strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #62 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Nowy wydawca, osiem razy w roku, nowe podejście, druga wersja spojrzenia [droida] na ów już archaiczny numer jedynie słusznej gazety SW. A wszystko z powodu opowiadania, a właściwie dłuższego opowiadania Grega Keyesa (bo tak to tłumaczy się na nasze), które po upadku Gamerów, gdzieś musiało się zakończyć. Ostatni raz zgłębiałem zasoby numeru 62 w 2004 roku. Przez te dwa lata moja forma przedstawiania Insiderów trochę uległa zmianie. A więc przy okazji odkurzmy ów jakże ciekawy numer, głoszący przede wszystkim ciągle chwałę "Ataku klonów".


"They're coming through!"


To czego mi brak w wersji obecnej Insidera, to obfitości dowcipów rysunkowych. Numery Paizo przodowały w tym. Dziś sporadycznie trafi nam się jeden, czy dwa... A wtedy? Było dowcipów na poziomie znakomicie więcej. Jak chociażby scena Lei z Jar Jarem opisana przez powyższy cytat... Już wiecie skąd wzięła się "linka" do "ewakuacji" przez szyb Gwiazdy Śmierci...? Ok, pośmialiśmy się, czas wrócić na łono Lucasiów.



Prequel Update. Brakuje mi bardzo tego działu. Fakt, bywało, że najciekawszym materiałem było zdjęcie śmietnika po sprzątaniu scenografii, ale... Ale dawało to nadzieję na jakąś przyszłość. Dziś póki co, serwuje się nam jakieś mgliste wizje. Dobre i to... A wtedy? Wojny Klonów się rozpoczęły. Każdy fan obejrzał już "Atak klonów" przynajmniej n-ty raz. A więc przyszła pora na wersję DVD. Pojawi się ona niebawem. To ciekawe, teraz też czekamy na DVD... W przyszłym roku pewnie też czekać będziemy. Może dział wieści z warsztatów Lucasa powinien powrócić? Ale wróćmy do jesieni 2002 roku. Wtedy fani domagali się nowości o produkcji finalnego odcinka sagi, Epizodu III. Tak go wtedy określano, bo do tytułu to jeszcze droga daleka zwłaszcza, że George ciągle pisał scenariusz. Mimo to Rick McCallum powoli uruchamiał machinę produkcyjną. Trzeba wynająć studia w Australii, w końcu filmowanie planowano w czerwcu 2003 roku, trzeba pojechać do Anglii, do Włoch, wynająć ludzi etc. etc. Takie tam problemy logistyczno-technologiczne. Bez maszyn, ludzi i taśmy produkcyjnej nie będzie produktu. Mimo to, wtedy było już co nieco wiadome. Więcej planet! Dział projektowy pracuje pełną parą. W końcu do filmu wykorzysta się 25 do 40% wymyślonego materiału. Lucas jest dobry w tworzeniu czegoś z... czegoś. "Wytnij i wklej" to jego metoda twórcza. Potrzeba czegoś do picia? Proszę. Weźmiemy stąd podstawkę, stąd szyjkę, stąd czaszę, a stąd tą fikuśną pokrywkę. Tak to działa made by GL. A co po EIII? George chce powrotu na łono TV... Ale to już znamy.



Star News. Kolejne wieści o premierze ATOC DVD, oraz o tym, że THX usamodzielniło się. Lucas oddał firmę? Nie da się zjeść wszystkiego. Ale spokojnie, THX będzie nadal wspierać pomysły Georga.



Inside Attack of the Clones. To taka prequelowa wersja wykopalisk archeologicznych. Pamiętacie scenę, w której Anakin obserwuje obozowisko Tuskenów? Na firmamencie ponad Doliną Duchów widać trzy księżyce Tatooine. Ghomrassen, Guermessa i "wędrowca" Chenini. Wędrowca? A tak, gdyż bardzo wydłużona orbita powoduje jego jakby to powiedzieć... Okresowość? Przy okazji dowiedziałem się, że owe "pieski" czyli massify z obozu pochodzą z Geonosis i "przypadkiem" trafiły na Tatooine. Widać, że planeta Skywalkerów zaczyna urastać do miana jakiejś czarnej dziury zwierzaków i postaci w znanej nam galaktyce. Powyższy akapit jest oliwą dolaną do ognia przeciwników analizowania SW z punktu widzenia logiki i nauki. Ja nie podzielam tego zdania. A to dlatego, że takie rozważania nikomu nie szkodzą, rozwijają umysł, a poza tym... Wszelkie wynalazki i odkrycia zaczynały się od idei uznawanych przez wielu najpierw za idiotyzm i fantazję. A skąd wiecie, może ktoś wykombinuje chociażby jakby tu zmajstrować takie wibroostrze dla przykładu. Horyzonty trzeba mieć szerokie.



