strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Jedi Knight: Jedi Academy beta test nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Yup, that's a logo, all right



Łobuz Wedge w akcji
Witajcie, przyszli adepci Akademii Jedi! Chyba nikt z nas nie spodziewał się, że nowa gra cyklu Jedi Knight tak szybko będzie miała swoją premierę. Od ujawnienia prac nad projektem minęło zaledwie pięć miesięcy (zapewne pamiętacie jeszcze spekulacje, czy aby idea nowej gry nie była tylko żartem prima aprilisowym) i już gra trafiła do tłoczni, by za niecały miesiąc zagościć na sklepowych półkach. Oby tylko pośpiech nie wyszedł twórcom bokiem i liczę, że wersja finalna będzie pozbawiona dość dużej ilości błędów, które śmieszyły i drażniły podczas zabawy z wersją beta. Engine - technologia trącająca myszką

Geez, ale się narąbałem
Jedi Knight: Jedi Academy, jak już po tytule widać, nie jest jako taką trzecią (czwartą - licząc od swych początków, czyli od Dark Forces) częścią cyklu. Trafne, gdyż poza pewnymi ulepszeniami, nie dostrzegłem znaczącego skoku jakościowego. Gra, podobnie jak mający już ponad rok Jedi Outcast, działa na podkręconej wersji programu graficznego (z angielskiego zwanym enginem) Quake'a III datowanego na rok 1999. W zapowiedziach i wywiadach autorzy starali się ukazać, ile zmian zostanie zaimplementowanych w Jedi Academy. Osobiście dostrzegłem jedynie więcej szczegółów

Oto efekt brania sterydów przez rancora
w modelach postaci i potężne rancory sympatycznie komponujące się z otoczeniem.

Z pewnością istnieje jeszcze wiele usprawnień, które ciężko jest dostrzec, a które w jakimś stopniu udoskonaliły działanie programu graficznego. Wierzę, że programistom udało się wyciągnąć z niego wszystko, co możliwe. Tylko, czy aby nie lepiej byłoby poczekać na Dooma III i stworzyć technologicznie grę kolejnej generacji w oparciu o najnowszy program id software? Osobiście odczuwam lekki zawód, bo wolałbym odczekać te pół roku i ujrzeć zupełnie nową jakość. W świecie Gwiezdnych Wojen

Podobne gwiazdy robiły koleżanki w szkole na WF
Zgodnie z zapowiedziami, Kyle Katarn poszedł w odstawkę. Może nie tak zupełnie, ale dla gracza nie jest już postacią pierwszoplanową. W grze kierujemy poczynaniami młodego ucznia (bądź uczennicy) Jedi. Jaden Korr, bo tak się nazywa, przybywa na Yavin, by szkolić się w rzemiośle Jedi. Przybycie nowych uczniów do Akademii Jedi jest nad wyraz efektowne. Ich statek ulega awarii i rozbija się gdzieś w dżungli. W tym też momencie zaczyna się nasza przygoda. Gra podzielona jest na sekcje. Po prologu i wstępnym szkoleniu dostajemy do wykonania pięć misji, które możemy wykonywać w dowolnie wybranej przez siebie kolejności. Po ich ukończeniu wracamy do Akademii, gdzie Luke i Kyle (nasz mistrz) przydzielają misję posuwającą wątek fabularny do przodu. Tak dzieje się trzykrotnie, aż następują dwie kulminacyjne misje.


