strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Droida #1 - Vector Prime e-book nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Opinie Droida by Lorienjo
Vector Prime
Przeczytałem dodatki do e-wersji Vector Prime, a właściwie dwa dodatki, bo reszta to tylko ozdobniki. Po pierwsze, wywiad z ludźmi odpowiedzialnymi za NJO, po drugie fragment "biblii" NJO dotyczącej Yuuzhan Vong.

Wywiad z Shelly Shapiro (Del Rey and my love ;)), Sue Rostoni i Lucy Wilson (Lucasfilm) oraz Jamesem Luceno (autor) pokazuje całokształt pięcioletniego przedsięwzięcia jakim była, a tak właściwie to już była Nowa Era Jedi. A było to tak... Dawno, dawno temu...

Książki Banthama sprzedawały się coraz gorzej, zainteresowanie fanów spadało. Ile można niszczyć superbroni, ilu coraz potężniejszych przeciwników rodziła Galaktyka, ile razy ci sami ratowali świat, bo że uratują to nie wątpił nikt. Nawet dzieciaki Jedi, dyplomatyczna mamusia Leia, niania Chewie i podtatusiały Han oraz wiecznie zagubiony Luke, których czas świetności dawno minął, nie byli w stanie wyprowadzić ze stanu ogarniającej wszechnudy nawet najzagorzalszych fanów. O tym dyskutowano na Ranchu Skywalkera pomiędzy GL, Lucasiami, Del Reyem, Dark Horsem (a tak! patrz dalej) i kilkoma autorami. Wtedy powrócono do idei dłuższego cyklu, na który Bantham nigdy się nie zgodził. Potrzeba było świeżej krwi... Krwi dosłownie. Już nic nie mogło być tak jak dawniej.

Potrzeba było czegoś, co wstrząśnie od podstaw całą Galaktyką, potrzebny był nowy wróg, niepodobny do niczego co do tej pory widziano. Tak oto powstała idea Yuuzhan Vong (podziękujmy kuchni tajskiej oraz pewnej herbacie za powstanie tak wspaniałej nazwy... oraz oczywiście matce Whitney Houston :-D ). I tutaj swoje trzy grosze dorzucili panowie z Dark Horse'a... Wiecie już, prawda? ;) Nom Anor, postać powstała na potrzeby Crimson Empire II stała się zalążkiem nowej rasy oraz intrygi. W porządku, mamy zalążek, ale co dalej?

Projekt był to karkołomny. Może się wam wydawać, że pięć lat to dużo czasu, ale to nieprawda, oczywiście z pewnego punktu widzenia. Zakładano około trzydziestu książek, a co zostało? Bodajże dziewiętnaście, z czego pięć hardcoverów, czyli najważniejszych opowieści. Zresztą, ważność tych "poślednich miętkich" zaskoczyła nawet twórców. Kocioł z balią przez pięć lat, autorzy piszący z lufą przy skroni, wielokrotnie czytane i poprawiane opowieści (rekord to dziewięć razy), anulowane całe książki, anulowane nawet już po napisaniu (ciekawe co to było?). Niech się wam nie wydaje, że autorzy byli tylko dodatkiem do machiny Luca$iów. Z reguły dostawali listę punktów do zrealizowania. Zaczynasz w A, poprzez B i C masz dotrzeć do D, a jak to zrobisz to twój problem. ;) Autor miał przeważnie wolną rękę, i dobrze, bo inaczej byłby tylko maszynistką, przepisującą czyjeś pomysły. No ale miał też całą możliwą pomoc ze strony wydawców.

Tutaj należałoby wspomnieć o Holocronie. Ile bym dał, aby położyć na nim swój chwytak. A co to? A CD ze wszystkimi ważnymi danymi potrzebnymi twórcy NJO. Do jego tworzenia i aktualizowania zatrudniono nawet człowieka (czemu nie droida?), Lelanda Chee. On to tworzył wszelkie możliwe bazy danych i ich korelacje, tak, że na każde żądanie autora dostarczano mu najnowszą wersję Holocronu. Zresztą fragment tego cudeńka zawarty jest w drugim dodatku e-booka, o którym wam jeszcze napiszę. Ale wróćmy do istoty rzeczy, "technikalia" zostawmy "znawcom". ;)

Założenia były takie: Yuuzhan Vong z ich biotechnologią (Bob Salvatore) i kastami (Mike Stackpole) oraz zapożyczeniami od Azteków to raz; mają być użytkownikami Mrocznej Strony Mocy, aby postawić "nowych" Jedi przed zagrożeniem z jakim spotykali się ich protoplaści w czasach starej Republiki to dwa; główną postacią wokół której będą tworzone historie ma być Anakin to trzy; no i kilnąć trzeba kogoś na dzień dobry, a może i w środku, z klanu wiecznie żywych superbohaterów, aby wstrząsnąć fanami (może Luke'a i Jacena) to cztery. :-D Ale oddajmy głos naszemu Ojcu na Luca$iowie George'owi, może teraz on coś powie. Raz: może być; dwa: nie, nie i jeszcze raz nie; trzy: za dużo Anakinów ostatnio; cztery: historia ma być o Jacenie, Luke'a kilać nie wolno, kilnijcie se kogoś innego.

