strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Star Wars Tales #21 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Nowe oblicze Star Wars Tales zostało ujawnione. Zeszyt numer 21 jest przełomowym pod względem oficjalności opowiadanych historyjek. Historie publikowane we wcześniejszych zeszytach pasowały mniej lub bardziej do oficjalnego kanonu Gwiezdnych Wojen, ale nigdy nie zostały zatwierdzone. Natomiast od tego numeru sytuacja zmienia się diametralnie. Star Wars Tales trafia do kanonu. Czy w jakimś stopniu wpłynęło to na poziom opowieści? Śmiem twierdzić, że nie. Nadal zdarzają się momenty lepsze i gorsze. Gwiazdą premierowego zeszytu miała być opowieść o Kyle'u Katarnie umieszczona w realiach Nowej Ery Jedi. Przyciąga oko i fanów, ale po przeczytaniu pozostawia pewien niedosyt. Przyjrzyjmy się jednak po kolei zawartości tegoż komiksu.

NOMAD, część I
Sześć miesięcy po Mrocznym Widmie

Pierwsza i w końcowym rachunku najlepsza opowieść całego zeszytu.Odległe Rubieże. Rycerz Jedi Darca Nyl, trafia tu w poszukiwaniu tajemniczej osoby, lecz nie wiemy jeszcze w jakim celu chce ją odnaleźć. Kilka reminiscencji z dzieciństwa nasuwa czytelnikowi myśl, że Jedi szuka zemsty. Może to jednak poszukiwanie sprawiedliwości? Pierwsza część ukazuje nam planetę, na której koloniści toczą nie tylko ciężką walkę z nieprzyjaznym środowiskiem, ale i sami ze sobą. Taki gwiezdno-wojenny dziki zachód. Jednemu z lokalnych przywódców porwano córkę i w jej odzyskaniu dopomóc ma Nyl, w zamian za co, otrzyma informację na temat osoby, której poszukuje. Western typowy, ale bardzo ciekawie ukazany w realiach Star Wars. Zasługą tego niebanalną są rysunki znanego już z serii Republic, Brandona Badeuxa i klimatyczne kolory Dana Jacksona. Na wyróżnienie zasługują ciekawe maszyny bojowe, ukazanie surowych warunków panujących na planecie, główny bohater i jego mroczny adwersarz, który pojawia się jedynie na dwóch stronach, ale dobrze rokuje na następny odcinek (odcinki?).

[Rif]

Fabuła: 7/10
Rysunki: 7/10

Po co żyjemy? Dlaczego? Dla rodziny? Pieniędzy, zemsty? Wymieniać można bez końca, a co jest właściwą odpowiedzią? Odległe Rubieże... Pustynna (?) planeta, gorąca i pełna piasku (?), ale także rudy... Pojawia się Jedi (?) z blasterem u boku (?), Darca Nyl... I już od samego początku (?) wpada w tarapaty ratując młodego chłopaka przed lokalnymi oprychami, sługusami niejakiego Samuela, pana i władcy rudy, a zatem całej planety, któremu porwano córkę... (?) Cóż postawi na jednej drodze "dziwnego" Jedi z "oprychem" Samuelem? Może kidnaper, były wspólnik? Poszkodowany, czy ofiara? A może niejaki Lycan z czerwonym mieczem i wspomnień bagażem z przeszłości... (?) O tym w kolejnym odcinku. I jeszcze słowo o rysunku. Może to nie do końca realizm, z lekka za mgłą pyłu z pustyni, ale ujdzie.

[droid]

Scenariusz: Rob Williams
Rysunki: Brandon Badeux
Kolory: Dan Jackson

Walking the Path That's Given, część I
Rok po Nowej Nadziei

Nas Ghent. Bohater Wojen Klonów ze strony Separatystów, wielokrotnie nagradzany, brał udział między innymi w ataku na Coruscant ("Wszyscy wiemy jak to się skończyło" - miłe nawiązanie do Zemsty Sithów). W rok po Nowej Nadziei zostaje odnaleziony przez Lorda Vadera i zmuszony do wstąpienia w szeregi Imperialnej Marynarki. Ciekawe wejście do historyjki o wewnątrz imperialnych machinacjach. To co razi z początku, to impertynencja oficera imperialnego niszczyciela, który nawet w obliczu Dartha Vadera pozwala sobie na strzelanie fochów. Zrozumiałbym jeszcze któregoś z admirałów, ale komandor?

Ghent ma stworzyć elitarny odział "Czarną Dziewiątkę", lecz komandor Dorin Millavec szykuje mu niejedną niespodziankę.

Widać, że scenarzysta chce coś zdziałać, ale jak na razie jego historyjka oryginalną nie jest. Korzysta z utartych schematów, mimo wszystko przyznam, że czyta się to całkiem miło. Szczególnie, jeśli było się fanem legendarnego Tie-Fightera. Zresztą jeden wspaniały smaczek dotyczący tej gry znajdziecie na rysunku obok tekstu.

Rysunki przeciętne. Imperiale są przerysowani, a maniera kreskowania twarzy mi osobiście nie przypadła do gustu, podobnie jak kolorystyka.

