strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #103 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Opinie Droida by Lorienjo

okładka
"General Kenobi, years ago you served my father in the Clone Wars."

Cloak of Darkness (Dan Wallace). No nareszcie. W końcu zabrałem się do opisania Insidera numer 103. Nie chciało mi się bardzo długo. Fakt, przeczytałem, zrobiłem notatki i rzuciłem wszystko w kąt. Nie, ja do tych "Gwiezdnych wojen" procesora nie mam. A potem zobaczyłem film "The Clone Wars" i... myślałem, że będzie lepiej. Trochę, ale nie bardzo. Fakt, ja stary droid wam to mówię, że "Wojny Klonów" to jest Star Wars. Star Wars tyle, że animowane. I w sumie to główny zarzut, ale dla mnie stworzonego de facto przez Makera i pierwszą trylogię, jest to jednak trudna do pokonania bariera. A przecież miało być tak pięknie...

No właśnie, miało. Niestety Insider to już nie ten dobry Insider sprzed lat. Teraz to płytka gazetka dla mało wymagającego odbiorcy, bo nawet nie czytelnika. Tu nie ma o czym czytać, a tylko oglądać i planować zakupy z wielu reklam nie tylko SW. Dla mnie to wielka przykrość, ale obecne SW przez Makera nie są dla mnie, więc powinienem chyba odejść na Mroczną Stronę Mocy i darować sobie...

on
Tematem głównym dnia dzisiejszego są oczywiście "Wojny Klonów". Nie opisuję tu wstępniaka i "Lauch Pada", aby nie mnożyć bytów, gdyż Insider dzisiaj charakteryzuje się powtarzaniem tych samych tekstów po wielokroć, aby nabrać "ciała". Duszy niestety niet. I tak wszystko można przeczytać w pierwszym głównym... Nie, nie artykule, bo takowych właściwie brak, ale w wywiadzie (taka moda) z Henry Gilroyem, główną postacią i twórcą obecnej serii animowanej. Dla niego to niesamowita frajda, że dano mu możliwość opowiadania historii spomiędzy EII i EIII. Że mógł rozwinąć postaci Padme i Anakina, Obi-Wana, czy nawet zGryvusa i wszystkich pozostałych, Jedi, Sithów, Mrocznych i Jasnych. Oczywiście nad wszystkim pieczę trzymał sam Maker, który... właśnie odebrał Henry'emu to co najlepsze. Maker drugi sezon napisze już sam, bo wie lepiej i bardzo mu się to spodobało. Nie wiem, czy to dobry pomysł. Zobaczymy.

Z drugiej strony Henry opowiada trochę o samym procesie twórczym. Dzisiaj kręcenie animacji nie odbiega od tego, co znamy z filmów fabularnych Lucasa. Jest i prewizualizacja, znaczy taka uproszczona animacja, aby sprawdzić pomysły i aby animatorzy wiedzieli do czego się dąży. A dalej to już z górki. Henry chciał w pierwszym sezonie opowiedzieć historie o wszystkich członkach Rady Jedi. Gwiazdą oprócz Ashoki stał się Plo Koon (pewnie z uwagi na wygląd i prostotę animacji dialogu). Poza tym Gilroy obiecuje wszelkie możliwe typy opowieści, a więc dramaty, romanse, tajemnicze opowieści i horrory, komedie i wszystko co da się wymyśleć. Cóż, wypada wytrwale poczekać, obejrzeć i... Kto wie. I znowu, aby nie tworzyć bytów wspomnę, że w następnym "artykule" (po serii reklam, długiej serii) "Screen Idols" przybliża się główne postacie dramatu jakim są "Wojny Klonów". Z nowości to oczywiście Ashoka i Rex, a może i 501...?



A Long Time Ago... 2005. Po roku 1999 "naturalną" koleją rzeczy nastąpił 2005. Rok Epizodu III i ostatniego, 19 maja, nie wykorzystanych "Visionaries" w kwietniu i także w tym samym miesiącu zdradzonej przyszłości SW, która dla nas stała się już teraźniejszością.