My name is Fett, Boba Fett. Sorry, że stoję jak sierota.
Linia fabularna, to coś, co lubię najbardziej. Jest pełna smaczków i nawiązań do filmów, a także do szeroko pojętego kanonu książkowo-komiksowego. Głównym "złym" jest tym razem jedna z bohaterek Outcasta - Tavion - która przewodzi tajemniczemu kultowi Disciples of Ragnos (Wyznawcy Ragnosa). Już to zwiastuje, że w trakcie gry spotkamy się z wieloma odnośnikami do innych mediów Star Warsowych. Otóż Marka Ragnos, to Sith, którego pogrzeb ukazywał pierwszy z zeszytów Tales of the Jedi, opowieści pochodzących sprzed blisko pięć tysięcy lat przed wydarzeniami ukazanymi w Jedi Academy. Poza tym w trakcie gry spotykamy się z takimi postaciami jak Chewie, Wedge Antilles, Corran Horn, Streen, Tionne, C-3PO i Artoo. Przyjdzie nam walczyć z Noghri, Tuskenami, a także z Bobą Fettem (yeah!) i wieloma postaciami, które powstały specjalnie na potrzeby gry. Również liczba miejsc, które zwiedzimy może uradować każdego

Czerw na gościnnym śniadaniu
entuzjastę gwiezdnej sagi. Wśród lokacji odwiedzanych w grze są kolejno: Yavin IV, Bakura, Tatooine (Mos Eisley), Blenjeel (z czerwiami niczym w Dune), Corellia (miasto Coronet), Hoth (Baza Echo), Nar Kreeta, Zonju V, Kril'Dor, Dosuun, Vjun (Zamek Vadera), Chandrila, Yalara, Byss (jak wiemy, zniszczone w Empire's End. Akcja dzieje się w przestrzeni nad resztkami planety), Taanab, Ord Mantell (sceneria pojedynku z Fettem), Taspir III i Korriban. To naprawdę niesamowita mieszanka.


Vader spadł z cokołu niczym Dzierżyński
Mimo tej różnorodności można odczuć niedosyt, jeśli chodzi o jakość misji. Zdarzają się perełki, jak misja na Chandrilli, gdzie należy powstrzymać Wyznawców Ragnosa przed zbezczeszczeniem pradawnego grobu Jedi, ale i knoty jak np. jedna z dwóch misji na Tatooine, gdzie praktycznie należy wytłuc wszystkich Tuskenów i dotrzeć do robota z danymi. Misji jest wiele, ale ogólnie mogły być bardziej wymyślne. Ratują je wspomniane odwiedzane miejsca i smaczki jak np. rozbity posąg Vadera na Vjun. Trud włożony w pokonanie kolejnych przeszkód i przeciwników jest minimalny, stąd moja dobra rada - gdy już pojawi się finalna wersja, grajcie na poziomie trudności Jedi Knight, bądź nawet Jedi Master. Będzie trudniej, ale i zarazem więcej czasu spędzicie przy grze. Uzbrojenie

Darth Maul nie powstydziłby się takiej jatki
Jaden Korr dysponuje od początku gry podstawową bronią rycerzy Jedi, co sprawia, że zabawa ogranicza się jedynie do machania mieczem świetlnym. Miecz daje nad przeciwnikami ogromną przewagę i na palcach jednej ręki mógłbym policzyć sytuacje, w których użyłem tradycyjnego uzbrojenia. To i tak działo się bardziej z ciekawości niż z potrzeby wynikającej, że mam problem, którego przejście uzależnione było od użycia broni innej niż miecz świetlny. Tym samym można nawet przeoczyć pojawienie się Concussion Rifle (znanego z dawniejszych części). Jedi i jego akrobacje

Pchnięcie mieczem
Chyba najbardziej efektowna zmiana jaka nastąpiła od czasu Jedi Outcast to nowy wachlarz umiejętności akrobatycznych i rozszerzone style walki mieczami świetlnymi. Istne cuda akrobatyczne stwarzają wiele ciekawych możliwości w trakcie walki. Jedi przewrócony może powstać kopiąc przeciwnika na dwa sposoby, bądź też przeturlać się powodując przewrócenie rywali. Doszła możliwość wychylenia się za węgła. Kolejnymi nowinkami są wbieganie po ścianie (coś w stylu postaci z Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka) i przyczepianie się do ściany (niczym Spider-man).

