strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - SW Complete Visual Dictionary nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo

powiększ
Gdy zamawiałem książkę miałem wątpliwości. Czy warto? Z jednej strony cena (minus rabaty, plus koszt transportu) wcale nie taka niska (40 USD), ale to "tylko" dwa razy tyle ile zapłaciłem za słownik do EIII, którego po polsku nie było. Z drugiej strony właśnie język. Całość, czyli słowniki EI, EII, EIV-VI (Davida W. Reynoldsa) i EIII (Jamesa Luceno) w jednym i w oryginale, a to wyjaśnia czasem co tłumacz miał na myśli. Po trzecie poprzednie słowniki już trochę pożółkły, farba wyblakła... Ale jak się okazało ten oryginał EIII też. A po czwarte i najważniejsze, zapowiedzi obiecywały nowy materiał. Fakt, tylko coś o R2-D2 i sarlaccu, ale dla fana(tyka) to wystarczający powód, choć... Zamówiłem, ale do dnia, w którym nie otworzyłem książki nie byłem przekonany, co do słuszności takiego postępowania.

Pierwsze wrażenia to jak zwykle "mania" wielkości, 272 strony, śliczne, bieluchne, doskonały druk, duże, ostre ilustracje i fotografie, piękne barwy,... Ale to znaliśmy już wcześniej. Z kolei jakby czegoś tu brakowało... Chodzi o te małe obrazki porozrzucane tu i ówdzie na stronach tych bardziej "technicznych". Ale spokojnie, odnalazły się. Następnie zwracają uwagę drobne poprawki w tekście (Ryder Windham): tu dopisek (Yoda - nauczyciel Skywalkerów, skorumpowany Senat), tam poprawka (kapsuła ratunkowa Separatystów, a nie z Kashyyyka). Ot zwykła robota redakcyjna. Na końcu pojawił się słowniczek terminów i indeks haseł, co jest doskonałą pomocą w wyszukiwaniu, a jednocześnie to tu znalazło się miejsce na "zagubione" rysunki. No tak, ale co z tego? Za co wybuliłem szczodrym chwytaczkiem, po zabiciu wiadomego węża, tyle kredytów? Zacząłem więc porównywać strona za stroną i...

powiększ
W EI natrafiłem na nowy rysunek droideki, zamiast nędznej fotografii z poprzedniej wersji. W EII nie zauważyłem żadnej zmiany... Nastrój zaczął mi się ważyć. EIII... Jedna strona taka sama, druga taka sama, trzecia... Battle of Utapau? Coś mi się skleiło? Coś pominąłem? Zmienili kolejność? Nie... Nie! Jest coś NOWEGO! Znaczy Ryder Windham wziął pieniądze nie tylko za redakcję, ale i coś dopisał. A to był dopiero początek, dalej znalazłem więcej nowości. Jeżeli chodzi o EIII, znalazły się tu między innymi materiały, których przed premierą filmu pokazywać nie było wolno, bo zdradzały fabułę (słownik do EIII wydano w kwietniu, miesiąc przed premierą). Tak więc, już spokojniejszy zanurzyłem się w...



Battle of Utapau. A tu oprócz wiadomego pojedynku Obiego ze zGryvusem mamy wojownika na dactillionie oraz "stajenkę" i opis tychże wierzchowców. Kolejnym przedstawicielem fauny Utapau jest udomowiony... pająk gintho (co kraj to obyczaj), który oprócz roli... ulubieńca, pełnił funkcje "partyzanta" (lub terrorysty "z pewnego punktu widzenia") zastawiającego pułapki z sieci na wrogie droidy. Ciekawe, czy potem łapano w pajęczynę klony? A skoro mowa o droidach to octuptarra, czyli tri-droid lub virus-droid (broń biologiczna do walki z klonami), znalazł tu także swoje miejsce.



Order 66. Wstawiono tu sceny z "końca misji" Jedi na Felucii, Cato Neimodii, Saleucami i Mygeeto. Pokazano "wierzchowca" gelegrubsa, czyli przezroczystego ślimaka, stanowiącego "prekursora" dla wiadomego dewbacka, gdyż ponoć klony dobrze reagowały na żywe zwierzęta i przywiązywały się do nich... Z technicznych tematów to pojawił się galactic marine we wspaniałym mundurze, odpornym na niskie temperatury, przypominającym o...



