strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Republic #77 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Republic #77: Siege of Saleucami, część czwarta, ostatnia

trzy tygodnie przed Zemstą Sithów

To jeszcze nie koniec... Tarcza opadła lecz działo strzela dalej. Walka trwa, choć i tak szala zwycięstwa zaczyna przechylać się na stronę Republiki... Jeszcze jeden zryw, jeszcze jedno poświęcenie i można rozpocząć "sterylizację" bazy wroga z orbity. [i]"To jedyny sposób, aby być pewnym."[/i] Już za chwilę energia z turbolaserów popłynie z orbity w dół na planetę i spopieli wszystko, co spotka na swej drodze... Ale to okręt Republiki?!

Najważniejszym momentem tej części opowieści jest ofiara życia pilotki Jedi... "Rób to, co musisz". Przypomina mi się wypowiedź pewnego żołnierza z naszej galaktyki. W czasie walki nikt nie jest bohaterem, nikt nie jest odważny. To wyszkolenie i poczucie obowiązku powoduje odruchy, na które w czasie pokoju nikt by się nie zdobył. Co popycha ludzi ku poświęceniu własnego życia, aby wygrać, aby misja została wykonana, aby nie zginęli koledzy frontowi...? "Robię to, co musi być zrobione..."

Spalić bazę wroga. Lecz tam, w podziemiach zostali Quinlan, Aayla, Tholme i Khaleen... To moim zdaniem najsłabsza część opowieści. Gdyby skupiono się na walce Vosa z wrogiem i sobą, to otrzymalibyśmy kolejny mocny akcent. A tak? Kilka różnych walk zaciemnia obraz, albo raczej rozmywa go... Fakt, walki są pasjonujące, współpraca raduje, wszystko jest wspaniałe, ale nie "na temat", zwłaszcza, że finał jest przewidywalny. Należało ten akapit poświęcić wyłącznie Ciemnej Stronie i Quinlanowi, a resztę potraktować epizodycznie. Z drugiej strony, ktoś może powiedzieć, że 8 stron na 13 walki Vosa to wystarczająca ilość. Cóż, jak kto woli...

I jak to w komiksowych serialach, najciekawsze fragmenty dotyczą tego co zdarzy się później. W finale nasi bohaterowie dostają przydziały tam, gdzie spotkamy ich w EIII (to już za trzy tygodnie). Aayla na Felucię, Vos na Boz Pity... Za to Tholme wysłano na Medstar, do jego "ukochanej" T'ra Saa (tej przepięknej osóbki bez noska). Ciekawe jak rozkazu 66 wpłynął na ich życie? Ale, ale, jest jeszcze Khaleen... I tu mocny akcent. Quinlan Vos obiecuje, że po wojnie wystąpi z Zakonu i swe życie zwiąże właśnie z tą drugoplanową kobietą, gdyż... No właśnie. Dlaczego? To zostawię wam do odkrycia. W każdym razie Khaleen zabiera "Skorpiona" i udaje się w bliżej nieokreślone miejsce, aby się ukryć i oczekiwać powrotu ukochanego Quinlana... "If the Force wills."

Czwarta odsłona "Oblężenia Saleucami" wypadła nad podziw atrakcyjnie. Szkoda, że wszystko się kończy. Mroczny Konik "uśmierca" poszczególne serie, aby w rok jubileuszowy wkroczyć z nowymi pomysłami. Szkoda, bo już przywykłem...

[Lorienjo]




  

  


Tytuł: Republic #77: Siege of Saleucami, part IV
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Jan Duursema
Tusz: Dan Parson
Kolory: Brad Anderson
Okładka: Jan Duursema i Brad Anderson
Wydawca: Dark Horse Comics, maj czerwiec

|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016