strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars Insider #100 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

okładka
"Band? Band! It's a band!"

Przed nami jubileuszowy numer Insidera. Po raz setny ukazało się pismo "wydawane przez fanów, dla fanów", jak brzmi jeden ze sloganów peana redaktora na temat. Nie jest to standardowy numer przydzielony do konkretnego miesiąca, ale zupełnie osobne wydanie, za które niestety trzeba zapłacić więcej, bo prawie 8 dolarów. I sądząc po takim wstępie należało oczekiwać wręcz gołębia w ręku. W końcu płacę to wymagam. I rzeczywiście, jest więcej stron bo 100, czyli o szesnaście więcej i jak przeliczycie to bardzo drogie strony, a przeznaczone głównie na... reklamy. Ale po kolei...

Mą radość (patrz cytat) wzbudziła grafika już na czwartej stronie (wcześniej to była okładka, też w USA wliczana do owej setki, i oczywiście reklamy), przedstawiająca wspaniałą kapelę rockową na koncercie. Leia śpiewa, Luke i Han "wiosłują", Chewie robi za "zomowca", droidy objęły opiekę nad klawiszami, a nad sceną unosi się Lord Vader. "It's a band!"

A dwie strony dalej sam Maker, George Lucas, przemówił do mnie. Przypomniał, że pierwsze "Bantha Tracks" przestały ukazywać się w 1987 roku, a na ich miejsce pojawiła się nowa jakość, czasopismo Lucasfilmu, przekształcone później w Insidera. I o ile pierwsze pięćdziesiąt numerów pojawiało się na przestrzeni trzynastu lat, o tyle druga pięćdziesiątka zajęła już tylko siedem panom redaktorom, którzy ponoć... No właśnie "dla fanów".

kliknij
Rozwija ów temat redaktor Brian J. Robb, znowu dwie strony dalej, no przecież reklamy. W cieniu tortu, stylizowanego na ów pamiętny z pierwszej rocznicy "Star Wars", tak, ten z figurkami, zapytajcie specjalistów od vintagów, streszcza historię Insidera. Od "The Lucasfilm Fan Club Magazine", który z numerem 23 stał się "Star Wars Insiderem", od Wizards of the Coast, poprzez Paizo Publishing, IDG Entertainment, aż do czasów obecnych z Titan Magazines. I tak pomiędzy świętowaniem trzydziestej rocznicy SW, a też trzydziestej "SW Holiday Special" (to był żart) zapowiada nowy obraz Insidera od numeru 101. Aż strach się bać... Nadal uważam, że najlepsze Insidery to były te z Paizo i jakoś Titan zmienić tego nie daje rady. A może jednak numer setny?

No właśnie, pierwsze koty za płoty, czas na gęste. Przewracam stronę, omijając znowu porcję reklam, a tam... Pablo Hidalgo, pewnie bardziej do śmiechu niż na serio, opisuje 10 najmniej spodziewanych figurek w serii Hasbro "Unleashed". Teraz to już wszystko jest "unleashed", mamy rok 2008. No fakt, Amerykańcy uwielbiają wszelkie statystyki dla mało wymagającego czytelnika, jeszcze jestem delikatny, i dają sobie to, co jeszcze chyba są w stanie pojąć. No ale pośmialiśmy się nad Gonkiem w bardzo "dynamicznej" pozie, czy Jocastą Nu walczącą z Sithem za pomocą książki, a nawet nad Lobotem, któremu przed oczami stanął "Windows error", czy też Jirą, ciocią Beru ze szparagiem, Noa i Teekiem, mouse droidem z działkiem wielolufowym (tu przesadzili), Ackmeną, Dexterem Jettsterem (a czemu nie?), kończąc na Janu Godalhi (ciekawe, ile rozpoznaliście postaci?), więc chyba czas na gęste? Jeszcze tylko reklama i...

