strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Evasive Action: End Game nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Evasive Action: End Game
Rok po Zemście Sithów


"I will not serve the one I hate."

Czwarty, ostatni, 88-io "paskowy" odcinek serii "Evasive Action" i najsłabszy zarazem. Wygląda na to, że był tworzony na siłę, aby zakończyć to co zostało rozpoczęte, aby Paul mógł odejść. Efekt? Mierny. Mierny, gdyż Thomas swej "sztuki" rysowniczej już dalej nie rozwinął (może rozwinie w trakcie spodziewanej pracy przy nowych "web-stripach" z Pablem Hidalgo). Mierny, gdyż Paul tym razem się nie wysilił i fabuła, która trzymała poziom komiksu, tym razem jest miałka. Brakuje także tak zwanych "smaczków" z uniwersum Star Wars, co było ważnym fundamentem opowieści. Bo tak naprawdę do uniwersum SW prezentowanego przez Paula dołączył li tylko... porucznik Lekauf i chyba "przerośnięci" Noghri. Natomiast komiks opowiada głównie o... padawanach, Drake'u, Ekrii i Zonderze. Czyli "narzędzie" stało się podmiotem, a to nie mogło się udać. Fakt, oprócz dokończenia historii trójki byłych Jedi, są tu fakty rozwijające motyw konkurencji barona Ormana Tagge'a z Xizorem o pieniądze i wpływy, ale... Nie tego oczekiwałem po poznaniu poprzednich trzech opowieści.

Już wcześniej nasi bohaterowie spodziewali się, że będą musieli zmierzyć się z Vaderem. A nie z Tremaynem? Nie. Inkwizytor w końcu trafia na swoje miejsce, do skrzynki z narzędziami. Z narzędziami Imperium, ale i księcia Xizora. I już stamtąd nie wyjdzie. Za to Xizor stał się przyczyną całego zamieszanie w ostatecznej rozgrywce mimo, że występuje tylko marginalnie. To cały Xizor, którego tak dobrze pamiętamy. On to, a raczej ludzie Czarnego Słońca, schwytał Zondera (nie wiemy jak) i podarował go inkwizytorowi, w zamian za pokazanie Vaderowi materiałów kompromitujących konkurencję, tu barona Tagge'a. Barona, który w jakże znany nam sposób stara się zdobyć przychylność Imperatora i... zająć miejsce Vadera. I to chyba najciekawszy moment opowieści.

A co dalej? Jak schwytany i torturowany Zonder, to i Vader, to i pojedynek, to przewidywany wynik, to Tremayne do kąta, bo jego akcje były znane Sithom, przed którymi nic się nie ukryje. A teraz najsłabszy moment. Vader nie polubił Tagge'a. Drake znienawidził Vadera. Vader chce rozwiązać oba problemy. Po co? Co dwa grzybki w barszcz to za dużo. I jedno i drugie nie jest takie jakim być powinno. Wszystko jest przewidywalne i zbyt proste (ale uwaga na koniec opowieści). No może poza tym, że do polowania na Jedi wezwano oficerów, którzy uczestniczyli w misji na Felucii. Komandor Bly i porucznik Galle otrzymali szansę dokończenia misji w której zawiedli. To miły motyw, gdyż dowiadujemy się co robiły klony po wojnie. Co dalej? Wycieczka Vadera na Tepasi do barona, łatwa do namierzenia w sieci, atak Jedi... Efekt? Spodziewany, ale nie załatwiona sprawa do końca zastanawia. Potem konfrontacja z Tagge'iem i... Tym razem wszystko przebiega tak, jak tego można się było spodziewać po Lordzie Sithów Darth Vaderze, którego miejsce chciał zająć ktoś inny. I tu przydał się jeszcze Drake, narzędzie, aby... I już. Sprawy załatwione. Ale nie tak, jak się tego spodziewaliśmy od początku, gdyż...

Ekria, istota płci żeńskiej, zawsze posługująca się logiką, na pokładzie statku transportowego, udaje się w ostatnią podróż z ostatnim Jedi jakiego znała, ku miejscu jego pochówku... Taki jest początek i taki zaskakujący koniec (może trochę zbyt). I taka powinna być cała ta opowieść. Widać, że autor miał kilka fragmentów przemyślanych wcześniej, jak wynika to z jego wspomnień, a resztę dośpiewał na chybcika. Szkoda...

W sumie cała historia "Evasive Action" dała mi wiele radości w bardzo, bardzo odległej, której ostatnie ruchy mogą co najwyżej skłonić do zażycia środka na przeczyszczenie albo wręcz przeciwnie, w zależności od potrzeb i reakcji organizmu oraz aktualnej reklamy w TV. Widać, że Paul Ens to wielki fan SW i jego odejście z Lusasfilmu to olbrzymia strata. Widać także, że pan Thomas Hodges powinien raczej przemyśleć swe życie zawodowe de novo. Niestety, zapowiadane są kolejne komiksy jego autorstwa. Fakt, komiksy pojawiły się w strefie płatnej na Hyperspace i nie każdemu było dane je poznać. Być może kiedyś Dark Horse wpadnie na pomysł i wyda je w wersji papierowej. Oby... Bo dla fana "Gwiezdnych wojen" chwile spędzone z historią Paula i Thomasa z pewnością nie będą stracone. "This is it!"

Aneks (z bloga Paula "Ghenta" Ensa):

Dlaczego padawani wrócili na Coruscant z Felucii? - http://blogs.starwars.com/ghent/73

Jak nazywała się czwórka inkwizytorów przedstawiona w opowieści? - http://blogs.starwars.com/ghent/63

Droid
[03. 08. 2008]

Tytuł: Evasive Action: End Game
Scenariusz: Paul Ens
Rysunki: Thomas Hodges
Wydanie: Internetowe stripy (88 odcinków)
Wydawca: Hyperspace, listopad 2006 - 2007


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016