strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > X-Wing Rogue Squadron - In the Empire's Service nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


X-Wing Rogue Squadron - In the Empire's Service
Cztery lata po Nowej nadziei



Płk. Soontir Fel, baron Imperium: "Though superseded by the X-wing, A-wing and B-wing fighters, the Y-wing has its adherents and is well-loved by those of us who make our living in service to the Empire."

W serii X-wing numery od 21 po 24 składają się na podserię In the Empire's service. Prostą, klarowną, a jednocześnie heroiczną i piękną. Jest ona lekko komplikowana i dzielona między dwa osobne przekładające się i ściśle od siebie zależne plany, ale nie wpływa to na zdecydowane utrudnianie odbioru jej przekazu. Jak łatwo się domyśleć po tytule i wcześniejszych odcinkach cyklu, protagonistami są Wedge Antilles i jego ferajna.

Co jest grane? Warstwa literalna jest trywialna. Trwa wojna z Imperium, Łotry są tym co najlepszego ma w swoim kramiku Mon Mothma, toteż są oni wysyłani w najistotniejsze odcinki frontu i mają za zadanie przechylać szalę zwycięstwa na jedynie słuszną stronę. W danej chwili interesującym wszystkich punktem zapalnym jest planeta Brentaal IV i tam skierowano wesołą brać pilotów "myśliwców typu X". Ale imperialni nie są w ciemię bici i przeciwstawiają Rebeliantom tych, którzy najlepiej radzą sobie w pozbawionej atmosfery kabinie TIE - 181. dywizjon myśliwski. Tym dzielnym synom Imperium przewodzi, na razie nie znany masom odbiorców (to jego first appearance), ale owiany megalegendą baron Soontir Fel. Ale Ysanne "Oczko" Isard stara się ugrać coś dla siebie, co nieco komplikuje całą sytuację, przynajmniej z imperialnej perspektywy.

I tak jak już miałem przyjemność wspomnieć narracja rozwija się na dwóch płaszczyznach - imperialnej i rebelianckiej. O ile ta, w której pierwsze skrzypce grają Łotry, jest płaska jak naleśnik i nieciekawa jak pozytywistyczne powieści, to konflikt tragiczny po stronie imperialnej wykracza poza najśmielsze oczekiwania. Patos, szlachetność, "Bóg, Honor i Ojczyzna" mieszają się tam z kalkulacją, chłodem, ambicją i niepohamowaną żądzą władzy. Niewątpliwie postacią pierwszoplanową i najważniejszą jest baron Imperium, pilot-pułkownik Soontir Fel. Od razu na wstępie, żeby uniknąć tego później, powiedzmy sobie jasno, że po części pierwowzorem dla tej postaci był najsłynniejszy wrocławianin, czyli Manfred Albrecht Freiherr von Richthofen - tzw. "Czerwony Baron". Baron Fel jest postacią niezwykle męską, i to nie jedynie przez wzgląd na barczystą sylwetkę oraz głębokie ubytki włosów na skroniach, znamienujące to, co potrafią docenić kobiety. Jest on takim błędnym rycerzem, nieco Don Kichotem, ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Wierność, Honor, odpowiedzialność, poświęcenie i lojalność - cechy i wartości wyznawane przez tego nietuzinkowego człowieka, a to wierzchołek góry jego przymiotów. Poza tym to nieustraszony pilot - Wedge Antilles zakrztusza się słysząc, że to Fel prowadzi myśliwską obronę Brentaala IV! Czyż potrzeba lepszej rekomendacji?

Niestety dla planety i zamieszkujących ją obywateli Imperium, ich los nie obchodzi za wiele wszystkich sprawujących władzę. Nominalnie następcą, czy raczej p.o. JCM Palpatine'a pozostawał wonczas były Wielki Wezyr, Sate Pestage. Postać może niezbyt lotna, ale bez wątpienia mające dobre chęci. Złe chęci i o wiele większe umiejętności posiadała z kolei Dyrektor Imperialnego Wywiadu, Ysanne Isard. Z jednej strony podjudzała Pestage'a i proponowała złe w dalszej perspektywie decyzje, z drugiej za jego plecami oczerniała go przed notablami Cesarstwa, przypisując całą odpowiedzialność i winę za klęskę. Szykuje mały pałacowy spisek. Bowiem cóż z tego, że posłała Fela z misją ratunkową, jeśli jego zwierzchnikiem ustanowiła wyjątkowego nieudanego admirała Iona Isotę. Admirał Isoto stanowczo nie wyszedł swoim rodzicom, jego mitomaństwo, bufonada, ignorancja i niekompetencja doprowadziły do tego, do czego musiały. Nieulękły Fel trafia do rebelianckiej niewoli, a historię jego pasjonującego żywota przedstawia samemu w następnym komiksie. Swoją drogą w ciekawy sposób rozwiązano problem zestrzelenia go - by nie zdradzić, powiem tylko, że nie dostajemy odpowiedzi na pytanie, kto jest lepszym myśliwcem, baron czy Wedge.

Z rzeczy wartych podkreślenia jest kapitalne skontrastowanie klimatów. Tu Łotry wykonują swoją "robotę" w sposób do jakiego czytelnik zdążył się już przyzwyczaić, tam heroizm jednych imperialnych jest zaprzepaszczany przez cynizm innych. Wojna to jednak zawsze brudna rzecz. Nuży trochę "kult" Rogue Squadron. Piloci biegający z giwerami i na pęczki odpalający piechurów. Po prostu oklaski. B. Smoleń w czasach, gdy jeszcze robił kabaret, a nie nagrywał piosenki wiadomego "gatunku", rzekł był o Rudym 102, że jakbyśmy mieli jeszcze jeden taki czołg, to sami byśmy tę wojnę wygrali. Łotry to analogia.

Natomiast czymś co totalnie urzeka, są niektóre pomysły scenarzysty i sposób przedstawienia ich przez rysownika. Rebelianci omawiający plan bitwy w sali zbiorczej pilotów w imperialnej bazie, gdzie każdy fotel na nagłówku ma imperialne godło, to kapitalny motyw. John Nadeau nie przykłada się do twarzy postaci, to fakt, ale plenery i maszyny wykonuje w najdrobniejszych szczegółach. Wizją oszałamiającą futuryzmem, a zarazem nieograniczoną fantazją wyobraźni jest miasto na Brentaalu otoczone przez dżunglę, a na jego obrzeżach potężne machinery mielące roślinność, wyjaławiające ziemię i budujące zasieki - awesome!

Komiks niewątpliwie ma tam swoje minusy, rozchodzi się jednak o to, żeby te minusy nie przysłoniły plusów, i z tej perspektywy śmiało można go polecić, jak i zalecić. Zwolennicy Rebelii i Imperium Galaktycznego będą usatysfakcjonowani. Pierwsi zwycięstwem, drudzy też zwycięstwem, ale moralnym. Tylko neo-mando-dzieci pozostaną niepocieszone, a to śmiało można uznać za największy sukces podserii.

Baca
[14. 04. 2008]

Tytuł: X-Wing Rogue Squadron - In the Empire's Service
Scenariusz: Michael A. Stackpole
Ołówek: John Nadeau
Tusz: Jordi Ensign
Kolory: Dave Nestelle
Okładka: Timothy Bradstreet, Grant Goleash
Wydanie: X-Wing Rogue Squadron #21-24, TPB
Wydawca: Dark Horse Comics, maj 1999


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016