strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Visions of the Blade nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Visions of the Blade
Dwa lata przed Nową nadzieją (Infinities)



"I can show you another way."

Tego chyba jeszcze nie było. Komiks SW reklamuje produkt "teoretycznie" spoza uniwersum. Ale do tego jeszcze wrócimy. W dodatku jest to komiks całkiem darmo, na oficjalnej stronie i nie na "Hyperspace". A więc o co chodzi?

Chodzi o to, że do uniwersum "Soulcalibur" zostały "zaproszone" postacie Star Wars: sekretny uczeń Lorda Vadera Starkiller, jego mentor Lord Sithów Darth Vader oraz mentor tego ostatniego z czasu pobytu w Świątyni Jedi mistrz Yoda. Postaci te zostały wprowadzone do gry "Soulcalibur IV", czyli jak sama nazwa wskazuje piątej odsłony platformy walki w szesnastowiecznej rzeczywistości między herosami o... miecz. Miecz zwany Soul Edge, a być może chodzi o Soul Calibur, czyli miecz mający dać przeciwwagę, albo też miecz, czy też miecze walczą o... I zostawmy to w tym miejscu, bo to nie nasze uniwersum. Można zresztą doczytać, jeśli kogoś to interesuje. Mnie nie. Zresztą miłośnicy produktu firmy Namco Bandai też nie są zbytnio zachwyceni pojawieniem się u nich w "domu" wojowników z latarkami, Mocą i całym tym hokus-pokus, z którym nie wiadomo jak walczyć.

"Deflect this!"

W każdym razie jakby tego nie zwał, papcio Maker dał zgodę i zarobi kilka dolców więcej. A co z tego dla nas? Przecież to "Infinities", jak wskazuje znak na początku, więc to raczej produkt dla fanatyków, którzy uwielbiają dywagacje typu, co by było gdyby. Ale czy na pewno? Fakt, "Soul" to teoretycznie Ziemia szesnastego wieku. Ale gdy zostawimy dusze producentów w spokoju i spojrzymy na komiks oczami bardzo, bardzo odległej galaktyki, to... To teoretycznie możemy łyknąć tę rybkę jak nieco bardziej doświadczony pelikan. Bo być może warto, gdyż...

"For my ally is the Force."

Już pierwszy kadr, wspaniały Imperial Star Destroyer w pogoni za łamaczem blokad, koreliańską korwetą CR90, każdego fana chwyci za serce, procesor, czy co tam mu przepompowuje inteligentne życie. I jeszcze Tie w pogoni za A-wingami... This is it? No może nie do końca, gdy poznamy całość opowieści. W mgławicy "Cowl Crucible" (jaka ładna gra słów, jak mi się wydaje) istnieje planeta bogata w cortosis. Kto by się temu oparł? Jest tylko jeden feler. Szlak ku planecie jest ekstremalnie trudny do nawigacji z uwagi na słabą widoczność, wyładowania energetyczne, pola etc. etc. I tylko Moc może bezpiecznie przeprowadzić okręt poprzez niebezpieczeństwa mgławicy. Nic więc dziwnego, że na pokładzie okrętu dowodzonego przez kapitana Wermisa znalazł się sam Lord Vader. Moc go tu sprowadziła i obdarzyła go wizją miecza i potęgi. Oto pierwszy gracz. Vader do pomocy wzywa swego sekretnego ucznia Starkillera wraz z oddaną mu panią kapitan Juno Eclipse. To drugi gracz, który także zaczyna doznawać wizji w postaci pięknego, kryształowego miecza i jeszcze piękniejszej jak i zabójczej Taki. Juno jest zazdrosna. I żeby tego było mało wizje także dręczą starego Yodę na Dagobah i Qui-Gon Jina robiącego za eteryczne "radio". To trzeci gracz. I wszyscy podążają za Mocą z jednym celem, aby stanąć do walki. Fakt, każdy z nich z innego powodu, ale to niczego nie zmienia. Starkiller vs Taki, Vader vs Mitsurugi i Yoda kontra Astaroth. A wszystko to wyrysował prawie samodzielnie Tom Hodges, znany nam z serii "Rookies". Jak mu wyszło?

"You are blind to the Force."

No lepiej niż ostatnio z półtora roku temu. Kolor zdecydowanie poprawił odbiór pracy autora. Widać także postęp w operowaniu kreską, chociaż postacie biologiczne nadal są brzydkie, zwłaszcza Yoda. Chociaż kobietom także się dostało, a faceci przecież nie muszą być ładni. Cała reszta ujdzie. Jest to jako taki dobry prognostyk na przyszłość, gdy swe siły mają połączyć Tom Hodges i Pablo Hidalgo. Pablo? No właśnie, nie wiadomo kto napisał scenariusz komiksu. A przynajmniej ja nie wiem. I Pablo to raczej nie był, gdyż nie sądzę, aby w okres życia Juno i Starkillera wpuścił A-wingi. I jeszcze Vader latający Etą-2 z R4-K5. Choć może i tak być mogło, zanim dostał swego nowego Tie? No właśnie dochodzimy do zgodności z uniwersum. Gdyby nie te myśliwce i wiedza skąd pochodzą Astaroth, Mitsurugi i Taki, to właściwie co stałoby na przeszkodzie, aby opowieść należała do naszego uniwersum? A-winga dałoby się naprawić jakimś prototypem, modelem wyjściowym, z którego zbudowano to co znamy z "Powrotu Jedi". Admirał by nam to zgrabnie wymyślił bez niepokojenia strażnika holokronu. A reszta? Kryształowe miecze? To znamy od Sithów? Dziwna planeta? A mało to takich w bardzo, bardzo odległej? Miecze ze stali kontra lightsabery? No przecież ktoś wspominał cortosis. Samuraje? A czemu nie. Mało to dziwnych mnichów, wojowników, czy nawiedzonych misją? Słowa Qui-Gona? Po tamtej stronie można głosić mało zrozumiałe treści. Zresztą to także można łatwo zaakceptować. Więc po co ten "krzyk" z Infinities? A to pewnie decyzja samego Makera. Pieniądze nie śmierdzą, a czyste "rasowo" "Gwiezdne wojny" są.

W sumie dość miła opowieść, a właściwie wstęp do... gry. Szkoda. Mogłaby to być kolejna opowieść o Sithach jak z okresu ich złotego wieku. Otwarty umysł wystarczy mieć, czyż nie Makerze?

Komiks na Oficjalnej

Droid
[24. 08. 2008]

Tytuł: Visions of the Blade
Scenariusz: -
Rysunki: Tom Hodges
Wydanie: Oficjalny komiksy internetowy
Wydawca: starwars.com, sierpień 2008


|przeczytaj inne recenzje|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016