strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > X-Wing Rogue Squadron: Mandatory Retirement nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


X-Wing Rogue Squadron: Mandatory Retirement
Cztery lata po Nowej nadziei



Ysanne Isard: "I shall take steps, my lords, that You never see the need to chasten me again."

Komiksowe X-wingi były rodzajem wprowadzenia, prequelu przed tymi książkowymi. Także w końcu musiały zostać zawieszone, ale jako, wbrew pozorom, dobrze skrojona opowieść, pomimo pewnych zgrzytów w połowie, po zmianie koncepcji i drobnej, acz znaczącej, wolcie w prowadzeniu akcji, kończą się w sposób iście wybuchowy, satysfakcjonujący i sensowny.

A rzecz ma się tak. Sate Pestage dogadał się z Sojuszem. Isard o tym wie. Wielki Wezyr wie, że ona wie. Nowa Republika wie, że Wielki Wezyr wie, że Isard wie. A Pani Dyrektor Wywiadu także wie, że NR wie, że Pestage wie, że ona wie. I tylko oni wszyscy poza nią nie wiedzą, że jest prowadzona jeszcze jedna gra. Gra o władzę nad wiecznie zagrożoną galaktyką. W tym celu Imperium musi być zarządzane przez silną, kompetentną osobę. Osobę, którą, Isard uważa, jest ona sama. A reszta, czytaj "niepotrzebni", może odejść.

Polowanie na Pestage'a trwa. Ostateczną areną rozgrywki będzie przestrzeń wokół planety Ciutric IV jak i sam glob. Naprzeciw siebie staną Łotry wspomagane przez Team One oraz kilka frakcji Imperium skłóconych ze sobą i podgryzających sobie korzenie. Efekt, ostatecznie, może być tylko jeden. Zaś w tle damsko-męskie rozterki pilotów, dużo dobrych dowcipów intertekstualnych oraz, żeby było dramatycznie, na koniec śmierć Łotra i strzelanie nieznośnym patosem.

"Przymusowa emerytura" to niezły komiks. W przeciwieństwie do poprzedniego o wiele lepiej zaplanowany. Osią wydarzeń jest oczywiście bój o Wielkiego Wezyra. Pozostałe wątki gładko wkomponowują się i nie przeszkadzają w śledzeniu sprawnie rozwijanej narracji. A ta rzeczywiście jest wartka. Z racji tego, że wydarzenia rozgrywają się na przestrzeni kilku dni, czytelnik jest jakby wrzucony między gorączkowe i kłótliwe obrady nad każdym posunięciem w gronie przywódczym Rebeliantów oraz konsekwentne, bezbłędne i korygowane w miarę rozwoju sytuacji decyzje podejmowane przez Isard (kolejny dowód na wyższość jednowładztwa nad rządami ludu). Gdyby tylko siły w Imperium nie walczyły częściej z innymi odłamami, niż buntownikami, jakże inaczej wyglądałyby losy galaktyki. Ale to tylko pronerdowskie gdybanie...

W tych czterech komiksach, a zarazem jednej tpb-owej powieści graficznej dużo czasu i miejsca poświęcono na sprawy związane z wiosną. Łotry chwilowo znalazły nieco wytchnienia, wobec czego leniuchują i oddają się jak najbardziej ludzkim odruchom, czyli flirtom. Mamy więc łączenie się w pary, dramatyczne rozdzielanie par oraz analitycznie przedstawione - punkt po punkcie - "łowy" takich lowelasów, kobieciarzy i niepokonanych zdobywców kobiecych wianków, jak Derek "Hobbie" Klivian i Wes Janson. Ze skutkiem wiadomym. Same sprawy damsko-męskie przedstawione są w sposób zgodny z nerdzią logiką, a więc nieco bajkowy i różny od tego, jak wyglądają w naszym smutnym, acz zarazem najlepszym, bo jedynym możliwym, świecie. Aczkolwiek romanse i podboje, to nie jedyna działalność, jaką Łotry zajmują się w przerwach między zestrzeliwaniem całych skrzydeł myśliwskich TIE. Są też np. różniaste ćwiczenia, dzięki którym rzeźbią swe boskie ciała. Toteż generalnie pomysł, żeby przedstawić trochę prywatne życie niezwyciężonej eki jest b. dobry i odświeżający sztampę X-wingowych zeszytów.

