strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Classic Star Wars, Vol. 1: In Deadly Pursuit nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Classic Star Wars, Vol. 1: In Deadly Pursuit
Wkrótce po Nowej nadziei



"And so begins a deadly pursuit..."

Rozpoczynamy podróż poprzez początki... Różne początki. Początki komiksów spod znaku Star Wars, gdyż opisywane tu opowieści, to historie z "Los Angeles Times" z lat 1981-1984, a więc z czasów circa pomiędzy Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi, publikowane w postaci krótkich opowieści, "stripów". Są to także początki publikacji Dark Horse'a, gdyż pierwszy zeszyt ukazał się między czwartym a piątym komiksem historii "Dark Empire", a więc to druga seria z tej "stajni". Lecz o ile "Dark Empire" było całkiem nowe (jak wiemy nie do końca), o tyle "Classic Star Wars" to reedycja. Powiem nawet, że druga. Ale za to odnowiona, przeredagowana i poprawiona. Tak, to nie do końca te same historyjki gazetowe. Wyrzucono to, co zbyt często się powtarzało, czego wymagała gazeta, zaś dodano to i owo... Nawet całą planszę. Ciekawe czy zgadniecie którą? Ale to nie koniec początków. W 2004 roku Oficjalna w dziale płatnym tym na "H" (nie od "hate"), czyli "Hyperspace", rozpoczęła publikacje, między innymi właśnie tych historyjek. Część historyczną mamy z głowy...

A może nie do końca. Gdy spojrzycie na plansze to być może wyrwie się wam: "Makerze! Co to jest?". Ano to komiks tamtych, "archaicznych" już dzisiaj czasów. Dla mnie może i nie, ale dla wielu z was z pewnością. Równiutkie ramki, odstępy, marginesy, choć tu i ówdzie Al próbuje to złamać, zwłaszcza przy "widoczkach". Rysunek jest zdecydowanie płaski, choć przy pomocy operowania światłem tu i ówdzie Al próbuje to złamać, bo kolorystyka ciągle jest mało skomplikowana. A co z fabułą? No... Jak na Star Wars, to wcale nie wypada najgorzej. Klasyczne już dziś "The Bounty Hunter of Ord Mantell", mimo Skorra i Gribbeta, czy "Darth Vader Strikes", mimo naciąganego wątku z imperialnymi admirałami, to dziś kanon, przez duże "K". Ale pozostałe... Cóż...

"Improvisation is a Han Solo speciality!"

A to znak, aby skończyć z wymądrzaniem się, a przejść do konkretów. Ale nie od razu. Wydanie zbiorcze "In Deadly Pursuit" to pierwszych siedem zeszytów serii z dwudziestu, też tylko tych pierwszych. Jak widzicie same początki. Co ciekawe, zastosowano tu metodę, iż historie nie kończą się z ostatnią planszą komiksu, a dopiero w kolejnych zeszytach. Teraz już tak się nie robi. Pewnie wymógł to rynek, ale mnie bardzo to odpowiadało. Z niecierpliwością można było oczekiwać kolejnej opowieści, a gdy już ona się skończyła, rozpocząć całkiem nową bez czekania na kolejny "wydatek". Poza tym Dark Horse w pierwszej serii "Classic" wydał cztery wydania zbiorcze i tak wychodzi na to, że dla tych historii, będą to dobre granice podziału. Choć oczywiście nie będą to granice opowieści. OK, kończę.

"Well, the bounty hunter we ran into on Ord Mantell changed my mind."

