strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #107 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

okładka
"Everything old is new again."

Launch Pad. Zdecydowanie przywykłem do nowego Insidera. Już mnie ani wzrusza, ani ziębi. Ot kolejna gazeta i niestety nic poza tym. A że to "Star Wars"? To co. Bo to dość mierne "Star Wars", nie wnoszące zbyt wiele nowego do uniwersum, a przeważnie powtarzające po raz setny wszystko to, co już kiedyś było. Czyżby wyobraźnia nam już szwankowała? Jeśli tak jest, to pora umierać albo stanąć przy taśmie jako kolejny droid, jako kolejna bezimienna, bezosobowa cegła w murze ("1984"). Taki właśnie jest Insider, który z założenia powinien promować, zachęcać, przyciągać. A tego nie robi, więc... Ktoś bierze kasę za nic. Przykre, ale w pewnych kręgach to normalne (mam gdzieś takie normy). I widać nawet Maker nie ma zamiaru nas od miernoty ratować, bo pewnie jest mu dobrze... A kto wie, może zapomniał o całym bożym świecie nad miską gulaszu Yody, którego przepis znajdziecie w Insiderze, a który powstał z ręki Craiga Claiborna w 1983 roku na potrzeby słuchowiska radiowego "The Empire Strikes Back". "Weźmiesz 3 funty chudej jagnięciny albo innego mięsa..." itd., itd... Ale skąd u Yody jagnięcina?


nowe
Toy Wars (Jason Fry). Wiceprezes Hasbro, Derryl DePriest zdradza kilka sekretów produkcji (dla kogo są one jeszcze sekretami), tak dobrze nam znanych figurek w skali 3 3/4". A wszystko trzeba zaplanować przynajmniej na rok, półtora wcześniej, aby fan mógł w ciągu roku zebrać 60 nowych figurek... Sporo? Jedna na tydzień po... dolarów, co daje... Ale to drobiazg, hobby zawsze kosztuje. Przypatrzmy się innemu atrybutowi tych figurek, czyli "nowe".

Cała roczna produkcja to siedem do ośmiu serii (fal), circa po jednej na każdy film, po sześć do ośmiu figurek. W jednej serii zaś do trzech sztuk to tak zwane figurki "A", czyli hity, które... zawsze się sprzedają. A reszta to oczywiście "B" i w ogonie podążają "C". No dobrze, a co to za figurki? Tych najlepszych (dla Hasbro, bo dających najlepszy zarobek) jest tylko tuzin. Dwanaście przez tyle lat, po tyle figurek na rok? Dokładnie panie i panowie zbieracze, którzy mają to do siebie, że pewnych spraw nie widzą, albo raczej nie chcą widzieć (patrz droid). No to co jest tym hitem? Oczywiście: Luke Jedi, Luke pilot,... ale już nie "wieśniak" z farmy. A dalej Boba i... Jango Fettowie. Jango...? No i koniecznie szturmowcy, klony, R2-D2 (jasne!) ale już nie C-3PO (a czemu?). Na tej liście brakuje także Hana Solo! Nie zasłużył... A ponoć to tak uwielbiana postać? No i na koniec zagadka. Kogo jeszcze nie ma w grupie "A"...? No... Czekam... Nie wiecie...? Kobiet! Nawet Lei w skąpym wdzianku od Jabby... Sorry, ja już trochę wiekowy. Nawet Lei w... kombinezonie z Hoth! No nie ma i już. Te wasze najlepsze lądują w grupie "B". A grupa "C"? No to są spełnienia marzeń... kogoś, kto czekał i się w końcu doczekał. Czasem się nie doczekacie... Czyli co? Szczątki Alderaanu, czy na przykład Moc? Nie! Znam ten dowcip, ale to byłaby kategoria pewnie "Z" i tego Hasbro nie wyprodukuje... Ale taka T'ra Saa...