100
Co? Znowu zestawienie? Że co? Że 100? Że czego? Że tego najlepszego w SW? A jak to określono? Otóż znowu Pablo Hidalgo przy pomocy Paula Simpsona poprosił o statystykę (ci Amerykanie) wejść do Databanku w roku 2007... Jak? O ja... nie mogę. Co? Ktoś tu chyba sobie jaja robi...? Ano nie. Czy oni nie wiedzą, że ten ich Databank to podrzędne źródło informacji, choć mające priorytet najwyższy, i prawdziwi fani wchodzą tam z musu? No, może nie wiedzą... Nic to. Poczytajmy. I... Nic odkrywczego. Ale zajmuje połowę gazety, łącznie z reklamami. I ta kolejność... O ile na dwóch pierwszych miejscach są Jedi i lightsaber, to czemu Padme, Boba i Palpatine zajmują miejsca od 15 do 17...? Cóż, jaka statystyka, taki obraz świata, który ma gdzieś statystyki.

A co dalej? A nic. KONIEC! I tu szlak mnie trafił (po naszemu miałem spięcie). Materiał jubileuszowy to jakiś śmiech na sali. Debilne teksty dla debilnego odbiorcy. Skandal! Tego nie można inaczej określić nie używając wulgaryzmów najcięższego kalibru. W... (no gdyby droid miał) mam taką gazetę. Ściskając ją w chwytakach można iść już tylko na wojnę z Titanem. I poprzestańmy na tym. Dalej jest... to co zwykle w Insiderach, a miał to być numer specjalny, oderwany o sztampy miesięczno-rocznej. Na co ja kurcze wydałem ciężko zarobione kredyty? Na co liczyłem?


Jawa's Corner
okładka
"Trained by Vader to be an assassin, an unstoppable force."

Books
(Jason Fry). Cytat powyższy to znak, że... będzie o "The Force Unleashed". Oczywiście... Gra która ukaże się latem... Fakt, może zdąży przed 23 września. Kolejny pakiet dla fanów na rok 2008, jak zwykle w odstępie trzech lat od EI, poprzez EII i EIII, a teraz TFU, jak grzmi Haden Blackman. Zapomniał chyba o "The Clone Wars", ale dla nich państwo na "u" to Utah. Pomijając ewidentne dowody inteligencji braci zza oceanu, trzeba przyznać, że tym razem gra będzie wspomagana przez komiks, album z pracami grafików z trzech lat (szkoda wyrzucić, a zarobić to nie grzech), podręcznik do RPG i oczywiście powieść Seana Williamsa, o której tu mowa, bo jesteśmy w bibliotece, jakby ktoś zapomniał. No, my nie zapominamy. A w artykule kilka uwag autora o przenoszeniu scenariusza gry na format powieści, że to trudniejsze niż z filmem, ale ciężko pracowali wszyscy i osiągnęli sukces, jak to oni. A co w książce...? Krzykniecie pewnie: "Wiemy!" i będziecie mieli rację. Wszyscy już wiedzą, tylko w Lucasiowie jeszcze nie. Że "secret apprentice", że misje, że planety: Nar Shaddaa, Felucia, Raxus Prime, że piękna pilotka Juno Eclipse, która będzie naszym obserwatorem i pilotem dla chyba lekko nie dotlenionej i bez imienia maszynki do zabijania Vadera. Powieść bez Juno by nie wyszła. Teraz rozumiem dlaczego. Ona musiała tu być. Jedyna inteligencja, nie licząc kolejnego wsparcia w postaci droida Proxy, ale on to chyba będzie ważniejszy w komiksie. Jedyne co ciekawe to, to, że chyba instynkt matki odezwie się u Juno i zaopiekuje się niedorozwiniętym dwunastolatkiem w ciele mężczyzny, czego efektem będzie "love story" i narastający konflikt (który to już raz?), dzięki czemu... domyślamy się, jak to się skończy. Bym rzygał,... gdybym mógł. To chyba ten lukier z tortu jubileuszowego.



O jej!
Comics (Daniel Wallace). Oczywiście "The Force Unleashed" i wreszcie Haden Blackman chwyci pierwsze skrzypce swego najnowszego nie dotlenionego dzieciątka. I rozwijamy strzępki informacji. Nie wolno było nazwać go "Darth". I dobrze. Pojawi się Bail Organa i Leia (no pewnie). I oczywiście Haden jest zachwycony, że będzie mógł spożytkować więcej ze swego stu stronnicowego scenariusza niż w grze, która...