AT-AT
Jaw Droppers (Mark James). Czyli od czego w SW nam opada szczęka z wrażenia. I tu ździwko mnie chapło. Pośród klasycznych scen z Maulem i jego dubeltową latarką, walką w podwórku sarlacca, śmiganiem motorkiem przez las Endoru bez trzymanki, ataku "słoni" na lodowym Hoth, czy "nagiej" Lei w bikini pojawia się... Atak AT-TE na klif, czy narodziny Rebelii z Tfu... Hmmm...



Juno Eclipse V Mara Jade. Dla tych co nie wiedzą, kto to ta Juno, powiem tylko, że kiedyś się dowiecie. Ale porównanie jej z Marą uwłacza i tak dennej serii czegoś, czego nazwać nawet nie umiem. To dla jeszcze nie czytających fanów z serii "Poczytaj mi droidzie" bo starzy w robocie robią karierę.



Inside the Worlds of The Force Unleashed (Haden Blackman i Brett Rector). Tu widać na przykładzie jednego z najważniejszych artykułów Insidera, że to jest li tylko "kultura" obrazkowa. Fakt obrazki nawet przednie, ale co z tego. Jakiś tekst dla ducha? Nie łaska Makerze? Fakt, jest tu sporo tego czego do tej pory nie widzieliśmy, jak faktoria Tie, jest zmieniający się Kashyyyk, jest i "Egzekutor" i żywcem wyrwana scena z Miasta w Chmurach. Ale gdy powiem, że to tylko "reklama" książki "The Art of TFU", którą oczywiście musisz mieć, to...



nieznana planeta
Science of Star Wars (David Hawkset). Nie przypuszczałem, że da się jeszcze coś wydusić z takiego tematu. Porównuje się Mustafar do Io, z jej największym znanym nam wulkanem Loki, generującym więcej ciepła niż wszystkie wulkany Ziemi razem. Na uniwersytecie w Teksasie zbudowano największy laser o mocy 1 000 000 000 000 watów. Nie jest to może jeszcze super laser DS, ale powolutku i do tego dojdziemy. A reszta do "drobiazgi". Jakaś nowa planeta w innym układzie, postęp w budowie droida protokolarnego, tylko, że Nexi z MITu poszedł w kierunku mimiki twarzy (po co?), no i oczywiście temat dyżurny, najdroższy miś na świecie, czyli stacja kosmiczna. Takie tam...



"I was young and dumb."

Star Warrior (Calum Waddell). Prędzej bym się spodziewał Lucasa w Polsce, niż wywiadu z Johnem Dykstrą w Insiderze. Ale jednak. I cytat powyższy odzwierciedla co Johnowi w sprawie SW w duszy gra. Narobił się, stworzył nowy system nagrywania efektów specjalnych, zyskał sławę i skopano mu tyłek. I teraz kto inny żeruje na jego pracy. A w artykule długa i żmudna droga ku temu... Czy było warto? Dla nas pewnie tak, ale to gorzka pigułka do przełknięcia. Nic to, takie jest życie.


okładka
Blaster. Jedyne co dobre to powrót Steve'a Sansweeta.

Books (Jason Fry). Oczywiście znowu Wojny Klonów na sposób książki, a więc powieści... Tu Karen and Karen Company, czyli Traviss i Miller, i seria powieści, które już tak szybko nie powstaną, jak powstać miały. Ale to nie wszystko. Jest i "Visual Guide" od DK oraz cała masa innych książeczek dla najmłodszych do nauki czytania, rysowania, wyklejania, zgadywania etc. etc. od wielu różnych wydawców. Przypomina to "amok" z okresu "Mrocznego widma".