Who's Who in the Jedi Order. To krótki przewodnik po 16 Jedi znanych z ATOC oraz aktorach kreujących ich role. Podstawowe informacje, czasem do czegoś potrzebne. Na przykład to, że Saesee Tin obsesyjnie używał Mocy do kontaktów z umarłymi, przede wszystkim ze swym mistrzem, zabitym 10 lat przed Naboo. Czyżby wprowadzenie do "życia pozagrobowego" Jedi?



Fight Saber. To główny artykuł Insidera. Jak używa się lightsabera? Znaczy jak nim się walczy. Poproszono specjalistę od fechtunku, aby z punktu widzenia własnej profesji spojrzał na SW i powiedział co o tym myśli. Wow! Tego nie da się streścić, człowiek doszedł do... Tu powinno wystąpić kilka stron maszynopisu, a to wszystko tylko z obserwacji filmu. Okazuje się, że pewne formy walki mieczem, szablą, bronią białą są naturalne i niechcący stosuje je się, gdy próbuje się przedstawić taką walkę. Oczywiście dochodzi jeszcze cały aparat filmu, pomysł na lightsaber, nowe techniki itp. itd.

Wynikiem owych "badań" jest określenie siedmiu form walki, kilku rodzajów cięć i pchnięć oraz analiza postaci filmowych władających tą starożytną bronią. Oto formy w skrócie:
I. Wynikająca z czasów, gdy zamieniono zwykłe miecze na lightsabery. Forma podstawowa. Widzimy jak Yoda uczy jej młodych uczniów.
II. W tej formie zaczęto wykorzystywać właściwości lightsabera w walce z przeciwnikiem władającym taką samą bronią. Zamierzchła to technika, a jej mistrzem jest Dooku.
III. Gdy pojawiły się blastery należało się bronić. Forma czysto obronna, spokojna. Mistrzem jej jest Obi-Wan. Mistrz tej formy jest nie do "przejścia", chociaż sam nie atakuje. Obi wybrał tę drogę po śmierci Qui-Gona. Vader nie mógł go zabić.
IV. Czasem trzeba wygrywać. Do formy III dołożono cięcia atakujące oraz formy akrobatyczne. Mistrzem tej formy jest oczywiście sam Yoda. Wiruje wokół trzech osi trójwymiarowej przestrzeni plus "force jump" plus doskonałe władanie mieczem.
V. Agresywna forma, zamaszyste cięcia, odbijanie strzałów przeciwnika w jego stronę, itp. itd. Anakin i później (wcześniej?) Vader jest mistrzem tej formy.
VI. A to ciekawostka. Forma będąca kompozytem poprzednich form, koncentrująca się na "uproszczeniu" formy przy zachowaniu skuteczności po to, aby Jedi mogli więcej czasu poświęcać innym formom aktywności, a nie tylko doskonaleniu fechtunku. To dla "nierycerzy". W czasach sprzed Wojen Klonów miało to zastosowanie, Jedi byli głównie dyplomatami. Niestety, na Geonosis walczący tą formą polegli co do jednego.
VII. Najtrudniejsza, w ciągłym rozwoju. Nieprzewidywalna, agresywna, ale i defensywna. Mace Windu i Darth Maul stosowali tę formę i teraz już wiecie o co mi chodzi.

Pozostały cięcia, a ja cały czas streszczam. Ok, tylko je wymienię:
- zniszczenie broni przeciwnika,
- zranienie,
- pchnięcie obezwładniające,
- odcięcie ręki dzierżącej broń,
- odcięcie ramienia,
- odcięcie kończyny,
- dekapitacja,
- przecięcie ciała.