No to ustaliliśmy (razem z Lucasami) co, a teraz jak. I teraz wyjaśni się, że nowego to tu jak na lekarstwo, bo to kosztuje dużo. Więc co się robi? Po pierwsze wypuszcza się "stare" figurki ponownie. Po drugie można je przemalować (klony). Po trzecie można zmienić wyposażenie lub strój. I w ten oto sposób dochodzimy do czwartego, czyli ze starych części zrobić coś "nowego". Czyli, nic nowego... No może mało nowego pod słońcami Tatooine.

A co z prototypami całkiem nowych figurek? No bo przecież takie są, co? Powoli zaczynałem wątpić. Tak, są! Są nowe figurki, ale nie takie jakimi je widzieli artyści, bo... znowu za drogo. Bo za trudne w produkcji. Bo trudne w malowaniu, nakładaniu, stemplowaniu. Bo... I prototyp wraca do poprawek. Tu się wytnie, to się zmieni, tam się zrezygnuje ze stawów, tu z jakiejś ruchomej opcji itd. itp. I znowu do zaakceptowania do Lucasów, do fabryki i... Produkcja próbna. I co, mamy już figurkę, już nie taką jak kiedyś, ale ciągle, ciągle...? Nie! Niekiedy dopiero teraz widać, co nie zadziałało w produkcji. I trzeba znowu poprawić, i do Lucasiów, i do fabryki, i produkcja próbna, i... No i jak teraz wszystko zadziała, dajemy zgodę na seryjną produkcję. I nie zapominajcie jeszcze o opakowaniu i jego interakcji z figurką, bo to też musi działać, aby się sprzedawało. Już od tego są mądrzy ludzie, którzy kombinują, jak to sprzedać.

No właśnie, sprzedać. Znacie taki "chłyt matetindowy" jak "Buil-A-Droid"? Zbieracze znają. Jak w serii jest sześć figurek, to z każdą sprzedawana jest jedna, dodatkowa część, z których, gdy kupicie WSZYSTKIE FIGURKI W SERII, można złożyć jednego dwunożnego droida. Jak seria zawiera osiem figurek, z tych dodatkowych części złoży się dwa astodroidy. Ale trzeba rozerwać opakowanie, co jest dla pewnej grupy zbieraczy nie do pomyślenia. Ale oni mogą kupić sobie po dwie figurki z serii, czyż nie...? I tak się kręci świat produkcji figurek Hasbro. Ponoć z serca dla nas fanów... Więc jak spotkacie zbieracza to,... kłaniajcie mu się w pas, gdyż wiele wyrzeczeń za nim jak i przed nim, albo... kupcie mu białą laskę.


Daniels
The Man in the Golden Mask (Dave Mendonca). Pierwsze to ciekawostka, bo zaraz przypomniała mi się różnica pomiędzy angielskimi "gold" i "golden". Ale to tak na marginesie kolejnego (setnego?) artykułu o C-3PO i jego aktorze Anthony Danielsie. A może to miało być odwrotnie? Aktor i jego rola? A czy to aż takie istotne...?

Na początek pytanie do quizu. Kto pierwszy odzywa się w "Nowej nadziei", a kto ostatni w "Zemście Sithów"...? Jasne, że C-3PO, który klamrą spaja produkcję sagi. Ale chyba mieliśmy mówić o Tonym? Pewnie tak, skoro wspomniano porucznika Dannie'go Faytoni. No dobrze, Daniels. Ale przecież on nie chciał tej roli. Nie i już,... dopóki nie zobaczył obrazu Ralpha McQuarrie'a. Tak, tego z C-3PO i R2 na Tatooine... I "zgodził się, zgodził!" Ale przed "Imperium kontratakuje" ponownie musiał się zgodzić... Tym razem rozum mu podpowiedział właściwe rozwiązanie. Właściwe...? A z czyjego punktu widzenia? C-3PO? Tony'ego? Roli? Reżysera...? Efekt? Jedyny aktor, który zagrał we wszystkich filmach sagi, a to nie wszystko. Pracuje do dziś przy "Wojnach Klonów" i kto wie, co jeszcze przed człowiekiem w złotej masce...? Masce? A to jeszcze jeden aspekt roli. C-3PO jest rozpoznawalny powszechnie, a Anthony Daniels... już nie.