Miecze świetlne. Trzy style walki dostępne dla trybu pojedynczego miecza, zostały wzbogacone o nowe ciosy jak np. dobijanie leżącego przeciwnika, czy też pchnięcie miecza w przód po wcześniejszej przewrotce w tymże kierunku. Bardzo efektownie prezentuje się kombinacja uderzeń dostępnych dla każdej konfiguracji miecza, a uruchamianej za pomocą Atak 1 + Atak 2. Postać zaczyna wykonywać w tym momencie śliczną paradę, która sieje dookoła niemałe spustoszenie, a ruchom miecza towarzyszy świetlista wstęga.

Gwiezdne Wojny w wersji Matrix

Coruscant - 10 lat po Endorze

Imperator w grobie się przewraca
Wraz z postępami w grze możemy zdecydować się czy chcemy zyskać możliwość walki za pomocą miecza o podwójnej klindze (a'la Darth Maul), czy też przy użyciu dwu mieczy świetlnych (a'la Anakin Skywalker w Ataku Klonów). Obie konfiguracje posiadają szereg efektownych ciosów, ale i wspólne cechy. Dostępny jest dla nich jeden styl walki, a użycie przycisku Atak 2 wraz ze wskazaniem kierunku, to wykonanie kopnięcia. Dopiero przejście na jeden miecz (czy też wyłączenie jednej strony miecza) pozwala na wykonanie rzutu mieczem za pomocą alternatywnego ataku. Ciemna czy Jasna?

Lightstaff w akcji
Może jestem staromodny, ale mimo upływu lat nadal za najlepszą grę w serii uznaje Jedi Knight i dodatek do niej - Mysteries of the Sith. Pomijając ogólne zalety obu tytułów, jedną z najmocniejszych ich stron były ścieżki Jasnej i Ciemnej Strony, po których można było podążać do jednego z dwóch zakończeń. Jedi Outcast był w tym przypadku krokiem wstecz i gracz mógł korzystać z dostępnych dla jednej i drugiej strony Mocy, co i tak nie miało znaczenia dla odkrywanej fabuły. Twórcy w Jedi Academy postanowili sięgnąć po patent z Jedi Knight i również dali nam możliwość podążania po jednej ze stron, by w pewnym momencie gry nasze losy stały się nieuniknione. Wyszło im to dość pokrętnie. Mianowicie za wykonane misje otrzymujemy jedną gwiazdkę, która przydzielamy jednej z dyscyplin dodatkowych (jasnej bądź ciemnej strony). Po kolejnych pięciu misjach Katarn bądź Skywalker komentują nasze wybory. Tylko, że to wszystko okazuje się nie mieć wpływu na nasze przeznaczenie. Ot, czy wszystkie gwiazdki wkładamy w moce jasnej strony, czy też ciemnej (albo też do obu przemiennie) zawsze dochodzimy do

Speeder Zam Wesell na Coruscant
tego samego momentu w grze i dopiero jeden z wyborów przez nas poczynionych wpływa na dalszy ciąg zabawy. Nie wdając się w dyskusje na temat wyborów czynionych przez nas w życiu, osobiście uważam, że takie postawienie sprawy jest błędem autorów gry. W Jedi Knight wyglądało, to nieco bardziej autentycznie. Z technicznego punktu widzenia, jako że przerywniki tworzone są na enginie graficznym, twórcy Jedi Academy mogli sobie poszaleć i stworzyć wyraźniejsze linie fabularne dla obu stron Mocy.

Multiplayer Jeszcze chwilę, a sieciowi gracze zapomną o Jedi Outcast, a to za sprawą wszelkich nowinek zastosowanych w multiplayerowej rozgrywce w Jedi Academy. Nie jest ich wiele, ale powinny przypaść do gustu.

