strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida - Star Wars: The National Public Radio Dramatization nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo


Był rok 1979. Dawno? Nie tak bardzo, dla droida oczywiście. Ale radio pamiętacie? Fakt, w owym okresie dosyć popularne medium przekazu. Na jego łonie funkcjonowało coś takiego jak słuchowisko radiowe, czyli taki teatr tylko, że w radiu. Nic więc dziwnego, że postanowiono przenieść do radia jeden z największych sukcesów kinowych ostatnich lat "Star Wars". A wszystko przez to, że w owych czasach w USA kino nie trafiało do zbyt wielu obywateli, za to radio tak.

Młody reżyser George Lucas podchwycił ów pomysł i za jednego dolara odsprzedał prawa do realizacji słuchowiska. Na autora scenariusza wybrano Briana Daleya, tworzącego w owym czasie trylogię Hana Solo (tę pierwszą). Lecz sprawa zamiany filmu na słuchowisko nie jest taka prosta, wszak tracimy obraz, czyli najmocniejszy atut SW... Za to można zrobić więcej, gdyż nie ogranicza nas określona ilość aktów, czyli po ludzku czas filmu. Tak oto powstał scenariusz trzynastu półgodzinnych odcinków, czyli sześć i pół godziny "Star Wars"! Masa nowego, nikomu nie znanego materiału, uzupełniająca widziane obrazy z kina, dająca pełniejszy obraz owej historii. Fakt, nakazano jak najmniej korzystać z narracji i dobrze, całość jest napisana w formie dialogów z podkładem dźwiękowym, a tylko wprowadzenie i zakończenie czyta narrator. Poza tym, gdy skupiamy się na dźwięku trzeba pamiętać o takich "drobiazgach" jak zbyt długie wypowiedzi droida, gdyż droid nie... Zgadliście? Droid nie oddycha i oddech Toniego nie może być słyszalny, a więc jego kwestie siłą rzeczy muszą być krótkie. A czy wiecie jak "pokazać" w radiu na przykład sześciu szturmowców? Owszem, można powiedzieć, że widzę sześciu, ale to słabiutkie. Najlepiej jest, gdy napiszemy dialogi tak, aby każdy z nich "zaistniał" swoją kwestią, wtedy słowo nabiera głębi, staje się plastyczne prawie jak obraz. I tego dokonał Brian.

Reżyserem został Jan Madden, utalentowany artysta, który także znał SW, a co więcej od zaangażowanych aktorów także wymagał znajomości filmu i realiów bardzo odległej galaktyki, i kim na przykład jest ów "samurai of the Force". Świadoma twórczość jest lepsza od zwykłego odgrywania roli. Aktorzy w większości też byli nowi, nie każdy jak Anthony Daniels, czy Mark Hamill mieli czas, ale ci co słyszeli słuchowisko uważają, że SW nic na tym nie straciło. Dodatkowo także Ben Burt zgodził się udostępnić swoje archiwa dźwiękowe, co wystarczająco zastąpiło brak znanego nam obrazu. I tak na przełomie 1979 i 1980 roku nagrano słuchowisko w tempie "niewyobrażalnym" dla Marka Hamilla, dla którego nagrywanie jednego dnia więcej niż pół godziny gotowego materiału, wcale nie przypominało doświadczeń z planu filmowego. Ciekawostką owych czasów jest recenzja Wayna Warga w "Los Angeles Times" opowiadająca o tym, jak jego ośmioletni syn wychowany na telewizji, doskonale interpretował usłyszane historie i przy pomocy figurek razem z ojcem odgrywał losy bohaterów (film był wtedy dla starszej młodzieży).

W roku osiemdziesiątym dwa razy zaprezentowano słuchowisko, obie emisje nieco się różnią i są skrócone w stosunku do scenariusza z uwagi na ramówkę radia i przerośnięte napisy końcowe, dlatego możliwość przeczytania go daje dopiero pełny obraz pracy Briana. Być może kiedyś sięgniecie po tę książkę, a może i po nagrane już na CD słuchowisko. I to tyle gwoli "recenzji", dalej ci, którzy nie lubią streszczeń niech nie czytają, gdyż napiszę wam o tym, czego w filmie nie widzieliście, chociaż dziś pewnie już co nieco z tych "tajemnic" o uszy wam się obiło. Tak więc uwaga, będzie "spojler"...

