strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #112 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Opinie Droida by Lorienjo

Star Wars Insider 112

okładka
Rutyna? A może to Obi-Wan Kenobi? Podejrzewam tego drugiego. W każdym razie piszę nadal. Obi-Wan Kenobi... To chyba najciekawsza postać galaktyki (oprócz droidów ma się rozumieć). Pełen sprzeczności, mądry, ale i łatwowierny, potężny, ale łatwo ulegający wpływom... zwłaszcza płci odmiennej. Spokojny, opanowany, a jednocześnie dźwiga na swych barkach odpowiedzialność za całą galaktykę. Kumpel do bitki jak i wypitki, a z drugiej strony..."mnich" oddany zakonowi Jedi. Obi-Wan Kenobi... Niezapomniana postać dzięki: sir Alec'owi Guinnessowi, Ewanowi McGregorowi i... Jamesowi Arnold Taylorowi. Zobaczycie...



Launch Pad. "Star Wars in Concert", "The Force Unleashed Ultimate Sith Edition" i "The Clone Wars" sezon I na DVD to główne bieżące tematy. Ze swojej strony chciałbym zwrócić uwagę na tę ostatnią pozycję (bo pierwszych dwóch nie znam). Nie czekając na zmiłowanie polskich wydawców kupiłem wersję UK (Region 2) i... This is it! Ja [droid] wam to mówię. Fakt, nie ma polskich napisów, ale cóż to znaczy dla FANA "Gwiezdnych wojen". I nie wyjeżdżać mi tu z lokalnym "patriotyzmem", bo wiedza (tu znajomość języka) to nie grzech. A polscy wydawcy sami są sobie winni, bo jak mi Maker świadkiem kupiłbym polskie wydanie, gdyby było.



"It's complicated."

Interrogation Droid (Chris Spitale). Tym razem w krzyżowym ogniu pytań znalazł się Matt Wood, czyli głos generała zGryvusa. Z postury i budowy dowódca wojsk Separatystów podobny był do... Dextera. Z drugiej strony żal mi go. zGryvus miał tylko jednego przyjaciela w dodatku droida A4-D (co akurat nie jest takie złe z pewnego punktu widzenia) oraz ulubione zwierzątko Gora. Niestety przyszli "dobrzy" Jedi i... A to nie koniec o zGryvusie dzisiaj.


Obi
Obi-Wan Kenobi, Wizard of the Desert (Ryder Windham). To krótki przewodnik po życiu najsławniejszego Jedi. Absolutnie podstawa wiedzy o Obi-Wanie dla każdego fana. Od nieznanego pochodzenia, poprzez 13 urodziny, Qui-Gona, Xanatosa, lightsaber, Dextera, Epizod I, Anakina, Sith Lorda, ostatnią prośbę mistrza, kiepskie nauczanie słabego ucznia, Epizod II, Tyranusa, Fettów, trzy lata na wojnie jako negocjator (także na okręcie "Negotiator") z Codym, Epizod III, Vadera, Tatooine, Luke'a, Ben's Massa, Epizod IV, po nowego ucznia i... A teraz można zacząć szukać źródeł i pogłębić wiedzę.




"Good actors don't like to be told how to act!"

Alec Guinness as Obi-Wan Kenobi. Fragment wywiadu z sir Alec'iem z 1977 roku. Miał zagrać w filmie sf... Co? Nie! Ale po lekturze scenariusza... W tym było tyle wigoru... Poza tym rzecz niezwykła. Sam reżyser przyleciał ze Stanów, aby... doglądać przymiarki kostiumu i wysłuchać opinii aktora. Takie rzeczy tylko w... teatrze. Nie mógł więc odmówić. Ponadto George pozwalał aktorom grać... Alec Guinness, wielki aktor. Ale także, gdy słyszy się opinie o nim od osób, które go znały, które z nim pracowały, to... żal, że nie miałem okazji poznać go osobiście. Wspaniały człowiek i przyjaciel.