Clone Battle Tanks. powiększ
Gdyby bombardowania z orbity były precyzyjne, tanie (duże zużycie energii) i bezpieczne dla okrętów (czasem energia potrzebna jest na przykład do obrony), to siły naziemne wykorzystywano by tylko do okupacji, a tak... "w pierwszym szeregu podąża na bój, piechota, ta..." biała piechota... Na szczęście w "dzisiejszych" czasach piechota jest zmechanizowana. I mimo, że SW stoi repulsorem, to od czasu do czasu pojawiały się w uniwersum maszyny kroczące, a i na kołowe przyszedł czas. Każdy z tych rodzajów... sposobu przemieszczania ma zalety, jak i wady. Repulsor "wleci" praktycznie wszędzie (poduszkowiec), maszyna krocząca choć powolna lepiej poradzi sobie w terenie zarośniętym (co dwie nogi to...), na bezdrożach zaś pojazdy kołowe są zwrotniejsze i stabilniejsze (koło, najstarszy wynalazek...). Tak więc dla każdego typu znajdzie się zastosowanie... w armii. A teraz zaskoczenie. HAVw A6 Jaggernauty łatwo dojrzeć na Kashyyyku, ale transportowce kroczące AT-OT, czy repulsorowe UT-AT "Trident"? O ile te ostatnie na mostach Mygeeto trudno będzie dojrzeć (Unstable Terrain Artillery Transport), to te wcześniejsze (All Terrain Open Transport) w konwoju na Felucii chyba łatwiej.



Mustafar. Oprócz "ostatniego" pojedynku Jedi mamy tu oczywiście Mustafarian i ich pchłę lawową, a z drugiej strony droida do zbierania lawy.

W części traktującej o pierwszej trylogii spodziewałem się z zapowiedzi sarlacca i czegoś nowego o R2-D2, ale na szczęście to nie wszystko.



Rebel Warriors. Do przywódców dołożono "zwykłych" żołnierzy i ich sprzęt. A więc kolejna wersja DL-21, czy A280, ale także pułkownik Airen Cracken (późniejszy generał), który w czasie ataku na DSII obsługiwał górne działko "Sokoła Millenium"... Mała rzecz, a cieszy.



Imperial Personnel. Druga strona też dostała swoją działkę. Opisano tu między innymi rozwój Akademii i jej wielu oddziałów rozsianych po galaktyce. powiększ




The Sarlacc. To miał być "hicior" i... w sumie jest. Przekrój tajemniczego "robala", być może inteligentnego, zawiera nawet "celę" Boby Fetta wraz z nim "na pokładzie".



Cantina Patrons. Nic dziwnego, że bywalcom kantyny Chalmuna poświęcono więcej miejsca, bo było ich wielu w okresie od pierwszej wersji po tę poprawioną. Co ciekawe, Ryder postanowił "rozprawić się" z kończynami Aqualisha... A tu okazuje się, że było ich... dwóch. Z jednej strony Ponda Baba, ten z łapą owłosioną i palczastą, co to kiedyś była..., a potem ją Obi "oderżnął" od przyjaciela dr. Evazana (amator blastera SE-14c). Tak więc owe zdjęcia Aqualisha z płetwami przedstawiają osobnika odmiennej rasy o imieniu Teak Sidbam... Tak... Teraz wszystko jasne... chyba. Może by jeszcze Ryder wyjaśnił, czemu Greedo chodził w szpilkach? Wtedy to już bardzo, bardzo odległa galaktyka nie będzie miała żadnych tajemnic...



R2-D2 Expanded. powiększ
Prequele poszerzyły nasze wiadomości o ukochanym astrodroidzie. Z jednej strony podnoszona kopułka (myśliwiec Naboo), ale przez to wpadały do "kubła" różne śmieci i malec tego nie lubił. Z drugiej "karuzela" z końcówkami, stąd mylne wrażenie, że do każdego odcinka, czy nawet sceny montowano mu inne "wypustki". Z trzeciej sprawa napędu odrzutowego... Kiedyś już napisano, że resurs owych silniczków się skończył i należało je zdemontować. Ale czemu nie zamontowano nowych? A to teraz się w prosty sposób wyjaśniło (Ryder). Otóż to niedobre Imperium po Wojnach Klonów fabrykę Brooks Propulsion Devices produkującą takowe silniki po prostu zamknęło i już. Koniec z domysłami, koniec zagadek. Teraz nawet wiemy, gdzie R2-D2 miał zbiorniki paliwa do tychże silników. No właśnie gdzie, kto zgadnie?

Osiemnaście nowych stron... Plus słowniczek i indeks... Czy było warto? Dwa dolce za stronę? Hmmm... Fana(tyka) nie pyta się o takie drobiazgi, bo jeszcze wyciągnie zza pazuchy... i nieszczęście gotowe. Każdy musi sam sobie udzielić odpowiedzi na to "egzystencjalne" pytanie... Być, czy mieć? A na horyzoncie kolejne zbiorcze wydawnictwo...

Artykuł na oficjalnej

Lorienjo
[21.01.2007]
SW Complete Visual Dictionary - David West Reynolds, James Luceno, Ryder Windham - DK - wrzesień 2006 r.
- twarda okładka, papierowa obwoluta,
- format nieco większy od A4,
- 272 strony,
- ISBN: 978-0756622381,
- cena 40,00 USD.
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016