Comics (Daniel Wallace). Jasne że Wojny Klonów pióra Henry'ego Gilroya na dwa sposoby i najwspanialsza trójca (dziwne, że przez te trzy lata wojen mieli czas na te wszystkie przygody) kontra ci bee Separatyści i Sithy. I o ile historia z handlarzami niewolników jest ok, bo już ją trochę znamy, o tyle o dzieło Braci Filbach, o rajdzie Republiki na stocznie Klanu Bankowego w systemie Gwori, nieco się obawiam. Ale zobaczymy, osądzimy i wydamy wyrok, na który i tak nikt zważał nie będzie, bo jak mówi sam Henry, to Maker wie "jak się robi Star Wars" i wszyscy się powinni od niego uczyć. To znaczy patrzeć w niego jak na guru i nie kłapać dziobem (pelikana).



oni
Scouting... (Steve Sansweet). No chociaż jeden dobry i stabilny punkt gazety powrócił. Choć ja durnostojów nie lubię. Tym razem trochę o pobycie Steve'a w Japonii z okazji Celebration, jego wizyty w sklepie z łakociami... to znaczy w "Star Case" i cudami SW, gdzie mógł wybrać sobie co chciał oraz między innymi o replice Hana Solo w karbonicie w skali 1:1. Dobre bo stare i ładnie połączone z nowym. Istne "fusion"...



Toys (Jeremy Beckett). No i mamy w końcu już tylko jeden dział z zabawkami. To akurat dobre, bo za każdym razem jest to samo. Hasbro, Lego, Gentle Giants, Kotobukiya i takie tam. Dziś jednak jest coś, co mnie urzekło. "Gwiazda Śmierci" w wersji Lego. Fakt, za jedyne czterysta dolców, ale... Śliczność, ze wszelkimi scenami znanymi z filmów. A jak ktoś Lego nie lubi, to może kupić sobie dużo taniej, bo za sto pięćdziesiąt zielonych "Sokoła Milenium" z Hasbro. Też śliczne. Są jeszcze kurzołapy różnej maści, drogie i śliczne, tylko na co to komu? Na przycisk do papieru?



Bantha Tracks #34 (Mary Franklin). Dzisiaj o rękodziele i tworzeniu z niczego modeli ulubionych postaci, pojazdów i elementów sagi, których jeszcze fabryki nie wypuściły ze swych trzewi. To jest to! Gonk! Ma się rozumieć. I myśliwiec Chissów... Jak on się po polsku tłumaczy...? Drobiazg, wszyscy wiedzą o co chodzi i każdy może sobie takie cudo zbudować, podobnie jak tworzyli SW zakręceni młodzieńcy najęci przez Lucasa ponad trzydzieści lat temu. Do dziś są tacy... co widać i na naszym forum.



oni
"Magnificent, aren't they?"

Classic Moment: The Clone Army. No chyba bardziej sterylnego i dystyngowanego miejsca w całej sadze nie znajdziesz. A to tylko fabryka,... którą odwiedził Obi-Wan zamiast niejakiego Sifo-Dyasa i znalazł to czego się nie spodziewał. Całą armię klonów gotową do walki. A na dokładkę Bobę i Janga Fettów. Co za kolekcja do postawienia na półce.

I już bardzo szybki koniec. Najtrudniej dla mnie było zacząć klepanie w klawiaturę. Potem już poszło, bo to "rozrywka" lekka, łatwa i przyjemna... No to ostatnie to już nieco mniej, bo mielenie nicości do przyjemnych nie należy. Niestety, powiem jedno: "Wojny Klonów" nie zasłużyły sobie na takie "wsparcie" jakim jest Insider. Są lepsze od tej kupy reklam i płaskich fototapet. I nawet Dykstra z Sansweetem tego nie zmienią. Sorry, Insider Titana to nie są "Gwiezdne wojny". Ale jeśli komuś wpadnie w pazury, to chociaż popatrzy na obrazki z Tfu...

[droid]
[20.10.2008]
SW Insider #103 - Titan Magazines - wrzesień 2008 r.

Artykuły: 1, 2.
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym temacie.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016