ten trzeci

The Voice Will Be With You Always (Scott Chernoff). Pora na trzeciego Obi-Wana Kenobiego, czyli głos z "Wojen Klonów". James Arnold Taylor. Historia się powtarza. Wielki fan "Gwiezdnych wojen" od małego, wiele lat doświadczenia w branży zanim dostał rolę, o której zawsze marzył. Znaczy główną rolę w "Star Wars", bo przecież nie Obi-Wana... Zawsze był Hanem Solo, a nie tym staruszkiem... Oczywiście głosem zaczął "pracować" w wieku lat czterech ku uciesze otoczenia. I co ciekawe, zawsze chciał być aktorem grającym głosem a nie scenicznym. Podjął pracę zarobkową w wieku lat... szesnastu. Jako... "standing comedian". Znaczy stoi na scenie i opowiada do śmiechu. A "job" to nie lekki... Potem był dyskdżokejem w radio. Potem przeniósł się do Hollywood i wreszcie zaczął pracować jako aktor głosem. Oczywiście początki w tej branży to "looping", czyli doróbki za aktora, który nie mógł albo był za drogi. Michael J. Fox to pierwsza ważniejsza rola Jamesa. A potem przyszły gry wideo... Johny Depp, Billy Bob Thornton i... Ewan McGregor. Nie, to nie były "Gwiezdne wojny" i... właściwie mogłyby w ogóle nie być, bo... W domu Taylora zagnieździł się grzyb, który zaatakował jego struny głosowe. Dobrze, że jeszcze mówi... To doświadczenie ukazało mu, jak ważnym dla niego jest głos dzięki któremu żyje (czytaj zarabia na papu i nie tylko). W ramach rehabilitacji po chorobie oraz w celu kształcenia zaczął uczyć się razem ze... śpiewakami operowymi. A głos wyszkolony stał się mocniejszym, lepszym, wszechstronniejszym. A gdy masz już odpowiednie narzędzia, to jesteś kimś i... dojrzy cię Maker. I wreszcie rola w "Star Warsach"... Najpierw przedbiegi, czyli ta pierwsza seria animowana, gdzie zagrał... Obi-Wana Kenobiego. Bo... dzielił z Ewanem tę samą barwę i skalę głosu. Było dobrze, to i w "Wojnach Klonów" sobie radzi... Być wszystkimi Obi-Wanami przed nim, Alec'iem, Ewanem... Ale i dać coś nowego od siebie. Tak narodził się Obi-Wan Kenobi III i w sezonie II to już "czysty" James Arnold Taylor. Bo sezon II... A to już inna opowieść. James gra także Plo Koona ("myśl, że jesteś Gandalfem"), 4A-7, droidy medyczne i... This is it! Tylko najlepsi osiągają szczyty.



"I love being in Star Wars for my kids and for other kids."

Ewan McGregor as Obi-Wan Kenobi. Wywiad z Ewanem o jego pracy na planie. Wiemy, że dostał rolę bo najbardziej przypominał Aleca Guinnessa. Więc nie przez wuja (kto pamięta kto to?). Podobny to nie wszystko. Jeszcze musiał być dobrym i był dobrym, młodym Obi-Wanem (w domyśle Alec'iem Guinnessem). Oczywiście pomogło mu, że był fanem "Gwiezdnych wojen" (to akurat przez wuja, czyż nie?) oraz sam Maker, który zawsze wie czego chce i potrafi to przekazać najlepszym aktorom.



Jedi Archive. Druga odsłona "reanimacji trupa Insidera". Tym razem fotki z Epizodu IV z Alec'iem Guinnessem. Oczywiście te spoza kadru, a więc dla fanów-historyków. A wraz z Alec'iem jest tu i Mark, i George, i David, i Harrison, i... ekipa.