"Character who starts out as an anti-hero, and evolves into a superhero."

Games
(Zoe Hedges). No i spuścili go ze smyczy, jak i Moc, której poużywamy na maksa. A zaczęło się od pomysłu w sierpniu 2004 roku (cztery lata temu) żeby zrobić super grę, poprzez pomysł co w tej grze ma być (ech ci Amerykanie), akceptację Makera i pierwsze próby, od "push" po całkiem nowe "repulse". Jednym słowem wspaniała nawalanka wszystkiego o wszystko i wszystkim. "This is it!" Aż strach się bać. A że użyto aktora, który, jak to aktor, zgłębił odgrywaną, przy pomocy kolorowych piłeczek na kostiumie, postać i dośpiewał sobie, że tak mógł wyglądać Luke, gdyby przyłączył się do ojca... A dajmy sobie z filozofią spokój. Tu nie o to chodzi. "Kill them! All of them!"



kliknij
Toys
(Jeremy Beckett). A w dziale traktowanym przeze mnie trochę po macoszemu, także TFU. Z drugiej strony chyba on na to zasługuje, bo co mogłoby mnie poruszyć? Nowy lightsaber Sithów? Kolejne klocki Lego złożone inaczej? Kolejne figurki? Nawet ten rancor? A ja mam już takiego od Magików, od zeszłego roku. I po co mi ten od Hasbro?



Star Wars Q&A (Leland Y. "Keeper of the Holocron" Chee). Uff... Koniec jubileuszu, koniec TFU. Wróćmy do istoty tego, czym jest bardzo, bardzo odległa galaktyka. Dziś kilka wyjaśnień. Ile ręki i gdzie Vader odciął Luke'owi i co trzeba było wymienić, dosztukować, zamienić. Próbuje się także określić jak nazywały się Ewoki, które razem z Chewiem zdobyły AT-ST... A to nie taka prosta sprawa. O ile można się zgodzić, mimo różnych znaków na niebie i ziemi, że jednym z nich jest Widdle Warrick to ten drugi... Może Warok? A może i nie... Kim jest Colem Kcaj? A był taki? A był... i zasiadał w Radzie Jedi, gdy przystąpił do niej niejaki Anakin Skywalker. To był Jedi rasy Ongree, którego losy po "Rozkazie 66" nadal nie są znane. A na koniec imię dowódcy eskadry Y-wingów, oznaczonej "Szara" w bitwie nad drugą "Gwiazdą Śmierci". To Salm Horton i o dziwo przeżył (patrz seria X-wingi).



Scouting the Galaxy (Steve Sansweet). A tym razem Steve mnie zaskoczył. Wspomnieniami. Czy mówiłem wam, że uwielbiam wspomnienia? Pewnie ze starości. Tym razem guru wszystkich zbieraczy opowiada o tym, jak zmieniały mu się zapatrywania na własną kolekcję, jak od kolekcjonera wszystkiego i wszędzie stał się zbieraczem tylko tego, co uważa za najważniejsze (oczywiście chodziło o pieniądze i miejsce na kolekcję, i to mówi człowiek, który przerobił kurnik na magazyn). Kiedyś każdego to czeka... Znaczy nie kurnik. Ale nie tylko wspomnienia są w artykule. Steve zapowiada swą nową publikację w 2009 roku czyli niebawem. Wyjaśnia, że czasem coś, czego bardzo szukacie i jest "nie do dostania", może w innym kraju leżeć na półce, wystarczy tylko dobrze poszukać w internecie. Oczywiście to były rady dla Amerykanów, dla których Ameryka to cały świat, a nie dla nas. No i jeszcze jedna sprawa... W 1977 roku główną nagrodą w konkursie... czegoś tam w kinach, była specjalnie "odpicowana" Toyota Celica GT, rocznik 1977 oczywiście, w motywy Star Wars. Jejku, jaka śliczna... A Steve chciałby ustalić jej losy, bo... Mógł ją kupić na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, w dobrym stanie za jedyne 1000 dolców... A nie kupił bo nie miał gdzie trzymać. A dziś...