[Rif]

Fabuła: 6/10
Rysunki: 4/10

Nas Ghent, weteran Wojen Klonów, odznaczony czym tylko można było za służbę w siłach Konfederacji. Bitwa nad Coruscant... Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Ale to było trzydzieści lat temu... Trzydzieści lat życia na krawędzi, przemytu, ryzyka, szaleńczej odwagi, ucieczki przed demonami tamtych czasów i pościgu... Gdy nie masz po co żyć to umierasz, czasem tylko o tym jeszcze nie wiesz. Ale jest szansa, czasem przychodzi w postaci śmiercionośnych pocisków z ręki największego wroga. Jeśli ją wykorzystasz, być może ożyjesz na nowo. Vader, Vader stał się szansą dla Ghenta. Trzydziestoletni pościg zakończył się sukcesem. Ale nie śmiercią ostateczną. Szansa, szansa dla pilota. Czarna Ósemka, nowy typ eskadry pilotów, skazańców i nieprzystosowanych dowodzonych przez geniusza... Skądś to znam... For the Empire's Glory! Czy, aby na pewno? Znów dostajemy adwersarza w postaci Dorina Millaveca Imperialnego karierowicza, dowódcy ISD na pokładzie, którego przyszło służyć Nasowi. A mogło być tak pięknie... Całość jest póki co taka sobie, ale są tu elementy, które dają do myślenia... Rysunek dosyć prosty, płaski, realistyczny, poziom średni, nic specjalnego.

[droid]

Historia: Shane McCarthy i Thomas Andrews
Scenariusz: Thomas Andrews
Rysunki: Michel Lacombe
Tusz: Serge LaPointe
Kolory: SnoCone Studios

Equals and Opposites
28 lat po Nowej Nadziei

Ord Sedra. Jeden ze światów w Ruinach Imperium. Trwa bezlitosna kampania Yuuzhan Vongów. Wspomagani przez zdrajców z Brygady Pokoju, obcy najeźdźcy zdobywają kolejne światy, lecz na niektórych czeka ich nie lada niespodzianka. Na Ord Sedra dochodzi do ciekawego sojuszu imperialnych wojsk z rycerzem Jedi, Kylem Katarnem i jego partnerką Jan Ors, którzy wspólnie stawiają czoła Vongom.

To miał być hit zeszytu. Kyle Katarn kontra Vongowie, pierwsza prawdziwa komiksowa opowieść z czasów Nowej Ery Jedi. Zawiodłem się. Opowieść ta, to głównie naparzanka z przerwami na droczenie się Kyle'a i Jan. Dla fanów serii Dark Forces/Jedi Knight może i całkiem dobra. A Yuuzhanie? Jedyne, co pada słownego z ich strony, to trzy razy (!!!): "Jeedai". Domyślam się, że mieliśmy do czynienia z kastą wojowników, ale scenarzysta mógł się trochę wysilić i pokazać coś więcej niż siepaczy, którzy z pianą w ustach biegają i wycinają wszystko, co się pod łapy nawinie.

Oprawa graficzna całkiem niezła, choć miejscami nierówna.

[Rif]

Fabuła: 5/10
Rysunki: 6/10

Pierwsza opowieść w całości i to czasy "bieżące". Rysunek chyba najlepszy z trzech. Fakt, najlepszy, gdy pada deszcz. Mimo to dla mnie średni i nie przeszkadza. Za to mamy pokazanych wojowników Yuuzhan Vong. Straszne byki...

Ord Sedra. Pozostałości Imperium lub Imperium tamtych czasów jak kto woli. Brygada Pokoju jak zwykle zapewnia ciągłe dostawy siły niewolniczej dla rozrastającego się świata nowych mieszkańców galaktyki. Lecz tym razem na drodze stanie im oddział szturmowców dowodzony przez porucznika Pallina wsparty Jedi Kylem Katarnem z przyjaciółką Jan. Czyż może być piękniejsza pułapka? I wszystko było piękne, do... Cóż, ktoś coś zawalił i trzeba było znowu sprzątać... Lecz oprócz rozwałki w wykonaniu Kyla i to oko w oko z wielkim Yuuzhan Vongiem mamy pokazaną ludzką twarz sławnego Jedi... Ile to już lat walczy? Luke ma już syna... Lecz Jan ani myśli o stałym związku bo trwa wojna, a straty najbliższych są boleśniejsze. Ale... Może następnym razem.

I to już koniec. Jak na pierwszy raz to nienajgorzej, ale i nie wybitnie, solidne rzemiosło, standard. Ja jednak bym wolał, aby standard był nieco na wyższym poziomie. Cóż, ale ja jestem droidem z...

[droid]

Scenariusz: Nathan P. Butler
Rysunki: James Raiz
Kolory: Michael Atiyeh

|przeczytaj inne recenzje|


    
Tytuł: Star Wars Tales #21
Okładka: Lee Bermejo
Wydawca: Dark Horse Comics, październik 2004
Wydanie: one-shot, 64 strony



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016