Imperial City Online > Clone Wars - Kroniki > Kryzys na Haruun Kal strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Clone Wars - Kroniki > Kryzys na Haruun Kal nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Kryzys na Haruun Kal - Punkt Przełomu - Matthew Stover
6 miesiąc Wojen Klonów

Z prywatnych dzienników Mace'a Windu
"Nawet odrodzeni Sithowie nie są naszymi wrogami.
Naszym wrogiem jest siła, mylnie brana za sprawiedliwość.
Naszym wrogiem jest desperacja, która usprawiedliwia potworności.
Prawdziwym wrogiem Jedi jest dżungla."

Jakiś czas temu, bodajże w maju 2003 roku, w polskich księgarniach pojawił się XIII tom Nowej Ery Jedi, "Zdrajca". Książka, która zmieniła mój wszechświat SW. Najdojrzalsza ze wszystkich dojrzałych powieści. Obłędna do tego stopnia, że gdy ją czytałem, nie mogłem spać po nocach...

Spytacie pewnie, dlaczego już na wstępie recenzji książki z Wojen Klonów zanudzam Was gderaniem o jednej z części NEJ? A to, dlatego, że obydwie te książki napisał ten sam autor - Matthew Woodring Stover.

Ponieważ na zachodzie "Shatterpoint" został wydany jedynie w formie hardcover (twarda oprawa jest trzy blisko trzy razy droższa od standardowego paperbacka), czekałem z niecierpliwością na polskie wydanie książki. No i się doczekałem - tu oddam honory Oli Jagiełowicz, tłumaczce powieści, od której w styczniu tego roku otrzymałem upragniony egzemplarz "Punktu przełomu". Było na co czekać.

Już sam początek jest dla czytelnika pewnym zaskoczeniem - otwieramy pierwszą stronę, na której znajduję się tekst: "z prywatnych dzienników Mace'a Windu", w których to odnajdujemy przemyślenia mistrza Jedi, wspomnienia, pragnienia, komentarze do bieżących wydarzeń. Wszechświat widziany oczami znamienitego członka Rady Jedi. Krótko mówiąc - prawdziwe notatki wojownika, dotyczące najprawdziwszej wojny. Co jeszcze ciekawsze, "Punkt Przełomu" nie jest kolejnym "Ja, Jedi" - w dalszej części powieści przeważa klasyczna narracja w trzeciej osobie, przeplatana fragmentami "dzienników".

Akcja książki zaczyna się w gabinecie Palpatine'a, gdzie odbywa się spotkanie Najwyższego Kanclerza z dwoma największymi żyjącymi Mistrzami Jedi - Macem Windu i Yodą. Kanclerz nakazuje Mace'owi udać się na jego rodzinną planetę - Haruun Kal, gdzie zaginęła dawna uczennica czarnoskórego Jedi - Depa Billaba. Padają nawet podejrzenia, że Depa przyłączyła się do tamtejszego ruchu oporu, zwanego Górskim Frontem Wyzwolenia. Mace oczywiście przyjmuje zadanie. Był na swej rodzimej planecie tylko raz, od kiedy jako dziecko został zabrany na Coruscant; a że działo się to kilkadziesiąt lat wcześniej (tak, tak, Mace jest po pięćdziesiątce!), Windu pamięta Haruun Kal (a przynajmniej jej jedyną zdatną do zamieszkania wyżynę) jako planetę pełną zielonych łąk, na których pasą się trawiaki pilnowane przez budzące grozę psy akk. Nic bardziej mylnego. Haruun Kal jest planetą, na której trwa wojna i nie są to bynajmniej epickie potyczki, jakich w późniejszych czasach doświadczyli choćby piloci z Eskadry Łotrów. Mamy tu do czynienia z konfliktem totalnym, w którym Mace tak naprawdę ma wszystkich przeciw sobie: Separatystów, którzy walczą przeciw Górskiemu Frontowi Wyzwolenia; ten właśnie GFW, który mając w swych szeregach jedną z Jedi, wcale nie reprezentuje interesów Republiki; i Korunnai, potrafiących posługiwać się Mocą rdzennych mieszkańców planety, którzy walczą z przybyszami z innych światów o godziwe życie dla siebie, swoich trawiaków i psów. I dla nikogo więcej. W świecie pełnym wrogów Mace odnajduje jednak towarzysza. To młody działacz GFW, Nick Rostu, który ma go przyprowadzić przed oblicze Depy i prawdziwego przywódcy Ruchu, Kara Vastora. Z początku Jedi i młody, obdarzony specyficznym poczuciem humoru Korun odnoszą się wobec siebie z wyraźną nieufnością; w trakcie wędrówki przez las pełen niezbyt przyjemnych niespodzianek, nabierają do siebie jednak wzajemnego szacunku i zaufania. Gdy w końcu docierają do Depy - która okazuje się być osobą niespełna rozumu, całkowicie pod wpływem wzmiankowanego Vastora - to właśnie młody Korun jest jedyną osobą oddaną Mistrzowi Jedi.

