strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Komiksy > Recenzje > Heir to the Empire nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Ileż to już czasu minęło gdy z zapartym tchem czytałem pierwszą po wielu, wielu latach powieść spod znaku Gwiezdnych Wojen. Był nią niezapomniany Dziedzic Imperium autorstwa wielkiego Timothy Zahna. Wtedy to (jak to się nieładnie mówi) szczałem pod siebie z radości, pochłaniając kolejne stronice. Pewnie wielu z Was mogłoby poszczycić się podobnymi osiągnięciami towarzyszącymi temu historycznemu, jak na polskie warunki, wydarzeniu. Po kilku latach z niemal identyczną radością i niemniejszymi emocjami ugrzęzłem przy lekturze Heir to the Empire, ale tym razem w komiksowym wydaniu. Opinia na jego temat może być tylko jedna - odlot! Bombowa, rysunkowa uczta najwyższej klasy. Poczułem jak Wielki Admirał Thrawn ożywa na mych oczach, a to wszystko za sprawą rysunków Oliviera Vatine'a i Freda Blancharda (ludzie, kocham was!). Komiksowy Dziedzic Imperium, moim zdaniem, zasługuje na miano najlepszej komiksowej serii Gwiezdnych Wojen. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Pierwszą niewiadomą, która spędzała mi sen z powiek przed lekturą była zagadka: czy adaptacja komiksowa nie zabije wspaniałego klimatu obszernej bądź co bądź powieści Timothy Zahna? Po przeczytaniu całości mogę z czystym sumieniem napisać, że te 144 kolorowe plansze przerosły me najśmielsze oczekiwania. Wielka przy tym zasługa autora scenariusza. Mike Baron zadbał by niemal wszystkie wątki powieści znalazły swe miejsce w komiksie. Co prawda wiele z nich jest jedynie symbolicznie zaznaczonych, ale nie wymagajmy za dużo.

Świat stworzony przez Timothy Zahna to wspaniały powrót bohaterów Yavina i Endoru, ale i premiera wielu nigdzie wcześniej niespotykanych postaci, które błyskawicznie zyskały ogromną sympatię wśród czytelników. Ze świetnym wyczuciem Baron zaadoptował je na potrzeby komiksu, a fantastyczni artyści tchnęli w nie życie. Kreska w HTTE nie przypomina żadnych wcześniejszych, widzianych przeze mnie serii Star Wars. Absolutne novum o galaktycznej skali. Postacie w pierwszej chwili wydawały mi się nieco karykaturalne, ale było to złudne wrażenie, bowiem z założenia są one przejaskrawione. Otrzymaliśmy dzięki temu świetny efekt końcowy. Vatine i Blanchard zadbali o dokładne oddanie nastrojów poszczególnych postaci, ich gestów i mimiki. Nie zostały udziwnione tak skrajnie jak to bywa w komiksach mangowych, ale ich wygląd od biedy może spodobać się również fanom japońskiej kreski (oczy i piersi bohaterek nie są przesadnie wielgachne, a proporcjonalne do budowy ciała). Kolejnym popisem rysowników jest pokazanie wspaniałych światów galaktyki. Każda planeta, na której choćby przez chwile dzieje się akcja, została stworzona na podstawie opisów zawartych w powieści Zahna, a ich kolorystykę Isabelle Rabarot dobierała w sposób bliźniaczy do zamysłów Lucasa (dominacja jednego koloru).

Komiksowa adaptacja jest wierna powieści pod względem fabuły.

W okresie pięciu lat, które minęły od zniszczenia drugiej Gwiazdy Śmierci w galaktyce miało miejsce wiele ciekawych wydarzeń. Rebelia zwyciężyła Imperium, przeradzając się w Nową Republikę i obierając na stolicę Coruscant. Na czele zjednoczonego rządu stanęła Mon Mothma. Han Solo ożenił się z Księżniczką Leią Organą, a Luke Skywalker zgłębiał kolejne tajniki Mocy. Imperium w tym czasie nie miało żadnych powodów do radości, traciło kolejne gwiezdne systemy, a jego upadek wydawał się tylko kwestią czasu. Cały kwiat dowództwa imperialnego zginął podczas bitwy o Endor, a skłócone niedobitki nie potrafiły przeciwstawić się dobrze zorganizowanej flocie Nowej Republiki. Wtedy to po latach spędzonych na Odległych Rubieżach, gdzie wykonywał tajne zadania Imperatora, powrócił ostatni z Wielkich Admirałów Imperium - Thrawn. Enigmatyczny dowódca szykował w spokoju ofensywę, która miała przynieść całkowitą zagładę Republiki. I to właśnie świadkami tej kampanii jesteśmy podczas lektury komiksowego Heir to the Empire oraz jego kontynuacji w dwu kolejnych częściach. Aby zachęcić Was do sięgnięcia po ten komiks, chciałem opisać kilka smaczków rysunkowych, ale okazało się, że wybór scen mnie przerósł. Niemal każda ze stron to akcja i dialogi o najwyższej jakości (nie wiedziałem, że Leia podczas podróży na Kashyyyk sypiała bez bielizny - detal, a jak potrafi faceta ucieszyć).

Ortodoksi czytający komiks przyczepić się mogą do kilku mocno zaakcentowanych niedociągnięć względem znanego nam świata Star Wars. Pierwszym jest powrót na "Chimerę" statków zwiadowczych. O zgrozo, okazuję się, że z nadprzestrzeni wychodzą TIE Fightery. Kolejny błąd to kolor ostrza miecza świetlnego Luke'a Skywalkera, które mieni się błękitną barwą. Najwięcej jednak kontrowersji może przynieść wygląd obcych istot rasy Noghri w interpretacji Vatine'a i Blancharda. Zgodnie z Zahnem były to istoty szczupłe i niewielkiego wzrostu, natomiast Rukh (osobisty ochroniarz Thrawna) i pozostali Noghri w komiksie HTTE są wyżsi wzrostem od ludzi, a do tego posiadają potężne sylwetki. Nadaje im to przerażającego wyglądu, ale i znacznie różni od oryginału.

Na koniec gorąco zachęcam do tej lektury wszystkich fanów GW, a szczególnie tych, których do komiksów mogły zrazić serie typu Karmazynowe Imperium. Warto ujrzeć rysunkowe wersje postaci i wydarzeń, które dotąd żyły tylko w naszej wyobraźni.

Seria Heir to the Empire składała się oryginalnie z sześciu zeszytów. Wkrótce ukazała się jej wersja TPB i właśnie tego albumu jestem szczęśliwym posiadaczem. Wydanie jak zwykle stoi na wysokim poziomie - doskonały papier i kolorystyka. Wstęp do wydania albumowego został napisany przez Kathy Tyers, zaś na ostatnich stronach znajduje się galeria okładek z serii zeszytowej autorstwa Mathieu Lauffraya.

Rif

Fabuła: 10/10
Grafika:  10/10

Tytuł: Heir to the Empire
Scenariusz na podstawie powieści Timothy Zahna: Mike Baron
Rysunki i kolory: Olivier Vatine, Fred Blanchard
Wydawca: Dark Horse Comics, 1995
Wydanie: TPB, 160 ston
Wydanie amerykańskie - numer 1




Wydanie amerykańskie - numer 2
Wydanie amerykańskie - numer 3
Wydanie amerykańskie - numer 4
Wydanie amerykańskie - numer 5
Wydanie amerykańskie - numer 6
Wydanie amerykańskie - Trade Paperback


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016