"Dawno, dawno temu w bardzo odległej galaktyce..."

I - Pod słońcami Tatooine młody chłopak Luke Skywalker po raz chyba setny przesłuchuje taśmę z nagraniem rekrutacyjnym do Akademii Kosmicznej (to były czasy magnetofonów - przypis autora). Tak oto rozpoczyna się "rozszerzona" wersja nowego rozdziału w dziejach galaktyki. Gdyby nie Windy, najbliższy kolega Luka od czasu wyjazdu Biggsa, słuchałby jej pewnie dalej. Lecz marzenia to nie jedyna radość młodego farmera. Są jeszcze koledzy: przywódca grupy okolicznej młodzieży Fixer, Deak, dziewczyna Fixera Cammie oraz własny T-16, dzięki któremu stał się tak dobrym pilotem, nie gorszym niż Fixer, a nie tylko Wormiem, jakim przezwiskiem obdarzyli go koledzy, którzy tak naprawdę nie zaakceptowali do końca przybysza spoza planety. Najlepszym pilotem zawsze był Biggs, to on dzierżył rekord Żebraczego Kanionu i tylko on pokonał twórcę wdów Kamienną Igłę. Lecz Biggsa już nie ma, wyjechał do akademii i niekwestionowanym mistrzem pilotażu jest teraz Fixer do czasu... Do czasu, aż sprowokowany wyzywa na pojedynek Wormiego, znaczy Luka. W wyścigu Fixera z Deakiem na pokładzie, przeciwko Lukowi z Windym wygrywa Luke. Oczywiście musiał dokonać tego samego co Biggs i zaliczyć Kamienną Igłę. Co prawda przytarł nieco T-16, uszkodził stabilizatory, za co wujek uziemił go do końca sezonu. Ale jest jeszcze speeder...

Luke kochał wujostwo, to jedyna rodzina jaką miał. Ciocia Beru zawsze była dla niego dobra, a i wujek Owen mimo szorstkości chciał dla chłopaka jak najlepiej, oczywiście ze swojego punktu widzenia i mimo być może nadmiernych oszczędności, kupił wszak Lukowi T-16. Ale i Luke robił wszystko co mógł, aby pomóc na farmie. Może zakup T-16 oddalił w czasie wymianę skraplaczy na nowsze niż dziesięcioletnie i coraz trudniejsze do naprawy, zwłaszcza, że stary droid Treedwell sam wymagał napraw i nie był zbyt pomocny. Może właśnie dlatego Akademia odsuwała się w czasie o kolejny sezon, może... Zawsze pozostaje nadzieja, ciocia wszak popiera Luka, a nawet przekonała Owena, że potrzebuje w domu droida, który zna Bocce. Może w Achorhead, czy na Stacji Toshi znajdzie się jakiś i będzie wszystkim łatwiej?

W czasie pracy przy skraplaczach uwagę Luka przykuwa błysk na niebie. Dzięki makrolornetce, kupionej za oszczędności z połowy sezonu, zobaczył bitwę kosmiczną nad Tatooine. Od razu speederem udał się na Stację Toshi powiadomić kolegów, a tam Biggs. I mimo kolejnych żartów, jak to kapitan Skywalker znowu dojrzał nieprzyjaciela, Biggs okazał więcej zrozumienia dla opowieści Luka. Ale to już znacie, wycięta scena i "spowiedź" Biggsa o Rebelii.

II - Rebelia... Historia Rebelii bezpośrednio związana z wydarzeniami na Tatooine wcale nie dotyczyła Biggsa, a zaczęła się na Raltltiir, gdzie z humanitarną pomocą na pokładzie dowodzonego przez kapitana Antillesa "Tantive IV" przybywa księżniczka Leia Organa z Alderaanu. To też już powinniście znać z komiksów serii "Empire", ale warto przypomnieć, zwłaszcza, że historia ma ciąg dalszy łączący się bezpośrednio z Tatooine.

