strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > The Kashyyyk Depths nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


The Kashyyyk Depths
Po Nowej nadziei


"Find that blasted Wookiee root!"

To najbardziej tajemnicza, gdyż nigdy ponownie nie opublikowana, w kolejności trzecia, a chronologicznie pierwsza, opowieść Russa Manninga dla LA Timesa. Jest to zarazem ostatnie nasze spotkanie ze "stripami" z owej gazety, gdyż... innych już chyba nie było, a przynajmniej nic mi o takowych nie wiadomo. Tak więc zamykamy rozdział komiksów SW spod znaku LA Times.

Jak pamiętacie "stripy" ukazywały się w dwóch "rzutach". Zwykłe, w dni robocze, oraz świąteczne w wydaniu niedzielnym i kolorowym. W dni robocze "leciał" "Gambler's World", a niedzielną pałeczkę po "The Constancia Affair" przejęła opowieść "The Kashyyyk Depths". I faktycznie, pierwsze kadry to dokończenie historii telepatów z Constancii. Luke'owi, Hanowi, Chewiemu i droidom udało się dostarczyć Gamine na powierzchnię planety, gdzie spotkało ich wspaniałe przyjęcie. I to właśnie "zeznał" C-3PO wielkiemu komputerowi, czyli swej Mistrzyni Mnemos (sic!), która na szczęście już nie powróciła. Ale nie zapominajmy, że na pokładzie "Sokoła" przebywała też urocza Gyla... Podejrzewana o szpiegowanie na rzecz Imperium, a to za sprawą...

I tu się zaczyna właściwa opowieść. Ale zanim ją pociągniemy, to... Radzę wszystkim obejrzeć na nowo... "Star Wars Holiday Special". Nie, nie z powodu rocznicy powstania, ale w związku z tym, że nasza opowieść bezpośrednio kontynuuje wydarzenia z Kashyyyka, pokazane w owym dziele rozrywkowym, o którym sam Maker najchętniej by zapomniał. W ten oto sposób Russ zadbał o continuum... Co dla miłośników kanonu i chronologii jest niewątpliwą gratką.

A na Kashyyyk (czy też Kazhyyyk, jak to jest zapisane w komiksie) trwa wielka feta, czyli odbywający się co trzy lata "Life Day" (patrz "SW Holiday Special"). Niestety, z jakiegoś, nie wyjaśnionego powodu (zdarza się tu to nie raz), zdobycie korzeni Orga, potrzebnych do świętowania, stało się zbyt niebezpieczne. A bez korzeni... nie będzie święta. I Chewiego poniosło... Ja mu się nie dziwię. Tyle wysiłku i niebezpieczeństw, aby dotrzeć do domu, a tu taki numer... I Wookiee się pobili. Na szczęście "kamikaze" Han wtargnął odważnie pomiędzy włochate pięści i... na ochotnika (sic!) zgłosił się do wyjaśnienia, czemu te korzonki stały się takie niebezpieczne. Oczywiście Chewie i droidy będą mu towarzyszyć. Nie ma Lei, ani Luke'a... Pewnie już odlecieli do ciekawszych zajęć, czyli Luke na Constancię, a Leia do domu, aby szykować kolejną akcję miłosierdzia Rebelii ("Gambler's World").

Jak wygląda las Kashyyyka pewnie wiecie. To znaczy nie na wybrzeżu, gdzie lasu mało, ale tam gdzie mieszka Chewie, że gdy szturmowiec wypadnie z balkonu, to już się go nie znajdzie. I najlepsze korzonki rosną na ósmym poziomie (w dół), a tam jest bardzo, bardzo niebezpiecznie. Nasi bohaterowie przy pomocy wielkiego wija suregga (urocze zwierzątko pociągowe) podążają ku korzeniom... A tam... Poznajemy zwyczaje lasu... To znaczy okazuje się, że spora część roślin jest inteligentna. Orgi też. I dzięki nim dowiadujemy się, że pojawiło się nowe niebezpieczeństwo w lesie w postaci... Oczywiście, imperialnych szturmowców z piłami... laserowymi, "af korz maj horz". I oni też chcą korzonki, bo... nie wiadomo dlaczego. Nie wyjaśniają tego nawet imperialni naukowcy, a właściwie to co z nich zostało, po ataku słusznie zdenerwowanych Tryfidów... Ups, to nie ta bajka. Słusznie zdenerwowanych Orgów, w postaci ślicznej pani naukowiec... Zgadliście? Tak, to Gyla Petro, nasza już dobra znajoma... Znaczy, przyszła znajoma... Oj, to skomplikowane.

To mniej więcej wszystko. Opowiedziałem prawie całość z uwagi na "skomplikowany" dostęp do tej opowieści, której chyba nawet super pani "H" jeszcze nie zamieściła. W sumie jak na Russa dość przyjemna opowieść, choć banalna. Nadrabia oczywiście elementami kanonicznymi, czyli związkiem z "uwielbianym" programem rozrywkowym, gdzie Boba Fett... itd. A co dalej? I znowu C-3PO zeznaje... I o ile co się wydarzyło na Tatooine możemy się domyślić ("Tatooine Sojourn"), o tyle sprawa Gyli nigdy nie została dopowiedziana... Szkoda. Podejrzewam, że jej miejsce zajęła córka "szalonego" naukowca od pogody ("The Second Kessel Run"), która z natury rzeczy nie mogła być imperialnym naukowcem. Choć...

Koniec "stripów" LA Timesa. Było różnie. Najlepsze to oczywiście dzieła spłodzone przez duet Archiego Godwina i Ala Williamsona (trzy tomy "Classic Star Wars" Dark Horse'a). Najsłabsze to niestety te Russa Manninga ("SW Classic - The Early Advemtures"). Ale co tam... Dziś, po latach, może i trącą myszką, ale to nadal Star Wars, bo przecież bardzo, bardzo odległa to jakby nie było olbrzymia galaktyka, a nie podwórko, a awanturnicze przygody super bohaterów to nie opryski wiosenne. Więc jeśli dane wam będzie obejrzeć, przeczytać, to zachęcam...

Droid
[02. 05. 2008]

Tytuł: The Kashyyyk Depths
Scenariusz: Russ Manning
Rysunki: -
Wydanie: stripy
Wydawca: Los Angeles Times, lipiec - wrzesień 1979 r.


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016