Imperial City Online > Clone Wars - Kroniki > Durge vs Boba Fett strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Clone Wars - Kroniki > Durge vs Boba Fett nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Durge vs Boba Fett - Boba Fett #4: Hunted - Elizabeth Hand
3 miesiąc Wojen Klonów

Tematem dzisiejszych rozważań będą niesamowite zbiegi okoliczności dręczące pewną bardzo odległą galaktykę, a zwłaszcza jedną planetę Tatooine. Jak większość z was zapewne wie, całe SW wywodzi się z tej planety i wszystkie, absolutnie wszystkie kluczowe momenty dla tego uniwersum mają tam miejsce. Pani Elizabeth Hand podtrzymuje tę "legendę" na sposób być może udany, być może nie, ale... Książka jest dla ośmiolatków, którzy CT zapewne nie widzieli, chociaż... Chociaż jak się przekonacie występują tu postacie, które znamy li tylko z EU... Zdziwieni? Ja byłem także...

Tatooine, chwała jej za to, że narzuciła ona autorce dobrze nam znane środowisko i przestrzenie, dzięki którym ten tomik już z założenia jest ciekawszy od "banku" z Aargau. Poza tym pani Hand już trochę się rozkręciła i pomijając pierwszą połówkę, gdzie zarzuca nas różnymi gadżetami, aby przypomnieć nam, że to SW, to reszta zawiera już główną akcję, a przez to czytałem jednym tchem w jedno popołudnie. Nie żeby to było zbyt ciekawe, "ale obiecałem dzieciom".

Przypomnijmy, mały Boba Fett... No już ponoć nie taki mały, w poprzednim tomie "skończył" jedenaście lat, a teraz po "kilku" miesiącach nawet hełm ojca na niego pasuje i Boba wygląda nie jak dziecko, ale jak mały (czytaj: niski wzrostem) Mandalorianin. Niestety, nie zawsze ma hełm na głowie, ale to już skaza NT. Kontynuujmy, mały Boba Fett przybywa na Tatooine, a gdzieżby indziej (patrz uwaga w pierwszym akapicie), aby spotkać Wielkiego Jabbę Hutta, aby uzyskać od niego WIEDZĘ, a wiedza to potęga... Tak kazał ś.p. ojciec Jango Fett w bardzo pomocnej "książce" pozostawionej jak testament synowi największego łowcy galaktyki. Fakt, oprócz potęgi przydałyby się jeszcze kredyty, gdyż wyprawa na Aargau nie była zbytnio owocna, a po wylądowaniu Slavea I w doku Mentisa Quinxa, starego znajomego ojca, oczywiście w Mos Espa, okazuje się, że na wykupienie statku potrzebne będą dodatkowe fundusze. A kończąc temat CT dodam, że Mos Eisley jest tylko wspomniana jako gorsze miejsce niż Mos Espa.

Ale miało być o zbiegach okoliczności... I będzie, do samego końca. Głodny, bo biedny, Boba rusza do... Zgadliście, do kantyny, gdzie z jakiegoś niedojedzonego talerza ściąga przysmak. Ale nie po to pani Hand go tu przyprowadziła. Przyprowadziła go by... I nie zgadliście. By spotkał Durge. No tak, ten kołek musiał i tu się pojawić, bo Cartoon Clone Wars w TV, a i kilka występów u Konika też miał, nie licząc Hasbro... Jak zapewne wiecie (jak nie, to marsz na oficjalną) Durge miał pewien "żal" do Jedi i Mandalorian, a tu spotyka "krótką" wersję tych drugich. I co? I nic, Boba daje nogę, pomiędzy nogami wielkiego ponad miarę "superbohatera" "nowych" czasów... A to nie koniec.