Na skutek zbrojnego wystąpienia przeciwko Imperium Palpatine wysyła siły pacyfikacyjne na Raltiir pod dowództwem Lorda Tiona i Darthem Vaderem do pomocy. Gdy Leia przybywa właściwie jest już po wszystkim, planeta zdobyta, Wysoka Rada obalona, walki dogasają, siły imperialne sprawują kontrolę. Dostawa sprzętu medycznego i części zamiennych stanęła pod znakiem zapytania, a w dodatku Tion, zadurzony w uroczej Lei i podbudowany zaproszeniem Prestora Organy na Alderaan, chce poznać zawartość dostawy. Jak widzicie Bail Organa miał kiedyś inne imię. To były inne czasy. Dzisiaj zanim film wejdzie na ekrany znamy już wszystkich bohaterów z imienia, nazwiska, pochodzenia oraz całą ich przedfilmową historię. Nie to jak Hamerhead czekał na imię dziesięć lat. Tak to Bail był Prestorem i jeszcze niejedno zastanawiające imię spotkacie. Na szczęście strzelanina na lądowisku odwraca uwagę Tiona od Lei i od trzech szpitali polowych, pakietów medycznych oraz części zamiennych do sprzętu wojskowego. Misja humanitarna? Takimi misjami zajmowała się Leia i była znana ze swojego miłosierdzia dla potrzebujących. W drodze na statek Leia i Antilles spotykają rannego żołnierza, który informuje ich o niezmiernie ważnych informacjach dla Rebelli zapisanych w jego umyśle przy pomocy hipnozy, a strzelanina była dywersją, aby mógł dotrzeć do Lei. Mimo interwencji przybyłego Lorda Vadera udaje się ukryć i dostarczyć na pokład statku rannego żołnierza, ale kosztem zatrzymania na planecie. Dopiero fortel z "podsłuchaną" rozmową między Leią, a kapitanem o Tionie pozwala powrócić na Alderaan.

W sali tronowej wita Leię ojciec. Księżniczka wstrząśnięta tym co widziała na Ralltiir jest przekonana, że czas walki nadszedł. Lecz Prestor Organa obawia się, że Alderaan może tylko stracić tak jak prawie stało się w Wojnach Klonów. Z danych uzyskanych z Ralltiir wynika, że Imperium pracuje nad planem "Death Star" pod kierownictwem gubernatora Tarkina, dla którego pracuje także Tion. Aby się czegoś dowiedzieć, zaproszono Tiona. Przy obiedzie Tion oświadcza się Lei i aby zaimponować ojcu, opowiada o swojej pracy i niesamowitym osiągnięciu technologicznym Imperium. Dzięki pracy w sztabie Tarkina, Tion stanie się znaczącą osobą w strukturach armii, przez co dla Lei mógłby stać się doskonałą partią i otworzyć jej podwoje pałacu na Coruscant. A ponieważ projekt jest prawie ukończony i plany zostaną przesłane konwojem ze sztabu Tarkina do Imperialnych archiwów, nic nie stoi na przeszkodzie, aby poinformować Organów o nowej stacji kosmicznej. Nie jakiejś kolejnej platformie obronnej, ale o stacji wielkości księżyca z główną bronią, mogąca zniszczyć całą planetę. Tarkin jest bardzo ważny dla Imperatora, a i Tion, gdyż dla niego pracuje. I w tym momencie Leia zdradziła się, że zna nazwę Death Star. W wyniku wynikłej szamotaniny Tion zastrzelił się z własnego blastera i trzeba było upozorować wypadek na polowaniu.

Minęło kilka dni. Z Toprawy napłynęły wiadomości, że mimo straty ponad stu ludzi, udało się przechwycić plany stacji bojowej, lecz nikt nie jest w stanie z nimi przybyć na Alderaan, gdyż Imperium zablokowało system. Lecieć nad Toprawę miał Prestor, ale Leia przekonała go, że powszechnie znane jej podróże stanowią lepszą przykrywkę dla misji. W zamian za to w drodze powrotnej miała zabrać z Tatooine przyjaciela domu Organa, rycerza Jedi, który uratował Alderran w Wojnach Klonów, generała Obi-Wana Kenobiego.

