strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Nomi - Invincible nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


okładka
"What's the difference between a lightsaber and a glowrod? A lightsaber impresses girls!" - Jacen Solo, 14 lat.

W taki oto sposób zaczyna się każdy z rozdziałów "Invincible", dzieła Troya Denninga, dzieła, które wieńczy cykl "Legacy of the Force". Żarty Jacena Solo, wspomnienia z okresu dzieciństwa, wspomnienia o tym, jakim człowiekiem był niegdyś. Wszyscy się zmieniamy. Takie życie.

Po dwóch latach i dziewięciu tomach w wykonaniu tria autorów seria dotarła do końca. Jaki będzie ten koniec można się było domyślać już dawno, śledząc akcję i sposób przedstawiania postaci w poprzednich częściach cyklu. Nie mogło być zaskoczenia, niespodzianki. Liczy się więc tylko sposób, w jaki ostatnie akty dramatu zostaną przedstawione.

Wyrok śmierci na Dartha Caedusa został wydany i usankcjonowany. Egzekutor jest gotowy. I tylko ten egzekutor, bliźniacza siostra ofiary, ma jakiekolwiek wątpliwości. Wierzy, że brat nie jest jeszcze całkowicie stracony, choć nadzieja ta jest bardzo, bardzo wątła. Ale tli się gdzieś w kąciku serca, gdzie niegdyś istniała bliźniacza więź. Matka, ojciec, wuj, kochanka i inni, niegdyś bliscy, już od dawna nie widzą jakiejkolwiek możliwości odkupienia, zrozumienia, wybaczenia. Ich uczucia względem syna, siostrzeńca, partnera są jednoznaczne. Nie wypowiadają nawet dawnego imienia Lorda Sith. Jak można tak całkowicie znienawidzić i odrzucić kogoś, kogo się kochało?

Caedus nie spodziewa się ataku ze strony siostry. I w tym zaskoczeniu jest szansa na wyeliminowanie tak silnego przeciwnika. Więc Wielki Mistrz Jedi, Luke Skywalker, zaczyna z byłym siostrzeńcem pojedynek na wizje Mocy. Buduje wrażenie, jakoby to właśnie on miał ścigać i zabić Lorda Sith. Staje się obsesją, koszmarem na tyle wszechogarniającym, że wpływa na decyzje Caedusa, który popełnia błędy i nie wierzy w rzeczywistość, w to co mówią i widzą inni.

Głównym teatrem działań staje się verpiński system Roche, później przestrzeń hapańska, gdzie Jedi założyli kolejną ukrytą bazę. Ludzie walczą, umierają, ale i tak są tylko tłem. Wojna rozstrzygnie się w przestrzeni mistycznej, o wszystkim zadecyduje Moc i wynik pojedynku bliźniaków. Zaczyna się polowanie...

Książka jest pełna wspaniałej akcji. Walki w przestrzeni kosmicznej, walki na powierzchni, w tunelach, korytarzach statków. Większość stron powieści jest zapełniona wojną, bitwą, żołnierze strzelają i umierają, myśliwce wybuchają, kosmos jest pełen światła i koloru. Cele w więzieniach są klaustrofobiczne, tortury bolą, strach. I odchodzi bezpowrotnie kilka osób. Miecze świetlne i te z mandaloriańskiej stali robią z ciał sieczkę. Gęsta, intensywna akcja to wielki plus książki, to się podoba. Jest jak być powinno.

Kulminacyjny moment, do którego cały cykl dążył, też nie rozczarowuje. Krwawa, brutalna, okrutna potyczka, bez zbędnego wydziwiania, cudów niewidów. I ostatnie wspólne ujęcie siostry i brata... Smutne. Podoba się.

okładka
Nie rzuca się tak bardzo w oczy Denningowa skłonność do skrajnej polaryzacji charakterów. Pojawia się odrobinę więcej odcieni.

I Jaina... Kompletna, krwista postać, klasa sama w sobie.

I żeby nie było samych pochwał kilka kamyczków do ogródka...

Wielki Mistrz Jedi Luke Skywalker. Władca marionetek. Wielki wizjoner, który każdy problem rozwiązuje stwierdzając "przewidziałem to!". Oczywiście nikt nie ma wątpliwości co do słuszności tychże wizji. Lord Sith ma z tym problemy, podwładni ukradkiem pokazują kółeczka na czołach i nazywają Darthem Maniakiem. W otoczeniu Luke'a Skywalkera racjonalność i logikę trzeba powiesić na najbliższym kołku. Jemu się wierzy ślepo i bez zastrzeżeń. Interesujące. A większość roboty, w tym tą najbrudniejszą i rozdzierającą serce wykonują inni. Bo Mistrzowi grozi Ciemna Strona...

Jedi jako ogół. W końcowych fragmentach robią wielką rozwałkę, są wspaniali, silni, odważni... teraz. Przez większość historii przenosili się tylko z jednej tajnej bazy do drugiej błagając Moc, by ich Sith nie znalazł. Przesada.

Denning nie lubi Mandalorian. Los tych, którzy pojawili się na jego terenie nie należy do najłatwiejszych. Sama planeta Mandalore nie uchodzi cało z konfliktu, a autor niechcący stwarza nawet możliwość pewnego rodzaju czystki etnicznej. Chyba nie przemyślał sprawy do końca...

Najsłabiej wypadło zakończenie. Wszystkie strony konfliktu wpadają sobie w ramiona i odtąd będziemy mieli pokój. Czy nie za szybko i nie za naiwnie? Ale nowy przywódca za Jedi nie przepada i jest nadzieja, że historia galaktyki choć przez chwilę nie będzie zależała od kaprysów użytkowników Mocy. Choć przez chwilę.

Warto było przebrnąć przez te setki stron i czekać na kolejne tomy. "Legacy of the Force" to była świetna historia. I szkoda, że już koniec, i dobrze, że nie została rozwleczona ponad miarę. I szkoda, że po wszystkim nie można napisać słowa KONIEC. Te przeklęte otwarte wątki... "Show must go on..."

A może Darth Caedus jednak zwyciężył? Marzył o zjednoczonej galaktyce. I był gotów na poświęcenie absolutnie wszystkiego, by to osiągnąć. Stało się. Tak jak chciał. Czy to nie zwycięstwo?

Nomi
24.05.2008 r.

Artykuły: 1, 2
Star Wars: Invincible - Troy Denning - Del Rey Books - maj 2008 r.
- twarda oprawa z obwolutą,
- 320 stron,
- ISBN 0345477464,
- cena 27 $.


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016