Treasure Trove (James Burns). Wywiad z Davidem Iskrą, człowiekiem odpowiedzialnym za wystawę rekwizytów z filmów towarzyszącą "Star Wars in Concert". To wielkie przedsięwzięcie logistyczne poczynając od pakowania delikatnych przedmiotów (miały służyć krótko, do nakręcenia góra kilku scen), dużych przedmiotów (specjalne skrzynie, które jednocześnie są gablotami wystawienniczymi), złożonych przedmiotów (niektóre trzeba przewozić w częściach z uwagi na owych elementów właściwości - głównie kruche). A wszystko musi być zrobione szybko, szybciej, a nawet najszybciej w bardzo ograniczonych ramach czasowych. To jest logistyka właśnie (coś na ten temat wiem)... A wystawa? Oczywiście wspaniała i Star Wars. Coś jeszcze? Nic.


stripy
The Empire Strips Back (Dan Wallace). Wreszcie coś specyficznie dla mnie, ale jak autorem jest Dan, to nie mogło być inaczej. Historia "stripów" gazetowych spod znaku "Star Wars". "Stripów", czyli historii komiksowych w odcinkach (po trzy kadry) publikowanych codziennie w prasie lokalnej (w artykule jest także indeks owych opowieści, ale nie pełen.). Odpowiedzialny był za to Los Angeles Times Newspaper Syndicate. I tu nauczyłem się czegoś nowego. Owe historyjki ukazywały się od lutego 1979 roku (przed TESB) w gazetach lokalnych północnych Stanów Zjednoczonych. A ja myślałem, że tylko w Los Angeles Times'ie. Droid całe życie się uczy... To były czasy bez powszechnych Internetu i gier wideo. Dopiero dwa lata po premierze jedynego filmu. Fakt, były komiks i kilka książek, ale to wszystko. Nikt wtedy nie myślał o Expanded Universe, holokronach, czy nawet chronologii. No może tylko Maker... Nic więc dziwnego, że kolejne historie Star Wars okazały się strzałem w dziesiątkę. Fakt, tylko do 1984 roku. Dlaczego...?

Ale wróćmy do lutego 1979 roku, gdy pojawia się pierwsza opowieść "Gambler's World" w wykonaniu Russa Manninga. Tu kolejna uwaga. Zycie i twórczość poszczególnych autorów to materiał na kolejne artykuły. Kim był Russ? Dlaczego właśnie on? Dlaczego do 1980 roku tylko... Publikacja "Gambler's World" zajęła aż 7 miesięcy. Historia miała miejsce oczywiście po Epizodzie IV (wtedy "Star Wars") i przed oczekiwanym kolejnym filmem. Po "Imperium kontratakuje" schedę po Manningu przejął Archie Goodwin i wraz z rysownikiem Alfredo Alcala stworzył "Planet of Kadril". Oprócz autorskich opowieści postanowiono adaptować powieść Briana Daleya "Han Solo at Star's End". To był jedyny taki przypadek. W 1981 roku do Archiego dołączył Al Williamson w historii "The Bounty Hunter of Ord Mantell". Ich współpraca z syndykatem i "stripami" zakończyła się w 1984 roku w okresie gwałtownego spadku zainteresowania "Gwiezdnymi wojnami". Cóż, było już po filmach, nikt nie wiedział (Maker też), czy będą nowe, a sprzedaż "Star Wars" leciała na pysk. Rozejrzyjcie się wokół. Dzisiaj marka "Star Wars" coś znaczy, także w Polsce. Amber jest zadowolony (ilość publikacji sama mówi za siebie), Egmont także (wydają nadal, a i pamiętamy pewne wypowiedzi). Ale czy to jest wieczne? Nie! Absolutnie nie. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się ze "Star Wars" w USA pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Jutro może "Star Wars" już nie być. No może to jutro będzie za kilka lat, bo Maker ciągle ma nowe plany i kasa ciągle wpływa. A jak go zabraknie?