III - Dla osobistego tłumacza kapitana Antillesa przydział do działu droidów roboczych wydawał się zsyłką. Nawet towarzystwo R2-D2 nie poprawiało mu nastroju. Tak więc nieoczekiwana zamiana codziennej harówki na pracę dla kapitana wydała się C-3PO prawie rajem. Gdyby wiedział... Po przybyciu na opustoszały mostek oba droidy zostały zaprogramowane przez Antillesa na bezpośrednia podległość rozkazom głosowym księżniczki Lei. Po wyjściu z nadprzestrzeni w zakazanym sektorze, R2-D2 udał się na zewnątrz statku do bloku czujników nawigacyjnych udawać dokonywanie napraw. Najwyższy priorytet nakazywał droidom wykonanie misji za wszelką cenę, kłamanie, nie przyznawanie się do znajomości z Leią, a nawet poświęcenie własnej osoby. W trakcie, gdy Leia odbierała zakodowany sygnał, R2-D2 "naprawiał", C-3PO utrzymywał z nim łączność poprzez comlink, statek był sterowany z mostka rezerwowego, imperialny niszczyciel "Devastator" wykrył "uszkodzony" statek i postanowił go skontrolować. I pewnie by się Lei udało, w końcu konsularny statek ma prawo dokonywać napraw systemów nawigacyjnych bez których podróże są niemożliwe, lecz wykryto rebeliancką transmisję. Mimo natychmiastowego wezwania do poddania się i otworzenia ognia, "Tantive IV" skoczył w nadprzestrzeń z R2-D2 już w śluzie powietrznej. Kurs Tatooine, a droidy do kasowania.

Droidy "uratowało" pojawienie się "Devastatora" za rufą statku Lei nad Tatooine. Walka była krótka ale krwawa, tym bardziej, że kapitan wysłał wszystkich w celu opóźniania zajęcia statku, tak aby Leia mogła zrealizować swój ostatni, desperacki plan. W czasie, gdy kapitan zaczął wystrzeliwać szalupy ratunkowe, księżniczka odnalazła nasze droidy, nadal podległe Lei i wysłała je ze znaną nam misją w dół na planetę, na pozycję Alpha-1733-Mu-9033 w pierwszym kwadrancie, gdzie znajdowało się domostwo Kenobiego. Na szczęście R2-D2 miał podstawowe oprogramowanie pilotażowe...

IV - No i nie wszystko poszło po myśli Lei, widać lądowanie miało nie do końca kontrolowany przebieg. W dodatku C-3PO nie potrafił się dogadać ze swoim partnerem, co skazało go na bliższą znajomość z Jawami i "niechcąco" zdradził pozycję R2-D2 "droidożercom". "Niestety" w Toshi, ani w Achorhead dobrych droidów nie było, tak więc Lars został zmuszony do wystrzelenia flary sygnalizacyjnej i oczekiwania przybycia Jawów. W dodatku pewne rozmowy R2 z R5 miały chyba jakiś wpływ na to, że droid protokolarny dostąpił raju, po waszemu warsztatu z kąpielą olejową.

V - Świt nad Tatooine pokazał wykradających się cichaczem Luka i C-3PO, wypychających z garażu speedera bez włączonych silników, aby nie obudzić wujka, a wszystko przez kubeł nitów, czyli małego, narwanego astrodroida. Pilotażem zajął się C-3PO, mający także odpowiednie oprogramowanie, dzięki czemu Luke mógł przeszukiwać teren. W podróży chłopak opowiedział wszystko, co wiedział o Benie. O życiu na pustyni jak pustelnik, o pieszych podróżach, czego nikt dotąd nie dokonał, o rzadkich wizytach w mieście, gdyż potrzeb wielkich nie miał, o uratowaniu Luka i Windyego po niefortunnej wycieczce na dewbacku, za co Owen wygnał Bena... W drodze Luke postanowił wszystko zwalić na C-3PO, z czym droid się zgodził, lecz po informacji, że czeka go "tylko" kasowanie, natychmiast zmienił zdanie.

Po spotkaniu z Benem, Luke dowiedział się, że imienia Obi-Wan stary Jedi przestał używać jeszcze przed jego urodzeniem. W domu, Ben wyciągnął narzędzia i udzielał fachowych rad w trakcie naprawy ręki C-3PO.

A potem było pobojowisko Jawów, którzy także potrafią umrzeć z godnością, walcząc odważnie do końca.

VI - Czy wiecie kim w kantynie w Mos Eisley byli: Meerin Hammerhead, Stofo Lupinoid, czy T'iin-T'iin Dwarfs? Nic to, w każdym razie Obi-Wan szukał Corelian, a ci z pewnością są ludźmi i to najlepszymi pilotami w galaktyce. Udało mu się nawet mimo pewnego problemu z Rootoo, którego przeciął na pół (sic!). Tak oto na scenie pojawia się Chewbacca, którego mowę zna Obi-Wan, a nawet wie całkiem sporo o samych Wookiech, oraz kapitan Han Solo, dla którego niespodziewana okazja może wybawić z kłopotów i umożliwi spłacenie długów Heaterowi, Preacherowi i Jabbie (sic!). W międzyczasie C-3PO wykazał się pomysłowością i ukrył się razem z R2-D2 przed patrolem szturmowców u handlarza droidów.