Powiedzcie, jak byście się zabrali do poszukiwania Jabby, skoro na Tatooine jesteście pierwszy raz (bo ojciec o tym mówił), macie jedenaście lat, nie macie kasy i nie znacie SW? Problem? Ano duży... Na szczęście Elizabeth rozpoczyna drugi wątek, wątek sierot, złodziei wykorzystywanych przez obrzydliwego Mistrza Libkatha Neimodianina (oczywiście). Głód to potężne narzędzie, głód i nanotechnologia, tutaj coś na kształt bioogranicznika, dające możliwość kontrolowania sporej grupki dzieciaków, uciekinierów z domu, sierot, a także dzieci porwanych. Z głodu zrobią wszystko dla Mistrza. A do czegóż mogą się przydać takie maluchy, jak nie do pracy w kopalni, pracy w fabryce, czy do kradzieży. Na dzieciaki duzi nie zwracają uwagi. I w dosyć zagmatwanych perypetiach Boba poznaje dziewczynę. Jupi! Ygabba jest jakby szefową małego gangu malców. I chyba Boba się jej spodobał... Może kiedyś... Nie, to już znane nam SW. W każdym razie to od niej Boba dowiaduje się gdzie Jabba mieszka (kawał drogi) i że będzie tego wieczoru na nocnych wyścigach podracerów (co za niesamowity zbieg okoliczności). I tu ich drogi się rozchodzą... Boba do Jabby, a Ygabba DO ROBOTY, trzeba zwędzić transport broni dla Mistrza.

Nie zauważyliście może, że od samego początku (od śmierci ojca) wszystko Bobie się udaje? Czy to dlatego, że będzie najlepszym łowcą galaktyki? Czy może Maker ma go w swojej opiece? Czy może...? Tak, w końcu to książka dla ośmiolatków. Nic to, Boba trafia przed oblicze Jabby, potrafi odpowiadać właściwie na zadawane pytania, bije ochroniarza Hutta i dostaje swoje pierwsze zlecenie jako łowca. No, broni, kasy ni speedera nie dostaje, byłoby za dobrze. Po pięknym locie znaną powszechnie barką, po poznaniu kucharza Gab'boraha Hisea, wiadomo armia działa żołądkiem, po zobaczeniu wspaniałego Pałacu, nowo upieczony łowca staje do konfrontacji z... Zgadliście? Z drugim łowcą wybranym do tego zadania, bo dwóch poprzednich nie dało rady, ze "sławnym" już Durge.

I znowu nasz bohater roluje kolosa, co oczywiście podoba się Jabbie, dzięki temu uzyskuje pewne fory w wyścigu po nagrodę. A trzeba załatwić pewnego obmierzłego Gilramosa, który śmie kłaść łapę na szmuglowanej broni przez Jabbę. I nie jest ważne, że potem sprzedaje ją Separatystom, ale to, że zabiera dochód Huttowi. Tak, znaleźć i zniszczyć, Neimodianina Gilramosa Libkatha i jego interes. Zdziwieni? Nie sądzę...

A do Mos Espy daleko... Ale znowu dziwnym zbiegiem okoliczności, znany nam kucharz ma dla Boby jetpack. Końcówki możecie się domyślić. Boba znowu wykiwał Durge, załatwił Libkatha, uwolnił dzieciaki i z Ygabbą, z kapeluszem Neimodianina jako dowodem, gdyż Neimodianin nie istnieje bez swojego kapelusza i nigdy go nie zostawia, no chyba, że nie żyje (nie, to nie dzieciak Boba go zabija, bo to by było niewychowawcze), jego speederem wraca do Jabby po kredyty, żywe kredyty... Całkiem sporo, przynajmniej na kilka zaopatrzeń Slavea. Ale to nie koniec zbiegów okoliczności... Ygabba i kucharz to...

Tak oto Boba Fett został łowcą i znalazł zatrudnienie u Jabby. Zastanawia mnie tylko, skąd Boba wiedział jak pilotować speedera, swoopa, jetpacka? Ponoć robił to nie raz, ale z drugiej strony nigdy nie opuszczał Kamino, a speeder na Kamino to... No i jeszcze jeden zbieg okoliczności. Ochroniarzem w kantynie i jednym z pilotów podracerów są... Nie, tego nie mogliście zgadnąć. Noghri... Cóż, chyba wiecie już co myśleć o dziełku pani Elizabeth Hand, a to nie koniec. Już na wiosnę uraczy ona nas swoim następnym tworem "Boba Fett #5: A New Threat", gdzie powrócimy do starego znajomego Wata Tambora (nie znacie? to marsz na oficjalną).

[droid]
Boba Fett #4: Hunted - Elizabeth Hand - Scholastic Inc.

Wydanie I:
- październik 2003 r.
- ISBN: 0439339308
- miękka okładka
- 160 stron
|chronologia|

Clone Wars - Kroniki


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016