Skoro zaś już o Vastorze mowa... moim zdaniem, mamy tu do czynienia z postacią nietuzinkową, przynajmniej jeśli chodzi o SW. Teoretycznie - użytkownik Ciemnej Strony, główny wróg Mace'a (smaczku dodaje fakt, że są ostatnimi przedstawicielami ghosha (rodu) Windu). Leją się przy pierwszej lepszej okazji, rzucają sobie przysłowiowe kłody pod nogi... choć tak naprawdę więcej ich łączy, niż dzieli. Na pierwszy rzut oka, Vastor to typowy czarny charakter. Czy aby jednak na pewno? W tym momencie, nie sposób nie przytoczyć słynnego cytatu z Powrotu Jedi - "wszystko zależy od punktu widzenia". Skoro Luke potrafił różnie patrzeć na Dartha Vadera, spróbujmy spojrzeć z innego punktu widzenia na Vastora. To przywódca, który potrafił z rozrzuconych po dżungli Korunów stworzyć grupę, mogącą zagrozić na tej planecie właściwie wszystkiemu, co się rusza... wszystko po to, aby pomóc przetrwać topniejącej grupie swoich braci, sióstr i trawiaków i by koruńskie dzieci miały gdzie żyć. A że zdarzało mu się czasem używać Ciemnej Strony? Cóż z tego, skoro on nie rozumiał, co to jest? Dla niego istniał tylko jeden pelekotan, który był przy nim zawsze, gdy było mu go potrzeba. Proste myślenie prostego chłopca z dżungli, który dla swoich rodaków był prawdziwym patriotą.

Wróćmy jednak do głównego wątku fabuły. Czasami dochodzi do sytuacji, gdy nawet najwięksi wrogowie jednoczą się w słusznej sprawie, choćby na chwilę. Tak jest i tym razem. W momencie ataku Separatystów na kryjówkę Korunnai, Mace i Vastor łączą swe siły. Dokonują tego, co wydawało się niemożliwe - nie dość, że wygrywają, to jeszcze zajmują stolicę planety. Tam jednak dochodzi między nimi do kolejnej, ostatecznej już, konfontacji, w której zwycięża Windu. Lecz czy zwycięstwem może nazwać śmierć tysięcy ludzi, a przede wszystkim ostateczną utratę Depy? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie będzie chyba kolejnym z problemów, z jakimi zmagać się będzie Mistrz Jedi, Mace Windu...

Książki Stovera charakteryzują się tym, że mamy w nich dużo wewnętrznych przemyśleń, filozofii, walk na miecze i... brutalności, a cała historia kręci się wokół jednego bohatera. "Shatterpoint" w pełni pasuje do tego opisu. Mamy tu Mace'a Windu, Mistrza Jedi. Człowieka, który stworzył siódmy styl walki Jedi - Vapaad. Twardego, odpornego na zewnętrzne bodźce, inteligentnego... a jednak, wciąż zastanawiającego się nad sensem przedsięwziętych przez siebie działań, nad tym, czy konieczne zabójstwa naprawdę były konieczne. Mace'a pełnego niepokojów, koszmarów (tutaj świetne nawiązanie do późniejszych czasów Nowej Ery Jedi - w jednej z mrocznych wizji przyszłości Windu widzi Coruscant przemienione przez Yuuzhan). Mamy też w tej książce całą masę najróżniejszych pytań, niejednokrotnie bez odpowiedzi; pytań, które nas samych obligują do jej znalezienia. Podsumowując - "Punkt przełomu" to książka, której nie wolno nie przeczytać. Możliwe, i nawet prawie pewne jest, że dużo z was będzie miało po lekturze mieszane uczucia. Innym się może nie spodobać. Mimo to, ja ją polecam. Gdyż jest to powieść, która w swej dojrzałości wychodzi ponad dotychczasowe książki z SW. Niektórzy czytelnicy porównują ją nawet w jej mroczności i dojrzałości do takich pozycji, jak słynny "Czas apokalipsy". To chyba wystarczająca rekomendacja, nieprawdaż?

[Ricky Skywalker]

Punkt Przełomu - Matthew Stover - Amber

Wydanie I:
- październik 2003 r.
- miękka okładka
- 386 stron
|chronologia|

Clone Wars - Kroniki


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016