strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Legacy #7 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Legacy #7: Broken #6
137 lat po Yavinie



Cade Skywalker: "Jesteś wesołym Jedi, Shado. Nikt nie lubi zabawnych Jedi."

Tak oto zamyka się pierwszy rozdział serii Legacy. I to jest dobre. Co dalej? Tego właśnie się boję. Dlaczego? To dosyć proste. W siedmiu komiksach otrzymaliśmy coś, co powinno się opisać w góra trzech. Dołożono nam przerywnik nie wnoszący nic istotnego, a dający czas autorom na zrobienie pewnie czegoś innego. To zasadniczy zarzut, wodolejstwo dla kasy. Po drugie Jan z Johnem zapomnieli czym jest komiks. "Jeden obraz wart jest tysiąca słów". "Nie opowiadaj, a pokaż." To komiks, a nie opowiadanie. Natłok wszelkich tekstów przytłacza obraz, a wręcz uniemożliwia odbiór. A żeby to było jeszcze coś istotnego? Zwykłe bla, bla, bla po to, aby Cade "Złoty Loczek" przypomniał sobie, że z butów Skywalkera się nie wychodzi.

Tak, tylko retrospekcje (Ossus), zachowały właściwe proporcje między akcją, dialogiem, a objętością. Reszta to biały szum, w którym przewija się od czasu do czasu istotna myśl. W odcinku siódmym (czy też szóstym, zależy jak na to patrzeć) nie jest inaczej. Walka, odwrót, ratunek dla księżniczki i koniec etapu pierwszego. Jedno zdanie, a kilkanaście plansz o niczym..., bo i tak wiemy dokąd to ma prowadzić. Za to zapowiedzi dalszych losów Skywalkera znowu obiecują, Maker jeden wie co. Także sztuka Jan nie zachwyca. Widać, że artystka próbuje nowych technik, że uczy się, rozwija, ale kosztem bohaterów, zwłaszcza płci męskiej, ale i kobietom także się dostaje. Bywają momenty, że tylko rasa lub kolor skóry (i to nie zawsze, gruby błąd rzemieślnika od kolorów w tym odcinku) pozwala na odróżnienie z kim mamy do czynienia. Co i tak do niczego nie prowadzi, gdyż mimo mnogości różnego rodzaju opisów, postacie są płytkie jak papier na którym je narysowano. Może to z powodu natłoku? Zawsze uważałem, że mniej, ale lepiej.

Nie wszystko jest w nowej serii do kitu. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym tak twierdził. Inne spojrzenie na staruszkę galaktykę (zaraz stuknie jej trzydzieści lat, a właściwie stuknęło, zależy jak liczyć) niesie postęp. Coś z tego z pewnością wyniknie w przyszłości (lub przeszłości, zależy z jakiego punktu widzenia spojrzymy). I to też dobre jest. Kwestią otwartą pozostanie jak nam to zostanie zaserwowane. A tego należy się obawiać porównując ostatnie "osiągnięcia" Niedomytej Kobyły.

Ok, dość tych smutków. Wiemy już co i jak z Sithami, Imperium, byłym Imperatorem a obecnie rebeliantem, szturmowcami, rycerzami, Jedajami, księżniczką, Skywalkerem i Darth Kraytem. Oni też już wszystko o sobie wiedzą. Pionki ustawione, pora na... rozgrywkę. "Znajdziesz Skywalkera i doprowadzisz go do mnie żywego." Przepraszam, ale w tym miejscu za każdym razem ziewam. I tym "optymistycznym" akcentem żegnam się do kolejnego odcinka...

Droid
[11.02.2007]

Błąd w kolorystyce (rysunek w górnym prawym rogu) o którym wspomniał Droid jest na tyle poważny, że należy się drobne sprostowanie. Na Bastionie Cade Skywalker wychodzi nad ranem z sypialni zostawiając w łóżku spełnioną... księżniczkę. Czyżby niczym Conan po udanej misji ratunkowej odebrał w nocy nagrodę? Nic bardziej mylnego. Otóż oczy czasami potrafią mylić, a w łóżku wbrew pozorom (kolorom) nie leżała księżniczka, a... Blue. Koloryście machnął się nie tylko kolor skóry, ale nawet charakterystyczne pasemko siwych włosów. Bynajmniej jest pewien szczegół, który potwierdza błąd kolorysty - dołek na brodzie u Blue niczym w aktorskiej rodzinie Douglasów. Przyjrzyjcie się uważnie poprzednim zeszytom. Kolorystyka ma być poprawiona w wersji TPB.

Rif

Fabuła: x/x
Grafika: x/x

Tytuł: Legacy #7: Broken#6
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Jan Duursema
Tusz: Dan Parsons
Kolory: Brad Anderson
Okładka: Adam Hughes
Wydawca: Dark Horse Comics, styczeń 2007

W następnym zeszycie: Legacy #8

|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016