimat? A może to głos Ernesta Borgnine? A może "klątwa" Watto, ulubionej postaci grafików z EI? A może postać aktora Ronalda Falka, który pełnił rolę Dexa na planie, a niechcący stał się nim? Nieważne, efekt jest taki, że mamy swoje miejsce w "Ataku klonów". A ja mam WA-7.



Gamescape. "SW Bounty Hunters" na PS2 i GameCube. 18 poziomów, 6 światów, wielka nagroda za głowę Komari Vosa, a wszystko to test dla Jango Fetta, czy nadaje się na wzorzec dla armii klonów. Oczywiście urządził to Dooku. Wreszcie można stać się łowcą na te kilka godzi, polatać z plecakiem odrzutowym, poużywać sprzętu Fetta. Ale pomijając cały aspekt gry, pozostają fakty z życia Jango i jego najbliższego otoczenia, czyli skąd się wziął Slave I, czy Zam Wessel dla przykładu. Dalej mamy zapowiedzi "KOTORa" i "SW Galaxy". Tak, wtedy tych gier jeszcze nie było. Czy ktoś to jeszcze pamięta? Z ciekawostek to, to, że w Galaxies występują Gunganie. Dziś wiemy, że z Naboo nic się nie stało, ale wtedy? Maker po długim namyśle przełamał się i podpisał zgodę na użycie tej populacji w grze odbywającej się w okresie Rebelii, czyli CT. Ale dlaczego nikt w EU nie opisuje Gungan? A po co? O Ewokach też mało się pisze, jak o wszelkich "wybrykach" w uniwersum SW, tak "lubianych" przez fanów - "Jub, jub commander!"



A New Hope Card Encyclopedia. Pełny zestaw kart TCG Wizardów w obrazkach. Jeśli ktoś nigdy nie grał to może pozachwycać się ilustracjami.



Set Piece. Dagobah, to błoto z którego chciał się wyrwać Yoda. Nie tylko on. Pierwszego dnia zdjęciowego w Elstree Studio, na scenie bagna Dagobah zjawił się oczywiście Frank Oz z czymś na ręku, zasłoniętym czarnym materiałem. Pewnie domyślacie się co to być mogło? A guzik... Jakież było zdziwienie ekipy, gdy spod materii wypłynęły cudowne blond loki, śliczne błękitne oczy i jakże uroczy różowy ryj... - Co?! Co to ma być?! Pracowałam już na nie jednym śmietniku, ale to, to już przesada! Połączcie mnie z moim menadżerem! Co się tak gapisz?! Zejdź mi z drogi! - I Mark Hamil mało nie wpadając do bajorka, do którego później i tak musiał wskoczyć, odsunął się potulnie z drogi jakże dynamicznej i cudownej aktorki Miss Piggy! Cała ekipa była w niebo wzięta, co zaowocowało wspaniałą pracą na planie. A jakże przelotny kontakt uwielbianych przez nas osobowości wydał na świat wizytę naszych bohaterów w zaprzyjaźnionym programie "Muppet Show". Z technikalii warto może wspomnieć 24 sztuczne drzewa przestawiane w zależności od sceny, basen na owo bajorko, "katakumby", czyli przestrzeń piwniczna dla Franka Oza i współpracowników, siedmiometrową anakondę tudzież inne węże, półtorametrową iguanę, wielkie ropuchy i inne "potwory". O masce przeciwgazowej dla reżysera nie wspomnę, bo mgła była niestrawna.



Bookshelf. Dziś na tapecie książka Jody Duncan "SW Mythmaking: Behind the Scenes of Attack of the Clones" i wszystko jasne. Ludzie, sceny, komentarze... Wszystko co fan wiedzieć "powinien" o EII. Książki nie mam i nie przewiduję jej zakupu, ale jak zwykle ilustracje mnie się spodobały. Cóż... obraz to nie wszystko.



Comics Link. Od Republic #49 trwają w "stajni" Wojny Klonów. Miłośnicy Hadena Blackmana, Johna Ostrandera, Jan Duursemy i Quinlan Vosa dostali to, na co czekali przez wiele, wiele lat...