Temat rzeka, można jeszcze sporo. Z ciekawostek opowiem wam coś o czerwonych kryształach do mieczy. Jedi ich nie używają. Są zbyt niestabilne i trudne do wykorzystania. Dopiero użycie Mocy, a zwłaszcza tej jej części zwanej Dark Side powoduje, że dopiero wtedy kryształy odpowiednio się synchronizują. Stąd o czerwonych kryształach mówi się kryształy Sith. Ale to nie koniec. Czerwone światło mówi: Uważaj! Gdy do zainicjowania czerwonego kryształu (powiedziałem to słowo) używa się Mocy, uzyskuje się bardzo silną wiązkę energii, a przez to silne ostrze. Ma to chyba związek z rezonansem kryształu. Czasami dochodzi do tego, że wiązka jest tak silna, że może dojść do "złamania" ostrza przeciwnika, przeciążenia i spalenia lightsabera oponenta. Jest to bardzo rzadkie zjawisko, tym niemniej jest to wystarczający powód, aby obawiać się władających czerwonym ostrzem. Właściwie to już koniec mojego "streszczenia". Wskazałem wierzchołek góry lodowej. Reszta jest "obowiązkiem" fana.



Starships of Episode II. Kolejny przewodnik po meandrach ATOC. Na plus Epizodowi II można policzyć różnorodność statków kosmicznych (w przeciwieństwie do mojego "konika", odzieży). Od urody krążownika z Naboo, poprzez kierowane węchem myśliwce z Geonosis, stare, dobre rakiety Unii Technicznej, czy Republikańskie Acclamatory, odpowiednik oczekiwanych (i nie doczekanych) Victorów, aż po "pierwszy" występ "Slave I". Fakt, początki najsławniejszego pojazdu łowcy zostały opisane w grze "Bounty Hunters", ale warto przypomnieć, że Jango zdobył swój nowy statek w czasie ucieczki z więzienia na Oovo IV, tracąc coś, co z grubsza przypominało łódź latającą z okresu II Wojny Światowej, bez skrzydeł i ogona, ale za to z nazwą "Jester's Legacy". Najnowszy prototyp Firespraya to było już coś na początek... Że wspomnę chociażby ładunki sejsmiczne, nomen omen przypomniały mi one mój pierwszy raz z "Bitwą o Midway". "Dreszcz" emocji...



Return to Endor. Zapchajdziura. Kilka wspomnieć aktorów i o aktorach dwóch filmów telewizyjnych z lat osiemdziesiątych, a traktujących o Ewokach. "Ewok Adventures", tak je określamy dziś i nawet pojawiły się na DVD... Ale artykuł koncentruje się na aktorach, a nie odgrywanych przez nich postaciach, więc... to nie jest "nasza" galaktyka.



Topps Widevison. Od 1977 roku fani zbierają karty kolekcjonerskie (TC) dotyczące SW. Od tamtej pory serii z takimi kartami pojawiło się kilka. Nie za bardzo na tym się znam, bo nigdy ten rodzaj zbieractwa mnie nie pociągał. Artykuł powstał w celu promowania drugiej serii kart Topps tyczącej się ATOC oczywiście. Jest to wersja tzw. "widevison", na której przedstawia się całą klatkę filmową, a więc z natury jest dość szeroka. Mam taką jedną kartę i to z tego zestawu, w dodatku oznaczoną P1, a więc chyba nawet promocyjną... Ten Commerce Guild Homing Spider Droid jest rewelacyjny. Jakby "przyciąć" go do standardowych rozmiarów, to obcięlibyśmy mu nogi. A tak... Pierwsza seria "wide" powstała w 1995 roku i dotyczyła ANH. Ale seria ATOC po raz pierwszy zawiera także karty z autografami aktorów. 159 kart... A ile zbierania...? Ciekawe, czy w tym zestawie będą też karty określane jako "chase cards", których zdobycie jest nie lada wyzwaniem?



Jawa Trader. To coś na miarę dzisiejszej "SW Szopy". Czapeczki, koszulki, figurki, plakaty, RPG, TCG i... do WC? Jakoś nic mnie tu nie urzekło... Bo część już dawno mam, a reszta mnie nie interesuje... Przynajmniej na razie.