I masz babo placek, cały dobrze przemyślany plan wzięło w... ups. ;) I tak było przez pięć lat. Dobra, poprawmy założenia. Jeden: dobrze. Dwa: Jedi ich w Mocy nie widzą, coś jak isalamiry, tylko inaczej, a w związku z tym powstała Vergere - ktoś musiał Jacenowi i Luke'owi (!) wytłumaczyć, że Moc to nie do końca to, co im się wydaje (Greg Bear załapał się w ten sposób na postać do Rogue Planet). Mógłbym wam jeszcze coś napisać o Vergere i przyszłych losach, ale do końca serii zostało tylko kilka książek i chyba nie warto spoilerować. Trzy: tak oto NJO stała się historią Jacena, a Anakin zginął za brata. Cóż, życie jest brutalne, niech i SW nam je przypomina. No i cztery: kilnijcie psa rodziny! Nie, to nie GLuś.

R. A. Salvatore

Śmierć Chewiego zasługuje na osobny rozdział. Ziarno zostało posiane. Idea zaczęła żyć własnym życiem, rozważano wszystkie za i przeciw... Zapadła decyzja... :( Bob (Salvatore), TY to zrobisz. :-/ Równolegle i Dark Horsy załapały się na Chewiego, ale potem odeszli swoją ścieżką, pewnie dla nich już miejsca ni czasu w NJO nie było. Jak zwykle, życie pisze swoje rozdziały. Nikt nie przewidział jaka będzie reakcja fanów. Mimo, że Bob zrobił kawał dobrej roboty (Vector Prime to jedna z lepszych książek w NJO, moim zdaniem), Chewie zginął nie byle jak, to... to rozpętało się piekło. Dla Boba był to dodatkowo bardzo trudny okres, bo pochował brata, a tu jeszcze został zasypany życzeniami śmierci w stosunku do swojej osoby. Ludzie, trzeba mieć trochę rozumu, gdy się coś przelewa na papier. Słowa wypowiedzianego nie cofniesz, napisane pozostanie na wieki. Sytuacja bardzo przygnębiła całe środowisko twórcze SW. Fakt, okrzepli, fani też, i śmierć Aniego już takich reperkusji nie wywołała, mimo, że NJO wykreowała go na nieprzeciętnego bohatera. Chcieli wstrząsnąć Galaktyką? To i wstrząsnęli. Dwiema.

Nic to! NJO się kończy, a przed nami trochę inne przedsięwzięcie - Clone Wars. Z zebranym bagażem doświadczeń powinno być łatwiej, zwłaszcza, że historie te będą innego rodzaju i mniej ze sobą związane. Cóż, zobaczymy... Oby Amber dopisał ;)


Fragment biblii New Jedi Order - Yuuzhan Vong

Jak dobrze zrozumiałem, jest to fragment Holocronu i zawiera materiały podstawowe, które trzeba znać, aby stworzyć sobie obraz potężnych Yuuzhan Vongów (pełną nazwą, nigdy w skrócie, tam też to jest :-D ).
A oto rozdziały:

1. Yuuzhan Vong - co to, skąd to i dlaczego tu
2. Kultura - no to ta reszta
3. Kasty - jest pięć kast wraz z rangami w poszczególnych kastach
4. Panteon - siedmiu bogów, ich płeć, wygląd i funkcja oraz to, czy wymagają ofiar. :) Czy ktoś wymieni ich wszystkich z imienia i przydomku? Zwróciłem uwagę na Yun-Shuno, tysiącokiego patrona zhańbionych. To za jego wstawiennictwem u innych bogów zhańbiony może odzyskać swoje dobre imię
5. Yuuzhan Vong, Jedi i Moc - relacje i to, że Yózki nie są "widoczni"
6. Podstawy wiary - wyznawane zasady na których opiera się życie każdego Yuuzhan Vonga
7. Sprzęt i broń
8. Biotechnologia - tutaj opisano miedzy innymi wszelkie rodzaje vilipów
9. Okręty wojenne i statki transportowe - ile tego jest? Nawet dwa rodzaje światostatków
10. Mowa - kilka przydatnych zwrotów
11. Historia - fragment historii Yuuzhan dotyczący legendarnego dowódcy Yo'Ganda i jego zwycięskiej wojny, która zjednoczyła plemiona

I to tyle. Nie jest to może ściąga ze wszystkim, ale daje pewien obraz.

Lorienjo

|wróć do Czytelni|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016