Czas na ponowne narodziny "Star Wars" na początku lat dziewięćdziesiątych. Znaleźli się ludzie, a może tylko jedna pani ("księgowa"), którzy wykombinowali co zrobić ze spuścizną "Star Wars", z niewykorzystanymi materiałami Marvela, którzy postanowili rozdmuchać iskrę kultywowaną przez West End Games. To kolejna przejmująca historia o ludziach, którym się chciało (do holokronu i Lelanda Chee ciągle jeszcze brakuje dziesięciu lat). I tak jak z pomysłem na sprzedaż pierwszego filmu oraz wszelkich materiałów pobocznych i tym razem wydaje mi się, że Maker nie miał z tym wiele wspólnego, oprócz błogosławieństwa oczywiście. Taki jest świat... okrutny. A ci sprytniejsi spijają śmietankę... Fakt, dobrze, że fanatycy "Star Wars" ciągle istnieją.

Oczywiście pałeczkę komiksową po Marvelu (czytaj licencję) przejęła młoda, niezależna witryna Dark Horse. Tu Mark Richardson stał się odpowiedzialnym za dokończenie pomysłu sprzed lat wraz z ludźmi, którzy go wymyślili. Jeśli się nie domyślacie, to "zdradzę", że chodzi o "Dark Empire". A więc pierwsze wydanie Star Wars z 1990 roku Mrocznego Ogiera to nie praca autorska, jak sporo fanów uważa. Druga publikacja także nie. Fakt, to były przedruki "stripów" na nowo zredagowane, czasem przerysowane (inny format, inny sposób wydawania), ale to te stare opowieści. "Classic Star Wars" doczekał się 20 zeszytów i zawierał prace Archiego Goodwina i Ala Williamsona. Potem z czasem wydano prace Russa Manninga w serii 9 zeszytów "Classic Star Wars: The Early Adventures" i jedną kompilację "Star Wars Special: The Constancia Affair". Ale to nie wszystko... Są historie, które na nowo nie ujrzały światła jednego słońca Ziemi. Pewnie z powodów technicznych (prace Russa odtwarzano ze zbiorów kolekcjonerskich fanów) albo i finansowych. Dla fanatyka zaś upolowanie takowej, to święto jakich mało. Wiem coś o tym...



Where Science Meets... FUN! (Chris Spitale). Uncle Milton Industries to firma produkująca zabawki edukacyjne. A co to ma wspólnego ze Star Wars? A ma w postaci nowej serii gadżetów "Star Wars Learning Toys". Firma wykorzystuje najnowsze rozwiązania techniczne (i te starsze też), aby propagować naukę i wiedzę. Z pewnością widzieliście w sieci filmik reklamowy "Force Trainera". Siłą woli delikwent porusza piłką w rurze. Można uwierzyć w Moc? Artyści pewnie uwierzą, ale ci, którzy kojarzą EEG, czyli elektroencefalogram, już łapią o co tu chodzi. Te "słuchawki" na głowie to prawie to samo co u lekarza. A ta kula w rurze, to... Nie będę psuł zabawy, sami się domyślcie. Co jednak jest najciekawsze to fakt, że aby poruszyć kulą trzeba się wyciszyć i skoncentrować, dojść do stanu medytacji i po treningu będziesz w stanie określić moment, w którym kula się poruszy. Ani chybi Moc.

Ale to nie wszystko. Firma rozpoczęła swą działalność w latach pięćdziesiątych XX wieku takim "hitem" jak... mrowisko. Dwie szybki w środku gniazdo mrówek. Można je karmić i obserwować oraz uczyć się (piaseczniki?). W dzisiejszych czasach miejsce mrówek zajęły skorupiaki z Naboo i kijanki ropuch z Dagobah, z których w przyszłości z pewnością... A jak ktoś woli technikę, to oprócz spoglądania w gwiazdy przy pomocy teleskopu Jedi, można przetestować mechaniczną rękę samego Lorda Dartha Vadera lub wybrać się na zwiad z lornetką Luke'a, a potem wyświetlić dane projektorem Jedi. A jak ktoś woli chemię? To dla takich fanów mamy standardowy wulkan z Mustafar oczywiście. Widać więc, że znaczna część nowych produktów to odświeżone stare pomysły z nowym logo, ale... Co za różnica, przecież chodzi o wiedzę.



