strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Legacy #1 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Legacy #1: Broken

130 lat po Nowej nadziei...

"Przyszłość w ciągłym ruchu się znajduje", lecz nawet Yoda nie przewidziałby galimatiasu, jaki zaserwowało nam wydawnictwo Dark Horse Comics wraz z premierowym zeszytem serii Star Wars Legacy.

Po blisko stu latach od pokonania Yuuzhan Vongów, Sojusz Galaktyczny upada, odrodzone Imperium sprzymierzone z Sithami, przejmuje władzę nad Galaktyką, przy okazji wyrzynając niemal wszystkich Jedi a tym samym doprowadzając Zakon do kolejnego upadku. Prawda, że błyskotliwa idea? Po co nam Powrót Jedi i odrodzenie Zakonu, po co było czytać dziesiątki książek o wyczynach gangu Skywalker-Solo? Wystarczył jeden dwudziesto paro stronicowy zeszyt, by obrócić wszystko w niwecz, by przekreślić całą przeszłość i wprowadzić galaktykę z Gwiezdnych wojen w całkiem nową rzeczywistość. Czy się z tym godzimy czy nie, mamy do czynienia z opowieścią kanoniczną, a nie historyjką typu "co by było, gdyby".

Nowa rzeczywistość, to twór Johna Ostrandera, znakomitego scenarzysty odpowiedzialnego za dziesiątki opowieści pokazanych w serii Republic. Oczywiście, za nim stał cały sztab "lucasów" zatwierdzający tę zdumiewającą ideę, więc pretensji nie można zrzucać na jedną osobę. Przejdźmy zatem do faktów, poznajmy dzieje upadku Sojuszu i narodzin nowego Imperium.

Wydarzenia premierowego zeszytu mogą wstrząsnąć osobami o słabym sercu. Błyskawiczny wstęp stanowi jednostronicowy panel z opowieścią z holokronu Lorda Sith - Dartha Krayta. Hola, hola, a skąd to do pioruna Sithowie na powrót w Galaktyce? Czy to ważne, że wraz ze śmiercią Palpatine'a zginął ostatni ich przedstawiciel? Okazuje się, że dla chcącego nic trudnego, tak więc Sithowie przyczaili się na Korriban (nieślubne dzieci Sidiousa i Maula? - dop. Badus), zrzucili zasadę "dwóch" i czekali na swą okazję - spoglądali na krwawiącą Republikę w wojnie z Vongami, obserwowali narodziny nowego Imperium i tradycyjnie mieszali za plecami. Obecnie stanowią niezłą menażerię dziwadeł, mogącą śmiało konkurować z Lordi w konkursie groteski. Nie zabraknie zgrabnych masek, trendy tatuaży i cool akcesoriów dla masochistów. Odrodzeni Sithowie, to boss (w tej roli Darth Krayt - jak żywo przypominający czarne charaktery z Power Rangers - dop. Badus) i stado podnóżków-przydupasów o przyprawiających sarkastyczny uśmiech pseudonimach takich jak np. Nihl, Maladi i Wyyrlok. Podsumowując: towarzystwo nadal nam nie wydoroślało.

Na to ostatnie przyjdzie poczekać może do kolejnej ich generacji, teraz zaś Sithowie robią masakrę w Akademii Jedi na Ossus - ostatniej reducie obrońców Sojuszu (dwa dni wcześniej upadła Świątynia na Coruscant). Jesteśmy świadkami bohaterstwa i poświęcenia ostatnich z Jedi, śmierci i zniszczenia. Wśród obrońców nie zabrakło swojsko brzmiących postaci jak Kol Skywalker i jego syn Cade. Zakon upada, niedobitki ścigane przez Sithów rozpierzchły się po Galaktyce w oczekiwaniu na ostatnie pociągnięcie miecza. Jest do bani, ale nawet Darth Krayt dostrzegł na Ossus światełko stanowiące rysę w przenikającej go ciemności, czyli niewiele się zmieniło - mit Skywalkerów wiecznie żywy.

Kolejnym istotnym wątkiem nowej opowieści jest upadek Roana Fela, trzeciego Imperatora z dynastii Fel. Pomysł z dynastią imperatorską, to raczej tani chwyt autora komiksu, a na dodatek Roan Fel jest w pełni wyszkolonym Jedi... Na razie pozbawiony tronu, ale w przyszłości powinien odegrać jeszcze ważną rolę. Mieszać będzie nie tylko Fel, ale i postacie na dworze nowego Imperatora - Dartha Krayta.

Nowa rzeczywistość Gwiezdnych wojen ubrana została w szaty graficznie za sprawą pani Jan Duursemy, rysowniczki, której stylu bliżej przedstawiać nie trzeba. Wystarczy przejrzeć kilkadziesiąt recenzji zeszytów serii Republic. Dla potrzeb Legacy wprowadziła wiele pomysłów, których ocena będzie uzależniona od miejsca siedzenia. O Sithach wspominałem. Jedi jak to Jedi, wymyślić wiele się nie da - płaszcze, szaty, miecze, zaś Kol Skywalker wyglądem przypomina postać z wczesnych seriali S-F. Fajnym mykiem jest design zunifikowanych Rycerzy Imperium (więcej o nich będzie z pewnością w kolejnych zeszytach), który stanowi osobliwe połączenie "waciaka" Lorda Vadera i szkarłatnej zbroi Kira Kanosa plus imperialna sprzączka i miecze świetlne. Zrobiło to na mnie wrażenie i przypuszczam, że tylko czekać jak w 501 Legionie zaczną pojawiać się żołnierze tej formacji. Nie za bardzo za to wyszło Duursemie projektowanie myśliwców, które choć mają z wyglądu przypominać modele klasyczne, to brakuje im większego polotu. Sa zbyt prostackie, pasują do epoki sprzed tysięcy lat, a nie dekadę po narodzinach Nowej Republiki.

Star Wars Legacy zadebiutowało. Choć historia wtórna i momentami przyprawiająca o zgrzytanie zębów, to jednak muszę oddać, że czytało się ją nawet dobrze. Wiele w tym sprzeczności, ale na dzień dzisiejszy jest jeszcze za wcześnie, by ferować wyroki. Seria stoi na starcie o klasę wyżej niż np. Rebellion, ale na ile przyjmie się, to już zależy nie tylko od poziomu, ale i odbioru, z jakim spotka się u czytelników. Z pewnością sięgnę po kolejny zeszyt, choćby po to, by przekonać się jak ewoluuje ta historyjka. Zatem do przeczytania!

Rif
[26. 06. 2006]

Ps. Przed premierą regularnej serii ukazał się numer zerowy, który nie zawierał żadnej historyjki, a jedynie stanowił połączenie szkiców i krótkich informacji, wprowadzających czytelników w realia serii.

|przeczytaj inne recenzje|

Fabuła: 5/10
Grafika: 6/10

Tytuł: Legacy#1: Broken
Historia: John Ostrander i Jan Duursema
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Jan Duursema
Tusz: Dan Parson
Kolory: Brad Anderson
Okładka: Adam Hughes
Wydawca: Dark Horse Comics, czerwiec 2006



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016