VII - Szturmowcy nadal przeszukują Mos Eisley, droidy zostały wysłane na lądowisko 94, a Ben z Lukiem "korzystnie" przy odrobinie jedajowej perswazji sprzedają speedera za dwa tysiące. Tymczasem okazje zaczynają gonić Hana. Squek wpada z propozycją od Big Bunjego na transport korzeni za dziesięć tysięcy, ale jutro. Potem przychodzi Heater wyjaśnić sprawę długu i nieszczęsnego Greedo, a także zasugerować dogadanie się z Imperium w sprawie poszukiwanych... Trudne decyzje dla Hana.

Czy wiecie co to Skywalker Technical Maintenance Service? A to kolejny pomysł droidów, a właściwie R2-D2 na uniknięcie ponownych kontroli i ukrycie się. Bezczelnie wprosiły się do sklepu i zaproponowały promocyjne usługi gratis od nowej firmy na rynku, dzięki czemu znalazły schronienie do czasu otwarcia lądowiska 94 i opuszczenia go przez ludzi Jabby oraz przybycia Bena i Luka, którzy mają wrażenie, że jednak ktoś ich śledzi.

VIII - Na Death Star Lord Vader przesłuchuje Leię. Mimo narkotyków i różnych prób zastraszenia, czy oszukania nie udaje mu się niczego od niej dowiedzieć. A był bardzo przekonywujący, tak, że mało księżniczka nie uznała go za rebelianta. Szkolenie jednak przemogło słabość umysłu i podstępy mrocznego Lorda. Za to Tarkin znalazł sposób, Alderaan, ale Darth Vader nie był przekonany do tego pomysłu, a zwłaszcza opinii Imperatora. Sugerował nawet skontaktowanie się z nim, lecz Tarkin nie zgodził się uznając, że on dowodzi stacją i lepiej jest w stanie określić zaistniałą sytuację.

IX - Mało kto potrafi umknąć imperialnej blokadzie, tym bardziej wyczyn Hana umocnił zdanie o nim w oczach Jedi i o możliwościach największego złomu w galaktyce, o czym musiał przekonywać Luka w końcu chłopaka z prowincji. Przy okazji dowiadujemy się trochę o cywilizacji Wookiech, zwracamy uwagę na odżywianie się i to także droidów, ot po prostu spokojna podróż. W czasie gdy załoga dokonuje napraw po ostatnim spotkaniu z okrętami Imperium, Ben rozpoczyna szkolenie Luka. Fakt, o Vaderze nie chciał zbyt wiele mówić, sugerując tylko, aby nie kierować się nienawiścią i zemstą.

Obi-Wan nie jest ostatnim Jedi, są inni choć niewielu, lecz rozproszeni po galaktyce. Kiedyś szkolono Jedi latami, ale teraz sytuacja jest inna, to i szkolenie inne. Od pierwszych postaw szermierskich, poprzez zaufanie Mocy, aż po ćwiczenia ze zdalniakiem Hana do ćwiczeń strzeleckich. Luke ma wrodzony talent po ojcu i ćwiczenia idą nadspodziewanie gładko. W międzyczasie Chewie ma wolne i szukał chętnych do gry w hologrę, rzecz zadziwiająca wśród przemytników, więc R2-D2 zastąpił zajętych ludzi. Powracają także wątpliwości natury moralnej. Ben wierzy w Hana, Han wierzy w pieniądze, które Benowi są w ogóle niepotrzebne. Ciekawe co robi Jedi, gdy zgłodnieje? Po spotkaniu z myśliwcem znowu się okazuje, że wiedza Obiego o otaczającej galaktyce jest olbrzymia, a i pomysły na wybrnięcie z matni są niespotykane.

X - Wszystkie drogi prowadzą na Death Star, ale drogi widzianej z ukrytych schowków na Falconie jeszcze nie znacie. Zmysły Jedi zastępują oczy, dzięki czemu akcja Wookiego przeciw ekipie technicznej, oraz Hana przeciw szturmowcom jest bardzo efektywna. Niestety pomysł założenia zbroi szturmowca wcale Hanowi nie odpowiada, a to za sprawą zapachu wskazującego na to, że żołnierze Imperium żyją w nich.