Versus. Uff. Po superbohaterach pora na drugi plan. Tym razem w ringu zmierzą się Tusken Raider z wojownikiem z Geonosis. I wygra... No, tym razem to nie jest takie oczywiste, czyż nie?



Jedi Training. Bardzo ciekawy, ale to bardzo ciekawy test z wiedzy o Star Wars. Ci co mnie znają wiedzą, że [droid] bez pamięci zewnętrznych nie funkcjonuje. Ale mamy kolegów w Łódzkim Fanklubie Star Wars, którzy encyklopedię Star Wars noszą pod kopułką. Tym niemniej ten test nawet dla nich byłby wyzwaniem. Przykład? Co było inspiracją dla kształtu "Sokoła Millenium" wiemy. To... Ale co było inspiracją do kształtu kokpitu tegowoż? No, tego to nie wiedziałem i nie miałem pojęcia, gdzie tego szukać. Efekt? Odpowiedziałem z marszu na... jedno pytanie. Na kilka coś mi tam grało (cytaty, czy małe futrzaste, różowe "króliczki"). Mało przyjazny test, ale nie nudny, jak większość testów dla specjalistów. This is it!


okładka

Blaster


Books (Dan Wallace). "Death Troopers" Joe Schreibera straszą w bardzo, bardzo odległej. 13 października 2009 roku miała miejsce amerykańska premiera wydania w... twardej okładce. I tu brawa dla naszego Ambera. W styczniu polska premiera "Szturmowców śmierci", miękka okładka, polska cena... Fakt, 29,80 zł to nadal nie jest amerykańskie 7,99 USD (cena "miękkiej okładki" i to po podwyżce cen). Ale mimo to brawo. Z drugiej strony, będąc już po lekturze polskiego wydania, Amerykanie chyba przesadzili z tą twardą okładką, bo to... "tylko" horror. Niezbyt objętościowy, niezbyt angażujący szare komórki, czy też RAM, lekka, łatwa i przyjemna rozrywka na raz do poduszki. Poza tym, gdyby nie znak Star Wars, to owa opowieść mogłaby zajmować jakiekolwiek uniwersum. Uniwersalna, klasyczna i dlatego dobra, jak tragedia antyczna. Zamknięta przestrzeń (barka, nomen omen "Purge", u nas "Czystka"), kilku bohaterów (bo reszta to tło i w dodatku...), trup ścieli się gęsto aż miło, a potem... Tylko te gadżety z bardzo, bardzo odległej w postaci... I już zamówiono drugą powieść u Joe, który zawsze uwielbiał horrory, jest fanem SW (oczywiście), dręczyły go zmory nocne z Darth Vaderem w dzieciństwie i uwielbia strach, który jest jedną z sił napędowych ludzkości. "Fear leeds to..." This is it!

No i oczywiście miała premierę także książka, a może album, wydana przez Chronicle Book, zapowiadana już od jakiegoś czasu, "The Art of The Clone Wars" Franka Parisi i Gary Scheppkego. Duża, twarda okładka, ponad 400 ilustracji od skeczy po gotowe materiały do filmu plus wywiady z autorami serii. Wydano także wersję specjalną z dodatkowymi grafikami dla kolekcjonerów. Nie ma co zdzierać wokabulatora, to klasyk dla fana. This is it!