Z kolei zdecydowanie dużo ciekawszy i lepiej prowadzony jest motyw polityczno-strategiczny całej rozgrywki. Isard knująca przeciw wszystkim; Krennel knujący z Isard przeciw Carvinowi, z Pestagem przeciw Isard i samemu przeciw wszystkim razem i każdemu z osobna; no i Pestage, którego łatwowierność i mierność, zaskakuje (że jest aż tak wielka). Nie dziwota, że tego ziomka trzeba było odpalić, żeby Imperium mogło swobodnie i z lepszym skutkiem zmagać się z Sojuszem. Jak już wspominałem wyjątkowo ciekawie ukazany jest chaos (dosłownie - Ackbar załamujący płetwy [ręce]!) w sztabie Rebelii, setki decyzji, których błyskawicznie nie da się przeforsować itd. W opozycji do tego struktury dowódcze Imperium działają bez zarzutu, a stanowcze posunięcia Isard były skuteczne, gdyby nie to: a) że nie mogą - po prostu; b) że masa innych frakcji w Imperium je sabotuje. Koniec końców dowiadujemy się półsłówkiem o Lusankyi oraz możemy śledzić maestrię, z jaką panna Isardówna obala Imperial Ruling Council i przejmuje władzę w Imperium.

Niestety do reszty zostaje zepsuty misternie budowany kult barona Fela, który okazuje się oportunistą, arogantem, bufonem i leszczem. Zwłaszcza na stronach z pogaduszkami z Pestagem i pilot Rebelii, którą kiedyś tam zestrzelił i poważnie oszpecił. Jedyny jego pakerski moment, gdy ratuje pilota Y-winga i tłumaczy, skąd wiedział, w którym miejscu na ogonie bombowca pojawi się nieprzyjacielski TIE. Warto mieć na to baczenie.

Jeśli zaś idzie o humor, to poza takim "szkolnym", związanym z mitomaństwem podrywaczy Jansona i Hobbiego, występuje kilka ładnych tekstów kpiących ze zdarzeń z Powrotu Jedi oraz z Thrawna. Krennel śmiejący się z Thrawna - to po prostu trzeba zobaczyć. Mistrzostwo świata. Dowcip o tańcu, także miażdży i mieli.

Obrazki Stevena Crespa także są nienajgorsze. Co prawda dopiero w ostatnim numerze, w którym na odsiecz przychodzi John Nadeau, bitwy kosmiczne nabierają wreszcie rozmachu jaki innym rysownikom ciężko osiągnąć, ale i tak nie jest kiepsko. Okładki Johna jak zawsze fpyte, a ta z TPB, trochę mniej.

Szkoda, że podserię i całą serię zarazem kończy taki przeraźliwie patetyczny moment i strzelanie hologramami wcześniej poległych. Mimo tego zdecydowanie jeden z lepszych epizodów rysunkowego X-winga. Chętnych na dalszy ciąg niekończącej się przygody zapraszam do książek Stacka oraz Aarona Allstona.

Baca
[13. 07. 2008]

Tytuł: X-Wing Rogue Squadron: Mandatory Retirement
Scenariusz: Michael A. Stackpole
Ołówek: Steve Crespo & John Nadeau
Tusz: Chip Wallace & Jordi Ensign
Kolory: Dave Nestelle
Okładki: John Nadeau (zeszyty) i Terese Nielsen (TPB)
Wydanie: cztery zeszyty, TPB
Wydawca: Dark Horse Comics, sierpień-listopad 1998


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016