Behind the Magic. Dziś o dublerach, kaskaderach,... ale w wersji cyfrowej. Pierwsze podchody pod cyfrowych aktorów robiono w EI, ale teraz osiągnięto wyższy poziom "świadomości" i w ręce filmowców oddano narzędzia do tworzenia, cięcia, sklejania, zamieniania itp. itd. rzeczywistych aktorów z ich cyfrowymi odpowiednikami. Problem z tworzeniem cyfrowych postaci zamyka się w trzech słowach "skóra - włosy - odzież" i rzeczywiście tworzenie cyfrowej odzieży jest najtrudniejsze. W EII od razu rzucono się na głęboką wodę (i to dosłownie), tworząc scenę walki Obi-Wana z Jango na Kamino. Ciekawe czy zgadniecie, kiedy i w jakim stopniu, prawdziwi aktorzy są na filmie? Czy to jest złe? Czy odbiera się aktorom i kaskaderom pracę? Ponoć nie, po prostu daje nowe narzędzia do tworzenia wspanialszych scen, o jakich kiedyś żaden scenarzysta, czy reżyser pomyśleć nawet nie mógł. Odwieczny dylemat projekt - produkcja... Dla chętnych w sprawdzeniu swych zdolności obserwacji mały quiz, dziesięć scen, a pytanie to samo: cyfrowo czy rzeczywistość? Padme skacząca na reeka, dekapitacja Janga, Anakin na speederze Zam... itd.



Gamescape. "SW The Clone Wars" to gra na PS2 i GameCube dla miłośników "Jedi Starfightera" i "Rogue Squadronu", czyli walka pojazdami (tu nie tylko) w bardzo przyjaznym środowisku (interfejs) ku chwale... Sześć światów, szesnaście misji indywidualnych, tryb multi... TX-130 S Fighter Tank, Republic Gunship, Speeder Bike, AT-XT, STAP... STAP? Tym to mogły tylko latać droidy z uwagi na dysze silników??? Ciekawostka... Geonosis, Rhen Var i grób Ulica Qel-Dromy, Alaris, Kashyyyk i Raxus Prime. A dalej migawka ze "SW Galaxies" i zapowiedź książki RPG "Arms and Equipment Guide", a w nim zasady do "tuningowania" broni, pancerzy i sprzętu, potrzebnego każdemu herosowi.



Bookshelf. Czternasty tom NEJ, czyli "Szlak przeznaczenia" oraz e-book "Ylesia" to dzieła Waltera Jona Williamsa... A właściwie to jedno dzieło, z którego wykrojono fragment na e-booka, aby więcej zarobić. Ci co czytali to wiedzą o czym mówię. Nic nowego w świecie mamony... Za to pan Walter to "żywczyk" w świecie SW, któremu nadal nowa książka bardziej kojarzy się z "Wojną i pokojem" niż jakimś SF. Cóż... Czy spełnił swe zadanie? Spełnił, książka jest w porządku, szkoda tylko, że "pocięta".



Comics Link. "SW Empire"! Dla nas to już historia, wtedy to miał być przełom. Będą pisać (i rysować) o czasach ANH! Jupi! Szkoda, że tak kiepsko Niedomyta Szkapina żarła i... zdechła. Ale wtedy widoki na przyszłość były obiecujące... I jeszcze te pierwsze cztery odcinki o zamachu na Palpiego... Żal.



Set Piece. Dział archeologiczny wziął się za największą kupę latającego złomu galaktyki. I to dosłownie. Większość wyposażenia Sokoła to części wygrzebane na złomowisku lotniczym. Pody też tak powstawały. A wiecie jak prosto buduje się lightsaber Obi-Wana? Bierzemy takiego starego flesza do spalania magnezji przy robieniu zdjęć, zdejmujemy "korytko" na magnezję, dokładamy uchwyt i proszę. No zapomniałbym o kryształach, zasilaniu, soczewkach, wyłączniku i tych innych hokus-pokus, które Jedi wtykają do środka. A to nie koniec odkryć. Są jeszcze wspomnienia z dejarika, klawiatura pamiętnika Chewiego, narzędzia w każdym możliwym miejscu, bo nigdy nie wiadomo, gdzie co nawalić może. Ech... Było, minęło... Dziś "Sokół" ma coraz większe problemy... Starzejemy się...



Scouting the Galaxy. Po zalewie różnego rodzaju przydasiów po EI, Lucasie zarządzili iż po EII ma być ich mniej, ale lepszych. W sumie słuszna to decyzja... Ale wspomnienia płatków kukurydzianych, czy innych durnot do dzisiaj co niektórych fanów prześladują.



