strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Marvel Star Wars #2 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

Gdy powiedziało się "A" trzeba też umieć powiedzieć "B". W naszym konkretnym przypadku owym "A" jest pierwszy numer komiksu Gwiezdne Wojny spod znaku Marvela, "B" zaś - jego następca. Czy owe "B" było tylko bąknięciem, czy też zadudniło słusznie w uszach Czytelników? Panie, panowie, dżentel-istoty ze wszystkich zakątków galaktyki - oto mamy sierpień roku 1977, biegniemy do kiosku po #2 Marvel Star Wars...

Luke Skywalker cudem uchodzi z życiem ze swej potyczki z Ludźmi Piasku. Z odsieczą przybywa Ben Kenonbi, znany także w pewnych kręgach jako Obi-Wan Kenobi, który jest adresatem tajnej wiadomości od Księżniczki Lei. Jak się okazuje, tajne dokumenty, o których była mowa w poprzednim zeszycie, są zapisane w pamięci R2-D2, a Obi-Wan proszony jest o ich dostarczenie na planetę Alderaan. Rzeczy przybierają jeszcze ciekawszy obrót, gdy Luke dowiaduje się, że jest spadkobiercą tradycji Rycerzy Jedi, gdyż jednym z nich był jego ojciec. Prócz duchowej spuścizny Luke otrzymuje także miecz świetlny oraz dowiaduje się, czym jest Moc. Niestety imperialni szturmowcy szukający droidów dotarli do domu Larsów i unicestwili ich wraz z dobytkiem. Tymczasem Księżniczka Leia, uwięziona na pokładzie Gwiazdy Śmierci (stacji bojowej Imperium), poddawana jest bezskutecznym przesłuchiwaniom. By wymusić jej współpracę, Gubernator Tarkin rozkazuje obrać kurs na Alderaan. Na Tatooine zaś, w mieście Mos Eiseley, a konkretnie w tamtejszej Kantynie, Luke, Obi-Wan i droidy znajdują śmiałka, który zobowiązuje się przewieść ich w tajemnicy na Alderaan. Jest nim Han Solo, przemytnik pracujący ostatnio dla niejakiego Jabby. Odlot bohaterów z planety charakteryzuje pośpiech, gdyż okazało się, że szturmowcy wpadli na trop uciekinierów. Udaje im się uciec w nadprzestrzeń, lecz co czeka ich u kresu podróży?

Fabuła komiksu podąża dość ściśle za filmem. W tym jednak przypadku mam na myśli wersję Special Edition Nowej Nadziei, a to za sprawą obecności słynnej już sceny "moralizatorskiej" pogawędki Jabby z Hanem Solo. Sęk w tym, że trudno się skupić na warstwie dialogowej kadru, gdy leży się pod stołem i tarza ze śmiechu. Wszystko to spowodowane jest... obliczem samego Jabby (koniecznie patrz: obrazek poniżej).

Skoro jesteśmy przy kwestiach graficznych, warto przy okazji spojrzeć na całość komiksu pod tym kątem. Kreska, wciąż prowadzona wprawną dłonią Howarda Chaykina, sprawia wrażenie gładszej, bardziej okiełznanej. Jest to dla mnie duże "niestety", ponieważ cenię sobie spontaniczność w rysunku. Wciąż jednak kadry niosą ze sobą duży ładunek emocjonalny, który jest szczególnie widoczny na stronie, gdzie Han Solo kończy żywot biednego Greedo. Plansze przygotowane są szczegółowo - dobrze oddane są sylwetki postaci i kształty maszyn, choć wciąż śmieszy nieco wygląd tych nieszczęsnych gwiezdnych niszczycieli. Na karę chłosty natomiast zasługuje niewątpliwie pan Steve Leialoha, który jest odpowiedzialny za kolory. Przemilczeć można jeszcze kwestię barw ostrzy mieczy świetlnych - to detal ważny dla tzw. "geeks", po naszemu "maniaków". Trudno jednak wybaczyć niechlujność kolorów na planszy przedstawiającej kantynę w Mos Eisley, gdzie Obi-Wan używa miecza świetlnego. Źle dobrane odcienie w zasadzie uniemożliwiają odróżnienie ściany od nogi napastnika. Ciekawy jestem także, dlaczego tło w kadrach ukazujących wnętrze Gwiazdy Śmierci ma różowe zabarwienie. Aż tak wesoło tam nie było.

Przejdźmy do dialogów. Podobnie, jak w poprzednim zeszycie, uległy one znacznemu skróceniu. Czasem daje o sobie znać humor autorów - Threepio w jednej z końcowych scen komiksu wypowiada kwestię "Was this trip really neccessary?", która nie powinna brzmieć obco dla fanów kreskówek z królikiem Bugsem. Jednak nie tylko humor "marvelowych" artystów sprawia, że można się zadumać, czy nawet pośmiać przy lekturze komiksu - ich niedbałość również. Dla przykładu, z wiadomości Lei do Obi-Wana dowiadujemy się, iż ojcem Księżniczki jest niejaki Bail Antillies, wicekról Alderaanu.

Nasi bohaterowie cudem uniknęli schwytania przez Imperium. Znajdując schronienie na pokładzie Sokoła Millenium spieszą w kierunku planety Alderaan. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, co ich czeka u kresu lotu. Cóż to takiego? Dowiesz się, drogi Czytelniku, z lektury recenzji Marvel Star Wars #3.

Miagi

Bonus: specjalnie dla państwa występ gościnny: Kung-fu Kenobi...

|przeczytaj inne recenzje|

Tytuł: Marvel Star Wars vol.1 #2 - Six Against The Galaxy
Scenariusz: Roy Thomas
Rysunki: Howard Chaykin
Kolory: Steve Leialoha
Wydawca: Marvel Comics Group
Data wydania: Sierpien 1977

Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016