strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Classic Star Wars, Vol. 2: The Rebel Storm nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Classic Star Wars, Vol. 2: The Rebel Storm
Rok-dwa po Nowej nadziei



"Have I ever let you down? Well... Besides that time."

Pełni podejrzeń, rozdzieleni, podążają na niebezpieczne podmorskie polowanie na... wielgachną ośmiornicę. Nic ich nie uratuje...

Tak oto rozpoczyna się drugi zbiór klasycznych opowieści SW z czasów jakże odległych. Ponieważ w poprzednim tomie historia "Traitor's Gambit" jedynie się rozpoczęła, gdyż to tak dawniej bywało, czas teraz na finał. Czy Han da radę?

Nagle wielki potwór z głębin chwyta pojazd, w którym podróżowali Luke z Kraakenem, zastępcą Silver Fyre, i rozdziera go na strzępy. Jak zwykle złe przeczucia musiały się sprawdzić. Ale... Niespodziewanie Silver pomaga Hanowi ratować nieprzytomnego Luke'a, a w zniszczonym pojeździe nie ma Kraakena... i autopilot był włączony... O co chodzi? Pewnie o te dane z banków R2-D2. I wszystko kończy się "dobrze" dzięki... Lei, która nie całkiem przypadkiem chciała lecieć na Aquarius. Bo rzeczywiście trzeba było odkryć szpiega, aby nowe siły wspierające Rebelię były całkowicie godne zaufania.

Kolejne siedem zeszytów kolekcji Dark Horse'a opisuje historię Rebelii po odkrycie Hoth i ewakuację z Yavina. Te opowieści są dla fana zdecydowanie bardziej interesujące, a to z uwagi na fakt, że więcej kanonicznych wydarzeń ma tu miejsce. Hoth już było, a czeka nas jeszcze spotkanie z istotą pozostawioną przez byłych panów Yavina, powrót Bena Kenobiego... No to akurat... Ale sami zobaczycie. Poznamy admirała Ackbara i dowiemy się jak to z Mon Calamari było, a na końcu spróbujemy pokonać "Executora", który w końcu otrzymał swe imię oficjalnie (oczywiście z punktu widzenia chronologii uniwersum). Fakt, metoda walki z największym okrętem Imperium wcale nie będzie taka klasyczna, ale tu także każdy chętny znajdzie odpowiednie nawiązania do EU. A więc... w drogę.

"The Night Beast"

Imperium od blokady przeszło do działań ofensywnych, czyli oblężenia. Z dzisiejszego punktu widzenia może wydać się dziwnym, że potężne Imperium musiało przez rok zbierać siły i środki, aby zdecydować się na oblężenie, a nie na atak z desantem i zlikwidowanie gniazda terrorystów jednym błyskawicznym uderzeniem... Ups, wtedy terrorystów jeszcze nie było tylko Rebelia (wiadomo, nasi to Rebelia i partyzanci, oni to terroryści). Oczywiście jak to na wojnie, raz jedni giną, raz drudzy. Szczególnie dla pilotów imperialnych musiało być to trudne, gdyż byli zestrzeliwani nad terenem wroga, a ponadto była to dzika dżungla Yavina IV. I zdarzyło się, że zestrzelony bombowiec Tie uderzył w jedną z licznych świątyń, budząc... po wiekach letargu potężną istotę... Tu się zaczyna historia, z której nasi bohaterowie, głównie za sprawą czułego na Moc Luke'a i jego wiernego R2-D2, dowiedzą się, że kiedyś planetą władały inne istoty, które... Dzisiaj znamy to trochę jako nieco inną historię. Ale nie wymagajmy za dużo, to było krótko po TESB (historie pierwotnie drukowano w latach 1981-84).

"The Return of Ben Kenobi"

Zaskakujący tytuł? Dla Luke'a też zaskoczeniem był fakt, że jeden z rebelianckich uchodźców z planety Aridus, opowiedział dziwną historię o starcu z mieczem świetlnym walczącym ze złym Imperium, a imię jego Obi-Wan Kenobi? Dziś wiemy, że to chyba nie mogło być prawdą. Ale dla Luke'a, rok od zniszczenia "Gwiazdy Śmierci" wiadomość, że gdzieś tam żyje Ben, była jak krzyk dzikich żurawi. Na ochotnika zgłasza się do misji dostarczenia broni na Aridus i... C-3PO zostaje jego pasażerem na gapę, bo... zrobił to dla zdenerwowanego R2... "I'm lovin' it!" A na Aridusie... wojna partyzancka. Złe Imperium potrzebuje dużo, bardzo dużo i coraz więcej rudy... A że zakłócenia atmosferyczne utrudniają transport, więc zbudowano specjalny nadajnik "Żelazną Wieżę". Tu Luke spotyka partyzantów i... Bena Kenobiego. "It is you! It is you!" Razem więc zniszczą wieżę, a potem... Nie będzie żadnego potem, gdyż czytelnik wnet się dowiaduje, że aktor czasem dostaje rolę życia i to od samego... A Moc? A są takie sprytne urządzenia, które mogą młokosa oszukać. Więc... wszystko kończy się "dobrze".

"The Power Gem"

Tymczasem na Yavinie Jan Dodonna zbadał wykradzione plany największego i najnowszego krążownika Imperium (sic!). Skąd my tę scenę znamy?

"We first have to find a way to penetrate its shield system."