Star Wars Q&A. A teraz coś na młyn zwolenników słów "jedynie nieomylnego" Georga. Przed EII wszyscy wiedzieli z oficjalnych źródeł (w tym i www.starwars.com ), że to Amidala w oczekiwaniu na Anakina "ubierze" C-3PO w garażu Larsów. I co? W ostatniej chwili Lucas wszystko zmienił, bo było za długo i proszę, ubrała go Shmi. Tak więc póki nie będzie na ekranie, póty... R2-D2 nie ma rakiet w klasycznej trylogii bo... Bo im się resurs skończył i je zdemontowano (patrz Holonetnews). Jakie to proste i logiczne. R4-P17 to bardzo "krótki" droid i tak naprawdę jest na stałe zamontowany w skrzydle myśliwca Obiego. Fakt, były "plotki" o szwendającym się droidzie i ataku lokalnych zwierzaków, ale kto by temu wierzył. Ot, kopułka na skrzydle. Owen Lars jest synem Cliega z pierwszego małżeństwa z Aiką i nie jest rodzonym synem Shmi. To tak dla wyjaśnienia... Kontrakt na armię klonów Republiki zawierał pakiet "offsetowy" w postaci sprzętu, pojazdów i okrętów produkcji Rothana Heavy Engineering, filli wielkich zakładów Kuata...



Emissary of the Void #4/6: Relic of Ruin. To tu przeniesiono Grega Keyesa, aby mógł dokończyć to co zaczął. Cóż, moja teza iż parzyste odcinki nie wychodzą mu najlepiej zdaje się potwierdzać. Te nieparzyste są spod znaku "zabili go...", a parzyste "i uciekł". Rozstaliśmy się z naszymi bohaterami po pierwsze w kosmosie na uszkodzonym statku z Yuziami na ogonie, po drugie na Waylandzie plecami do lawy, a twarzą oczywiście znowu do Yuziów. Na "szczęście"... Tubylcy mają lassa i mają o co je zaczepić, zaś w układzie Waylanda jest asteroida, na której bardzo dawno temu rozbił się okręt z "częściami zapasowymi" do "No Luck Required"... Z takim autorem to rzeczywiście. Jeszcze te głodne wstawki teraz znowu "dobrej" Jedi o niewoli, o drugim Jedi, którego teraz trzeba odbić z konwoju niewolników, a wszystko po to, aby zdobyć i odcyfrować super, hiper, tajne dane Yuuzhan Vongów mogące uratować galaktykę przed suuuuuuuper bronią... Chyba? Jedyny plus to pogłębienie osoby Vegi Sepen w postaci wspomnień, ale to chyba przypadkiem, aby wyrobić określoną ilość zakontraktowanych słów. Na koniec krótki pojedynek pomiędzy naszymi bohaterami, Yuziami i droidem z okresu chyba Wojen Klonów (sic!) i... I czas na następny odcinek... Ale, ale, zapomniałbym o najciekawszym (stary RAM, oj stary). Autor opisuje Yuziowego łowcę! W dodatku nie zginął on w następnym akapicie od blastera Uldira, czy lightsabera Klin-Fa-Gi, a ma powrócić w kolejnych odcinkach. Ta pelerynka niewidka... Jak z Harrego Pottera. Mimo to, to drugi plus dla dzieła autora. Ale to naprawdę wszystko, nic więcej z tego nie wycisnę.

Na koniec linki na Oficjalną, gdzie można przeczytać pierwsze trzy odcinki za darmochę. Reszta oczywiście płatna na "H".
I - http://www.starwars.com/eu/lit/novel/f20020829/
II - http://www.starwars.com/eu/lit/novel/f20020905/
III - http://www.starwars.com/eu/lit/novel/f20020912/

Numer 62 Insidera należy do ciekawszych bez dwóch zdań. Każdy fan, niezależnie od tego co go w SW pociąga, znajdzie tu coś dla siebie. A te lightsabery to... Oczywiście, obowiązek każdego fana.


Lorienjo
[12.11.2006] v2.0
[15.08.2004] v1.1
[01.03.2004] v1.0
SW Insider #62 - Paizo Publishing - październik 2002 r. Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016