strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Planet of Kadril nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Planet of Kadril

Wkrótce po Nowej nadziei


"Hold it Rebel! We have pacifog!"

Historyjka bardzo prosta. Luke, Leia, Han i Chewie, bez droidów, lecą na planetę Kadril. Planeta ta, zamieszkana przez łatwowiernych, czy też naiwnych "potomków istot podobnych do ziemskich kameleonów" (sic!), słynie ze swych technologii hodowli kryształów dla celów medycznych i komunikacji. Niestety, w tym samym czasie planetą zainteresował się sam Lord Vader, który potrzebuje filtrów do pochłaniaczy dla swych wojsk, aby ochronić je przed najnowszą bronią Imperium, mgłą... No tym "pacifogiem" z cytatu, który wzmacnia najgorsze cechy charakteru. Przynajmniej w założeniach. I aby nikt inny nie miał takowych filtrów, przy pomocy właśnie tej substancji, Vader chce zniewolić cały naród Kadrilian, a tym samym przejąć kontrolę nad kryształami. Oczywiście Rebele mu w tym przeszkodzą.

Ot kolejna "klasyczna" opowieść swych czasów, wyjaśniająca, że "białe jest białe, a czarne jest czarne", znaczy Imperium złe, a Rebelia cacy. Dołożono jeszcze podział wśród mieszkańców na cywilizowanych mieszkańców miast, zajmujących się technologią oraz na nie cywilizowanych ("nocivs") mieszkańców "wsi", znaczy tu wąwozów i jaskiń, którzy świadomie odrzucają całą technologię, bo... Wnioski wyciągnijcie sami. Każdy powinien móc żyć tak jak chce, a że w ten sposób nie będzie rozumiany przez innych, że będzie skazany na ostracyzm, a społeczność się podzieli, to co? Kto wie co jest najlepsze?

W samej opowieści spotkamy elementy klasyczne. Luke i Han poprowadzą "mądrzejszych" mieszkańców do walki ze złymi szturmowcami. Leia uszkodzi łączność na planecie. A Kadrilianie będą im pomagać, albo wręcz przeciwnie, w zależności od tego, czego się nałykają lub kogo najpierw wysłuchają. I tu zmierzamy do sedna...

"I'm tired of your cooking, Chewie."

Opowieść powstała w okresie przełomowym "stripów" LA Times'a, to znaczy, gdy z powodu choroby Russ Manning musiał zrezygnować z tego, co dziś określamy "The Early Adventures". Rysował ją współpracownik od "The Frozen World of Ota" Alfredo Alcala, który po raz pierwszy chyba mógł coś zrobić sam i... To co uczynił, to istne kuriozum. Mało co jest tu Star Wars. I być może dlatego Archie wystąpił tu pod pseudonimem, aby nikt go nigdy o ten "sajens-fajans" nigdy nie pytał... Zwłaszcza, że sam wymyślił tu "magnavisor", czyli odpowiednik "trikodera" z innej wiodącej serii s-f. Poczynając od strojów Luke'a i Hana (to chyba mundur galowy z jakiejś innej epoki i czasu), poprzez szturmowców (chyba, bo ich poznać nie można, dobrze, że ktoś krzyknął), a kończąc na pojazdach Imperium (tego to nawet fan(atyk) by nie zniósł). Jedyne to co ratuje obraz to Leia, Vader i "imperialny krążownik". A mogłaby być to taka ciekawa historia, bo po raz pierwszy Vadera tu więcej i jest głównym motorem akcji. Szkoda, wielka szkoda. A jak spojrzymy na następne, a zarazem ostanie dzieło Alfreda w uniwersum SW, czyli "Han Solo at Stars' End" według znanej powieści Briana Daleya pod tym samym tytułem, to widać, że jako tako chłop potrafi rysować (ale o tym innym razem). Więc co mu "odbiło"?

"I'll never gripe about your cooking again, Chewie."

Droid
[19. 04. 2008]

Tytuł: Planet of Kadril
Scenariusz: Russ Helm (Archie Goodwin)
Rysunki: Alfredo Ascala
Wydanie: Los Angeles Times, sierpień - październik 1980


|przeczytaj inne recenzje|





Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016