"The Bounty Hunter of Ord Mantell"

This is it! Zdanie wypowiedziane bodajże w czwartej scenie TESB stało się motorem dla pierwszej "Classic". Czy mogło być lepiej...? Dzisiaj powiedzielibyśmy, że tak. Ale wtedy? Od razu mocne uderzenie. Rebelianci po zniszczeniu "Gwiazdy Śmierci" nie od razy opuścili Yavin IV. Jak się dowiadujemy z czasem, Imperium było w stanie jedynie położyć blokadę na system. Ciekawostka, nie? Ale wcześniej, czy później "przyjdą i nocą kolbami w drzwi załomocą. I stanie u drzwi załoga..." Imperium. A więc trzeba poszukać nowej bazy. Wyruszają więc Luke i Leia. Niestety to co wybierają, okazuje się imperialnym poligonem. Ratuje ich Han i Chewie na pokładzie "Sokoła Milenium", który w czasie ucieczki zostaje uszkodzony, a więc trzeba go naprawić na... Ord Mantell. To ta historia przekonała Hana, że dług wobec Jabby należy spłacić. Fakt, nie od razu, bo na przeszkodzie stanęła... miłość. Bo przecież wszystkie wojny wybuchały przez kobiety, czyż nie? Oczywiście jest tu i zazdrosny wieśniak, który wtedy jeszcze nie wiedział... Zresztą całe zamieszanie na Ord Mantell z łowcą Skorrem, który ścigał Hana (wtedy nagroda była tylko za niego), wyniknęło z kłótni i niedomówień. A historia jak historia, klasyka i kanon. Ciekawostkami są tu przeskalowany AT-PT, wszystkie dzisiejsze niszczyciele są określane "klasycznie" jako krążowniki (ang. "cruiser") i pojawia się "modliszka" (to dla fan(atyk)ów kantyny). Wszystko kończy się "dobrze" i przechodzimy do...

"Darth Vader Strikes"

No, to jest to! Już od pierwszego kadru najmroczniejszy z Mrocznych Lord Vader ściga dobrze nam znany kształt YT-1300 i... rozpirza go w kawałki. [i]"Yes! Yes! Yes!"[/i] Niestety,... to tylko "atrapa" do ćwiczeń strzeleckich. Lord ma uraz do tego typu frachtowca. Ciekawe skąd...? Ale poza tym Vader ma szczwany plan pozbycia się... Nie, nie Rebelii. A imperialnych admirałów zdrajców. To najsłabszy element tej historii, bo żeby to tego Vaderowi był potrzebny rebeliancki szpieg i to na budowie największego krążownika (sic!), któremu dostarcza się wszystkich materiałów o stoczniach Fondoru za pomocą bezzałogowej sondy (skąd ja to znam) i załatwia mu się etat serwisanta droidów, to powiedzcie sami, czyż nie zgłosi się na nią zawiedziony w miłości wieśniak z parą droidów? No i zgłosił się na ochotnika!

"Nigdy nie zgłaszaj się na ochotnika!" - jedna z podstawowych zasad przeżycia Hana Solo.

Ale spoko, Vaderowi nie chodziło o Luke'a, bo... Nic wtedy o nim nie wiedział (to moja poprawka do chronologii Dark Horse'a). Prawdopodobnie dopiero po tej przygodzie ruszył na poszukiwanie tajemniczego "snajpera" posługującego się Mocą, który zlikwidował "Gwiazdę Śmierci". Tak, w tej opowieści najważniejsze jest to, że Vader potwierdził swe obawy, iż pojawił się nowy... No i mamy "Executora" (który tu nie jest nazwany) w stoczni.

"We're just been saved by Imperial Admiral!"

No właśnie, wszystko jak zwykle kończy się "dobrze". To też urok tych opowieści, bo nie wszystko dobre do końca jest dobre. Poza tym Luke już nie jest sam... W jego życiu pojawiła się urocza i napastliwa Tanith Shire. Wspaniała dziewczyna. To ona uratowała Luke'a i droidy w decydującym momencie, wpakowała się z nimi na automatyczną barkę kosmiczną rozwożącą odpady z Fondoru i... Pozwoliła nam przejść do kolejnych opowieści, już jakby mniej kanonicznych.

