strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Qui-Gon & Obi-Wan nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Qui-Gon & Obi-Wan - Last Stand on Ord Mantell
37 lat przed Nową nadzieją


    

"Who are the monsters?"

Oto kolejny przykład nauki Obi-Wana przez jego mistrza Qui-Gon Jinna w trakcie praktyk z "dżedajowania". Dziś tematem lekcji jest wykorzystanie umiejętności gry w dejarika w praktyce. A obiektem jest... dawna znajoma Qui-Gona z planety Vena, którą to planetę wielki kanclerz Valorum bardzo chętnie by widział w Republice. Na przeszkodzie temu jednak stoją niepokoje wewnętrzne na Venie i... pewien stary uraz baronessy Omino do naszego mistrza. Dwanaście lat wcześniej na terytorium Republiki zmarł na serce mąż władczyni, którym w owym czasie opiekował się właśnie Qui-Gon... Strzeżcie się zemsty zranionej kobiety!

Tym niemniej... Wszystko wygląda całkiem w porządku. No fakt, zamach na baronessę po lądowaniu w bardzo dobrze znanym nam stylu przez strażnika senatu nie przysłużył się Republice, ale od czego jest wybaczenie... No fakt, strażnik zachowywał się jak pod hipnozą... A nieważne. Baronessa chce, aby to Qui-Gon był obecny w trakcie negocjacji... Zakochała się czy co? Niestety, sielankę przerywa wiadomość iż statek syna władczyni wysłał sygnał alarmowy... Oczywiście oprócz ekipy ratunkowej poleci także zauroczony, czy też zmuszony, Qui-Gon z uczniem... Uff.

Strasznie to zawiłe, a to dopiero wstęp do początka. Fakt, ta opowieść w trzech zeszytach jest całkiem soczysta i obfita w wątki, szczegóły, zagadki. Jednym słowem wszystko to czego oczekujemy od dobrej historii. Realistyczny rysunek Ramona także jest w porządku z harmonijnym rozłożeniem akcentów pomiędzy planami, postaciami a tłem, światem biologicznym a techniką i czym tam jeszcze chcecie. Jest tak ja lubię. Faktem jest także to, że koncepcja opowieści bardzo konstrukcją przypomina trylogię "Dark Nest". Pierwszy zeszyt to wprowadzenie, którego właściwie mogłoby nie być, a esencja znajduje się dopiero w pozostałych dwóch. Tym niemniej wcale to niczemu nie przeszkadza. Ale, ale powiecie, co w tytule robi Ord Mantell?

Ano poszukiwania rozwiązania zagadki zaginięcia barona Sando kierują naszych bohaterów właśnie na Ord Mantell, gdzie pewien tajemniczy osobnik o zadziwiających zdolnościach umysłowych opanował prawie całą planetę. Jedi? Mroczny Jedi? A może jeszcze co innego? To kolejny jakże wciągający wątek, dający Jedi możliwości wykazania się. Ok, to planetę mamy z głowy, a ja jeszcze nie wspomniałem dejarika.

To kolejny wątek, tu w postaci krwiożerczych Mantelian Savripów (patrz przypis na końcu), no i takiej samej postaci z gry oczywiście. Jak wiemy, a jak nie wiemy to się zaraz dowiemy, tajemnicze i potężne savripy zamieszkują planetę i... dają się we znaki istotom inteligentnym. Trzeba więc na nie polować. Zapewniam was także, że to nie koniec "zastosowań" savripa w praktyce. Dowiemy się także... i wcale to nie będzie miało związku z taktyką. Czy to już wszyscy bohaterowie opowieści?

Ależ nie. Naszym Jedi na planecie oprócz znanego "Jedi mind trick" pomaga śliczna Nella, w jeszcze śliczniejszym airspeederze T-24 (a może to było odwrotnie), córka farmera wilgoci (w SW wszyscy farmerzy babrzą się w wodzie), którego chce usunąć z ziemi wspomniany wcześniej tajemniczy Taxer Sundown...

Rozbudowana to opowieść, ale nie będziemy się nudzić. Od pierwszej do ostatniej planszy historia wciąga, a oczy cieszą się obrazami. Zaś niespodziewane zakończenie opowieści spaja klamrą wszystkie trzy zeszyty. No i Jedi tym razem są tu obowiązkowi, a nie tylko jako dodatek. To jest to, czym Jedi zajmowali się w Republice okresu sprzed Imperium. No fakt, ja to bym jeszcze pogłębił, rozwinął etc. etc., ale tak to byśmy otrzymali powieść a nie komiks. Zostawmy więc to w takiej postaci w jakiej zostało stworzone. Zalecam więc przeczytać, poznać, zrozumieć, a potem usiąść i odpowiedzieć sobie na pytanie początkowe. This is it!

Przypis encyklopedyczny z CUSWE: Mantelian Savrip

Droid
[07. 11. 2007]

Fabuła: xx/xx
Grafika: xx/xx

Tytuł: Qui-Gon & Obi-Wan - Last Stand on Ord Mantell
Scenariusz: Ryder Windham
Rysunki: Ramon F. Bachs
Tusz: Raul Fernandez
Kolory: Bodhi Tree
Okładki: Ramon F. Bachs,Raul Fernandez, Bodhi Tree
Wydawca: Dark Horse Comics, grudzień 2000, luty i marzec 2001


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016