Versus. Dzisiaj w "przeciąganiu liny" zmierzą się... W czerwonym narożniku... Aurra Sing! Zaś w fioletowym niejaka Zam Wesell. A wygrała...? Nie zgadniecie.


bohaterowie
Creating Clones (Jonathan Wilkins). Kolejny, uwielbiany jako forma wypowiedzi przez nowego Insidera, wywiad (setny?). Tym razem szczęściarzem, który może podzielić się z fanami swym zachwytem nad "Gwiezdnymi wojnami" został (pewnie z losowania) reżyser od animacji Rob Coleman, który nota bene już przy filmach nie pracuje jako artysta, dostał intratną posadę w studiu w Singapurze i... jest konsultantem. Dla Polaków to "zawód", który ma coraz bardziej pejoratywne znaczenie. I wcale nie z powodu samego zajęcia, ale przez tak zwanych "konsultantów" za jeszcze większe pieniądze. To tak jak z mechanikami różnej maści, a z niewielką ilością treści. Żeby nie kupić jakiejś marki, bo w okolicy nie ma dobrego (nie wspaniałego) serwisu...? Ale może w Singapurze i u Lucasa jest inaczej?

Skoro już wiemy, "gdzie mieszka taki drzewo" konsultant, to co on robi? A, on wie! No, nic nadzwyczajnego w końcu jest konsultantem. On wie, jak uczynić Makera szczęśliwym! Znaczy co? Jak robić, aby szef wszystko akceptował? Czy może, jak się szefowi przypochlebić, aby ten wszystko akceptował? I znowu wychodzi nasze polskie piekiełko, podejrzenia i zawiść, a przecież może tam konsultant to konsultant, a nie darmozjad? A Rob nawet co nieco wyreżyserował w nowej serii. A więc mamy cię! Nie tylko konsultuje... I dobrze. On to odpowiedzialny jest za odcinki przygód zaginionego R2-D2. Nakręcił jeszcze trzy, z czego jeden już dla sezonu drugiego. Poza tym uchyla rąbka tajemnicy, jak taki odcinek się kręci. Że u Lucasa zawsze pracuje się jak z filmem fabularnym (to warte jest podkreślenia), że pracuje się z wieloma młodymi ludźmi, których trzeba wielu rzeczy nauczyć, dlatego pierwsze odcinki sezonu są gorsze technicznie do końcowych. Cóż, starych pracowników zwolniono. Signum temporis? Że, co najtrudniejsze jest dla artysty, trzeba w którymś momencie powiedzieć "stop" i oddać swe "dziecko" odbiorcy, mimo, że poprawiłoby się to i owo, ale czasu już nie ma. Trzymajcie się nakreślonego planu! W sumie koniec artykułu bardzo ciekawy, więc po co ten wstęp o konsultowaniu?


Cindel
A Long Time Ago... 1984. Rok po "Powrocie Jedi"... Cóż takiego mogło się jeszcze wydarzyć w światku SW? Otóż George potwierdził swe zainteresowania telewizją i 25 listopada miał premierę film "The Ewok Adventure", znany też międzynarodowej publiczności jako "Caravan of Courage: An Ewok Adventure". Oba tytuły są prawidłowe, ale powrócono 1990 roku do wersji pierwotnej i teraz ona jest "kanoniczna". A co to za cudo? A film familijny, którego akcja ma miejsce niedługo przed właśnie "Powrotem Jedi", gdzie dwoje dzieci wraz ze znanymi nam Ewokami poszukuje swych rodziców i co z tego wynikło. Fani wiedzą o co chodzi, dla pozostałych to ciekawostka. Oczywiście razem z filmem powstało kilka książeczek o Ewokach dla najmłodszych, w tym "The Ewoks an the Lost Children", która jest adaptacją filmu.

