strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Clone Wars - Kroniki > Boba Fett #2: Crossfire nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Boba Fett #2: Crossfire - Bitwa o Raxus Prime - Terry Bisson
1. miesiąc Wojen Klonów

Na początku powiem coś od siebie. Tę książkę czytało mi się lepiej niż tom pierwszy, bo była dla mnie w całości nowa, a i wydarzenia były "realniejsze" jak na dziesięciolatka Bobę. Raxus Prime, baza Dooku, tutaj mały Fett miał się od księcia nauczyć jak być niezależnym i samowystarczalnym. I faktycznie zaczął się tego uczyć, chociaż nie w taki sposób o jakim myślał.

Pamiętacie, oszczędności Janga były w posiadaniu Dooku, no może nie wszystkie i miały trafić do Boby po śmierci ojca, przynajmniej tak zakładał starszy Fett. I pewnie to samo myślał Boba, ale dość szybko przekonał się, że Dooku miał inne plany. Ni mniej ni więcej książę kazał stracić Bobę... No fakt, na tej decyzji z pewnością zaważyła zbytnia ciekawość małego chłopca w stosunku do prowadzonych prac "archeologicznych" na Raxus Prime i informacja o usilnie poszukiwanym artefakcie enigmatycznie zwanym Force Harvester.

I w tym momencie "wtrącili się" Jedi i siły republikańskie. Tak oto zaczęła się bitwa o Raxus Prime. Jak to w bitwie chaos króluje (to nasze słowo odpowiadające plączącemu się "rządzi" - przyp. autora), a pośród tego rozgardiaszu mały Boba. To pierwsza lekcja niezależności: nie wierz Dooku i radź sobie sam. I Boba to robi... Staje ramię w ramię z klonami do walki przeciw droidom Separatystów. Zdziwieni? Trudne czasy wymagają odpowiednich decyzji. Bitwa była raczej krótka, a nasz bohater został sierotą wojenną Teffem i u boku nowych sprzymierzeńców CT-4/619 i CT-5/501 na pokładzie kanonierki opuścił Raxus Prime.


Klony. Po Aaronie Alstonie w "The Pengalan Tradeoff" Terry Bisson doskonale pokazuje nam jakie są klony. To nie ludzie ani nie droidy, to coś pośredniego. Bez uczuć, bez zainteresowań. Jedno tylko się liczy walka i jej zasady bo do tego zostali stworzeni. Fakt, w ruchach, postawach, twarzy Boba cały czas widzi swojego ojca, który szkolił klony, ale brakuje tego ludzkiego czynnika jakim jest ciekawość świata i dusza. Nic to, w końcu są efektywni w tym co robią i nikomu nic więcej nie jest potrzebne, nawet klonom. Ale za to jakimi okrętami podróżują...

Okręt uderzeniowy Republiki klasy Acclamator "Candaserri" z ponad szesnastoma tysiącami osób na pokładzie to nowy "dom" małego Fetta. Fakt, dowodzą tutaj Jedi Bothanka Mistrzyni Glynn-Beti z padawanem Ulu Ulixem, ale któżby się przejmował dziesięcioletnim chłopcem. Zwykła ofiara wojny, sierota, zapłakana, zasmarkana, głodna i samotna, jak dwadzieścioro pozostałych sierot na pokładzie. Radź sobie, ukryj głęboko uczucia, dziesięciolatka nikt nie zauważa nawet Jedi.


Ale zauważa Garr bo ma także dziesięć lat i nie ma przyjaciela. Na jakiś czas nasz bohater Teff mógł stać się zwykłym chłopcem, a nie synem największego łowcy galaktyki i robić to co chłopcy robią w tym wieku. Bardzo ciekawe doświadczenie i ciekawe przygody, nawet na pokładzie okrętu. Ale każda podróż ma swój koniec i sieroty zostają wyładowane na neutralnej planecie Bespin, a właściwie w Mieście w Chmurach, gdzie jednak się okazało, że Jedi Glynn-Beti zainteresowała się tajemniczym Teffem. Pozostało jedno - w nogi. I tak Boba nie chciał żyć jako sierota wojenna, zwłaszcza, że tropem "Candaserri" podążała...

Aurra Sing na pokładzie "Slave I"... A nie wspomniałem poprzednio, że Aurra zabrała statek Bobie i odtąd odzyskanie go było jednym z celów przyszłego łowcy. Końcówka jest dosyć prosta, po dramatycznej akcji przeciwko Jedi Boba łączy siły z Aurrą w celu odzyskania pieniędzy Jango, których miejsce ukrycia zna Aurra, a jedyny "klucz" ma mały Fett. Tak, ale to historia następnego tomu...

Książka na pewno ciekawsza niż tom pierwszy, króciutka, przeznaczona dla ośmiolatków ale dotyczy nie byle kogo tylko Boby Fetta i dla kogoś dla kogo Star Wars nie jest pusto brzmiącym słowem jest pozycją obowiązkową.

[droid]

Wydanie I:
- listopad 2002
- ISBN: 0439339286
- twarda okładka
- 272 strony (?)

Wydanie II:
- kwiecień 2003
- ISBN: 0439390028
- miękka okładka
- 144 strony
|chronologia|

Clone Wars - Kroniki


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016