"The Serpent Masters"

Leia wykorzystała Hana... jako "taksówkarza" w drodze poprzez imperialną blokadę na Kabal. Gdzie oczywiście musiała załatwić swe rebelianckie sprawy, a ty "szofer" bujaj się. Fakt, na osłodę masz buziaka (pierwszy pocałunek Hana i Lei, jak mi się wydaje). A Luke? On, Tanith i droidy podróżują automatyczną barką, która... nie jest przystosowana do przewożenia ludzi. Ale... okazuje się, że Tanith ukradła statek, który niebawem rozbije się na obcej planecie. Dziwne? Niekoniecznie, jeżeli tam żyją "złomiarze", którzy z rozbitych okrętów żyją. Oczywiście Tanith dla nich pracuje, bo... musi. Co ciekawe owi piraci używają skrzydlatych węży do podróżowania po planecie. Cała reszta nielicznej (oczywiście) populacji jest niewolnikami owych Panów Węży, w tym i ojciec Tanith, zresztą jak i ona sama. Dzięki niewspółmiernej z objętością inteligencji R2-D2 nasi bohaterowie przeżyli rozbicie barki i po "ostrzegawczych strzałach" z dziwnie znajomych kopii, w kajdanach, trafiają do głównej bazy piratów "Studni". Dalej to już czysta przygoda i rozrywka. Jak odzyskać droidy? Jak piraci kontrolują węże? Jak wydostać się z niewoli? I wszystko kończy się "dobrze"...

"Deadly Reunion"

Z wdzięczności Tanith postanawia podrzucić Luke'a do Mos Eisley... Nie, oczywiście, że nie. Do cywilizacji. A ponieważ jedyny środek transportu jest mocno nie bardzo, to w zasięgu jest jedynie... Kabal (oczywiście). Tu po łzawym pożegnaniu z pocałunkami, Luke łączy się znowu z... Leią (oczywiście). Zaś niedobre Imperium, w postaci kolejnego krążownika, postanowiło ukarać Kabal za... neutralność (to tak jak dziś ze Szwajcarią, czy Luksemburgiem). Na szczęście razem z eskadrami bombowców Tie przybywa na ratunek... Han Solo, Chewie i "Sokół Milenium" (oczywiście). Niestety w czasie ucieczki został uszkodzony komputer nawigacyjny i... rozpoczyna się nowa opowieść.

""Let's the Wookiee win" strategy."

W najtrudniejszym momencie z pomocą przychodzi namiar na rebelianckiej częstotliwości, za którym nawet piloci Imperium nie chcą podążać... Bo na końcu ścieżki jest ślepy zaułek w postaci zapadającej się gwiazdy i cmentarzyska okrętów. A za wszystkim stoi szalony imperialny naukowiec, któremu kiedyś Rebelia nadepnęła na odcisk i wylądował na śmietniku i to dosłownie. Na szczęście Han ma pomysł i wszystko kończy się "dobrze"...

"Traitor's Gambit"

Nie można wracać na Yavin. Imperium w końcu przystąpiło do ataku. Co więc robi Leia? Każe lecieć niedaleko, na Aquarius, wodny świat, gdzie bazę mają najnowsi sprzymierzeńcy Rebelii, z którymi rozmowy prowadziła na Kabal. A szefową tych "sprzymierzeńców" jest Silver Fyre, dawna znajoma Hana z czasów przemytu. On jej nie ufa, ale Leia tak, więc... Drobna prowokacja o droidach, które w swych bankach pamięci przechowują dane żywotne dla Imperium i Rebelii, głównie o "Executorze" (oczywiście, skąd to znamy) i... wyruszamy na podmorskie polowanie na...

Ale to już koniec "In Deadly Pursuit". Ciąg dalszy w części drugiej "The Rebel Storm", gdzie dokończymy to co zostało rozpoczęte i... A któż to wie? Pewnie tylko jeden Maker.

Droid
[08. 03. 2008]

Tytuł: Classic Star Wars, Vol. 1: In Deadly Pursuit
Scenariusz: Archie Goodwin
Rysunki: Al Williamson, Allen Nunis, Monty Sheldon
Kolory: Steve Buccellato, Matt Hollingsworth
Okładki: Al Williamson
Wydanie: Classic Star Wars #1-7, TPB
Wydawca: Dark Horse Comics, czerwiec 1994


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016