Comics (Daniel Wallace). Jak widzę Dana autorem tekstu, to już jest dobrze. Ostatni na polu przebrzmiałej "chwały"? Jak i on odejdzie to będzie koniec Insidera. A co w komiksach? "Legacy 41" o Mandalorianach. W końcu się wyjaśnia, gdzie "spędzali czas" od ostatnich znanych faktów z ich udziałem. Poza tym historia pokazuje sławny "Rogue Squadron". A gdzie dwie ikony w barszcz tam... Przynajmniej musi być dobrze. Podobał mi się ten komiks (nadal piszę kilka miesięcy po...), może nie koniecznie z powodu głównego wątku Hondo Carra i jego perypetii życiowych, ale tym razem z powodu EU właśnie. Czasem i John Ostrander potrafi "wykukać" coś ciekawego. Zaś z przeszłości w "KOTORze 45" John Jackson Miller powoli kończąc serię postanowił pokazać, że nie zawsze Zayne skacząc prosto na główkę w nieznane wyjdzie z opresji bez szwanku. I byle tak częściej... Już w nowej zapowiedzianej serii.


Death Troopers
Incoming (Chris Spitale). Tytuł działu zawsze, ale to zawsze kojarzy mi się z... bombardowaniem. Czyli niczym przyjemnym... Cóż, nie jestem fanem kurzołapów (choć niektórzy "złośliwi" powiedzieliby, że wręcz przeciwnie), więc kolejne STADO figurek Hasbro na mnie wrażenia nie robi (przesyt?). Nawet jeśli jest to kanonierka ze znaczkiem "Must have!" (niestety to towar tylko dla sieci Toys'R'Us). Tym niemniej nie przejdę obojętnie obok popiersia Ooli czy Darth Talon z Gentle Giant... Cóż, samcze oprogramowanie swoje robi. W szachy nie gram i nie kupię nawet z logo SW, z figurkami ze SW i za jedyne 600 SW... znaczy USD. Jednakże może i bym się zastanowił nad 90 dolarami za 12 calową figurkę Shock Troopera z Sideshow... Nie, wolałbym kogoś z 501 Legionu, na przykład Rexa a nie "policjanta".



Ask Lobot. Rasa Yody pozostaje i jeszcze pozostanie jakiś czas tajemnicą dzięki Makerowi mimo, że już znamy trzy postacie tej rasy. Nawet w oficjalnym przewodniku rasa figuruje pod kryptonimem "Yoda's species". Natomiast co do bitwy o Naboo i to jak Anakinowi udało się myśliwcem przebić osłony wrót hangaru... Bo tak i już? Nie, tak nie wolno. Trzeba coś dośpiewać, aby... Tym razem tajemnica została odkryta w grze "Battle for Naboo". Tam właśnie porucznik Gavyn Sykes unieszkodliwia zarówno osłony jak i promienie ściągające chroniące wrota i... mamy finał dla tych dobrych.