Oczywiście! Ale jak? I tu Leia przypomniała sobie historię z dzieciństwa o piratach z Iridium, którzy wykorzystywali kryształy mocy do unieszkodliwiania osłon napadanych statków. Lecz piratów i kryształów już prawie nie ma, gdyż Jedi "rozwiązali tę kwestię"... A jak piraci i rzadki okaz do znalezienia, to można tam posłać, albo poprosić, tylko Hana Solo.

"Han Solo never volunteers... I'll do it for the kid!"

Aha! Gadaj zdrów. To opowieść o twardym życiu półświatka, gdzie większość problemów rozwiązuje się przy pomocy pięści. Tylko dla twardzieli... Najpierw w odpowiedniej kantynie zdobycie informacji, a potem... Na arenę, na bój o ostatni kryształ w okolicy. Oczywiście walczył będzie Chewie, Han zajmie się niebezpieczną pięknością, a kryształ... okaże się z lekka zużyty. Wystarczy go na jeden raz, co stanie się kanwą kolejnej opowieści. Ale zanim rozprawimy się z krążownikiem Imperium...

"Ice World"

Luke i C-3PO nie wrócili z Aridusa... I nie nadali żadnej wiadomości... Bo nie mogli. W trakcie przebijania się przez blokadę komunikator został uszkodzony, statek też, i w desperacji dali się porwać komecie, która wyniosła ich hen, hen... A potem to już tylko lądowali przymusowo na lodowej planecie. Uprzedzę fakty. Tak, to Hoth. Tylko, nawet jeśli przyjąć za dobrą monetę ową podróż za kometą, to przecież Hoth i Yavin leżą na przeciwnych krańcach galaktyki... No tak, ale wtedy galaktyka nie miała wielu, wielu różnych map, więc... Niech będzie Hoth. Tu od zamarznięcia ratuje Luke'a piękna Friya, córka imperialnego gubernatora... Oni też kiedyś rozbili się na Hoth. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie nienawiść gubernatora do Luke'a. Ale to akurat można zrozumieć, tylko... Nie wszystko kończy się dobrze. A Friya i jej ojciec nie są... W każdym razie zdolnemu Luke'owi udaje się naprawić komunikator i powiadomić Yavin o swym losie. Nie zdradzę dalszych szczegółów, ale droidom historia może się spodobać.

"Revenge of the Jedi"

I w końcu Jedi mieli swoją zemstę... Choć... Nie było tu Jedi. Ale za to historia godna swego filmowego tytułu. Mając nową planetę na bazę, można było rozpocząć ewakuację Yavina IV. Ale, aby odwrócić uwagę Imperium, Leia leci na spotkanie z nowo pozyskanymi dla sprawy siłami Mon Calamari i ich admirałem Ackbarem. Niestety na miejscu spotkania, w przestrzeni kosmicznej, natrafiają jedynie na szczątki po okrętach. Miała tu miejsce bitwa i chyba nikt nie przeżył. Ale jest R2-D2... Ciekawe jak bohaterowie radziliby sobie bez droidów? Z komputera zniszczonego okrętu odczytano, że wystrzelono kapsuły ratunkowe, a jedyny w zasięgu system jest tuż, tuż... I jest też ośrodkiem treningowym Imperium. Historia zapchajdziura. Bo co nas obchodzą rozterki komandora Orloka, co nas obchodzą jakieś wielkie węże (znowu), co nas obchodzą kolejne potyczki, grunt, że poznaliśmy "przyszłego" bohatera ROTJ i jego geniusz taktyczny. A poza tym jaki tytuł...

"Doom Mission!"

No to teraz już można ewakuować Yavin definitywnie. Ale Imperium też zdążyło i stocznię na Fondorze opuścił "Executor"! Lecz nie czas na świętowanie. Lord Vader postanowił, że najlepszym chrztem dla okrętu będzie walka. Placówka Rebelii za placówką, okręt za okrętem, nic ich nie powstrzyma. A celem jest Yavin... Tylko, czemu to wszystko tak długo trwa? Tymczasem generał Dodonna przygotowuje misję przeciwko niepokonanemu "Executorowi" ze zdobytym kryształem w roli głównej. I tu na scenę wkracza syn generała Vrad. Zaginiony w bitwie, ale odzyskany, bohater, ale... Nie podoba się on... tym razem Lukowi, który ma uzasadnione podejrzenia co do jego bohaterstwa. Lecz... Co znaczy słowo "wieśniaka" przeciwko synowi generała? Widać coś znaczy, bo impulsywny Vrad spuszcza łomot Luke'owi mimo, że razem mają zaraz lecieć pokonać "Executora"... Czyżby misja od początku była skazana na fiasko?

No niestety, tego się z tego tomu nie dowiemy. Tu "tradycyjnie" opowieść została przerwana do... następnego zeszytu, a dla nas tomu, klasycznych opowieści. I co? Podobało się? Mnie tak. Było bardziej SW niż poprzednio. Dziś już takich opowieści się nie pisze... bo nie ma już o czym. Wszystko zostało odkryte i powiedziane, a nowe historie... jakoś tak niechętnie są przyjmowane za swoje. Cóż... Jeśli więc możemy to podążajmy poprzez tę "starą" galaktykę do... "Ucieczki na Hoth".

Droid
[15. 03. 2008]

Tytuł: Classic Star Wars, Vol. 2: The Rebel Storm
Scenariusz: Archie Goodwin
Rysunki: Al Williamson, Allen Nunis, Monty Sheldon
Kolory: Steve Buccellato, Ray Murtaugh
Okładki: Al Williamson
Wydanie: Classic Star Wars #8-14, TPB
Wydawca: Dark Horse Comics, lipiec 1995


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016