strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Rebellion #13 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Rebellion #13: Small Victories #3/4

Dziewięć miesięcy po bitwie o Yavin




Pollard, dowódca Dagger Squadron: "If You cause the death of any member of this team, I'll shoot You down myself."

Wydawałoby się, że trudno zrobić niezły komiks. A tu proszę. Potrzebny tylko ciekawy pomysł, odpowiednie podejście do tematu oraz stworzenie wiarygodnego klimatu dla samej akcji. Jeremy'emu Barlowowi oraz Colinowi Wilsonowi wyszło to wyśmienicie.

Akcja na stacji Bannistar wciąż trwa. Rebelianccy dywersanci zostali zaskoczeni i w większości powiązani, toteż smętnie czekają na swój rychły i niewesoły koniec. Tylko Deena Shan i Basso zdołali jakoś uniknąć schwytania. Chociaż ich sytuacja nie jest podobna. O ile Basso czmychnął gdzieś i skrada się po zakamarkach gargantuicznej instalacji, tak Deena przechodzi ciężką rozprawę z pewnym kosmetycznie nieciekawym oraz przejawiającym dziwne skłonności i upodobania oficerem Imperium. Na razie 1:0 dla niej. W tym samym czasie admirał Ackbar przestępuje z płetwy na płetwę i czeka tylko by posłać w bój swoje "dziecko", a raczej całą eskadrę swoich "dzieci" - myśliwców typu B. Czas przybycia tej odsieczy będzie bardzo ważny dla przetrzymywanych rebeliantów.

Powinienem chyba od razu zacząć od słów pochwalnych: Komiks podobał mi się. Właśnie za rzeczy, które wymieniłem na samym początku. Pomysł, podejście, klimat. O czasach między pierwszą DS, a drugą powiedziano już tyle i napisano już tyle, że naprawdę ciężko jest czymś zaskoczyć wyrobionego czytelnika nerdyckiej mitologii. Podseria "Malusieńkie zwycięstewka" dowodzi, że wcale nie jest to takie trudne. Przede wszystkim doskonałe jest to, że metody Rebelii, sposób prowadzenia przez nich walk ich metody wyglądają tak jak powinny wyglądać zmagania partyzantów z potężną flotą gwiezdną. Rebelianci zmuszeni są do dywersji, podchodów, krycia się, uciekania gdzie pieprz rośnie. Żeby uwierzytelnić swoje działania i dać zasłonę dla akcji komanda wysadzają okręt, gdyż wiedzą, że w otwartej walce błyskawicznie ponieśliby druzgocącą porażkę. To już nie jest "supermeństwo" Luke'a i Lei, którzy i tak nie draśnięci przerąbą się przez setki legionów szturmowców. Największy fejmus galaktyki siedzi sobie skrępowany i na razie musi śledzić rozwój wypadków. To, że niesamowity zbieg okoliczności i tak go uratuje, jest pewne jak zmarszczki po sześćdziesiątce, ale przynajmniej nie wynikłe z jego własnej inicjatywy. I całe szczęście.

Ciężar rozgrywania akcji biorą na siebie kobiety Deena Shan i Nera Dantels. W zasadzie postacie nowe, ale wygrzebane z otchłani EU. I to kolejny plus podserii tworzonej przez Barlowa, nota bene ostatnimi czasy freelancera, gdyż zrezygnował był z posady redaktora DH w celu zajęcia się tym, co widocznie kocha robić najbardziej - pisać. Wraz z Bassem, ludźmi z Dagger Squadron (o nich za chwilę) tworzą nową jakość u rebeliantów , nową warstwę postaci. Cały ich garnitur, który potem można dowolnie zmieniać, dopasowywać i śledzić rozwój jego poszczególnych elementów. Okres w którym Sojusz to wyłącznie Luke, Leia, Han, Ackbar itd. przeminął. I - ponownie - całe szczęście.

Czy Dagger Squadron ma szansę dorównać kultem Łotrom? Chyba nie. Natomiast jeśli chodzi o i pogardę dla lęku o wiele ich przewyższają. Sceny na Home One - wymiany argumentów, kłótnie, dylematy i obawy Ackbara - są świetne. Myśliwce nie są do końca sprawdzone, więc mogą zajść komplikacje, co jednak nie zmniejsza determinacji pilotów. Wbrew woli Pollarda, dowódcy "Daggerów", czy tam Sztyletów, Nera koniecznie chce polecieć. Jak mówi, jest to winna, co ciekawe, Biggsowi. Całe to gorączkowe ujęcie rozprawy nad szansą misji daje doskonałą okazję do przyjrzenia się ekipie pilotów. I tak większa część to dość dziwaczna menażeria zagadkowych indywiduów. Wyróżniają się właśnie Pollard oraz Suskafoo, widocznie jeden z Verpinów, którzy pomagali Ackbarowi konstruować te myśliwskie cacuszka. Ale to nie jest ich pierwsze pojawienie się w EU. Okazuje się, że obaj byli wymieniani w Strike Force: Shantipole, archaicznym dodatku do RPG, który opiewa losy powstania B-wingów i zasługi Ackbara z tym związane. Kolejny plus za zgrabne wplecenie, ale i zrobienie z nich ciekawych psychologicznie postaci.

No więc kiedy przebrniemy przez te kilkadziesiąt stron i zaczniemy oczekiwać na wielką nagrodę tej serii czyli przylot B-wingów i związaną z tym rozpierduchę, przychodzi zastanowić się nad warstwą estetyczną komiksu. Colin Wilson rysuje na swoim stałym wysokim poziomie. Wyjątkowo dobrze nadaje wyróżniających cech poszczególnym postaciom. Szczęśliwie szturmowcy, zwłaszcza hełmy, nie wychodzą tak kanciaście i nieforemnie jak w poprzednim zeszycie. Wyrazy uznania za porzucenie dotychczasowej maniery zawężania planu. Jest parę ładnych perspektyw, ciekawe ujęcia z różnych płaszczyzn. Widać, że się bawi, a co najważniejsza zabawa ta przynosi satysfakcję i jemu, i odbiorcom.

Na sam koniec przychodzi smutna refleksja co do popularności serii. Rebellion co prawda nijak się ma do ostatnich numerów Legacy, których poziom znacząco poszedł w górę i naprawdę cieszy i raduje. Tyle, że z drugiej strony (Rebellion) na głowę bije pierwsze numery przygód Krayta i Cade'a. Szkoda, wielka szkoda, że uznanie budzi głównie powierzchowność - "sto lat wprzód, nowy Sith, nowy Skywalker, nowe coś tam" - niż rzeczywista jakość opowieści.

Komiks podobał mi się. <- jak już mówiłem.

Baca
[22. 05. 2008]

Tytuł: Rebellion #13: Small Victories #3/4
Scenariusz: Jeremy Barlow
Rysunki: Colin Wilson
Kolory: Wil Glass
Okładka: Colin Wilson
Wydawca: Dark Horse Comics, kwiecień 2008

W następnym zeszycie: Rebellion #14

|przeczytaj inne recenzje|





Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016