strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Episode III: Revenge of the Sith nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Episode III: Revenge of the Sith
Dziewiętnaście lat przed Nową nadzieją



"...konieczna strata."

Dokładnie, czasem tak bywa. Komiks, adaptacja trzeciego epizodu sagi o Anakinie Skywalkerze to właśnie taka "konieczna strata" czasu. Dlaczego? Bo po pierwsze musiał powstać, bo zawsze takie komiksy powstawały, powstają i powstawać będą. A po drugie, bo nie wnosi niczego nowego i ciekawego do uniwersum. Ale czy musi?

Sądzę, że tak. Każda działalność człowieka powinna przynosić zysk. Nawet jeżeli jest to zysk li tylko niematerialny. Niestety, zgłębiając dzieło Milesa i Douga nie odczuwam niczego. Ot, zapis filmu, a właściwie fragmentów scenariusza. Fakt, niektórych scen brak (np. szyb windy), bo to nie film, ale za to pojawiają się inne (np. zbiornik paliwa), które wycięto z tego czy innego powodu, bo to nie film. Ale tym razem to niczego nie zmienia, bo tego "little bit extra" jest po prostu za mało. A więc lektura komiksu nic nowego nie wnosi w świat fana, czego on już nie znał wcześniej. Fakt, w okresie przed premierą filmu to może było i coś. I pewnie dlatego zarówno wersja zeszytowa, jak i zbiorcza, zostały wydane bardzo szybko, szybciej niż zwykle, jeszcze przed premierą. I do premiery miały jako taką wartość. Ale po? To tyle jeśli chodzi o fabułę.

Pozostaje jeszcze sprawa rysunku pana Douga. Ja to określam jako plastikowa Barbie. Coś silące się na realność, a wychodzi przyprószona mydelniczka o zmroku. Szczególnie to widać przy postaciach biologicznych, które zwyczajnie są sztuczne, co widać, słychać i czuć. Fakt, inne aspekty są dobre i do przyjęcia. I koncept, i dynamika, i układ planszy, i nawet cała reszta. Tylko ta maniera rysowania i operowania światłem... Wiem, czepiam się. Ja takiego rysunku nie trawię. Dla mnie efektem rżnięcia scenariusza na sucho i słabego obrazu jest kiepski komiks.

I to wszystko jeżeli chodzi o adaptację, która miała pokazać ostatni, dramatyczny akt Wojen Klonów, zmagania Jedi, kierowanych przez szczwanego lisa Sitha ku nicości. Każda akcja przybliżała ich ku nieuchronnemu. I bitwa nad Coruscant, i śmierć Dooku, i efektowne lądowanie wrakiem, i zabroniona miłość, i polityczne przepychanki w Senacie i Radzie Jedi, i atak na Utapau oraz Kashyyyk, i śmierć Zgrywusa, i w końcu, choć nie na końcu Rozkaz 66. A potem to już z górki: Imperium, Mustafar i nowa nadzieja... Taka historia! A wykonanie?

Dla mnie komiks nie niesie ładunku emocjonalnego. Fakt, znam film, więc komiks, taki komiks, nie jest mi już do niczego potrzebny. Fakt, dla kogoś, kto nie zna filmu, nie zna sagi, może i zachęcić do dalszego poznawania bardzo, bardzo odległej. Tak, początkujący mogą tu znaleźć coś dla siebie, o ile jeszcze filmu nie widzieli. Zaś dla fanów, to Matthew Stover napisał powieść "Zemsta Sithów", przy której film Makera wygląda jak adaptacja, a komiks wypada jak adaptacja adaptacji. I to jest to. A więc jak zwykle w tym miejscu, odsyłam do książki.

Droid
[30. 08. 2008]

Tytuł: Episode III: Revenge of the Sith
Scenariusz: Miles Lane na podstawie scenariusz George'a Lucasa
Rysunki: Doug Wheatley
Kolory: Chris Chuckry
Okładki: Dave Dorman, Tsuneo Sanda (TPB) Wydanie: cztery zeszyty, TPB
Wydawca: Dark Horse, maj 2005


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016