Star Wars Retro (Gus Lopez). Tym razem Guzes... Przepraszam Gus (ale i na stronę Guzesa warto zajrzeć, co może skłoni go do częstszych uaktualnień, bo znowu Glujo z Rycerzykiem na Starwarsach wyszli na czoło - mamy luty 2010 roku) opowiada o... Nie, nie Obi-Wanie. Opowiada o najbardziej dochodowej zabawce w branży, czyli... X-wingu. Ten wzór myśliwca dorobił się ponad... 1000 zabawek i gadżetów do zbierania. Można więc być kolekcjonerem o "wąskiej" specjalizacji tylko od X-winga i tak będzie co zbierać (czytaj wydać kasę). Pierwszym był w 1978 roku X-wing od Kennera dla... Luke'a. Wiem, wiem, ten jak i ten z metalu później nosi oznaczenia RED 3, ale uwierzcie, że miał być dla Luke'a a nie... Kto pamięta? Dźwięk laserów, ruchome skrzydła, owiewka, światełka (nos?), wysuwane podwozie... Ech, chciałoby się mieć (czytaj pobawić). Ale to co działo się wtedy i później z wzorem X-winga w USA, a nawet na całym świecie, nie przebije tego, co robili z nim... Japończycy oczywiście. Ciągle pamiętam to zdjęcie Steve'a Sansweeta w japońskim sklepie z zabawkami TYLKO Star Wars na podłodze pośród gadżetów, których nigdy nie widział i nie miał. Powiecie niemożliwe...? X-winga w Japonii rozpropagowała firma Takara. Oczywiście były to różnorakie zabawki, ruchome, do składania, rozbierania etc. Był też dmuchany X-wing... Może i X-winga za mocno nie przypominał ale... Do kolekcji należy dołożyć też różnego rodzaju wycinanki dodawane jako promocje do produktów nazwijmy to spożywczych, naklejki, obrazki, monety, a nawet pewne prototypy... Tu Kolekcjonerom (duże "K") zapalają się światełka lądowania (czytaj pożądania) w oczach... X-wing dla przedszkolaków od Kennera, czy gra nazwijmy to video w kształcie lornetki Luke'a, gdzie znów możemy zniszczyć "Gwiazdę Śmierci" od Parker Brothers. Ja już wiem, jakiej Mocy kolekcjonerskiej są prototypy (oczywiście dzięki moim przyjaciołom już tu wymienionym), a wy?



Bantha Tracks #43 (Mary Franklin). Wśród fanów zza oceanu zapanował moda na TOR. The Old Republic oczywiście, choć gra dopiero w planach. A tam... Już tworzy się zbroje zarówno dla Sithów jak i Jedi. I to MASOWO. Przodują w tym oczywiście fani z... Wpiszcie dowolną formację, która wam się akurat skojarzy ze strojami, a na pewno traficie. Bestseller przed premierą? Znamy takie przypadki z naszego rynku, ale tym razem jest to zupełnie prawdziwe. Na dokładkę cała masa zdjęć z komentarzami ze spotkań fanów... Znaczy konwentów. Dewback, Scout na quadzie, X-wing, rejs statkiem, opalający się szturmowcy,... Czego tu nie ma...? Nas oczywiście.



Classic Moments. Lair of... zGryvus. Oczywiście to z serialu animowanego "The Clone Wars". Dla mnie istotny z uwagi na A4-D, ale... Dla białkowców z uwagi na odrębny klimat, na osobę reżysera Atsushi Takeuchi, fachowca od anime ("Ghost in the Shell"), reżysera i projektanta, a właściwie inżyniera. I tu ciekawostka, to on zaprojektował zGryvusa do serialu, poza tym kilka statków i parę urządzeń. Tak chciał i Maker, i Dave Filoni. Aby dodać świeżej krwi, nowego spojrzenia. A poza tym Maker uwielbia te japońskie animacje (przypominam, że George zaczynał od animacji, zanim studiował montaż - a czemu nie reżyserię?). I co? No, klimat jest boski. I ten Gor...

Ale nie przez to scena zGryvusa i A4-D jest klasyczna. Najważniejsze jest to, co chce tu powiedzieć George Lucas o zGryvusie, jego słowami w kontrapunkcie do kwestii droida. Generał Grievous dobrowolnie (sic!) poddał się modyfikacjom, aby stać się lepszym choć cyborgiem. To może być szok dla fanów, jak to ze strzelającym Hanem. Ale w ten sposób Maker chciał zaprzeczyć "plotkom" czy "wizjom", które krążą w uniwersum. Od teraz to oficjalny kanon. I jak tu się nie bać... bólu.



Koniec? Nareszcie powiecie. Rozgadałem się, ale to przez Dana i Obi-Wana... No może nie tylko. Czy Insider jest znowu lepszy? Za wcześnie aby wyrokować. Zobaczymy za... dziesięć odcinków. A to znaczy, że...

[droid]
[14.02.2010]
SW Insider #112 - Titan Magazines - październik/listopad 2009 r.

Artykuły: 1, 2.
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym temacie.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016