I choć był to rok Ewoków, należy zwrócić szczególną uwagę na książkę, która ukazała się w grudniu. Była to pierwsza edycja "A Guide to the Star Wars Universe" zredagowana przez Raymonda L. Velasco. I choć bardziej nam znane są wydanie drugie i trzecie w redakcji Billa Slavicseka (odpowiednio 1994 i 2000 r. ), i zawiera też sporo błędów (jak i "uwielbiane" przez fanów kolejne wydania), to warto zwrócić uwagę na to, co o książce mówi Abel Pena i że to właściwie pierwsza tego typu pozycja wśród źródeł referencyjnych uniwersum.

W tym roku zaczęły także pojawiać się pierwsze oznaki kryzysu, który kilka lat potem omal nie zakończył istnienia bardzo, bardzo odległej. W marcu zakończono wydawanie "stripów" komiksowych w "Los Angeles Times'ie". Niby nic, ale okazało się, że to pierwszy znak ciężkich czasów dla "Gwiezdnych wojen".



Sounding the Troops (Jonathan Wilkins). Oczywiście wywiad. Oczywiście z twórcą animowanych "Wojen Klonów". A tym razem padło na Davida Acorda, odpowiedzialnego za udźwiękowienie serii. Czyli za co? Za ostatni etap produkcji. Gdy film wraca z fabryki animacji, trzeba do niego dołożyć: dialogi, muzykę, efekty i... tło. I to ostatnie zawsze mnie najbardziej interesowało, bo od tego zależy zasadniczo jakość dobrego dzieła. Można stworzyć coś fenomenalnego ale płaskiego i... Nadaje się tylko na lekką rozrywkę... do pociągu. I szkoda całej włożonej pracy niejednokrotnie wielu ludzi.

Jak więc dziś wygląda praca dźwiękowca? Właściwie to od wprowadzenia obróbki cyfrowej, jakieś piętnaście lat temu, niewiele się zmieniło i wiele odkrywczego dziś na ten temat powiedzieć nie można. Ciekawym jest to, że David oglądał swe prace razem z Benem Burttem, który udzielił mu kilku wskazówek. Najważniejsza to ta, że trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy dźwiękiem a muzyką. Które więc odcinki serialu są najciekawsze dla dźwiękowca? A "Rookies" i "Lair of Grievous"... Wypada więc na nowo obejrzeć, czy raczej wysłuchać, tych opowieści.


okładka
Blaster

Books (Jason Fry). Tym razem tematem przewodnim jest dzieło współpracy Lucasfilmu, Scholastica i autorki Alex Wheeler. Po raz chyba pierwszy dogłębniej na kartach powieści pokazane są perypetie nowych znajomych: Luke'a, Lei, Hana i... reszty przyszłych przyjaciół. Do tej pory ukazały się dwa tomiki serii "Target" i "Hostage", które... wzbudzają mieszane uczucia. Oczywiście polscy fani na wydanie tej serii raczej nie mają co liczyć, ale w sieci pojawiły się już opinie, do których wypada mi w tym momencie odesłać, aby nie mnożyć bytów nad... serią dla młodszego czytelnika pisanej ręką mało znanej i tajemniczej autorki, kierowanej przez... W maju tom trzeci.



Comics (Daniel Wallace). W "Legacy" "przerwa", czyli dwuodcinkowa opowieść (#32-33) o zagładzie rasy Mon Calamari. Autorem scenariusza jest John Ostrander, a za mieszankę obrazu 2 i 3D odpowiedzialny jest Omar Francia. Opowieść ta jest interesująca z uwagi na aspekt techniczny oraz kilka wspomnień. Po pierwsze rozwinięto obrazowo rasę Mon Calów o starców, kobiety i dzieci. Po drugie Imperium Sithów dosiada nowych machin, jakże nam znanych, a jednocześnie podwodnych. Obrońcy planety także nie pozostają im dłużni, a niepokorny imperialny rycerz dodaje pikanterii całej opowieści. Co o niej sądzić? Hmmm... Strzeżcie się lewiatana.