kliknij
International
(Gus Lopez). Zaglądamy przez płot, nasz płot, bo tematem są przydasie z Niemiec. Niemcy od początki mieli to co najlepsze, łącznie z seriami Kennera, a nawet więcej. Taki rarytasik jak snowtrooper YPC, czyli dołączony do komiksu jako zabawka, to dziś niezły cel dla zbieraczy. Ale to oczywiście nie wszystko. Praktyczni Niemcy mieli nawet ręczniki papierowe, chusteczki higieniczne i papier toaletowy z logo Star Wars produkcji znanej nam firmy Zewa. I o ile można mieć wątpliwości, czy zbierać lekko używane, czy -ny, to z pewnością każdy by chciał mieć pocieszne hipopotamy z jajek niespodzianek. I można je mieć, widziałem na Allegro całe komplety. Co jeszcze? Pamiątkowe monety... Ale głównie wszystko to, co łączy się z niemieckim zlotem fanów Jedi-Con. Czy chciałbyś mieć gustownego Sithowego, czerwonego misiaczka przy wisiorku do kluczy? Kto by nie chciał.



Padawan's Corner (Cynthia Cummens). Ktoś ruszył głową i ten dział został lekko przesunięty pomiędzy ważniejsze artykuły. I dobrze, dzięki temu nie jest już w części końcowej, to znaczy do pominięcia. Dziś rysujemy Yodę... i wcale nie mangowego.



"It should be cheap, but it should be creative."

Set Piece
(Chris Trevas). Sklep i jego właściciel Watto. "This is it!" Uwielbiam tę postać. I czemu się tu dziwić. Wspaniałe aktorstwo Andy'ego Secombe'a zostało z niemałym trudem przeniesione na postać CG i to z sukcesem. Poświęcono nawet jeden z kłów małego Toydarianina, aby lepiej było widać jak mówi. A i Maker miał wielki wkład w postać. To po prostu czyste Star Wars. A co na składzie? A wielki klimatyzator wbudowany w ścianę, gdyż na planie temperatury były bardzo wysokie, a jeszcze w czasie kręcenia klimę należało wyłączyć, aby nie buczała. Zresztą jak dobrze się rozejrzycie po sklepie, to znajdzie absolutnie wszystko, czego szukacie i co jest potrzebne do naprawy jakiegokolwiek złomu w galaktyce. A nawet więcej.

I już prawie, prawie... Jeszcze tylko przypomnienie, że Star Wars "przenoszą się" do Japonii, przy pomocy zdjęć z Osaki w Comlinku, na których jakoś tak Ki-Adi-Mundi ma skośne oczka i nie spodziewałbym się już nic więcej, lecz...



Bantha Tracks #30 (Mary Franklin). Pani redaktor Mary Franklin mnie zaskoczyła artykułem wspomnieniowym, przy okazji przypomnienia, że dziś dzieci, które bawiły się w "Gwiezdne wojny" przed laty, same mają dzieci, które "wypaczają" na swój obraz i podobieństwo. A może chcą im dać to, czego zawsze pragnęli? A czego pragnęła Mary na rancho bydła w Montanie? To właśnie temat artykułu. Od przeczytanej gazety i filmu, poprzez członkostwo w oficjalnym fanklubie, aż do... "Bantha Tracks". "I'm lovin' it!"

Teraz to już definitywny koniec "jubileuszowego" wydania Insidera. I dobrze. Standardowy koniec pozwolił mi trochę ochłonąć po zdecydowanie nie udanej części zasadniczej magazynu. Nie tego fani oczekują od ponoć fanów redagujących Insidera, oj nie tego. Cóż, fan kocha i czeka na lepsze czasy. Może już ten "nowy" 101 numer?

[droid]
[20.04.2008]
SW Insider #100 - Titan Magazines - marzec 2008 r. - wydanie specjalne, za specjalną cenę.

Artykuły: 1, 2.
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016