strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Empire nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Empire #7: Sacrifice
Niedługo po Nowej nadziei



Jest niewiele lepszy od maszyny. Narzędzie do wykonania zadania.

Trzej mężczyźni - John Wagner, Cam Kennedy oraz Boba Fett - spotykają się po raz kolejny, by wspólnymi siłami unieśmiertelnić postać tego trzeciego. Poprzednio okazją do tego szczytnego celu były: Shadows to the empire oraz pośrednio Enemy to the empire.

Tu przygoda rozwija się następująco. W następstwie zamordowania miliona hydraulików, dekarzy i kucharzy płomień Rebelii rozbłyska na miriadach planet. Także na zapomnianej przez wszystkich poza mieszkańcami planecie Solem toczą się boje. Jednak konflikt tego świata to bardziej civil war niż wojna wyzwoleńcza. Siły Galaktycznego Imperium, jego ład i porządek reprezentuje gubernator wywodzący się z tuziemczej inteligentnej rasy. W dodatku z wodzem przeciwnej strony sporu łączy go bliskie pokrewieństwo. W sam środek tego zamieszania trafia najlepszy łowca nagród w galaktyce. Otrzymał zlecenie. Rozpoczyna się właściwa część komiksu, kult Boby Fetta. Fett w niesamowitej kresce Cama Kennedy'ego jest inny, oryginalny, wyróżniający się. Jakby niższy, mniej postawny. W niektórych kadrach hełm wychodzi groteskowo za duży w stosunku do korpusu. Owa rachityczność łowcy, jak to u tych autorów, jest tylko atutem. W moim prywatnym rankingu John Wagner to obok Andy'ego Mangelsa i Daniela Keyesa Morana najwybitniejszym fettyszysta. Właśnie doskonałe wymieszanie oschłości, pragmatyzmu, czarnego humoru i bezwzględności stanowi klucz do sukcesu w przedstawieniu mrocznej psychiki człowieka w masce. Gdy zatem zestawimy nikczemny wzrost Boby z jego żelaznym charakterem i nieugiętą wolą, te ostatnie automatycznie urastają parokrotnie. Fett to nie góra mięsa, lecz zwyczajny (a jednak niezwyczajny) mężczyzna, którego wartością jest niebanalna osobowość. Jednakże tym razem Boba Fett jak i Johna Wagner zaskakują nas. U bezlitosnego, interesownego łowcy na moment altruizm mode przełącza się na tryb ON. Oczywiście wszystko w przewrotny Fettowy sposób. Niczym w najlepszych wzorcach polskich pozytywistycznych nowel następuje punkt kulminacyjny, po którym losy bohaterów zostają bezpowrotnie odwrócone.

Jak to bywa u Kennedy'ego, wobec jego stylu można być niechętnym, bądź czołobitnym. W Sacrifice rysunki tracą charakterystyczną dla artysty cechę, czyli kolorystykę. Barw jest znacznie więcej. Poszczególne plansze nie toną w jednym, dwóch kolorach. Duża w tym zasługa Chrisa Blythe'a. Zaś tematyka i ujęcie typowo Kennediowe. Krajobraz Solem to górzyste pustkowie o ziemistym, twardym podłożu. Formacje roślinne ograniczają się do traw. Z racji działań wojennych sporą część powierzchni zajmują różnego typu pozostałości po bitwach, stąd łatwo skonotować to z modnym ostatnio tzw. "postapokalipsiem". Temu niesamowitemu klimatowi pustki i wyobcowania towarzyszy wieczna czerń nieba. Nie pamiętam Camowego komiksu SW, w którym byłby dzień.

Niezły scenariusz, wybitne (jak zawsze u pana CK) rysunki no i kult Boby Fetta! Ten komiks ma wszystko czego potrzeba w dobrym one-shocie. Twardy świat, jeszcze twardszy mężczyzna. I odrobina człowieczeństwa pod maską niedbałości i sztucznej interesowności.

Goethe kiedyś pisał o sile, która zła pragnąc...


Baca
[28.11.2007]

Tytuł: Empire #7: Sacrifice
Scenariusz: John Wagner
Rysunki: Cam Kennedy
Okładka: Ryan Benjamin
Kolory: Chris Blythe
Wydanie: zeszyt, 32 strony
Wydawca: Dark Horse Comics, kwiecień 2003

|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016