Scouting the Galaxy. Jeśli jeszcze nie wiecie to dział autorski Steva Sansweeta, a Steve to... To jeden z największych, o ile nie największy zbieracz wszystkiego co ma cokolwiek wspólnego ze SW. A w dodatku to bardzo miły pan, o czym wiem o mojej znajomej YeDDi, a także z artykułu przybliżającego fenomen "bractwa" kolekcjonerów na całym świecie na podstawie poszczególnych "problemów" zbieraczych. A Steve dla swego hobby kontaktuje się z całym światem. Podziwiać, podziwiać...



Star Wars Q&A. Dlaczego C-3PO nie poznał Owena i pewnej farmy na Tatooine? Po EIII już wiemy, ale i wtedy sugerowano skasowanie pamięci, więc epizod z ROTS nikogo nie powinien dziwić. Dobrze, ale dlaczego Owen nie poznał C-3PO? A pamiętacie opiekacz sprzed dwudziestu lat? U Owena droidów przez ten okres przewaliło się jak żołnierzy Armii Radzieckiej na frontach II Wojny Światowej... A poza tym, tamten złoty nie był. Padme Amidala Naberrie, tak nazywa się nasza dobra znajoma. Naberrie to nazwisko z domu po rodzicach Jobal i Ruwee (zawsze mi się myli kto tu jest ojcem), a Amidala to "pseudonim artystyczny" z czasów rządzenia planetą. Jeśli jeszcze ktoś nie wie, kto powracał Y-wingiem z ataku na "Gwiazdę Śmierci" pod Yavinem (patrz film ANH) to wyjaśniam, że to Keyan Farlander. A Keyan to... Patrz EU, opowiadanie dołączone do gry "X-wing: Space Combat Simulator" i materiały pokrewne (także "Ylesia" i "Jednocząca Moc").



Emissary of the Void #5/6: A Perilous Plan. To doskonały przykład dla adeptów pióra jak nie należy budować opowiadania. Fakt, to odcinek nieparzysty i powinien być ok, ale nie jest. Po pierwsze wiemy co zamierzali nasi bohaterowie uczynić w poprzednim odcinku, więc chwyt z przynęta wcale nas nie zaskakuje i można go było wstawić w porządek chronologiczny, a nie wyciągać na początek dla "większego efektu", którego brak. Po drugie, za co chwaliłem kiedyś Grega, budowanie postaci musi odbywać się "mimo chodem", obok akcji, to wtedy jest przekonywujące. A my tu mamy prawie koniec opowieści, a autor przypomniał sobie, że albo braknie mu słów do kontraktu albo, że zapomniał o załodze "No Luck Required". W sumie otrzymaliśmy dłużyznę... I połowa odcinka nie nadaje się do czegokolwiek. Gdyby to zrobić wcześniej, jak wspomniałem przy okazji, to co innego (patrz historia Vegi, czy nawet Uldira, o Klin-Fa-Gi nie wspomnę, bo to pierwszy plan). A tak wyszło na to, że Vook i Leaf są li tylko wypełniaczem. Wróćmy jednakże do niebezpiecznego planu. Od pierwszego wystrzału oblicze opowiadania się zmienia. Znowu mamy to co tygryski lubią najbardziej. A chodziło o przechwycenie statku z niewolnikami Yuziów, którzy są już tak przewidywalni, że idą jak muchy na lep tam, gdzie im Jedi pokażą. Mimo to akcja trzyma w napięciu, a jeszcze bliskość czarnej dziury dodaje pikanterii opowieści. Przy okazji poznajemy kilka sekretów sztuki szkutniczej najeźdźców oraz nowe fakty z życia dovin basali. To nie koniec opowieści, będzie jeszcze jeden odcinek, a więc nasi bohaterowie znowu stają pod ścianą. Z jednej strony czarna dziura, z drugiej na scenę wkracza bohater ostatniej akcji, łowca Tsaa Qalu z Yuuzhan Vongów. Czy można to zepsuć? Zobaczymy.

I to tyle w dzisiejszym odcinku "Świnek w kosmosie". Numer 63 może i nie jest odkrywczy, czy bardzo ciekawy, ale to kawał porządnej rzemieślniczej roboty. Dla fan(atyk)ów.


Lorienjo
[19.11.2006] ver. 2.0
[01.03.2004] ver. 1.1
SW Insider #63 - Paizo Publishing - listopad 2002 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016