Pierwsza konfrontacja multiplayerowa - Miagi vs Rif
Przede wszystkim dostępne są wszystkie akrobacje i konfiguracje mieczy świetlnych dostępne w trybie single. Do tego doszły dwa nowe typy rozgrywek. Pierwszy z nich to Power Duel, czyli rozbudowany Duel, gdzie możemy walczyć np. parami. Znacznie więcej możliwości przynosi tryb Siege. To już jest rozbudowany tryb w którym decydujemy czy chcemy stanąć do gry po stronie Sojuszu, czy też Imperium. Następnie wybieramy jedną z sześciu specjalności i przystępujemy do gry, która polega na wykonaniu sześciu konkretnych zadań. W trakcie zabawy gracze mogą porozumiewać się za pomocą szeregu komend. Oczywiście walki rozgrywają się w specyficznych sceneriach jak np. na mapce Hoth Attack. Niestety, na tę chwilę nie jestem w stanie powiedzieć jak tryb ten sprawdzi się w praktyce, gdyż by zabawa miała sens potrzeba do niej wielu graczy. Beta niedoróbki Nadeszła pora, by zabawić się we wskazywanie, co lepszych kawałków, na jakie można natknąć się podczas zabawy wersją beta:


Hulk być zły!
1. Po jednej z misji dociera do nas głos Luke'a Skywalkera, na ekranie zaś gości Kyle Katarn.

2. Innym razem podczas wyświetlania scenki przerywnikowej widać jedynie napis, ale owe zdanie pozostaje niewypowiedziane.


Oczami aliena
3. Po drugiej serii misji wybiera się kolejny rozwój techniki walki na miecze świetlne. Do wyboru jest trzeci styl dla pojedynczego miecza, dwa miecze, podwójny miecz. Niestety, po najechaniu na dwa ostatnie nie mogłem już zaznaczyć, że chce kontynuować grę tylko za pomocą jednego miecza, za to mając dostęp do każdego stylu walki.

4. W trakcie misji na Hoth w paru miejscach możemy natknąć się na tauntauny, które naturalnie służą do ujeżdżania. Wszystko fajnie, ale zwierze porusza się po planszy niczym figura szachowa, nie przebierając łapami.

Całkiem nieźle animowany i całkiem głupi Rancor w ver. beta
Widok przygnębiający, szczególnie, że zwiastun gry sprzed paru miesięcy ukazywał, że tauntaun będzie poruszał się jak należy. Czyżby nagle zapomniał jak się przebiera nogami?

5. Słynna już scena z rancorem wyraźnie niedopracowana. Po użyciu na rancorze mind trick, ten stoi jak wryty. Zaszlachtowany w tym momencie mieczem, pada, lecz jednocześnie z powietrza pojawia się kolejny rancor i tak w kółko Macieju.

6. W kilku miejscach można zanotować błędy kolizji tj. niewidzialne przeszkody np. w hangarze w fabryce gazu tibana, gdzie znajduje się rozbity Tie-Fighter. Tam też w jednej chwili lewitowali w powietrzu szturmowcy, których chroniło niewidzialne pole.


Lewitujący szturmowcy

7. Podczas misji na Vjun, którą wykonuje się wraz z Katarnem, zaciął się i nie mógł kontynuować misji, choć wcześniej mu się to udawało. Misje przechodziłem sam, a w kluczowym filmiku Kyle automatycznie znalazł się u mego boku, jakby towarzyszył mi przez cały ten czas.

8. W kilku miejscach brak tekstur.

9. Po skończeniu gry, gdy rozpoczyna się nową, w trakcie tworzenia postaci dostępny jest nie standardowy jeden miecz, ale ten, którym ukończyłem zabawę.

Poniższe bugi odnalazł Miagi:

10. Po uśmierceniu tauntaun stoi jak stał, gdyż brak jest animacji śmierci. Można za to ujrzeć jego pusty model nachodząc nań swą postacią.