C-3PO
Collecting (Gus Lopez). Widać, że kolekcje tematyczne są nowym trendem w Insiderze. Po Hanie przyszła pora na C-3PO. I to zaraz na śniadanie serwuje się nam płatki zbożowe, znaczy złota sztaba je serwuje. A jak już nabraliśmy sił (od czego?) możemy poprawić ciasteczkiem z odpowiedniego pojemnika, oczywiście też w kształcie C-3PO. A potem to już tylko sponsorowaną przez płatki czapeczkę C-3PO wciskamy na głowę i udajemy się do biura... Gdzie C-3PO podaje nam usłużnie taśmę klejącą. Jest i oczywiście miejsca na rozrywkę. Bardzo rzadka karta Topps C-3PO z "błędem" nie dla młodego odbiorcy, oczywiście później poprawiona. Można także wyściskać pluszowego C-3PO, albo pobawić się takim małym plastikowym w wielu formach i odcieniach w zależności od kraju powstania jak i czasu. Zaś dla największych fanów pozostaje C-3PO w wersji 1:1. Szkoda tylko, że się nie rusza... Nie rusza? Nikt jeszcze nie zbudował C-3PO "żywego"? No to na co czekacie?



Toys (Gus Lopez). Coś czego nie lubię, a nawet nie cierpię, czyli tak zwane "bobbles" firmy Fanko. Znaczy się figurki z "przerośniętą" głową, albo skarlałą resztą w zależności od punktu odniesienia (vivat Einstein). A za nimi podążają najlepszej na świecie jakości figurki bohaterów z Medicomu. Sześć cali plastiku, materii, gadżetów, a ile radości. I na wagę więcej niż od Hasbro. A to jeszcze nie wszystko. Lightsaber Ashoki, hełm klona i prawdziwa czerwona piątka... Niestety nie droid, a X-wing Luke'a. Ja bym wolał droida... Oczywiście wszystkie te cuda do kupienia w tym roku, bo przecież "Musisz je mieć!"



Bantha Tracks #38 (Mary Franklin). Wszystko co związane z "Wojnami klonów" i fanami na całym świecie. Stare powraca? Czy aby na pewno może wrócić...? Zawsze pozostaje nowa nadzieja.



"Goodnight, aunt Mara."

Classic Moments. A kto by się tego spodziewał, że epizod, fakt jeden z najważniejszych, serii "Legacy of the Force" uznano za klasyczny...? Pominę wątpliwej treści rozważania w tej materii, a skupię się tylko na jednym. Za ów moment odpowiada li tylko Karen Traviss. Jej pomysł, jej wykonanie (pewnie dlatego tak, a nie inaczej, podzielono serię pomiędzy autorów), George tylko zatwierdził. I narodził się Darth Caedus...



Ask the Lobot. Tym razem to jeszcze nie koniec. Ostatnio coraz rzadziej udaje mi się opisać coś odkrywczego związanego z ciekawostkami uniwersum, bo takowych brak, lub są marnej treści. Tym razem jednak Lobot co nieco z siebie wydusił ciekawego. Po drugie, zacznę od końca, niebieskie mleko jest dojone z... eopie, a nie banth, jak gdzieś już kiedyś sugerowano. A po pierwsze, co było "małym manewrem" Landa w czasie bitwy o Taanab? A to opisał Paul Sudlow w lutym 1995 roku, w piątym numerze "Star Wars Adventure Journal" wydanym przez West End Games na stronach 268-269. Lando wykazał się wielką odwagą i sprytem w walce z piratami, i zaliczono mu 19 zestrzeleń. Nic dziwnego, że jako generał i "Gold Leader" prowadził atak na drugą "Gwiazdę Śmierci".

Teraz to już wszystko. Nie było tak źle, co? Znaczy przywykam. A to chyba niedobrze... A wy jak uważacie?

[droid]
[20.04.2009]
SW Insider #107 - Titan Magazines - luty/marzec 2009 r.

Artykuł: 1.
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym temacie.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016