XI - W pewnym momencie zbroje przestają być użyteczne, ale pasy z wyposażeniem mogą się kiedyś przydać i przydają się. Za to działka na Falconie dają się bardzo łatwo sterować i wszystko jest intuicyjnie wyczuwalne.

XII - Dlaczego Vader nie zatrzymał R2-D2, skoro i tak wiedział co się dzieje na pokładzie stacji bojowej, a nawet miał czas na skonstruowanie planu wykrycia bazy Rebelii? Otóż, obawiał się, że bez R2-D2 Leia poleci zupełnie gdzie indziej, a być może plany zostały i tak skopiowane, tak więc baza stała się priorytetem.

Dlaczego jednak Leia przeczuwając, że są śledzeni, nie pozwoliła Hanowi gdzieś wylądować i przeszukać statek, a zamiast tego poprowadziła Death Star prosto na Yavin? Na to z kolei miał wpływ los Alderaanu. Obawiając się kolejnych demonstracji siły księżniczka uznała, że stację bojową należy zniszczyć tu i teraz. Cóż, młoda i narwana była.

Na Yavinie IV przywitał ich dowódca Willard. Han i Chewie dostali zapłatę w metalach, bo kasy Rebelia raczej nie miała, a i tak tych kilka starych myśliwców kosztowało ich majątek. Leia i Luke próbowali wpłynąć na przemytnika, ale bez skutku. Za to Luke dowiedziawszy się, że brakuje pilotów zgłosił się na ochotnika. Narwaniec, jak Leia. W pomieszczeniu symulatora spotkała go niespodzianka, Biggs. To Biggs sprawdził umiejętności Luka, który "zginął" tylko dwa razy, mimo, że atakowała go cała flota. Niestety lotu na myśliwcu wykonać nie mógł, gdyż brakowało części, paliwa i myśliwców. Okazało się także, że osiągnął dużo lepszy wynik, niż co niektórzy piloci Rebelii, co z kolei mogło wpłynąć na decyzję dowódcy Czerwonych o określonym "ustawieniu" Luka w eskadrze, z Biggsem jako skrzydłowym. Desperacki to był zaiste atak, jak kamikaze, o czym można się było przekonać już na odprawie u Dodonny.

XIII - Death Star to potęga stawiająca Tarkina w jednym rzędzie z Imperatorem, o czym usilnie chciał go przekonać Motti. Zdrada?

Atak na szyb wentylacyjny reaktora był trudny. Otwór chroniony polem uniemożliwiał ostrzał z blasterów, dlatego postanowiono użyć torped fotonowych (photon torpedos, sic!), które po trafieniu dokładnie w otwór zdołałyby odpowiednio głęboko zapoczątkować reakcję łańcuchową eksplozji powodujących przeciążenie reaktora, a następnie jego wybuch. Do ataku poleciały wszystkie pojazdy bojowe, o przydziale zadań decydowały umiejętności, dlatego pewnie mimo większego doświadczenia bojowego Złota Piątka dowodził, a strzelał Dowódca, który pewnie robił to lepiej. Za to Luke został dowódcą ostatniego ataku z Biggsem i Wedgem na skrzydłach w osłonie, Dowódca czerwonych wiedział, kto ma największe szanse na trafienie w szyb, choć dla Luka było to zaskoczeniem.

Tarkin początkowo chciał przygotować swój statek, aby móc się ewakuować, lecz wyperswadował mu to Motti, aby nie wykazywał chęci do upuszczenia stacji bojowej, której i tak nic się stać nie może, a odzyskanie stanowiska może nie być łatwe.

I to już koniec słuchowiska, na następne odcinki zapraszam do "The Empire Strikes Back", ale to już następnym razem. Mam nadzieję, że mieliście trochę frajdy w czasie odkrywania rzeczy jakże oczywistych, gdy o nich się już dowie, a jednak "wyciętych" z filmu. Imperium nie upadło, Vader chyba żyje...


[Lorienjo]
[19.06.2004]
Star Wars: The National Public Radio Dramatization - Brian Daley - Del Rey - październik 1994 rok.

- okładka miękka
- 346 stron
- format A5
- ISBN: 0345391098
- cena 11,00 U$D
Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016