11. Nachodzące się modele tauntaunów zdają się kopulować na oczach zaskoczonego bohatera (słyszałem już o różnych pozycjach, ale "na oczach" to dla mnie całkowita nowość ;) - przyp. Frankiego) Wymagania sprzętowe

Tak testowałem Jedi Academy
Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy zamierzają nabyć Jedi Academy, ale nie są pewni czy aby gra będzie dobrze u nich chodziła. Wymagania od czasu Jedi Outcast nie zmieniły się diametralnie. Można powiedzieć, że konfiguracja optymalna dla Outcast poradzi sobie doskonale z Academy. Betę testowałem na Athlonie 1600 XP, 256 MB Ram i z kartą graficzną G-Force 2 MX 400 na pokładzie. Taka konfiguracja wystarczyła do gry w pełnych detalach w rozdzielczości 1024x768 i 32-bitowym kolorze, bez większych chrupnięć. Jedynym ciężkim momentem dla karty graficznej (bo to obecnie najważniejszy podzespół, decydujący o jakości i prędkości wyświetlanej grafiki) była misja na Coruscant. Szarpało niemiłosiernie, ale z bólami udało się przejść dalej nie ingerując w poziom detali.

Nie wyrywaj mi łap Chewie, to tylko zabawa!
Podsumowanie Przede wszystkim, każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie - czy Jedi Academy to nowa gra w pełni tego słowa znaczeniu, czy tylko odcinanie kuponów od sprawdzonego produktu i niewiele więcej jak dodatek? Sam nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Spoglądając na opcje gry, można stwierdzić, że nie zmieniło się dosłownie nic. Jednak w trakcie gry daje się zauważyć pewne ciekawostki i nowinki, które starałem się przybliżyć w tekście. Mimo wszystko dochodzi się do wniosku, że ma się do czynienia ze ździebko usprawnionym Jedi Outcast. Jeśli dodatkowo weźmie się pod uwagę, że szereg podobnych zmian oferowały mody, tworzone przez entuzjastów tejże gry, należy naprawdę mocno zastanowić się czy, aby płacenie jak za nową grę ma sens.


Dobijanie leżącego - tylko czemu trafił w krocze?
W mojej opinii Jedi Academy nie jest żadną rewelacją. Graficznie gra nie wprowadziła wiele nowego, zastrzeżenia można mieć do fabuły na siłę ukierunkowanej na jasną i ciemną stronę. Razi też ilość potknięć programistów, ale te raczej zostaną do momentu premiery wyeliminowane.

W telegraficznym skrócie - Jedi Academy zawiera pokaźny zestaw misji, nową linie fabularną, nową postać głównego bohatera, rozszerzono wachlarz umiejętności i wprowadzono oficjalnie nowe style walki. To całkiem sporo, lecz za mało, by zapłacić za grę blisko 150 złotych.

Rif


Easter Egg - chick
P.S. Miagi prezentuje odnaleziony Easter-Egg. Jest to wiszące zdjęcie panienki nad łóżkiem jednego z kultystów. Jesteśmy pewni, że przedstawia dziewczynę, któregoś z twórców gry. Może kiedyś uda się nam dotrzeć do prawdy. Chcieliśmy jeszcze pokazać kopulujące tauntauny, ale niestety wcięło Miagiemu save game'a z tejże pasjonującej scenki przyrodniczej.




Czyżby szturmowiec po lewej był kobietą?

Kolorowy zawrót głowy

Imperialni posłowie wylądowali na Korriban

Oddanie hołdu szczątkom generatora na Hoth

Przez 5 tysięcy lat w grobie nawet Sithowi dorobią rogi

Na pierwszym planie Wyznawcy Ragnosa, w tle Noghri

Ja naprawdę sprzedałem wszystkie figurki! Nic nie mam!
Czekamy na Twoje
opinie o Jedi Academy
na forum Holonet.pl
w tym topicu.




|wróć na stronę główną|



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016